Strona 19 z 70
: 22 listopada 2012, 15:50
autor: Dobro
Wolałbym podobijać piktów, a kobiety i dzieci wziąć w niewolę i wypuścić nieco dalej, co dałoby nam więcej czasu. Teraz już zdążyli sporo się oddalić, a znając teren lepiej od nas ciężko ich będzie gonić. Moja propozycja, to zgarnięcie wszystkich ocalałych i powrót do Delamiry, następnie wędrówka z Calatinem do szamana liguryjczyków, po informacje, gdzie jest wiedźma Zoriana. Piktyjskie plemiona już wiedzą, że zostali zaatakowani przez aquilończyków, więc należy się spodziewać akcji odwetowej. Im szybciej poinformuje się o tym odpowiednich ludzi tym lepiej. Zorian będzie trzymał blisko siebie "uratowanych" wcześniej chłopaka i dziewczynę, chce z nimi zamienić parę słów.
Jak dla mnie ok, ogólnie siedzę albo po południu albo wieczorami. Chociaż może faktycznie lepiej zaczekać przynajmniej na połowę deklaracji graczy (hm... z 5 połowa to będzie 2,5)... może przynajmniej na 3 deklaracje

: 22 listopada 2012, 16:11
autor: Araven
Podobijanie Piktów się odbyło, tuż po zwycięskiej walce na wzgórzu. Pojmaliście kilka ich kobiet i dzieci, jak sugerował Zorian. Wypuszczacie ich po drodze ale przed chatą Warrusa, czy zabieracie ze sobą?
: 22 listopada 2012, 16:35
autor: koszal
Bierzmy ich ze sobą, jako zakładników do Delamiry. Chwilę temu chcieli patroszyć nasze kobiety, dranie.
Gdybym był w stanie ruszyłbym jednak tropem piktów, w końcu część z nich jest ranna i wloką ze sobą Ayodię, więc aż tak szybko i niepostrzeżenie nie zwieją.
: 22 listopada 2012, 16:45
autor: el
Też byłbym za ściganiem piktów, ale z drugiej strony my też jesteśmy nieco sponiewierani.
Myślę że trzeba się udać do Delamiry, wypocząć, spotkać z szamanem a następnie ustalić co dalej. Mam wrażenie że Ayodię jeszcze spotkamy, w mniej lub bardziej żywej formie ale w tej chwili nic na to chyba nie poradzimy...
Możemy na przykład ustalić ze czekamy na 3 deklaracje i jeśli pozostali nie określą się w ciągu 12 godzin od trzeciej, to lecimy z tematem bez oglądania się na spóźnialskich.
: 22 listopada 2012, 17:08
autor: Araven
Czyli ostatecznie co? Wracacie do Delamiry z jeńcami aquilońskimi i brańcami piktyjskimi tak? Macie 3 kobiety i troje dzieci piktyjskich. Fakt niektórzy z Was maja około połowy sił, Ci w lepszej formie 2/3 lub nieco więcej. Za 5 dni testy naturalnego zdrowienia. Bo przysługuja raz na tydzień.

