Strona 19 z 126

: 05 listopada 2012, 23:34
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów

Barr'teh odczekał jeszcze chwilę nie ruszając się ze swego miejsca, ale uczucie przemożnego ssania w żołądku zmusiło kocura w końcu do zeskoczenia z usytuowanej wysoko belki. Futrzasty wojownik wylądował miękko na pozostawionym przez Llorvasa kocu, podrapał go z lubością przeciągając się ospale i wyginając w łuk grzbiet.

Zaspany Orgnar stał już za kontuarem poszczękując żelaznymi garnkami, toteż kotołak z miejsca postanowił oddalić się ze zbyt dla siebie hałaśliwego miejsca. Nie bawiąc się w ceregiele Barr'teh wślizgnął się do pokoju wynajętego przez Hastura, obrzucił śpiącego pod niedźwiedzim futrem Redgarda bacznym wzrokiem, a potem podkradł się do rozłożonej na drewnianej komodzie zbroi człowieka, chwytając zwinnymi palcami jego hełm.

Khajiit wciąż nie potrafił się przyzwyczaić do noszenia uciskającego mu uszy nakrycia głowy, ale zarazem niezmiennie bawił go widok swego odbicia w tafli wody, toteż nasadziwszy hełm na łeb czmychnął czym prędzej z izby zamierzając wybrać się nad rzekę i porobić śmieszne miny do swego wizerunku widzianego w wartkim chłodnym nurcie.


Obrazek

Wątek techniczny

Wiem, że Bartek bardzo chciał pasiastego kocura, ale nie potrafię takiego wykreować ręcznie w grze - zatem aby móc na bieżąco obrazować noszony przez kotołaka ekwipunek, pozwolę sobie mimo wszystko bazować na tym nieco rysiowatym osobniku o mniej pasiastym futrze. Oto nasz drużynowy khajiit w pełnej zbroi rzemieniowej (hełm i nogawice pożyczył cichaczem od śpiącego jeszcze Hastura, ale pewnie będzie je musiał zaraz oddać!) - uprzedzę pewne fakty zdradzając, że zarówno hełm jak i nogawice da się kupić u miejscowego kowala, gdyby 8ART chciał wydać w Rzecznej Puszczy nieco złota!

: 06 listopada 2012, 07:55
autor: mordimer00
Skoro kowal nie śpi idę do niego obejrzeć pancerze, może przynajmniej jakąś kurtkę skórzaną albo inny lekki pancerz kupię. (ile mam kasy?)

: 06 listopada 2012, 08:58
autor: namakemono
Najpierw śniadanko w karczmie, potem do kowala zobaczyć co ma w ofercie. Potem zebrać ekipę do kupy, nie zapominając o Bretonie, zaprowiantowanie i w drogę.

: 06 listopada 2012, 10:01
autor: Araven
Techniczny:
Dokładnie śniadanko i w drogę. A nazywanie tych pasków skóry zbroja rzemieniowa to powazne nadużycie jest. Ale rozumiem, tak to zrobili, w grze to tak wygląda, ale chroni 40% ciała na oko.

: 06 listopada 2012, 15:53
autor: 8art
Kotołak fukał śmiesznie sam do siebie, patrząc na swoje wykrzywione w tafli wody odbicie. Coś innego przykuło jednak uwagę Barr'teha. Pod wodą bystre oczy zwierzaka dostrzegły leniwie poruszające się pod prąd ryby. Jeśli ludzie twierdzili, że khajici nie cierpieli wody to byli głupcami. Barr'teh nie tylko umiał pływać, ale wręcz uwielbiał wodę, a także wszystkie jej owoce: ryby i raki. Strumien był zbyt mały aby móc w nim pływać, ale swobodnie można było się w nim zanurzyć po pas. Instynkt łowcy w połączeniu z porannym apetytem przesądziły o tym, że kotołak nie zastanawiając się wszedł do lodowatej wody i pochylając się nisko zaczął łapami wyrzucać na brzeg niewielkie ryby. Przy którejś próbie hełm Hastura zsunął się z głowy Barr'teha do wody. Kot prychnął i wyłowił ociekający wodą przedmiot prychając i zastanawiając się jak Redgar skomentuje ten fakt.

