Strona 19 z 64

: 28 listopada 2014, 20:33
autor: namakemono
Jimmy zamaszystym ruchem wyciągnął swoją przestarzałą komórkę, teatralnym ruchem stukając w dotykowy ekran wybrał z kontaktów numer Clarensa i ponownie, jeszcze bardziej zamaszystym ruchem niż poprzednio przyłożył urządzenie to ucha.

- Gruby? Sprawy z chińczykami załatwione. Będziesz zadowolony... Spadamy stąd i niebawem się u was zjawimy. Wszystko gra?
Jeśli Gruby nie odbiera, to niech to będzie wiadomość nagrana na poczcie głosowej.

: 28 listopada 2014, 20:49
autor: Keth
Metropolitan BBQ, 3 listopada 2021, 01:40

Zabrawszy ze sobą kupione przez Badassa jedzenie, mężczyźni ruszyli na piechotę w stronę Northside, wędrując Pierwszą Aleją w blasku reklamowych billboardów wyświetlających ciągi krzykliwych obrazów dwadzieścia cztery godziny na dobę. Wystające na chodnikach prostytutki kusiły zalotnymi okrzykami, eksponując swe krągłe kształty i klepiąc się zachęcająco po pośladkach. Handlujący narkotykami dilerzy trzymali się bliżej zacienionych zaułków, podchodząc na krótką chwilę do zatrzymujących się przy chodniku samochodów.

Pogranicze obu dzielnic tętniło nocnym życiem, chociaż po stronie Northside było nieco ciemniej i ciszej, zwłaszcza w głębiej położonych kwartałach.

- Świetne mają żarcie - oznajmił z lubością Clarens oblizując usta - Teraz nas stać, żeby częściej łazić w takie miejsca.

- Przeżresz całą forsę w tydzień, a potem znowu będziesz stał w kolejce po darmówkę pod kościołem - prychnął Vega.
Wszyscy w drodze na kwaterę...

: 28 listopada 2014, 21:00
autor: Suriel
Tymczasem pod BBQ bryka w której siedzieli Eric i Biały kołysała się rytmicznie. Jednak przyczyną nie była, jakby mogło się na pierwszy rzut oka wydawać, jakaś chwilówka która trafiła się chłopakom z jakąś przechodzoną panną. Przyczyną był Białas kołyszący się w rytm na maska podkręconej muzyki.

- A widziałeś Eric tamtą, ale miała czym kołysać... Hej lasko! Yo, Yo! siema!
Czarnoskóra zaokrąglona piękność, rodem ze środka gorącego afrykańskiego buszu, obróciła się błyskając na chwilę nienagannym tech-makijażem.
- Wal się palancie!
Po czym odpłynęła tak samo cudownie jak się pojawiła. Z jakiegoś powodu już kolejna laska tak reagowała, czego Clarens nie był w stanie ogarnąć. Przecież jego zajebistego wyglądu nie przesłaniały nawet drzwi z tej jakże luksusowej fury...
Biały postanowił zastosować uśmiech numer 5, poprawił stanowisko i wypatrując kolejnej chętnej gibał się nadal, swoją masą bujając całym autem. Obok siedział zdegustowany Eric i poprawiał zsuwający się na oko bandaż.

Pobujaj się z Białym poniżej
http://monti89.wrzuta.pl/audio/1c0WytQB ... d_everyday

: 29 listopada 2014, 17:20
autor: Keth
Piszę z pracy, więc na szybko. Zgodnie z deklaracją poszliście na piechotę, Wasz furgon jest schowany na parkingu pod kościołem w Northside! Clarens i Eric czekali na zewnątrz BBQ przyciśnięci plecami do ściany budynku i udający wyluzowanych gości z plecaczkiem. Teraz wracacie w piątkę na piechotę do własnej dzielnicy, z forsą schowaną w kieszeniach i z niezłymi humorami (zwłaszcza Białas nie ma na co narzekać, bo od początku przygody zdążył już zarobić 750 e$)!

: 29 listopada 2014, 18:29
autor: Suriel
fuck... no i caly piękny opisi z poprzedniego oista szkag trafil. Bi zapomnialem ze na piechte przyszliśmy

: 29 listopada 2014, 20:12
autor: Keth
Opodal Metropolitan Square, 3 listopada 2021, 01:45

Ryk wszechobecnych billboardów oraz dźwięki płynącej zewsząd klubowej muzyki sprawiły, że zawodzenie policyjnych syren dotarło do uszu mężczyzn, kiedy ciężko opancerzony radiowóz wypadł zza rogu kwartału. Prowadzony z szaleńczą prędkością, a jednocześnie doskonale trzymający się drogi, pojazd musiał być prowadzony przez gliniarza z zaawansowanym sprzęgiem kierowcy, na dodatek wspomaganym nową wersją Sandevistana. Ocierając się o zjeżdżające na pobocze samochody biało-czarny wóz przemknął obok grupki wracających do Northside mężczyzn rzucając niebiesko-czerwoną poświatę na witryny mijanych sklepów.

