PBF - Łącznik z południa
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Merywyn, 26 Ketash 606 OR, wczesne popołudnie
Tadiri szybko otrząsnął się z szoku wywołanego śmiercią alchemika, a jego myśli zaczęły krążyć dla odmiany wokół potencjalnych represji ze strony władz okupacyjnych. Khardowie trzymali stolicę w żelaznej pięści i reagowali na działania ruchu oporu bardzo brutalnie, chcąc czym prędzej zdusić do szczętu wolę Llaelijczyków. Falko wcale się temu nie dziwił, z racji swej wojskowej przeszłości wiedząc doskonale, że najeźdźcy wciąż parli na południe kontynentu, nie zamierzając poprzestać na podboju samego Llaelu. Ich kolejnym celem była Ciernista Puszcza i położone za nią północne prowincje Cygnaru, ale chcąc skoncentrować się na nowym froncie imperatorka musiała wpierw rozwiązać ostatecznie problem ryńskich partyzantów.
Przez podbity Llael biegły liczne szlaki zaopatrzeniowe khadoriańskiej armii, a od ich bezpieczeństwa i terminowości dostaw zależały losy ofensywy na Corvis i Point Bourne. Tadiri nie wątpił, że mając dość czasu najeźdźcy zdołaliby uspokoić nastroje w anektowanym królestwie w mniej krwawy sposób, ale szkopuł w tym, że Khadorianie tego czasu nie mieli, topili zatem partyzantów w ich własnej krwi zamierzając zgnieść jak najszybciej wszelkie przejawy wrogości wobec nowego Khardyckiego Imperium.
Tadiri szybko otrząsnął się z szoku wywołanego śmiercią alchemika, a jego myśli zaczęły krążyć dla odmiany wokół potencjalnych represji ze strony władz okupacyjnych. Khardowie trzymali stolicę w żelaznej pięści i reagowali na działania ruchu oporu bardzo brutalnie, chcąc czym prędzej zdusić do szczętu wolę Llaelijczyków. Falko wcale się temu nie dziwił, z racji swej wojskowej przeszłości wiedząc doskonale, że najeźdźcy wciąż parli na południe kontynentu, nie zamierzając poprzestać na podboju samego Llaelu. Ich kolejnym celem była Ciernista Puszcza i położone za nią północne prowincje Cygnaru, ale chcąc skoncentrować się na nowym froncie imperatorka musiała wpierw rozwiązać ostatecznie problem ryńskich partyzantów.
Przez podbity Llael biegły liczne szlaki zaopatrzeniowe khadoriańskiej armii, a od ich bezpieczeństwa i terminowości dostaw zależały losy ofensywy na Corvis i Point Bourne. Tadiri nie wątpił, że mając dość czasu najeźdźcy zdołaliby uspokoić nastroje w anektowanym królestwie w mniej krwawy sposób, ale szkopuł w tym, że Khadorianie tego czasu nie mieli, topili zatem partyzantów w ich własnej krwi zamierzając zgnieść jak najszybciej wszelkie przejawy wrogości wobec nowego Khardyckiego Imperium.
Mistrzu, jak tylko będziesz mógł, wrzucaj aktualizację; nie trzymaj nas w napięciu! 
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Merywyn, Port; 26 Ketash 606 OR, wczesne popołudnie;
Skrzynki ze zoorganizowanymi przez Cordillio karabinami leżały w kącie wynajętego składzika tak jak je tu pozostawiono. Lewis sprawdził jeszcze je pobieżnie i załadował ciężkie wojskowe kule. Schowawszy je z powrotem do niepozornych skrzynek, zamachowcy gotowili się do wyjścia. Do pomieszczenia wszedł Drake wyglądający dość komicznie w swoim nietypowym jak niego przebraniu ulicznego sprzedawcy. Banderas nie przjemował się jednak zbytnio uśmiechami współagentów, tylko cicho oznajmił:
- Gadałem z jednym z pilotów. Nie mamy wiele czasu. Pewnie kwadrans lub dwa. Parostatek już czeka na redzie żeby go wprowadzić. Kurwości, tam taka teraz ciżba ludzi, że szwadron ciężkich wojbotów by się w nim skrył.
- Nic to panowie, ruszajmy skoro czasu mało. - odrzekł Tardiri.
