[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Wysokie pióropusze paproci zachwiały się po raz ostatni - i oto spomiędzy nich wyłoniła się przygarbiona postać staruszki, odzianej w poszarpane a znoszone spódnice. Głowę jej ocieniał szeroki kaptur, spod którego wysuwały się dwa siwe warkocze i kilka garści splątanych włosów, które najwyraźniej z nich uciekły. Idąc wspierała się na miotle, lochy* ze sobą widomie nie mając:
[center]

[/center]
Starowinka zmierzyła młodych wędrowców spojrzeniem bystrym a uważnym, mimo wieku, który widomie kładł się jej na karku:
- No patrzcie, co też kot przyniósł! - rzekła, biorąc się pod boki. - Coś się żeśta daleko zapuścili, młodziankowie. Toć wam matula nie mówili, żeby lasu strzec się? Na driady baczyć? A wy tu co? Noc żeśta z nimi przehulali - pogroziła im sękatym paluchem - Cud prawdziwy, iżeście przy tym ducha nie oddali!
- Ano trudno, co się stało to się nie odstanie - dodała wszakże po chwili łagodniejąc nieco, a w jej oczach zagrały ciepłe rozbłyski, przypominające cętki słońca na powierzchni liści. - Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. A nie tłumaczcie mi się, stara może i jestem, ale nie głupia. Zresztą, wżdy powiadają, iż lepiej z czartem wianek utracić niż dla upiorów zachować!(1)
Zaśmiała się głosem starczym, podobnym do skrzypienia drzewa, ukazując przy tym iż wiele zębów utracić musiała w srogich zmaganiach z czasem. Za czym rozejrzała po łące i pokiwała głową, jak gdyby nic z tego co ujrzała nie wydało jej się dziwne.
- Dobra tam, dość tu pląsów i hulanek - mruknęła po chwili, podając Nętce niesiony w ręku kosz z kory świerkowej. - Narwij, dziewko, grzybów. Ja już stara jestem, to i schylać mi się ciężko, oj ciężko... - westchnęła, wskazując na porastające łąkę czerwonawe kapelusze. - A i wam się zda coś pożywnego zjeść, miast tych poczęstunków sabatowych co to po nich język cierpnie i łeb kołowacieje... Polewki wam zara smacznej nagotuję, ino do chałupy dojdziemy...
Utra wzięła kozubek,** w głowie by jej bowiem nie postało, by odmówić pomocy starowince. Przez chwilę poczuła się znów tak, jakby była przy niej babcia: kobieta mądra i wiedząca, która pewnikiem nie dałaby się zbałamucić ta łatwo. Ta myśl niosła ulgę i pocieszenie, sprawiając, że Nętka rozpogodziła się nieco.
Uświadamiam wszystkim graczom, że jako iż Wasze postacie pochodzą ze wsi mają wpojony głęboki szacunek dla starszych osób. A babcia robi naprawdę wrażenie osoby mądrej i doświadczonej, znającej co się w lesie dzieje. Pamiętajcie o tym odgrywając postacie.
(1)lepiej z czartem wianek utracić niż dla upiorów zachować - ludowe przysłowie, oznaczające iż lepiej żyć i dobrze się bawić, niż umrzeć (wianek dla upiora zachować jest eufemizmem oznaczającym śmierć). Macie jednak wrażenie, że babcia ma na myśli nieco bardziej dosłowną interpretację tego powiedzonka.
* locha - sękata laska
** kozubek - koszyk z kory świerku lub brzozy