PBF - Oddech ciemności
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Choć miecz wydawał się wielki i nieporęczny, to w Strykerze, mającym już nieco ugruntowaną reputację całkiem sprawnego szermierza, miecz wzbudził zrozumiałe zawodowe zainteresowanie. Dziwna klinga spoczywała na skórach. Chłopak chwycił ją chcąc spróbować w ręku jak też legendarni najeźdzcy mogli takim orężem fechtować, choć wydawało się że tą masywaną bronią jeno tłuc można było a nie fechtować niczym rapierem, chyba, że siłę się miało w rękach siłę nadludzką:
- Ach Prescott, było nie pić tyle. - po czym złapał broń.
Wątek techniczny
Ciekawość to podobno pierwszy stopień do piekła. Mam nadzieję, że nie w przypadku ciekawskiego (czysto zawodowo) Nathaniela się to nie sprawdzi.
Prawdopodobniale podpisuje wyrok na swoją postać, ale skąd biedny Trzeci może wiedzieć o złowieszczych mocach broni. Cóż tylko odgrywam postać.
- Ach Prescott, było nie pić tyle. - po czym złapał broń.
Wątek techniczny
Ciekawość to podobno pierwszy stopień do piekła. Mam nadzieję, że nie w przypadku ciekawskiego (czysto zawodowo) Nathaniela się to nie sprawdzi.
Prawdopodobniale podpisuje wyrok na swoją postać, ale skąd biedny Trzeci może wiedzieć o złowieszczych mocach broni. Cóż tylko odgrywam postać.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Vain powrócił ze zwiadu i podszedł do grupki Grzmocicieli. Ich zafrasowane oblicza przyciągnęły jego uwagę, przeto zajrzał przez ich ramiona na znalezisko.
- A, kto to w ogóle są ci Orgoci - powtórzył usłyszane określenie - chyba nie jakieś półludzioaligaory, bo jak tak to lepiej.... - urwał nie kończąc.
- Tam w lasku ktoś siedział i nas obserwował. Poszedłem jego śladem, ale zgubiłem na skałach. Teraz to już nie sądzę, aby można było tu bezpiecznie przenocować - powrócił do bardziej realnych problemów.
- A, kto to w ogóle są ci Orgoci - powtórzył usłyszane określenie - chyba nie jakieś półludzioaligaory, bo jak tak to lepiej.... - urwał nie kończąc.
- Tam w lasku ktoś siedział i nas obserwował. Poszedłem jego śladem, ale zgubiłem na skałach. Teraz to już nie sądzę, aby można było tu bezpiecznie przenocować - powrócił do bardziej realnych problemów.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
30 Katesh 608 OR, obóz pod Turnią
Tajemniczy miecz okazał się dużo cięższy niż Stryker sądził, najpewniej przez wzgląd na dziwną mieszankę stopów metali, której użyto do odlania ostrza. Młodzieniec stęknął głucho podnosząc broń w górę i dźwięk ten przeszedł z miejsca w dobyte z jego ust jęknięcie.
Spoglądający na jednookiego Grzmociciela mężczyźni spostrzegli, że ten pobladł w ułamku chwili i zakołysał się na nogach, być może wskutek wysiłku włożonego w uniesienie broni jedną ręką, być może zaś wskutek niewytłumaczalnej słabości, jaka chwilę wcześniej pojawiła się u próbującego podnieść miecz Prescotta.
- Lepiej tego nie tykaj, smarku - wymamrotał stary przewodnik cofając się o krok od Trzeciego w bezwiednym przejawie jakiegoś zatroskania.
Tajemniczy miecz okazał się dużo cięższy niż Stryker sądził, najpewniej przez wzgląd na dziwną mieszankę stopów metali, której użyto do odlania ostrza. Młodzieniec stęknął głucho podnosząc broń w górę i dźwięk ten przeszedł z miejsca w dobyte z jego ust jęknięcie.
Spoglądający na jednookiego Grzmociciela mężczyźni spostrzegli, że ten pobladł w ułamku chwili i zakołysał się na nogach, być może wskutek wysiłku włożonego w uniesienie broni jedną ręką, być może zaś wskutek niewytłumaczalnej słabości, jaka chwilę wcześniej pojawiła się u próbującego podnieść miecz Prescotta.
