Powieść Artura - fluff

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 23 listopada 2014, 11:49

Suriel napisał(a):

Tylki że teraz wiemy że Orchia jest silnie magiczna skad wiec pewność że nie jest to jakus quasi maiczny trick ryycerzy.
Powstrzymanie agonii i powstrzymanie pogłębiania się agonii to dwie różne rzeczy.
No pomyślmy skoro zwykly barbarzynca może na 10 levlu rozbijac magiczne przedmioty a mag nie.
Na 1 POZ jest zdolność Rozproszenie magii.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 23 listopada 2014, 13:16

Czyli jeśli dobrze tu kombinujemy to kazda profesja ma magiczna zdolność bo 2dzysto jes tu magiczbe. Rycerz ma podtrzymanie życia? Najlepuej zapytać wprost autora.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 listopada 2014, 15:54

Organ doradczy irgan fajna sprawa coś jak tzw. "dywan" w Turcji, najbliżsi doradcy sułtana w tym wielki wezyr. Ale nazwanie go Paladynat, to przegięcie.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 23 listopada 2014, 17:30

Paladynat pomaga Katanowi (rocznik bieżący w administracji) mogą podpowiadając w wszelkich sprawach za wyjątkiem jednej wyspy na kontynencie gdzie maja zakaz wstępu a Katan robi tam... wyspa ta nazywa się "wyspą więzienną".

1. Kolejne mięso chodzi o technikę walki wręcz

"... zamaszystch cięć używała raz za razem dzięki samurajskiemu deszczowi ciosów,. Czyniła to nawet podczas skoków, salt czy obrotów, których nauczyła się kiedyś jako widmowy tancerz .To ostatnie szkolenie zawdzięczała Bractwu Widmowego Ostrza - tajnej organizacji wojujących przy pomocy oręża iluzjonistów"

2. o kochanych pajęczakach

"Sharany były tez profesjonalnymi budowniczymi statków morskich, ale, co dziwne, rzadko używały ich nie chcąc narazić się na ryzyko ich zniszczenia lub utraty" sic! pisownia zachowana z oryginalnymi przecinkami." str 455 jest tam tez opis inwazji

Poruszanie sharanów. Normalnie stąpają jak ludzie. A jak biegają? Podkulają ludzkie nogi i lecą na górnych łapach. Robia tak również podczas wspinaczki.

3. Krasnoludy z północno zachodniego smarują ludzkim tłuszczem brody i nieziemsko śmierdzą.

4. Na południowo wschodnim wydobywa się kryształy które po naładowaniu piorunami uwalniają energię umożliwiającą podnoszenie przedmiotów do których są zamocowane. Nawet całych miast.
Ostatnio zmieniony 23 listopada 2014, 20:48 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Jobin
Reactions:
Posty: 2
Rejestracja: 24 listopada 2014, 21:32

Post autor: Jobin » 24 listopada 2014, 21:55

Treant napisał(a):

Takie "owocki" w SoKu to jedynie powód do doprecyzowania opisu zdolności.

Po pierwsze uznanie, że trwa ona zawsze 5 rund + rundę/POZ jest niewłaściwe, gdyż według mojej interpretacji korzyścią z udanego jej użycia jest czasowe zachowanie kontroli nad własnym ciałem, które słabnie z bólu i utraty krwi. Rycerz wytrzymuje wówczas cierpienie, ale przecież nie może siłą woli sprawić, że przestaje się przez pewien czas wykrwawiać (stan pogłębiającej się agonii). Hipotetyczny 7 POZ rycerz o ŻYW 150, który otrzyma makabryczne cięcie o skuteczności netto 285 obrażeń ma raptem dwie rundy życia, a nie 2 minuty jak sugeruje opis zdolności.
Wszystko powyższe przy założeniu, że wspomniana rana spowodowała krwotok, bo szczegółowe zasady dotyczące ran w Vademecum Walki precyzują warunki, w których agonia się pogłębia (przede wszystkim tzw. obrażenia głębokie). Możemy mieć stan, gdy obrażenia przekroczą ŻYW postaci, ale nie zagrażają bezpośrednio jej życiu - wówczas zdolność jest tak samo przydatna i trwa tak długo jak mówi opis.

Druga sprawa to nieszczęsne pęknięcie duszy. Chciałbym przypomnieć, że identyczną z rycerską zdolnością cechę specjalną oferuje Graam patronujący prawu do wskrzeszeń i wiecznego życia. Byłoby kuriozalne nagradzanie swoich wyznawców ryzykiem przejścia w niebyt.

