Dno parowu, wczesna noc.
Martwiak prężył właśnie zaschnięte mięśnie do skoku, gdy nagle tuż przed nim pojawiła się uśmiechnięta zalotnie goblinka. Grubella rozwarła ramiona prezentując sterczące jędrne piersi i objęła monstrum w pasie.
Nieco zdezorientowany stwór zastygł na chwilę, po czym starał się rozszarpać widziadło na strzępy. Gdy jego łapska przeniknęły przez ciało goblinki, iluzja zafalowała, aby zniknąć po potężnym kłapnięciu zębów, mających na celu jej dekapitację. Ugryzienie było tak, potężne, że gdy zęby nie trafiły na opór w postaci żywego ciała, dwa kły rozprysły się sypiąc odłamkami na boki.
W tym czasie do umarlaka zdążyły dobiec dwa krasnoludy. Zaatakowały niemal równocześni. Balin ciął w pół obusiecznym toporem, a Bazookh od góry swoim niezawodnym kopleszem. Nie docenili jednak przeciwnika, który uchylił się od cięcia toporem, a łapskiem zbił uderzenie ostrza drugiego krsnoluda.
Balin jedna nie należał do osób łatwo godzących się z niepowodzeniem . Ciął na odlew po raz drugi, trafiając w brzuszysko bestii. Cios powaliłby niemal każdego człowieka, martwiak jednak jedynie ryknął wściekle wbijając zawistne spojrzenie w krasnoluda.
Nieumarły niczym błyskawica zaatakował szponami, krzesząc iskry i rozrywając zbroję Balina. W powietrze wystrzeliły oderwane od skórzanego podłoża metalowe łuski. Dwa silne ciosy były jedynie wstępem mającym rozbić zastawę Balina, tuż po nich zębiska ucapiły za ramię ze zgrzytem miażdżąc naramiennik. Umarlak przywarł do przeciwnika szarpiąc szczękami w boki i w tył, starając się oderwać ramię trzymające topór.
Szamocząc się w zwarciu para uniemożliwiła skuteczne ataki ze strony drugiego z krasnoludów.
Gdy Balin wykonał gwałtowny obrót starając strącić przeciwnika, stojący za nim gnom, kopniakiem pod kolano martwiaka wytrącił go z równowagi.
Trzymany zębiskami Balin, wykorzystał to w jednej chwili, targnął toporem od dołu trafiając przeciwnika w podbrzusze i odcinając mu zaschnięte przyrodzeni. Bestia odskoczyła niemal na trzy metry w tył i dotknęła dymiącego cięcia w okolicy krocza.
Wściekle łypiąc wzrokiem zdechlak skoczyła na ścianę parowu tylko po to aby się od niej odbić i spaść z potwornym pędem na syna Gotam-gora. Balin starał się wykonać przeciwtempo i zejść z linii atak pozostawiając tam jedynie ostrze topora. Jednak ciężka zbroja łuskowa zbytnio go spowolniła a szpony łapsk z piskiem zjechały po jego zbroi, po czym nie znajdując oparcia uderzyły o ziemię. Nie mogąc wyhamować pędu martwiak wpadł na ostrze topora, które zaparło się o ziemię i wbiło z trzaskiem w jego mostek.
Cios był tak potężny, że ostrze topora utkwiło w kościach, a szamoczący przeciwnik targał się na boki jak na smyczy, trzymanego mocno topora. Z chwilowego unieruchomienia wroga skorzystał Bazookh i Goblin, powalając i rąbiąc go na strzępy.
Oparty o ścianę parowu Skela, który przez całą bitkę, zasłaniał się włócznią, skiną z szacunkiem w stronę walczących.
Tym czasem na zachodnim krańcu parowu pojawiły się dziesiątki zbliżających się falującym marszem śmierci, nieznanych przeciwników.
Jeżeli chodzi o mechanikę to było to tak:
Runda I:
Biorąc pod uwagę, że gnom posiada widziadło Grubelli na własność działa jako pierwszy. Goblinka przyjmuje wszystkie trzy ciosy przeciwnika na siebie (dwa łapskami i jeden paszczą).
Pierwszy atakuje Balin. Pierwszy atak 64, chybia, drugi atak 8, trafia. Na obrażenia 20 więc odliczamy od obrażeń 30 i mamy gotową sumkę 156. Przeciwnik nie posiada zbroi więc dostaje tyle samo ran. Pierwsze obrażenia i to błogosławiona bronią, skupiają uwagę martwiaka na Balinie.
Bazokh dwukrotnie chyba.
Runda II:
Pierwszy atakuje niezwykle szybki martwiak. Trafia Balina trzykrotnie ( nie będę zdradzał TR przeciwnika). Pierwszą łapą 72 więc plus 22 w sumie 192 obrażenia tnące, minus 180 wyparowań tnącyhc Balina równa się 19 ran. Druga łapa 55, więc w sumie 175, zbroja przedziurawiona, ale krasnoludzka gruba skóra zatrzymała cios. Trafienie paszczą za 50 więc plus 0, co równa się 150 obrażeń kłutych. Wyparowania 130, Balin pokąsany za 20 ran. W ciągu rundy utrata 2 punktów energii życiowej. Uszkodzeń zbroi nie chce mi się liczyć, zrobię to później.
Bazokh atakuje kopleszem, rzut na trafienia 83 i 35. Oba chybione.
Kopniak gnoma, 37, trafiony. Na obrażenia 37 więc odliczam od bazowej ilości obrażeń obuchowych 13, co daje 110 obrażeń.
Runda III końcowa.
Martwiak trafia Balina dwukrotnie łapami, a chybia paszczą. Rzuty na obrażenia to 57 i 32, co daje w sumie 177 i 152 obrażenia tnące. Wszystko wyparowane.
Atak Balina. Pierwszy 43, trafienie i drugi 92, chybiony. Pierwsze cięcie rzut na obrażenia 70 więc plus 20 co daje 206 obrażeń tnących. Potężny cios.
Bazokh dwa ataki. Pierwszy 7 trafiony, drugi 68 chybiony. Rzut na obrażenia 68, doliczamy 18, więc 187.
Imaginarus
Kopniak, rzut na trafienie 19. Trafienie. Na obrażenia 50, w sumie 123 obrażenia obuchowe.
Skela przyjął postawę obronną stosując powstrzymanie, martwiak go jednak nie nękał.
W taki to sposób zabiliście przeciwnika. W trakcie całej walki martwiak dostaaaał.... werble! 964 obrażenia co go definitywnie zniszczyło, zadając jedynie Balinowi 32 rany i pozbawiając go 2 punktów energii życiowej. To dopiero początek nocy, kto wie czy szczęście nie opuści waszych bohaterów. Do świtu kawał czasu. Nowi wrogowie już nadciągają.