Gdy nasycił pierwszy głód smacznymi rybami, wrócił z powrotem do karczmy z zamiarem podrzucenia mokrego hełmu Hasturowi.


Wątek techniczny

Eeee tam, nie chce hełmu! Do wody spadają jak się człowiek... znaczy khajit schyli! Ale jakaś lepsza zbroja by się przydała. Nie wiem iloma sztukami złota dysponuję, ale chętnie rozejrzę się za czymś lepszym, np płytówką;)

: 06 listopada 2012, 18:20
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów

Ujrzawszy zbliżającą się z drugiej strony wioski Gerdur Llorvas powitał naczelniczkę zdawkowym kiwnięciem głowy, ani myśląc okazywać ludzkiej kobiecie nadmierny szacunek. Nadchodząca w towarzystwie swego męża góralka odpowiedziała takim samym kiwnięciem, obserwując jednocześnie bacznie i z troską okoliczne szczyty.

Dunmer rozumiał doskonale wyrysowane na twarzy kobiety zaniepokojenie - odpowiedzialny za unicestwienie Helgen smok mógł w każdej chwili spaść na budzącą się do życia Rzeczną Puszczę.

W obejściach kręciło się coraz więcej mieszkańców, wypędzając z obór piżmowoły, zbierając w kurnikach jajka i biorąc się za plewienie grządek w niewielkich ogródkach przy chatach. Niemal wszyscy zerkali co chwila ku nieruchomej postaci stojącego na werandzie Llorvasa, z kiepsko skrywaną i pełną desperacji nadzieją w oczach. Jakby spodziewali się, że jeszcze przed wieczorem mroczny elf powróci do wioski na czele powiewającego sztandarami Białej Grani pocztu zbrojnych, a może i z odrąbaną smoczą głową pod pachą.

Dunmer uśmiechnął się cierpko pod nosem i otworzył drzwi karczmy wchodząc z powrotem do środka. Stojący w progu swej izby Hastur spojrzał w jego stronę pytająco, drapiąc się jednocześnie po głowie.

- Widziałeś gdzieś kocura? - zapytał Redgard - Znowu szperał w moich rzeczach, futrzak jeden!

- Ogarnij się zdeczko - odpowiedział Llorvas - Gerdur tu idzie, pewnie z zaproszeniem na śniadanie.


Wątek techniczny

Naczelniczka z mężem przybywa po głodnych gości, po śniadaniu zaś będzie okazja zerknąć do składzików kowala i kupca...

: 06 listopada 2012, 18:26
autor: Araven
Jaszczur po przebudzeniu poczuł, że musi coś zjeść, koniecznie. Wizyta u kowala i kupca wydawała się dobrym pomysłem.

: 06 listopada 2012, 18:30
autor: mordimer00
-No to ogarnijcie się trochę, a kicia pewnie pogonić za zwierzyną poszedł, pewnie i coś znowu przytarga, mam nadzieję, że tym razem i coś dobrego przyniesie.
No to na śniadanie, potem do kowala a potem....

: 06 listopada 2012, 18:43
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów

Zatroskana góralka próbowała się uśmiechnąć na widok trójki stojących przy palenisku najmitów, ale Hastur widział z jak wielkim przyszło jej to wysiłkiem. Noc minęła spokojnie, ale podkrążone oczy kobiety i jej męża jawnie dowodziły tego, że żadne z nich nie przespało ani chwili.

- Posiłek już naszykowany, u mnie w domostwie - powiedziała Gerdur kiwając jednocześnie dłonią stojącej przy kontuarze Delphine - Zjedzcie, póki ciepłe, a potem naszykujemy dla was strawę na drogę. Już się rozmówiłam z Alvorem i Lucienem, obaj was na swoich cenach nie ukrzywdzą, dali mi słowo.

Ahraveen syknął cicho na znak aprobaty, pokręcił swoim ogonem podkreślając ukontentowanie.

- A kocur gdzie? - zapytał Redgard spozierając znacząco na dunmera.

- Był przed chwilą nad rzeką - uśmiechnął się kącikami ust Llorvas - Dałbym głowę, że próbował łowić ryby do jakiegoś hełmu.

Hastur skrzywił się cierpko, ale przez wzgląd na obecność Gerdur nie pozwolił sobie na zwyczajowy komentarz.