P.S. Oby więcej takich dyskusji. K:C


Witam. Z tego co pamiętam masz rację "podtrzymanie życia" powoduje jedynie to iż rycerz nie pada nieprzytomny po uzyskaniu ujemnego życia, lecz straty żywotności na minusie się pogłębiają do momentu podwiązania ran ew zatrzymania krwawienia zaklęciem. :)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 listopada 2014, 22:33

Archipelag Północny

Mroźna i nieprzyjazna kraina, w której dzień i noc po równo dzielą między sobie kalendarzowy rok. Ciągnący się od północnego bieguna planety ogromny lodowiec nachodzi tam na równie rozległe wyspy o nazwach Krynt i Karan Wielki, częściowo skute wieczną zmarzliną, częściowo porośnięte tundrą. Na południe od nich znajdują się nieco mniejsze wyspy Hator, Wyran, Tarr, Olbat, Hnest i Korl, porośnięte gęstą tajgą, o brzegach pociętych głębokimi fiordami i o twierdzach budowanych na stromych klifach. Jeszcze bardziej na południu, na samym krańcu Archipelagu, znajduje się jeszcze jeden ciąg wysp, zwany Łańcuchem Kard i porośnięty dębowymi borami.

W starożytnych czasach ziemie te znajdowały się pod panowaniem tytanów, twórców prastarego imperium o wzniesionych z lodu miastach, koneserów sztuki i wytrawnych kupców. W czasach narodzin Kartana po mocarstwie ostały się jedynie ruiny oraz niedobitki dumnej rasy zamieszkującej dawną stolicę. Imperium tytanów upadło w ognistej pożodze zniszczone przez tajemniczego wroga pochodzącego z innego planu egzystencji. Korzystając z dogodnej sposobności, schedę po tytanach przejęły inne rozumne istoty, które szybko wzięły w swe ręce władzę nad mroźną krainą. Prym wiodą wśród nich lodowe giganty, hodujący oswojone mamuty, które w razie potrzeby służą im również za budzącą słuszny lęk jazdę. Osiedliwszy się na położonych na północy wyspach, lodowe giganty nawiązały kontakty handlowe z innymi mieszkańcami Archipelagu Północnego, często też przewodzą wojennym sojuszom wymierzonym w dwie krewniacze rasy zagrażające ładowi na Archipelagu: nękające Hator martwiacze giganty z dalekiego zachodu oraz przybywające z Archipelagu Północno-Wschodniego giganty ogniowe, potrafiące władać magią ognia. Sprzymierzone z pandoriankami, ogniowe giganty częstokroć najeżdżają wschodnie krainy Archipelagu Północnego, obracając je regularnie w perzynę.

Na zalesionych wyspach występują duże populacje ogrów, olbrzymów i półolbrzymów, koczownicze z natury, podróżujące na włochatych nosorożcach. Żyją ze sobą w trwałym sojuszu, a co dziesięć lat obierają Króla Północy wyłanianego w wyścigu poprzez Krynt. Dosiadający swych wierzchowców pretendenci do tego tytułu ryzykują wszystko, albowiem przegrani w wyścigu muszą za swą porażkę zapłacić własną głową - nic zatem dziwnego, że w trakcie rywalizacji wszystkie chwyty są dozwolone.

Prócz koalicji ogrów i olbrzymów na wyspach można natrafić na przedstawicieli ludzkiego gatunku. Jedną z ludzkich ras są tarranowie o złotych włosach, budowniczy rycerskich kaszteli żyjący w sojuszu z miejscowymi krasnoludami. Ich przeciwieństwem są turowie, noszący w sobie cząstkę mistycznego zła najeźdźcy z Archipelagu Pajęczego o krzepkich ciałach i rudych włosach. Turowie znajdują się w stanie wiecznej wojny z unią tarranów i krasnoludów, korzystając w bojach z oswojonych krakenów żywionych mięsem niewolników. Osady turów napotkać można na wyspach Łańcucha Kard i to stamtąd dokonują napaści na ziemie gigantów, niejako przy okazji pustosząc również sadyby innych rozumnych istot. Ich floty wiosłowych drakkarów budzą zrozumiały lęk w sercach ofiar, albowiem w morskiej toni pod ich stępkami zawsze czają się bezlitośni drapieżcy na usługach wojowniczych okrutników.
Ostatnio zmieniony 06 grudnia 2014, 11:04 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 grudnia 2014, 11:04

Mam pytanie do tych, co czytali drugi tom, bo sam go nie posiadam, a chwilowo nie planuję zakupu. Śledzę na FB profil "Czytam KC po raz pierwszy dla akcji", bo uważam, że mimo zabawnego klimatu gospodarz strony potrafi bez większej złośliwości wytknąć rozmaite błędy logiczne odnajdywane w powieści. I tam właśnie znalazłem wczoraj wątki marynistyczne, które mnie na poły zdumiały, na poły zatrwożyły.