- Lepiej tego nie tykaj, smarku - wymamrotał stary przewodnik cofając się o krok od Trzeciego w bezwiednym przejawie jakiegoś zatroskania.
Kontakt fizyczny ze znaleziskiem pociąga konsekwencje w postaci utajnionego testu SW... dajcie znać, kto jeszcze chce się pobawić mieczem 
- Dobra Trzeci, odłóż ten przerośnięty i makabryczny nóż do masła - rzucił Yaros widząc twarz Nathana. Intuicja mówiła mu, iż dotykanie artefaktów Orgockich bez posiadania o nich wiedzy nie jest najszczęśliwszym, a już na pewno nie najmądrzejszym pomysłem. - Myślę, że Zakon da za to trochę złota, gdy się z nim skontaktujemy - dawno już zauważył, iż uniwersalnym językiem jest moneta. - Jednak nie to jest naszym celem misji, zlokalizujmy to czego szukamy a potem zawijajmy się z tego miejsca, nie podoba mi się tu a ten miecz jest tylko kolejnym dowodem na to. - zamilkł i zamyślił się składając do kupy elementy tej układanki.
Po chwili rzekł - obawiam się, że nie jesteśmy gotowi by poradzić sobie z tym co górnicy znaleźli, i nie wiem czy chcemy...
Po kolejnej chwili milczenia dodał - Chyba potrzebujemy planu, wciąż mam nadzieję że przesyłka nie opuściła tego obozu, więc proponuję rano przeszukać obóz, dodatkowo mamy chyba mały problem - opowiedział wszystkim o tym jak wygląda przesyłka oraz o zaobserwowanym kształcie. - acha, I proponuję aby miecz był pilnowany aby nikt go nie dotykał. W związku z powyższym z pilnowania obawiam się że trzeba wykluczyć Prescotta i Nathana. Ja mogę się tym zając jako pierwszy i myślę, że mądrze będzie sie zmieniać w tym obowiązku.
Po chwili rzekł - obawiam się, że nie jesteśmy gotowi by poradzić sobie z tym co górnicy znaleźli, i nie wiem czy chcemy...
Po kolejnej chwili milczenia dodał - Chyba potrzebujemy planu, wciąż mam nadzieję że przesyłka nie opuściła tego obozu, więc proponuję rano przeszukać obóz, dodatkowo mamy chyba mały problem - opowiedział wszystkim o tym jak wygląda przesyłka oraz o zaobserwowanym kształcie. - acha, I proponuję aby miecz był pilnowany aby nikt go nie dotykał. W związku z powyższym z pilnowania obawiam się że trzeba wykluczyć Prescotta i Nathana. Ja mogę się tym zając jako pierwszy i myślę, że mądrze będzie sie zmieniać w tym obowiązku.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Pomyślmy teraz nad planem na resztę dnia. Do zachodu słońca macie jeszcze pięć do sześciu godzin, pogoda jest bardzo dobra.
Możecie na resztę dnia pozostać w obozie, bądź to odpoczywając bądź pożytkując ten czas na chociażby selekcję wartościowych łupów (jeśli zaprzężecie niektóre konie do któregoś z wozów, możecie wywieźć z obozu sporo górniczego sprzętu do sprzedania w Langmere).
Możecie też (całą grupą lub częścią) udać się do podejrzanego parowu, by poszukać tam śladu górników, ich parobota bądź miejsca, które ich zainteresowało.
Nocleg przy czujnym wartowaniu przyjąłem do wiadomości. Zakładam, że wyjazd byłby następnego dnia natychmiast o brzasku, tak?
Możecie na resztę dnia pozostać w obozie, bądź to odpoczywając bądź pożytkując ten czas na chociażby selekcję wartościowych łupów (jeśli zaprzężecie niektóre konie do któregoś z wozów, możecie wywieźć z obozu sporo górniczego sprzętu do sprzedania w Langmere).
Możecie też (całą grupą lub częścią) udać się do podejrzanego parowu, by poszukać tam śladu górników, ich parobota bądź miejsca, które ich zainteresowało.