ZASADY. Ok. Przyjmuję propozycję Dobro i El. W ważniejszych kwestiach, czekam na minimum 3 deklaracje BG. Potem 12 godzin od trzeciej w razie braku kolejnych deklaracji lecimy z akcją.
: 22 listopada 2012, 17:31
autor: el
Tak, pora podleczyć nieco ran. Tego całego Calatina też zgarniamy, niech Liguryjczycy nie myślą, że dostaną go od ręki, umowa to umowa - jak dotrzymają swojej części my dotrzymamy swojej.
: 22 listopada 2012, 17:35
autor: Araven
Do Delamiry około 7-8 godzin marszu, dotrzecie tam przd wieczorem. Liguryjczycy was opuścili, oni ida w stronę Rzeli Gromu wrócić do swoich i powiadomić swego szamana. Wy z rangersami i ocalonymi oraz jeńcami ku Delamirze. Calatin się ocknął wieziony na koniu, pyta gdzie jest i w czyich rękach?
: 22 listopada 2012, 17:59
autor: koszal
Nie obawiaj się Calatinie, jesteś w rękach przyjaciół. Oddychaj głęboko, wszak trzeba Ci odzyskać siły, a i upewnić się, że myśli Twych nie mąci już żadna dziwka.
-rzekł zmęczonym głosem idący obok Vanko, prowadząc za uzdę konia, na którym siedziała okryta zwierzęcą skórą ocalona niewiasta. Mimo odniesionych ran Vanko wolał podróżować pieszo, gdyż ból nękajacy jego trzewia nie pozwolił mu dosiąść konia, a nie chciał wyjść na ciemięgę prosząc kogoś o pomoc w dosiadaniu klaczy.
: 22 listopada 2012, 18:25
autor: Araven
Calatin rzekł:
Nie znam was, nie ma tu ani jednego Liguryjczyka, jak się znalazłem w waszych rękach?, nie wszystko pamiętam, skoro jesteśmy przyjaciółmi czy mogę dostać jakąś broń?.
: 22 listopada 2012, 20:03
autor: el
Broń nie będzie ci potrzebna, przyjacielu. Jesteś w dobrych rękach. Bacz, że nie jesteś związany ani wleczony za koniem jeno siedzisz wygodnie w siodle, ze swobodnymi rękoma. - wyjaśnił cierpliwie Belvas - Cadmon odpowie na wszystkie twoje pytania kiedy w końcu się spotkamy, cierpliwości.
Lepiej żeby nie chodziło mu po głowie nic głupiego. Zakładam, że kuszę mam napiętą i gotową do strzału. Nie chcę go zabijać, ale z dziurą w kolanie będzie równie wartościowy, co teraz.
: 22 listopada 2012, 21:27
autor: Waylander
Dobrze gadasz El też mi się zdaje że to nie ostatnie spotkanie z Ayodią
.
Jeśli da radę to dobrze było jeszcze zamienić kilka słów z ludźmi szamana, chodzi mi o to żeby mieć ustalone gdzie spotkamy się z szamanem na wypadek gdyby coś się zmieniło.
Jaki jest stan uwolnionych, dadzą rade pokonać trasę do osady szybkim marszem? Jak co to Druss może kogoś nieść(choć zostawiam to do rozpatrzenia MG bo może rany mu w tym przeszkodzą, a nie chciałby przeginać, że niby bierze nie wiadomo ile ran na klatę i tego po nim nie widać ani że będzie pomagał aż padnie nieprzytomny na pysk). Ewentualnie jak marsz miałby być bardzo spowolniony to możemy wysłać myśliwego(albo któregoś z nas) na jednym z koni i ze dwie najbardziej wyczerpane osoby na drugim do osady, z prośbą o dodatkowe konie w ostateczności na raty ich przewozić tymi dwoma(mam nadziej że zezwolą chociaż na wymianę zmęczonych wierzchowców na wypoczęte).
A co do pojmanych kobiet i dzieci to może dobrze by było rzucić przy nich niby przypadkiem jakiś inny cel marszu(nie wymieniałbym żadnej osady ale jakiś ogólny kierunek albo miejsce spotkania z wymyślonym i bliżej nieokreślonym oddziałem) zanim zostaną uwolnione.
Na razie nie wdaję się w rozmowę z liguryjczykiem(aha postarajmy się żeby tej w żadnym wypadku nie słyszeli więźniowie) ale obserwuje go uważnie szczególnie interesuje mnie jego reakcja na imię szamana.
Jutro będę od rana w trasie więc będę mógł napisać coś dopiero wieczorem.
: 22 listopada 2012, 21:32
autor: Araven
Szaman dotrze do was do osady. Calatin nieco się uspokoił słysząc imię szamana Cadmona. Piktom podaliście inną nazwę niż Delamira. Bliżej osady posłaliście po wóz i konie dodatkowe. Przed wieczorem jesteście w Delamirze.
: 22 listopada 2012, 21:58
autor: Dobro
Poobijany Zorian szedł na tyłach, pilnując pleców. Kusza niewdzięcznie ciążyła mu na plecach, stukając po cichu w tarczę. Potrzebował teraz porządnego jadła i wina, no i odpoczynku. Nic, tylko walnąć w siennik i spać do rana.
He, jeszcze parę takich akcji i rozlecę się jak stare krzesło...Starzeje się... kiedyś to nikt nawet do mnie nie doszedł, a teraz... ech, pomyślał, wspominając dzisiejszą walkę.
Dobra, ale dalej nie wyjaśniliśmy tajemniczych zjawisk wokół osady... na szczęście jesteśmy coraz bliżej celu... tak sobie myślę, że jak zestrzelimy tą Zorianę, wtedy tu się naprawdę uspokoi. Taaak.... tylko pewnie się okaże, że bytuje gdzieś na zadupiu, za setkami piktyjskich wiosek... o ile ten szaman nas nie skłamie. Myśli Zoriana zaczęły coraz szybciej krążyć nad trzema podstawowymi wątkami: wiedźma Ayiodia, wiedźma Zoriana, maruderzy. W końcu poddał się i uznał, że pomyśli o tym, jak już wypocznie.
Po godzinie marszu nie wytrzymał i zrównał krok z Drussem.
- Hej, wielkoludzie - zagadał, i dał znać, żeby trochę odeszli na bok. Cymmeryjczyk położył na ziemi kilkuletnie dziecko, które uznało barbarzyńce za wieże obserwacyjną, i odszedł parę kroków od kolumny.
- No? - zapytał kiwając głową.
- Jak myślisz, czemu ten liguryjczyk był gościem przy składaniu ofiary?
To samo pytanie Zorian zada każdemu z naszej 5tki osobno. Możecie na własny sposób opisać tą scenę

.
: 22 listopada 2012, 22:14
autor: Araven
Otworzono bramę. Jeńców piktyjskich zamknięto. Uwolnionych aquilończyków nakarmiono i dano im osobną chatę. Balthus i starszy wioski prosza o raport z akcji. Niedługo będziecie mogli pogadać i odpocząć we własnym gronie wtedy odpowiecie np. Zorianowi.
Tylko kwestia co z Calatinem?
: 22 listopada 2012, 22:26
autor: koszal
Łeb, lewe ramię, brzuch i pierś- wszystko doskwierało Vankowi świezym bólem nie pozwalając skupić myśli.
/Jeszcze jeden opatrunek i będę wyglądał jak stygijska mumia/
- pomyślał i zaraz potem uśmiechnął się do swoich myśli-
/kto wie, może piktowie boją się mumii?/
Zastanawiał się chwilę nad pytaniem kompana, lecz bardziej skupiał się nad nieuchronnym- dręczącym wrażeniu, że prawdziwa walka dopiero nadchodzi, a Delamira może okazać się niewystarczajacą "fortecą"..
Calatin u nas przenocuje, Cadmon pewnie wkrótce zjawi się po niego.