Czy to prawda, że w oryginalnym tekście pojawiają się kotłowce, zbudowane z nachodzących na siebie kotłów statki demonicznych mastugów, napędzane duszami gotowanych w kotłach grzeszników? Czy są tam faktycznie basztowce: statki z kamienia w formie zamków unoszone na wodzie dzięki wypełniającemu ich dolne kondygnacje gazowi? Gnomy naprawdę potrafią za pomocą czarów tworzyć iluzyjne okręty, na których pokonują morza?

Ktoś zaznajomiony z drugą częścią mógłby nam przybliżyć te fascynujące wynalazki? :o

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 06 grudnia 2014, 11:30

Keth napisał(a):
Czy to prawda, że w oryginalnym tekście pojawiają się kotłowce, zbudowane z nachodzących na siebie kotłów statki demonicznych mastugów, napędzane duszami gotowanych w kotłach grzeszników?
Aż brak mi słów, by opisać mój zachwyt!
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 grudnia 2014, 11:34

Jak przypuszczam, była to swoista forma oddania hołdu naszemu forumowemu Mastugowi, ale pomysł sam w sobie jest jakiś taki... demoniczny! :o

Jak sobie teraz pomyślę, ile pracy Oggy włożył w stworzenie artykułu o szebece! A wystarczyło umieścić na pierwszej lepszej łajbie kocioł z demonem w środku i już mamy cudo marynistyki! A tak na serio, potrzebuję kogoś ze znajomością drugiej części, kto mógłby to zweryfikować. Jeśli faktycznie tak to wygląda, to muszę w tym momencie powiedzieć, że jednak moja wyobraźnia nigdy nawet w części nie zdoła nadążyć za Autorem i co gorsza, nie będzie w stanie przetworzyć tych pomysłów na treści zrozumiałe i akceptowalne! :|

Po SoK nic w świecie marynistyki orchiańskiej nie będzie już takie samo jak przed powieścią...

Są jednak tacy, którzy próbują i nawet nieźle im to wychodzi - cytat z FB Adama Lenarczyka:

Wspominała swój własny okręt - "Paladyna Arturiusa". Jak wszystkie fregaty floty paladyńskiej miał kadłub z czystego palladu, napędzany esencją dobra. Każdy z załogi po kolei zasiadał na umieszczonym w samym centrum okrętu "Tronie Ewidentnego Dobra" i myślał o przyjemnych, lub wzniosłych rzeczach, a wytwarzana w ten sposób "esencja dobra" napędzała jednostkę. Należało tylko uważać, bo po skończeniu wachty paladyn, z powodu wyczerpania zapasów "esencji dobra" stawał się na pewien czas ewidentnie złym czarnym rycerzem i musiał przebywać pod strażą.

Wspominała też dawne bitwy, w tym z krwiowcem - statkiem wampirów. Był to olbrzymi pływający zbiornik z krwią, napędzany dwoma ogromnymi bocznymi kołami. Te z kolei napędzane były mechanizmem złożonym ze skomplikowanych przekładni, w centrum którego tkwił bęben z uwięzionymi młodymi wampirami i zawieszonymi pękami czosnku. Wampiry usiłując bezskutecznie uciec od czosnku obracały bęben, a wraz z nim napędzające okręt koła.
Ostatnio zmieniony 06 grudnia 2014, 11:39 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Petryfikator
Reactions:
Posty: 55
Rejestracja: 03 listopada 2014, 10:08

Post autor: Petryfikator » 06 grudnia 2014, 12:16

OMFG!

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 10 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 06 grudnia 2014, 13:24

Czytam drugi tom, ale idzie to masakrycznie. Na razie dotarłem do dusicieli drużyny, a chwilę wcześniej do zabicia Arcika, którego już wskrzeszono. W między czasie orki zmieniły się w trolle, żeby później znów zmienić się w orki, ale z trollową regeneracją. Tak czy inaczej mam wrażenie momentami, jakbym nie wiedział co właściwie czytam, chociaż niby jest po polsku. Ktoś kto napisał na FB, że to dzieło jest źle przetłumaczone miał o tyle rację, że ja również tak bym pomyślał. Historie są tam nie stworzone, a jakiejkolwiek logice zapomnijcie. Jest większa szansa (jako przykład), że Arcik rzuci kamieniem, który to uderzy w dachówkę, która to spadając trafi wielkiego smoka w czuły punkt i na dodatek trafi go krytykiem lub smok straci pamięć i przyłączy się do drużyny, niż to że wszyscy paladyni na raz pod wpływem wszystkich zaklęć jakie znają i jeszcze z mocą bogów tego smoka pokonają. Tak mniej więcej to wygląda.