Każdy wiedział, jak wyglądała okolica, gdzie miał przycumować "Tłusty Węgorz", mający na swym pokładzie zdrajcę na którego się zasadzali. Długie na kilkaset stóp nabrzeże pierwsze miało jedno prostopadłe molo i to właśnie do tej części portu zwanej nabrzeżem drugim, musiał być przycumowany interesujący agentów statek.
Pech lub szczęście chciało, że port był teraz naprawdę pełny. Od kilku godzin rozładowywano niedawno przybyłe do miasta jednostki towarowe, toteż setki dokerów krzątały się wokół dźwigając tony materiałów i towarów. W takiej ciżbie Olgar mógł wsiąknąć jak kamfora. Dobrą wiadomością było napewno, że po zejściu z trapu zdrajca musiał pokonać stosunkowo długie i wąskie molo podążając w jedynym możliwym kierunku, co wydatnie zwiększało szansę na dostrzeżenie celu, nawet w takim tłumie.
Skrzynki ze zoorganizowanymi przez Cordillio karabinami leżały w kącie wynajętego składzika tak jak je tu pozostawiono. Lewis sprawdził jeszcze je pobieżnie i załadował ciężkie wojskowe kule. Schowawszy je z powrotem do niepozornych skrzynek, zamachowcy gotowili się do wyjścia. Do pomieszczenia wszedł Drake wyglądający dość komicznie w swoim nietypowym jak niego przebraniu ulicznego sprzedawcy. Banderas nie przjemował się jednak zbytnio uśmiechami współagentów, tylko cicho oznajmił:
- Gadałem z jednym z pilotów. Nie mamy wiele czasu. Pewnie kwadrans lub dwa. Parostatek już czeka na redzie żeby go wprowadzić. Kurwości, tam taka teraz ciżba ludzi, że szwadron ciężkich wojbotów by się w nim skrył.
- Nic to panowie, ruszajmy skoro czasu mało. - odrzekł Tardiri.
Każdy wiedział, jak wyglądała okolica, gdzie miał przycumować "Tłusty Węgorz", mający na swym pokładzie zdrajcę na którego się zasadzali. Długie na kilkaset stóp nabrzeże pierwsze miało jedno prostopadłe molo i to właśnie do tej części portu zwanej nabrzeżem drugim, musiał być przycumowany interesujący agentów statek.
Pech lub szczęście chciało, że port był teraz naprawdę pełny. Od kilku godzin rozładowywano niedawno przybyłe do miasta jednostki towarowe, toteż setki dokerów krzątały się wokół dźwigając tony materiałów i towarów. W takiej ciżbie Olgar mógł wsiąknąć jak kamfora. Dobrą wiadomością było napewno, że po zejściu z trapu zdrajca musiał pokonać stosunkowo długie i wąskie molo podążając w jedynym możliwym kierunku, co wydatnie zwiększało szansę na dostrzeżenie celu, nawet w takim tłumie.
Mam nadzieję, że taki rys taktyczny Wam wystarczy. Gdzie chcecie się rozlokować i jak to rozegrać i zaczynamy.
Ostatnio zmieniony 30 stycznia 2014, 21:17 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Merywyn, Rue Cotan, 26 Ketash 606 OR, wczesne popołudnie
Spokój Podolskiego, siedzącego w starym fotelu i beznamiętnie rozglądającemu się po warsztacie przerwało mocne pukanie w drzwi. Prawica łowcy momentalnie sięgnęła po stylisko kuszy i automatycznie skierowała pod stołem czubek bełta w kierunku drzwi. Przez myśl Ivana przemknęło tylko, że ktokolwiek dobijał się do drzwi, raczej nie czychał na jego życie, bo po co oznajmiałby głośno swe przybycie. Ktoś nie czekając na zaproszenie, powoli uchylił drzwi i nozdrza Umbrianina uderzył zapach brudu i potu. Za tym odorem, do manufaktury wszedł wysoki, wychudzony i wyglądający na strudzonego żebrak. Twarz postaci pokrywał gęsty zarost, a tłuste, pozlepiane włosy spadały kaskadami na twarz kloszarda. Tylko oczy nie pasowały do tego obrazu nędzy i rozpaczy. W nich bowiem wciąż tliły się ogniki inteligencji i trudnej do opisania siły. Podolski już miał kazać wynosić się mężczyźnie, gdy ten niespodziewanie powiedział:
- Witajcie dobry panie, chciałbym poprosić o tuzin ordyjskich guzów piechoty.