- Dephine, bretoński przybysz już wstał? - zapytała naczelnika spoglądając w stronę zamkniętych wciąż drzwi ostatniej izby na parterze. Widząc wzruszenie ramion karczmarki góralka zapukała pięścią w futrynę drzwi, początkowo delikatnie, później w bardziej zdecydowany sposób.

A potem otworzyła drzwi nie doczekawszy się odpowiedzi i wciągnęła raptownie powietrze.

Spoglądający ponad jej ramieniem Ahraveen ujrzał starannie pościelone łóżko.

Puste łóżko.


Wątek techniczny

Komuś chyba jednak nie przypadło do gustu Wasze towarzystwo...

: 06 listopada 2012, 19:04
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów

Gerdur obejrzała się szybko w stronę cyrodiilskiej karczmarki, z twarzą ściągniętą mieszaniną zaskoczenia i rozczarowania.

- Delphine, widziałaś, kiedy wychodził? - zapytała góralka przekraczając próg i rozglądając się po niewielkiej izbie, z której zniknęły wszystkie podróżne torby i odzienie przybysza z Wysokiej Skały.

- Nie, Gerdur - zaprzeczyła Delphine zbliżając się szybko do drzwi i zaglądając do środka - Niedawno wstaliśmy, ja i Orgnar. Musiał się wyślizgnąć chyłkiem, jeszcze przed świtem!

Ahraveen obejrzał się ponad ramieniem w stronę Llorvasa i wchodzącego w tej samej chwili do karczmy khajiita. Barr'teh prychnął niezadowolony na widok nie śpiącego już Hastura, schował coś prędko za plecami robiąc podejrzanie niewinną minkę.

- Sspaliście tutaj! - oświadczył poirytowanym tonem argonianin - Przelazł obok?!


Wątek techniczny

Rzecz jasna przy takim stopniu znużenia mógłby obok Was przetuptać mamut, a może i tak byście się nie obudzili...

: 06 listopada 2012, 19:12
autor: 8art
- Barr'teh nie słyszał nikogo w nocy, ale czuł coś dziwnego kiedy poszedł za potrzebą. Woń nie stąd tylko z południa. Barr'teh nie mówi o smrodzie z kloaki - Uprzedził spodziewany komentarz towarzyszy: - Czuł woń wanilii.

: 06 listopada 2012, 19:13
autor: Keth
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów

Przyłapany na gorącym uczynku khajiit strzygł niespokojnie uszami, obawiając się - poniekąd słusznie - surowej reprymendy ze strony Hastura, nim jednak do głowy wpadła mu jakikolwiek rozsądna wymówka, kocur zwietrzył ponownie niezwyczajny w norskiej karczmie zapach wanilii.

Zmrużone ślepia khajiita uniosły się ku górze, w kierunku drewnianej poręczy obiegającej wejścia do pokojów gościnnych na piętrze. Stała tam szczupła postać owinięta w długi płaszcz z kapturem, chowająca dłonie w obszernych rękawach stroju. Panujący we wnętrzu "Śpiącego Giganta" półmrok przydawał nieznajomemu anonimowości, ale oczy khajiita doskonale radziły sobie z takim oświetleniem.

W cieniu kaptura kryła się przystojna pociągła twarz o nieludzkich rysach, dumnych i wyniosłych, odpowiadająca kocurowi spojrzeniem złotych tęczówek.


Wątek techniczny

Tego gościa najwyraźniej poprzedniego wieczoru przeoczyliście, ale naturalnie mógł spędzić ten czas zamknięty w czterech ścianach swej izby!

: 06 listopada 2012, 19:16
autor: Procjon
Mam dla was wiadomość - powiedział Altmer - Wasz Breton wymknął się dziś rano. Słyszałem, że planuje was napaść. Mam też propozycję.

: 06 listopada 2012, 19:23
autor: 8art
- Khajit nie wie jak wołano na Bretona... - odpowiedział zgodnie z prawdą kotołak, po czym mruknął bardzo cicho do towarzyszy: - Ale wie już kto pachnie wanilią i kto chodził nocą po wsi.

: 06 listopada 2012, 19:25
autor: Procjon
Możecie potrzebować pomocy. A ja mogę ją wam zapewnić.