- Ale popierdala - zauważył fachowym tonem Erick, który na pierwszy widok radiowozu wcisnął się w wykusz mijanej kamienicy - Zajebiste oprogramowanie musi mieć.

- Albo borga na pokładzie - dodał Vega odprowadzając spojrzeniem radiowóz, który skręcił na północ na wysokości Metropolitan Square - Jakoś ostatnio nie lubię borgów...

Spłoszeni pojawieniem się policyjnego patrolu dilerzy zaczęli powracać na chodniki, rozglądając się podejrzliwie wokół siebie. W przeciwieństwie do handlarzy narkotykami, przeważająca większość prostytutek nigdzie nie próbowała się chować, najpewniej posiadając zalegalizowane biomonitory i cyfrowe książeczki medyczne.

- Trzeba po drodze dokupić piwa i trochę dopalaczy - oznajmił Białas - I może zaprosimy jakieś laski, na powitanie Badassa. Z przenośną rurą, mogą potańczyć na kwaterze, kasa przecież jest.

Przystając na następnym skrzyżowaniu w zamiarze przepuszczenia jakiejś niemiłosiernie poobijanej taksówki, Jimmy obejrzał się odruchowo w kierunku, w którym odjechał radiowóz.

Natychmiast dostrzegł migające światła kilka policyjnych wozów, zaparkowanych w głębi ulicy kilkaset metrów dalej.

- Co tam się stało? Wypadek? - zainteresował się Clarens - Jak są gliny, na bank ściągną Trauma Team albo REO Meatwagon. Szkoda, żeśmy się nie pośpieszyli, była okazja dorobić na pierwszej pomocy...

- Czy oni nie stoją przed warsztatem Crocketta? - Vega obejrzał się znacząco na Gonza - Tak, to na pewno warsztat Crocketta. Ciekawe, co się stało?

- Ktoś go podpierdolił, że handluje kradzionym towarem - wzruszył ramionami Clarens - Co z tymi laskami i rurą?
Radiowozy zaparkowały przed samochodowym warsztatem prowadzonym przez znajomego Eduarda...

: 29 listopada 2014, 20:21
autor: namakemono
- Rzucimy okiem? Dobrze by było wiedzieć w jakie szambo Crockett się wpierdolił. Byle nie za blisko, żeby psom w oko nie wpaść.

: 29 listopada 2014, 20:32
autor: Suriel
Masz rację tylko żeby nami sie psiarnia nie pointeresowała - powtórzył Biały jak mantrę - bo kurde parzy mnie ta paczka na plecach.

: 29 listopada 2014, 21:24
autor: Keth
Opodal Metropolitan Square, 3 listopada 2021, 01:47

Tłum gapiów przyglądających się zamieszaniu przed warsztatem gęstniał z każdą chwilą, a wielu obserwatorów bez żenady filmowało całe zajście smartfonami. Kilku policjantów kręciło się poniżej rozbitego okna na pierwszym piętrze warsztatu, rysując fosforyzującym aerozolem grubą żółtą linię na asfalcie jezdni, wokół przykrytego płachtą materiału nieruchomego ciała.

- O kurwa! - nie wytrzymał fikser, wpatrując się z chorą fascynacją w wystającą spod materiału wytatuowaną rękę - To jest Crockett!

- Chyba wypadł z okna... - zauważył posępnym tonem Jimmy, spoglądając na doszczętnie rozbite, niemal wyrwane z futryną okno powyżej witryny sklepu mechanika - Ktoś go napadł? Podobno robił jakieś interesy z nomadami, może kogoś wkurzył? Klany bywają mściwe jak je ktoś dyma na kasę...

- Kurwa, kurwa - powtórzył tępo Gonzales - Przedwczoraj do mnie dzwonił. Obiecałem mu w końcu przerejestrować ten zasrany furgon, żeby się go komunikacyjny nie czepiał. Niech to szlag, szkoda chłopa. W porządku był.
Scenka jakich wiele nocną porą w Night City...