Podolskiego zamurowało i powoli zaczął się domyślać kto wszedł do manufaktury Tardiriego. Przed Ivanem Podolskim, polowym agentem CRS stał nikt inny jak Lord Rualher Longbottom.
Spokój Podolskiego, siedzącego w starym fotelu i beznamiętnie rozglądającemu się po warsztacie przerwało mocne pukanie w drzwi. Prawica łowcy momentalnie sięgnęła po stylisko kuszy i automatycznie skierowała pod stołem czubek bełta w kierunku drzwi. Przez myśl Ivana przemknęło tylko, że ktokolwiek dobijał się do drzwi, raczej nie czychał na jego życie, bo po co oznajmiałby głośno swe przybycie. Ktoś nie czekając na zaproszenie, powoli uchylił drzwi i nozdrza Umbrianina uderzył zapach brudu i potu. Za tym odorem, do manufaktury wszedł wysoki, wychudzony i wyglądający na strudzonego żebrak. Twarz postaci pokrywał gęsty zarost, a tłuste, pozlepiane włosy spadały kaskadami na twarz kloszarda. Tylko oczy nie pasowały do tego obrazu nędzy i rozpaczy. W nich bowiem wciąż tliły się ogniki inteligencji i trudnej do opisania siły. Podolski już miał kazać wynosić się mężczyźnie, gdy ten niespodziewanie powiedział:
- Witajcie dobry panie, chciałbym poprosić o tuzin ordyjskich guzów piechoty.
Podolskiego zamurowało i powoli zaczął się domyślać kto wszedł do manufaktury Tardiriego. Przed Ivanem Podolskim, polowym agentem CRS stał nikt inny jak Lord Rualher Longbottom.
Ostatnio zmieniony 02 lutego 2014, 22:42 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Siadaj człowieku, zjesz coś, napijesz się czegoś? matula mnie uczyła co biednym trzeba pomagać. Ordyjskie guzy piechoty się znajda w liczbie tuzina.
Generalnie staram się go zagaić z czym przsybywa, ale najpierw przyjmuję go jak żebraka, jakby ktoś podsłuchiwał.
Generalnie staram się go zagaić z czym przsybywa, ale najpierw przyjmuję go jak żebraka, jakby ktoś podsłuchiwał.
Ostatnio zmieniony 02 lutego 2014, 22:42 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
A jak wyglądają siły wroga w okolicy?
Na molo też jest ogromna ciżba tak/ czy trochę luźniej?
Czy w okolicy są jakieś paroboty?
Czy damy radę podjechać wózkiem pod trap którym będzie schodzić nasz cel?
Co do ogólnej strategii to chyba nie ma co za bardzo kombinować i po prostu poczekać aż cel będzie schodzić trapem i wtedy wygarnąć w niego ze wszystkiego co mamy(do tego czasu udawajmy sprzedawce z żarciem i jego znajomych albo coś w tym stylu), a po tym wiać wśród tłumu/albo kraść łódź blisko przycumowaną(to jak dla mnie szczególnie kusząca opcja jeśli punkt przy którym statek celu będzie cumował będzie bardzo oddalony od wejścia na molo.
Na molo też jest ogromna ciżba tak/ czy trochę luźniej?
Czy w okolicy są jakieś paroboty?
Czy damy radę podjechać wózkiem pod trap którym będzie schodzić nasz cel?
Co do ogólnej strategii to chyba nie ma co za bardzo kombinować i po prostu poczekać aż cel będzie schodzić trapem i wtedy wygarnąć w niego ze wszystkiego co mamy(do tego czasu udawajmy sprzedawce z żarciem i jego znajomych albo coś w tym stylu), a po tym wiać wśród tłumu/albo kraść łódź blisko przycumowaną(to jak dla mnie szczególnie kusząca opcja jeśli punkt przy którym statek celu będzie cumował będzie bardzo oddalony od wejścia na molo.