Odpowiadając Keth na Twoje pytanie obawiam się, że to co jest tam napisane jest prawdziwe. Nawet jeden z użytkowników pokusił się o wizję takiego statku (dość zgodny z opisem z FB ) https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/ ... 16a75c6e29

Zwyczajnie Artur mnie przerasta i to o kilka klas.
Ostatnio zmieniony 06 grudnia 2014, 13:30 przez czegoj, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 06 grudnia 2014, 14:21

Nie wiem czy pamiętacie jak kiedyś po spotkaniu z Arturem w Warszawie mówiłem że miałem okazję porozmawiać z nim chwilę przy lunchu. Tam też się dowiedziałem o kotłowcach. Wyglądają one jak trzy rzędy kotłów połączone ze sobą a na nich kolejne dwa, a na tych dwóch jeszcze jeden.

Tych pomysłów było przy lunchu dożo więcej. W drodze do domu musiałem to jakoś ogarnąć w głowie i zastanowić się nad tym czym kryształy się stały. Radzę zrobić to samo, bo już chyba pora na refleksję i jakieś męskie decyzje.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 grudnia 2014, 14:47

Z bólem zaczynam się utrwalać w przekonaniu, że w praktyce wartość dla fanów kanonu MiM mogą mieć jedynie opisy archipelagów wyciągnięte z ballad nieocenionego mistrza Abuka; inne ciekawe wątki niestety nikną w bezmiarze pomysłów, które mój umysł nie jest kompletnie w stanie ogarnąć.

Zaczynam się też obawiać tego, że kompatybilna z SoKiem ZEKC będzie dla mnie całkowicie niegrywalna, ponieważ wizja świata pozbawionego jakiejkolwiek logiki (bogowie i ich manipulacje materią i czasem, magia wyniesiona do rangi czwartego wymiaru, przesadzona ilość ras, których NIE DA się rozpisać w sensowny sposób w kontekście społecznym, politycznym i obyczajowym, bo jest ich właśnie zbyt wiele) jest nie do ogarnięcia dla Mistrza Gry takiego jak ja.

Pamiętacie przygodę z MiMa, w której drużyna miała pomóc gnomowi w Ostrogarze odbić chłopca zakładnika? A co powiecie na wersję, w której gnom nie jest gnomem, tylko czarnym rycerzem malaukiem ukrytym pod iluzją, a chłopiec jest potomkiem mastuga i bieługi i posiada w umyśle klucz do zaginionego Labiryntu Śmierci na sąsiedniej planecie? A w trakcie przygody okazuje się, że ten Ostrogar wcale nie jest Ostrogarem, tylko jego makietą ukrytą magicznie we wnętrzu klejnotu wprawionego w pierścień noszony przez boga Umparabarabana? Który tak naprawdę jest awatarem Gorlama zamierzającym przeciągnąć swe bóstwo na złą stronę mocy? Potraficie sobie to wyobrazić? Ja po lekturze SoK już tak, ale... ale to nie są znane mi od ćwierć wielu Kryształy Czasu, tylko coś zupełnie innego...

Jak to najlepiej ubrać w słowa? Może tak: chciałem obejrzeć film będący połączenie Aliena i Prometeusza, a dostałem krzyżówkę X-menów z Hulkiem. Nie ten klimat i nie ta sfera zainteresowań, niestety :|

Never
Reactions:
Posty: 333
Rejestracja: 09 stycznia 2010, 00:07

Post autor: Never » 06 grudnia 2014, 15:09

Hulk jest spoko, to mój wzór do naśladowania, daj mu spokój Keth;P.

Dingo
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 18 września 2014, 12:36

Post autor: Dingo » 06 grudnia 2014, 15:13

Czy to znaczy, że naśladujesz Kluha harując na siłowni?;)
Czy jestem szlachta? Jestem. Bo ju? zdarzy?o si? kogo? zaszlachtowa?, SZabl?, SZtachet?, SZtyletem i SZyndleria?skim SZlaparkiem.

ODPOWIEDZ