Nocleg przy czujnym wartowaniu przyjąłem do wiadomości. Zakładam, że wyjazd byłby następnego dnia natychmiast o brzasku, tak?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
30 Katesh 608 OR, obóz pod Turnią
Alchemik Loży zarzucił na wciąż trzymany przez zbitego z tropu Strykera miecz płachtę grubego płótna, po czym zabrał młodzieńcowi broń pakując ją starannie w taki sposób, by przypadkiem samemu nie dotknąć jej gołą dłonią.
- Jako rzekłem, wyruszymy jutro o świcie - oznajmił stanowczym tonem - Jeśli chcecie coś zabrać z tego obozowiska, nie będę się sprzeciwiał. Złe przeczucie podpowiada mi, że tutejszym górnikom przytrafiło się coś złego i nie sądzę, byśmy byli gotowi zgłębić tę tajemnicę.
Yaros odłożył zapakowany dokładnie miecz na jedną ze skrzyń wypełnionych węglem i wskazał w zamian ręką na ustawioną obok zagrody dla koni zaprzęg.
- Jeśli zaprzęgniecie do niego dwa własne konie i ktoś będzie powoził, możecie napakować całkiem sporo do środka. Mnie to obojętne, bo też nie wezmę na siebie odpowiedzialności za ten dobytek, jeśli jednak znajdą się jego właściciele. Czyńcie, co uważacie za słuszne.
Alchemik Loży zarzucił na wciąż trzymany przez zbitego z tropu Strykera miecz płachtę grubego płótna, po czym zabrał młodzieńcowi broń pakując ją starannie w taki sposób, by przypadkiem samemu nie dotknąć jej gołą dłonią.
- Jako rzekłem, wyruszymy jutro o świcie - oznajmił stanowczym tonem - Jeśli chcecie coś zabrać z tego obozowiska, nie będę się sprzeciwiał. Złe przeczucie podpowiada mi, że tutejszym górnikom przytrafiło się coś złego i nie sądzę, byśmy byli gotowi zgłębić tę tajemnicę.
Yaros odłożył zapakowany dokładnie miecz na jedną ze skrzyń wypełnionych węglem i wskazał w zamian ręką na ustawioną obok zagrody dla koni zaprzęg.
- Jeśli zaprzęgniecie do niego dwa własne konie i ktoś będzie powoził, możecie napakować całkiem sporo do środka. Mnie to obojętne, bo też nie wezmę na siebie odpowiedzialności za ten dobytek, jeśli jednak znajdą się jego właściciele. Czyńcie, co uważacie za słuszne.
Zakładam, że Thane po zabezpieczeniu tajemniczego znaleziska przystąpi do uważnego przeszukiwania reszty obozowiska...
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Vain splunął na ziemie. Jakoś nikt nie spieszył się, żeby mu wyjaśnić kim są Orgoci, a z mieczem i płytką obchodzili się jak ze ścierwem roznoszącym plagę lub narkotycznym wywarem co zawraca w głowie każdemu kto go spróbuje. Rogan nie lubił ani plag, ani ogłupiałych ludzi, tak więc niczemu się nie sprzeciwiał.
Martwiło go natomiast, że będą nocować w miejscu gdzie może nastąpić nocą atak. Postanowił jakoś przygotować się na taką ewentualność i na to poświęcił czas do zmroku. W lasku pozastawiał pułapki z młodych elastycznych drzewek do których poprzywiązywał puszki i inne metalowe rupiecie. Napięte drzewka połączył z linkami przeciągniętymi przez ścieżki i zblokował klinem. Jeżeli ktoś nieuważny zahaczy o taką linkę nogą, to wyrwie klin, a drzewko wyprostuje się wymachując i tucząc metalowym złomem. To powinno ostrzec Grzmocicieli przed nadchodzącymi zamachowcami.
W obozie natomiast też poczynił przygotowania.Zaprzęgi, skrzynie i tym podobne klamoty ustawił w krąg ustawiając barykadę, zza której można będzie w miarę bezpiecznie prowadzić ostrzał.