Też mi się wydaje, że powinniśmy zaczekać, aż zejdzie na ląd, będąc jednocześnie bardzo blisko, by nie stracić go z oczu. W tłumie łatwiej będzie dźgnąć go w plecy i uciec...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wątek techniczny
wydaję się, że najrozsądniejszym miejscem na zasadzkę będzie wejście na molo lub trap. Olgar musi tamtędy zejść na ląd (lub na molo). Zejście z mola ma kednak tę przewagę, że pozwala Wam na ucieczkę we wszystkich kierunkach, natomiast na molo jesteście ograniczeni do dwóch a w praktyce do jednego kierunku: w stronę lądu. Chyba ktoś pobiegnie do ślepego końca molo lub skoczy do wody, ale w nawet w skórzanych pancerzach to dość niebezpieczne. Pozatym szybciej się biegnie niż płynie:)[/fpnotice][/spoiler]
wydaję się, że najrozsądniejszym miejscem na zasadzkę będzie wejście na molo lub trap. Olgar musi tamtędy zejść na ląd (lub na molo). Zejście z mola ma kednak tę przewagę, że pozwala Wam na ucieczkę we wszystkich kierunkach, natomiast na molo jesteście ograniczeni do dwóch a w praktyce do jednego kierunku: w stronę lądu. Chyba ktoś pobiegnie do ślepego końca molo lub skoczy do wody, ale w nawet w skórzanych pancerzach to dość niebezpieczne. Pozatym szybciej się biegnie niż płynie:)[/fpnotice][/spoiler]
Ostatnio zmieniony 30 stycznia 2014, 21:16 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Merywyn, Rue Cotan, 26 Ketash 606 OR, wczesne popołudnie
- Daj czegoś do picia, bo mi gardło na wiór wyschło. - odpowiedział Longbottom po czym stanął przy oknie wychodzącym na główną ulice. Dyskretnie wyglądnąwszy przez brudną szybę i upewniwszy się, że nic niespodziewanego nie czai na zewnątrz wziął podany szybko przez Podolskiego kubek z rozwodnionym winem i odezwał się do łowcy, pomijając zwyczajowe przywitanie, jak to miał w zwyczaju czynić:
- Do kroćset Ivanie. Czasu nie mamy. Koni tuzin zjeździłem w dwa dni, aż mi moja wielkopańska rzyć krwawi jakbym khardzką śruciną dostał. Gdzie są wszyscy? Zbieraj ludzi z komórki czym prędzej, bo sytuacja jest iście nie godna pozazdroszczenia i mus nam działać! Teraz!
- Lordzie, nasi sa w porcie do zamchu się szykują na wskazany cel. ja tu czekam na kontakt jakiś, jak na węglach siedząc.
Były ambasador niemal zachłysnął się winem z wrażenia. Przez chwilę stał jak rażony piorunem, nim odezwał się starannie ważąc słowa:
- Kogo ten stary, suchy, wąsaty cap Cordillo kazał Wam wyeliminować? Chyba nie Rogana?
Longbottom wysłuchał pobieżnej relacji Podolskiego z wydarzeń ostatnich dni, po czym stwierdził:
- Byłem na królewskiej audiencji nie dalej jak dwa tygodnie i wierzaj mi, że żadnym Olgarze w życiu nie słyszałem. Nie mów mi jeno, że ten biedak przypływa na pokładzie Tłustego Węgorza.
- Nie innaczej sir...
- Kurwości... - Agent pobladł nagle wyraźnie i Ivan miał przez chwilę wrażenie, że będzie musiał przytrzymać mężczyznę. Rumieńce szybko wróciły jednak na twarz niespodziewanego gościa. To co potem powoedział Longbottom niemal zmroziło krew w żyłach młodego operatora wywiadu: - Podolski, twoi ludzie polują nie na Olgara jeno na Rogana, Waszego nowego szefa siatki...
- Daj czegoś do picia, bo mi gardło na wiór wyschło. - odpowiedział Longbottom po czym stanął przy oknie wychodzącym na główną ulice. Dyskretnie wyglądnąwszy przez brudną szybę i upewniwszy się, że nic niespodziewanego nie czai na zewnątrz wziął podany szybko przez Podolskiego kubek z rozwodnionym winem i odezwał się do łowcy, pomijając zwyczajowe przywitanie, jak to miał w zwyczaju czynić:
- Do kroćset Ivanie. Czasu nie mamy. Koni tuzin zjeździłem w dwa dni, aż mi moja wielkopańska rzyć krwawi jakbym khardzką śruciną dostał. Gdzie są wszyscy? Zbieraj ludzi z komórki czym prędzej, bo sytuacja jest iście nie godna pozazdroszczenia i mus nam działać! Teraz!
