Strona 19 z 170
: 25 kwietnia 2013, 20:41
autor: mordimer00
No to cóż dwa topory i walczę nie mam innego wyjścia! Mam nadzieję że jeszcze ktoś pomoże.
: 26 kwietnia 2013, 10:08
autor: 8art
- Grrrrraaaaaa!!! - z gardzieli Barthura dobył się okrzyk bojowy choć wciąż mający odcień strachu. Wspaniała zbroja, hełm, młot i tarcza, wszystko zdarte z trupa, dodawało jednak olbrzymowi sporo odwagi. Z takim orężem mógł stanąć do walki choćby i z samym Morglithem i jego demonami. Niezdarnie obrócił młot w dłoni i rzucił się ku najbliższemu z nieumarłych.
: 26 kwietnia 2013, 13:03
autor: deliad
Miejsce walki, wczesna noc
Ork, który przeturlał się w prawo ratując się przed turlającym się wozem, wstał na nogi sapiąc z bólu. Nie tracąc czasu doskoczył do utopca ostrzeliwanego magicznymi pociskami przez Huskuna. Dwa płynne i lekki cięcia zakrzywionej szabli targnęły ciałem martwiaka powalając go na ziemie.
Do drugiego z utopców doskoczyli Barthur i Mordil.
Goblin zaatakował toporami tnąc po nogach nieumarłego. Trafił dwukrotnie przecinając piszczel jednej nogi i gruchocząc rzepkę drugiej.
Wielki cień Bartura zasłonił księżycowe światło padające na słaniającego się na pociętych kończynach topielca. Porwany niegdyś przez Uhara półolbrzym przypomniał sobie jak to jego kowalki mistrz uczył go kucia młotem. Teraz trzymając pewnie podobne narzędzie w dłoni, uderzył z całych sił, prosto w nadgniłą głowę, która rozprysła się na tysiące fragmentów.
Zza rzeki do uszy zwiadowców doszło kolejne, bardzo bliskie wycie.
Ork ruszył truchtem w stronę zachodniej ściany lasu.
- Róbcie co chcecie, skoro kapłanka mówiła, że trzeba uciekać na zachód, ja nie zostaje tu ani chwili dłużej.
Od północnej strony rozległo się szeleszczenie i do kościotrupów dołączył człowiek z urwana pętlą na szyi i dziwnie przekrzywionej szyi.
Walka w trybie kostkowym
Runda pierwsza.
Ork - jest o wiele szybszy od przeciwnika i atakuje dwukrotnie szablą. Dwa razy trafia zabijając przeciwnika.
Mordil atakuje dwukrotnie toporami w 49 i 9 momencie. Rzuty na trafienie 38 i 62, dwa razy trafia. Rzuty na obrażenia 62 i 43. W sumie 172 i 152 obrażenia tnące. Wróg nie posiada zbroi więc wszystkie obrażenia wchodzą jak w masło. Jednak martwiaki nie maja stanu agonalnego i działają w nim normalnie.
Atak Barthura młotem przypada na 38 moment. Rzut na trafienie 38, cios doszedł celu. Rzut na obrażenia 72, czyli plus 22, w sumie 197 obrażeń obuchowych. Wróg zniszczony.
: 26 kwietnia 2013, 16:42
autor: Dobro
- Huh - wysapał gnom, ciężko oddychając. Plan z okrążeniem martwiaka był nie najlepszy, za to kopanie po kolanach przyniosło skutek. Ciekawe, że kogokolwiek kopnie się w kolano, ten zawsze upadnie.
Imaginarius obiecał sobie zapamiętać tą cenną lekcje. Spojrzał w stronę, w którą patrzył się Balin i Bazookh. Dostrzegł zbliżające się postacie. Zimny pot spłynął po plecach wystraszonego gnoma.
- Piannie! Czemuż mi to czynisz? Twojemu ulubionemu wyznawcy! - zachlipał.- Balinie! Szybko, w nogi, póki mamy czas!
: 26 kwietnia 2013, 17:09
autor: Araven
Zwiewajmy, dobrze prawisz gnomie, za dużo ich.
Czyżbym był przeklęty, a śmierć dziadunia to jednak moja wina? Zastanawiał się Balin.
: 26 kwietnia 2013, 22:37
autor: Keth
Miejsce walki, wczesna noc
Dwa utopce padły pod ciosami plemiennych wojowników niczym kłody drewna. Zakrzyknąwszy radośnie Huskun jął wycofywać się czym prędzej w stronę swoich mężnych druhów, ciągnąc za ramię Gusłka i czarując jednocześnie w najbliższy z wymachujących sztyletami szkieletów.