Martwiło go natomiast, że będą nocować w miejscu gdzie może nastąpić nocą atak. Postanowił jakoś przygotować się na taką ewentualność i na to poświęcił czas do zmroku. W lasku pozastawiał pułapki z młodych elastycznych drzewek do których poprzywiązywał puszki i inne metalowe rupiecie. Napięte drzewka połączył z linkami przeciągniętymi przez ścieżki i zblokował klinem. Jeżeli ktoś nieuważny zahaczy o taką linkę nogą, to wyrwie klin, a drzewko wyprostuje się wymachując i tucząc metalowym złomem. To powinno ostrzec Grzmocicieli przed nadchodzącymi zamachowcami.
W obozie natomiast też poczynił przygotowania.Zaprzęgi, skrzynie i tym podobne klamoty ustawił w krąg ustawiając barykadę, zza której można będzie w miarę bezpiecznie prowadzić ostrzał.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- kurwości, dziwny ten miecz, mówię Wam. - odezwał się w końcu Trzeci: - albo ja jeszcze nie wydobrzał. Żeście nie jojczyli panie Prescott. Do rzyci z taką orgocką szarlatanerią.
- A Ty się Rogan nie sromoć. Jakżeś z bagien, to skąd miałeś o Orgotach słyszeć? Od ropuch chyba.widzsz trza było pilnoe w szkole na historii siedzieć i słuchać co belfry prawili - Nathaniel gorączkowo próbował sobie przypomnieć jakieś twarde fakty o inwazji, ale albo słabowała mu pamięć, albo w istocie przespał tę lekcje: - Widzisz, kiedyś Immoren najechali najeźdzcy zza morza i kilkaset lat trzyamli żelazne królestwa w niewolniczym uścisku. Jeno Caspia z bożą pomocą się utrzymała ale od pólnocy aż po kraniec Cygnaru, wszystko pod tyranią było. Jakby nie kolosale i magia jaka zaczeli ludzie wladac, to bys pewno sam byl orgockim niewolnikiem, chociaz kto Cie tam wie. Na tym Twoim zadupiu, to pewno orgoci nie zajrzeliby.
Wątek techniczny
Posze tylko z pamieci. Podrecznika nie mam:(
- A Ty się Rogan nie sromoć. Jakżeś z bagien, to skąd miałeś o Orgotach słyszeć? Od ropuch chyba.widzsz trza było pilnoe w szkole na historii siedzieć i słuchać co belfry prawili - Nathaniel gorączkowo próbował sobie przypomnieć jakieś twarde fakty o inwazji, ale albo słabowała mu pamięć, albo w istocie przespał tę lekcje: - Widzisz, kiedyś Immoren najechali najeźdzcy zza morza i kilkaset lat trzyamli żelazne królestwa w niewolniczym uścisku. Jeno Caspia z bożą pomocą się utrzymała ale od pólnocy aż po kraniec Cygnaru, wszystko pod tyranią było. Jakby nie kolosale i magia jaka zaczeli ludzie wladac, to bys pewno sam byl orgockim niewolnikiem, chociaz kto Cie tam wie. Na tym Twoim zadupiu, to pewno orgoci nie zajrzeliby.
Wątek techniczny
Posze tylko z pamieci. Podrecznika nie mam:(
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wiem, że Thane zamierza spędzić resztę dnia na skrupulatnym przetrząśnięciu reszty obozowiska, a Vain przygotuje się na wypadek nocnej wizyty cieni ustawiając odpowiednio wozy i zastawiając w chaszczach potykacze.
Opcja wyprawy do parowu wciąż pozostaje otwarta, więc chciałbym jeszcze poznać zamiary Trzeciego, Bannistera i Longswortha. Zostają w obozie czy myszkują w górach?
Opcja wyprawy do parowu wciąż pozostaje otwarta, więc chciałbym jeszcze poznać zamiary Trzeciego, Bannistera i Longswortha. Zostają w obozie czy myszkują w górach?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
30 Katesh 608 OR, obóz pod Turnią
Grupka mężczyzn rozeszła się po całym obozowisku, zaglądając do porzuconych namiotów, szperając w sakwach i podróżnych torbach górników. Niektórzy z nich odkładali na bok bardziej wartościowe rzeczy, biorąc pod uwagę ryzyko, że mieszkańcom obozowiska przydarzyło się coś dość złego, by nigdy nie wrócili po swój dobytek. Ktoś inny mógłby poczynania Grzmocicieli uznać za zwyczajną kradzież, ale młodzi mężczyźni z Ostrowa patrzyli na to w zupełnie inny sposób: porzucenie dobytku górników na pastwę dziczy nikomu nie przyniosłoby zysku.