- Lordzie, nasi sa w porcie do zamchu się szykują na wskazany cel. ja tu czekam na kontakt jakiś, jak na węglach siedząc.
Były ambasador niemal zachłysnął się winem z wrażenia. Przez chwilę stał jak rażony piorunem, nim odezwał się starannie ważąc słowa:
- Kogo ten stary, suchy, wąsaty cap Cordillo kazał Wam wyeliminować? Chyba nie Rogana?
Longbottom wysłuchał pobieżnej relacji Podolskiego z wydarzeń ostatnich dni, po czym stwierdził:
- Byłem na królewskiej audiencji nie dalej jak dwa tygodnie i wierzaj mi, że żadnym Olgarze w życiu nie słyszałem. Nie mów mi jeno, że ten biedak przypływa na pokładzie Tłustego Węgorza.
- Nie innaczej sir...
- Kurwości... - Agent pobladł nagle wyraźnie i Ivan miał przez chwilę wrażenie, że będzie musiał przytrzymać mężczyznę. Rumieńce szybko wróciły jednak na twarz niespodziewanego gościa. To co potem powoedział Longbottom niemal zmroziło krew w żyłach młodego operatora wywiadu: - Podolski, twoi ludzie polują nie na Olgara jeno na Rogana, Waszego nowego szefa siatki...
Ostatnio zmieniony 02 lutego 2014, 22:46 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
Drake zmierzył wzrokiem mrowisko w porcie. Taka masa ludzi była i korzystna i niekorzystna zarazem. Musiał dopchać się z wózeczkiem pod same molo. Pchanie się z pieczywem pod sam trap był ryzykowny z dwóch powodów: żaden sprzedawca nie leci pod samo wejście statku, więc byłoby to podejrzane. No i blokuje to możliwości ucieczki, a Banderas ma ochotę jeszcze trochę pożyć.
Zaczął więc przeciskać się z wózeczkiem wypełnionym preclami i słodkimi bułkami, zaś flakony z oliwnymi zapalnikami cicho tłukły się ukryte we wnętrzu skrzyni.
- Pieczywo, świeże bułki i precle! - krzyczał ile sił w płucach, najeżdżając na pięty przechodniów. - Świeże i bez szczurów! Polecaaam!
Zaczął więc przeciskać się z wózeczkiem wypełnionym preclami i słodkimi bułkami, zaś flakony z oliwnymi zapalnikami cicho tłukły się ukryte we wnętrzu skrzyni.
- Pieczywo, świeże bułki i precle! - krzyczał ile sił w płucach, najeżdżając na pięty przechodniów. - Świeże i bez szczurów! Polecaaam!
Przepycham się do molo, gdzie ma cumować "tłusty węgorz". Czy da się ze staku przejść inną drogą niż koło molo? Chcę się ustawić tak, by być jak najbliżej marynarzy i pasazerów wchodzących z molo do doku.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wątek techniczny
Łódek jako takich nie ma, tzn małych wiosłowych na kilka osób. W tym momencie zacumowane są dwie duże barki kupieckie, jakiś parostatek i kilka mniejszych 32stopowych kutrów rybackich. Na parostatku zawieszone są dwie łódki drewniane, ale wymagałyby spuszczenia na wodę. Jest jeszcze miejsce na "Węgorza", który właśnie kołuje.[/spoiler]
Łódek jako takich nie ma, tzn małych wiosłowych na kilka osób. W tym momencie zacumowane są dwie duże barki kupieckie, jakiś parostatek i kilka mniejszych 32stopowych kutrów rybackich. Na parostatku zawieszone są dwie łódki drewniane, ale wymagałyby spuszczenia na wodę. Jest jeszcze miejsce na "Węgorza", który właśnie kołuje.[/spoiler]
Ostatnio zmieniony 30 stycznia 2014, 21:14 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.