- Ork słusznie prawi! - wrzasnął w goblińskim dialekcie zaklinacz, nie bacząc na to, że pianicki kapłan nie zrozumie ani jednego jego słowa - Musimy uchodzić na zachód, a co sił w nogach! Coraz więcej nieumarłych, iście niczym ropuch na mokradłach!
Co tu dużo gadać, trza wiać! Nieumarłych coraz więcej, więc nie możemy się łudzić nadzieją, że wszystkich ich tu heroicznie wybijemy! Huskun posyła szkieletom na pożegnanie Czarny Pocisk, a potem co sił w nogach wieje w kierunku zachodu!
: 27 kwietnia 2013, 00:03
autor: 8art
Barthur ujrzawszy Huskuna dającego noge w strone zachodzacego slonca, a z drugiej nadchodzace rozklekotane szkielety, powzial chyba najlepsza jak dotad decyzje w zyciu.
Stare goblinskie przyslowie mowilo, ze gdzie demon nie moze tam babsko posle, ale Grubelli prozno bylo wypatrywac na polance, bedacej tego dnia swiadkiem scen iscie nadzwyczajnych. Nie widzac zadnej szansy w walce z martwiakami, bo ani Mordila ani nikogo inego za widomy znak baby wziasc nie mozna bylo, pozostalo tylko jedno w mysl goblinskiej logiki. wziasc nogi za pas. Rzuszyl czym predzej za Huskunem nawolujac tylko kamratow:
- Wyciagajta kulosy bo nas pieruny dogonia!
Watek techniczny
Nie ma co czekac. Dwa utopce poszly do piachu, szkieletom moze dalibysmy rade, ale co potem? Czarnotrupy? To zbyt wyrazny znak MG, ze pora wziasc nogi za pas:D i ze grabienia to koniec:( Tyle dobra wszelakiego sie zmarnuje...
: 27 kwietnia 2013, 07:48
autor: mordimer00
No to zwiewamy tam gdzie kazała ta kobieta.
: 28 kwietnia 2013, 21:49
autor: venar
- Lepiej się wycofajmy! Musimy ostrzec innych!
: 29 kwietnia 2013, 20:36
autor: Keth
Miejsce walki, wczesna noc
Ściskając w jednej dłoni sztylet, drugą zaklinacz przyciskał do swej baryłkowatej piersi podróżną sakwę, bliższą teraz jego sercu nawet od potężnego Gusłka. Oglądając się ustawicznie za siebie goblin runął na złamanie karku w ślad za zakrwawionym orkiem, nie mając większego pojęcia, gdzie tak naprawdę jest zachód, ale zakładając - być może nieco na wyrost - że ork lepiej się orientuje w kierunkach.
W okolicy pojawiało się coraz więcej martwiaków, a wywołujące ciarki na plecach przeraźliwe wycie tylko potęgowało przekonanie Huskuna, że błyskawicznie oddalenie się z miejsca bitki było jedynym rozsądnym rozwiązaniem. Serce goblina krwawiło na myśl o bezliku porzuconych na trakcie cennych łupów, ale zawartość podróżnej sakwy nieco łagodziła tę gorycz.
- Uciekamy, uciekamy! - zawrzasnął zaklinacz strzelając na wszystkie strony okrągłymi z trwogi oczami.
Wiejemy, co sił w nogach. Jestem ciekaw, czy reszta naszej łupieskiej bandy też wpadła na ożywieńców?
: 30 kwietnia 2013, 15:00
autor: deliad
Dno parowu, wczesna noc.
Drayharus gnał przed siebie, skacząc z jednego głazy na drugi. Dziękował wszystkim bogom za to, że nie posiadał ciężkiej zbroi jak Balin, który został z tyłu i widać go było jedynie na dłuższych prostych odcinkach. Dziękował też za infrawizję, bo dno opadającego wciąż parowy stawał się coraz mroczniejsze i co chwilę widział lub słyszał potykającego się Skelę.
Bazookh z rozmysłem biegł w środku grupy. W ten sposób miał chronione prze Balina tyły, a zwiad zapewniał gnom i Skela.
Zadziwiał go taka koncentracja nieumarłych oraz ich różnorodność. W trakcie, krótkich potyczek rozpoznał już szkielety, hmm chyba tępogłowe oraz ghula, ale nad wyraz szybkiego i zręcznego. Nie wyglądały na naturalną manifestację mocy Seta lub Morglitha. Musiały zostać stworzone, a ich twórca ł znał się na rzeczy.
W miarę jak pokonywali milę za milą, na szczytach parowu rozbrzmiewał coraz liczniejsze wycia gromadzących się ghuli.