: 29 listopada 2014, 21:27
autor: 8art
Eduardo patrzył w stronę zakładu z rosnącą obawą, że coś mogło stać się Crockettowi. Wrodzona empatia, którą jego komapni nazywali frajerstwem, nakazywała sprawdzić i Gonzo teraz bił się w myślach. Z jednej strony miał gacie pełne kasy, a Eric taszczył w plecaku bardzo "hot stuff", a z drugiej Gonzales miał się szanującego fixera. Jak coś działo się jego znajomkom, to jak by jemu robił ktoś krzywdę.

Crockett może nie był jakimś wielkim amigo Gonzalesa, ale użyczał bezproblemowo warsztatu Ericowi, gdy van się psuł, a ostatnimi czasy działo się to dość często. Nie wypadało zostawić gościa na lodzie. Eduardo poprawił fryzurę, żeby nie wyglądać jak uliczny punk (i tak nie wygladał, wyczes fixera ułożony z rańca kilogramem żelu, był podpatrzony z modela z ostatniej okładki Mens Health):

- Mówcie kurwa co chcecie, ale ja muszę to sprawdzić. Idzie ktoś ze mną?
Walizę lepeij trymać z dala od policji, także jeśli Eric chce iść, to niech przekaże komuś plecak.

: 29 listopada 2014, 21:31
autor: namakemono
- Kurwa, nie wierzę. Stój Gonzo, nie pchaj się tam. Ja już się napatrzyłem, a teraz musimy spadać na kwadrat. Szkoda chłopa, ale nie leźmy tam z towarem. Zaciągniemy info jak psiarnia się zawinie. Crockettowi już nie pomożemy.
Można wysłać jedną osobę a najlepiej by się nadawał Młody, bo nie jest tu znany. Ale go z nami nie ma. Tak, jak mówi 8art, jeśli ktoś chce sprawdzić, to najlepiej w pojedynkę. Dobrze by było, żeby towar jak najszybciej znalazł się w bezpiecznym miejscu i jak najdalej od policji.

: 29 listopada 2014, 21:41
autor: Keth
W ramach dodatkowych objaśnień przedstawię Wam szczegóły ostatniego dealu pomiędzy Crockettem i Gonzalesem. Otóż drużynowy fikser kupił dwa tygodnie temu od mechanika używane GMC z przebitym numerem silnika, zarejestrowane na Crocketta. Obiecał je przerejestrować na siebie, ale z wrodzonego lenistwa przez następne dwa tygodnie jeździł na blachach Crocketta zwlekając z wizytą w wydziale komunikacyjnym NC (przede wszystkim ze względu na koszty przerejestrowania).

Co do obecności Badassa, jest przecież z Wami! Wszyscy razem byliście w BBQ - Gonzo, Jimmy i Badass w środku, Eric i Białas na zewnątrz. Teraz wracacie razem na kwaterę!

: 29 listopada 2014, 21:57
autor: Suriel
Bardzo ciężka reka Bialego ktory ważył prawie sto trzydzieści kilo żywej czarbej wagi potrafila zatrzymac nie jednego walnietego pacjenta . Tym razem spadła na ramię fiksera. Bialy przechylil się do fiksera szeptem powiedział
-poszły skurwysyny tropem bryki, nie ryzykuj i naszych łubów.
po czym dodał głośno tak żeby słyszeli pozostali
- spierdalamy stąd, nic tu po nas.
chyba dla bezpieczeństwa musimy założyć że to nie przypadek i w trakcie "rozmowy" dostali juz info onaszym fikserze. Pytanie tylko czy wiedział gdzie mieszkamy i czy to też mógł sypnać

: 29 listopada 2014, 22:03
autor: namakemono
Jakoś wydawało mi się, że został w domu. No to git, może on wybada sprawę. Dla nas to tym bardziej niebezpieczne, bo nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Crockett zarobił kulkę za nas. Ktoś jest na naszym tropie. Być może przed śmiercią Crockett sypnął. Grunt zaczyna nam się palić pod nogami. Może trzeba będzie zmienić lokal? Szybko (i ostrożnie) wracajmy do chaty, zabierajmy najpotrzebniejsze rzeczy i szukajmy lokum na jakiś czas. I szukajmy reportera. Co Wy na to?

: 29 listopada 2014, 22:07
autor: Suriel
do chaty chyba juz nie ma sensu, jest kada to się można przewaletowac gdzieś indziej. Najlepiej tam gdzie kamer nie ma. No to pewnie numer komórki naszego fiksa już mają i na mierzają fuck..wyjmuj baterię natychmiast.