Reynard Bannister przyciągnął pod upatrzony chwilę wcześniej zaprzęg kilka pełnych węgla skrzyń, świadomy doskonale tego, ile właściciele odlewni w Clockers Cove płacili za czarne złoto. Dorzuciwszy do łupu kilka łopat i oskardów były sierżant straży drogowej usiadł na zaprzęgu gryząc wyciągnięte z jakiegoś worka jabłko.
Wzrok Caspianina prześlizgnął się po sylwetkach przetrząsających obozowisko towarzyszy, przeniósł się na pobliskie skalne turnie i widoczne dużo wyżej majestatyczne szczyty Wyrmwallu. Nadciągał wieczór, niosący ze sobą wyczuwalny chłód oraz ciemność gęstniejącą coraz bardziej w gęstych zakamarkach pobliskich zagajników.
- Trza ogień rozpalić! - Reynard spojrzał znacząco na alchemika Loży, siedzącego przy zagrodzie dla koni i studiującego pełnym zadumy wzrokiem prastarą kamienną tablicę - Zara się ćmica zrobi!
Yaros Thane skinął w odpowiedzi głową, nawet się nie siląc na podniesienie z miejsca. Bannister westchnął na ów widok, cisnął ogryzek w stronę swego wierzchowca i zeskoczył z zaprzęgu zdecydowany rozpalić ognisko.
Dopiero wtedy dotarło do niego coś, na co wcześniej nie zwrócił uwagi.
Trzeci, Rogan i Hawke pojawiali się i znikali między namiotami, rozmawiając między sobą półgłosem i gromadząc własne łupy.
Stary Prescott przepadł bez śladu.
Grupka mężczyzn rozeszła się po całym obozowisku, zaglądając do porzuconych namiotów, szperając w sakwach i podróżnych torbach górników. Niektórzy z nich odkładali na bok bardziej wartościowe rzeczy, biorąc pod uwagę ryzyko, że mieszkańcom obozowiska przydarzyło się coś dość złego, by nigdy nie wrócili po swój dobytek. Ktoś inny mógłby poczynania Grzmocicieli uznać za zwyczajną kradzież, ale młodzi mężczyźni z Ostrowa patrzyli na to w zupełnie inny sposób: porzucenie dobytku górników na pastwę dziczy nikomu nie przyniosłoby zysku.
Reynard Bannister przyciągnął pod upatrzony chwilę wcześniej zaprzęg kilka pełnych węgla skrzyń, świadomy doskonale tego, ile właściciele odlewni w Clockers Cove płacili za czarne złoto. Dorzuciwszy do łupu kilka łopat i oskardów były sierżant straży drogowej usiadł na zaprzęgu gryząc wyciągnięte z jakiegoś worka jabłko.
Wzrok Caspianina prześlizgnął się po sylwetkach przetrząsających obozowisko towarzyszy, przeniósł się na pobliskie skalne turnie i widoczne dużo wyżej majestatyczne szczyty Wyrmwallu. Nadciągał wieczór, niosący ze sobą wyczuwalny chłód oraz ciemność gęstniejącą coraz bardziej w gęstych zakamarkach pobliskich zagajników.
- Trza ogień rozpalić! - Reynard spojrzał znacząco na alchemika Loży, siedzącego przy zagrodzie dla koni i studiującego pełnym zadumy wzrokiem prastarą kamienną tablicę - Zara się ćmica zrobi!
Yaros Thane skinął w odpowiedzi głową, nawet się nie siląc na podniesienie z miejsca. Bannister westchnął na ów widok, cisnął ogryzek w stronę swego wierzchowca i zeskoczył z zaprzęgu zdecydowany rozpalić ognisko.
Dopiero wtedy dotarło do niego coś, na co wcześniej nie zwrócił uwagi.
Trzeci, Rogan i Hawke pojawiali się i znikali między namiotami, rozmawiając między sobą półgłosem i gromadząc własne łupy.
Stary Prescott przepadł bez śladu.