Po niemal trzech godzinach biegu zaczęli opadać z sił. Wtedy właśnie dotarli do miejsca w którym jeszcze ich nie było. Oznaczało to, że po ciemku wbiegli w nieodpowiednią odnogę parowu.
Dotarli do wielkiej rozpadliny o kształcie okręgu, otoczonej z każdej strony przez wysokie na około sto metrów skalne ściany. Większość powierzchni dziwnej dolinki zajmowało odbijające rozgwieżdżone niebo jezioro. Do jeziora z hukiem spadały z północnej strony masy wody, tworząc taflę potrójnego wodospadu.
Okrągła dolina ma około 500 metrów średnicy. W mroku nie widać żadnego innego wyjścia. Jako pierwszy dotarł gnom, za nim Skela i Bazookh. Balin powinien dotrzeć za kilka minut.
Mapka doliny.

: 30 kwietnia 2013, 20:36
autor: deliad
Niezmierzone puszcze Borowiru
Biegnący za rączym Huskunem Gusłek dojrzał kontem oka jak z nadrzecznych szuwarów wyskakuje poruszająca się na na czterech kończynach pożółkła postać. Jej ręce były przerośnięte i zakończone potężnymi szponiastymi łapskami. Potwór poruszał się długimi susami.
Już po trzech susach dopadł jednego z trupów i zaczął go rozrywać na strzępy.
Bieg przez las okazał się bardzo uciążliwy. Wykroty, krzewinki, paprocie, korzenie i zwalone drzewa bardzo utrudniały ucieczkę. Jednak nieustannie rozrywające co kilka chwil ciszę wycie, które rozlegające się z różnych kierunków świata i odległości, dodawały biegnącym sił.
Po niemal piętnastominutowym sprincie, grunt zaczął opadać przekształcając się w dość strome zbocze. Jednak ziemie z prawej i lewej strony miast opadać wznosiła się do góry. Już po chwili okazało się, że zwiadowcy dostali się do pogłębiającego się kanionu.
Początkowo lesisty kanion już po półgodzinnym truchcie przekształcił się w kamienistą rynnę, której środkiem wartko przepływał potok.
Odgłosy pogoni nasiliły się, gdy zwiadowcy dotarli do miejsca w którym potok wpływał do wydrążonej w skale jaskini. Ponad jaskinią wznosił się nawis skalny całkowicie blokujący dalsze przejście.
Inaczej mówiąc kanion zakończy się ślepo. Jedyna droga do przodu prowadzi wraz z potokiem do jaskini. Jaskinie wygląda na wydrążony przez wodę tunel.
: 30 kwietnia 2013, 21:36
autor: Dobro
- Woda! Jesteśmy uratowani! - krzyknął zdyszany gnom, którego słowa zagłuszał huk wodospadów. - Dzięki ci Piannie, że znów ratujesz mój tyłek...! - gnom rozejrzał się na dobiegających uciekinierów. Wpadł na pewien szatański pomysł...
- Hej, Bazookh, Skela! Coś się rusza w wodzie! Nie wchodźcie tam! - wyraz twarzy Goblina zmienił się z "uradowanie" na "przerażenie".
Imaginarius zaczekał, aż ci dwaj podejdą bliżej...
: 01 maja 2013, 10:26
autor: Keth
Dno parowu, wczesna noc
Wrażenie wpadnięcia w pułapkę wprawiło Huskuna w dziką panikę, objawianą strzyżeniem uszu i wytrzeszczaniem i tak już okrągłych oczu. Ściskając podróżną sakwę goblin podkradł się bliżej wejścia do jaskini, próbując przeniknąć wzrokiem panujący w niej głęboki mrok. Nic się tam co prawda nie ruszało, ale szemranie płynącej kamiennym korytem wody mogło bez trudu zagłuszyć dźwięki towarzyszące obecności w środku jakiegoś drapieżnika.
- I co tera, Gusłaku? Co tera? - zdyszany zaklinacz przeniósł wzrok na mokrego od potu pianitę, zaczął go tarmosić za rękaw kubraka.
Jak rozumiem, nie mamy wyjścia i musimy się zagłębić w tę jaskinię... Musimy brodzić w strumieniu czy da się iść suchą stopą pod ścianami? Jak z widocznością: kompletne ciemności?
: 01 maja 2013, 11:59
autor: deliad
Strumyk jest obecnie wąską strugą. Prawdopodobnie podczas pór bardziej deszczowych, woda jest w stanie wypełnić cały tunel, ale obecnie płynie tylko środkiem tunelu, a po obu jego bokach jest po dwa metry "suchej" skały. Wewnątrz panuje całkowity mrok.