Strona 19 z 41
: 22 września 2014, 12:24
autor: 8art
- Kurwości, rzeczywiście go nie ma... - stwierdził z niedowierzaniem Trzeci, zdziwony, że stary przewodnik zdołał zniknąć zupełnie niepostrzeżenie: - Widzieliście go?
Coś podpowiadało Strykerowi, że Presscott nie poszedł na stronę za potrzebą, że jego zniknięcie jest powiązane z tym co znaleźli w opuszczonym obozie i niekoniecznie był to porzucony dobytek górników: - A orgocki miecz jest?
: 22 września 2014, 12:52
autor: Araven
On jakiś taki dziwny był, ale to nie chyba przez tą moją kłótnię z Prescottem o złoto po górnikach?
Dziwne to, ze go wcięło, on bardzo był łasy na złoto jakie tu mogło zostać.
: 22 września 2014, 12:57
autor: deliad
Rogan oderwał się od ustawianej barykady i przetarł wilgotne czoło. Rozejrzał się po obozowisku szukając wzrokiem Prescotta.
- Gdzie ten ramol polazł? Szuka złota czy co. Jak mi potykacze popsuje to mu ryj obiję.
-Prescott! - zawołał głośno - gdzie jesteś?
: 23 września 2014, 23:08
autor: Herudaio
Hawke głośno zaklął.
- Pewnie poszedł sam do parowozu skuszony wizją złota. Mam nadzieję, że co gorsza nie wpadło mu do głowy gwizdnąć tego dziwnego miecza by go opchnąć gdzieś na targu.
: 24 września 2014, 08:42
autor: yaro
Poczekam z wypowiedzią aż mistrz gry powie mi jak zabezpieczylem miecz, bo wcześniej nie napisałem, że chcę go mieć cały czas na oku
: 24 września 2014, 09:01
autor: Keth
30 Katesh 608 OR, obóz pod Turnią
Przyglądający się zdenerwowanej eskorcie chłodnym okiem, siedzący na drewnianej skrzyni Yaros Thane strzelił znacząco palcami, potem zaś wyciągnął zza niej znany już wszystkim podłużny pakunek.
- Mam miecz cały czas przy sobie, nic mu nie grozi - oznajmił alchemik Loży, tonem po części uspokajającym, po części zaś dającym do zrozumienia, że znalezisko znajduje się pod jego wyłączną pieczą - Zresztą Prescott nawet nie próbował, bo bym go z miejsca zoczył.
- Więc gdzie polazł? - zapytał Trzeci wymachując nerwowo swoim rewolwerem.
- Hawke pewnie ma rację - wzruszył ramionami Thane - Nie znalazł niczego cennego w obozowisku, to polazł do parowu, który jakoby znaleźliście. Do wieczora jeszcze chwila, ani chybi chciał zobaczyć, czy tam nie znajdzie czego ciekawego.
- Albo to albo nie - odparł złowieszczo Vain - Jest jeszcze insza możliwość, tylko jakoś nie chcecie o niej wspomnieć. Już żeście zapomnieli o tym cieniu nie-cieniu?
Spojrzenie Morridańczyka zaczęło się prześlizgiwać po sąsiadujących z płaskowyżem zagajnikach i stokach gór.
- A co, jeśli go co sprzątnęło cichaczem jak myśmy akuratnie nie patrzyli? Może tu kto ciągle ukradkiem siedzi?
Trzeba określić taktykę względem sprawy zaginięcia przewodnika. Zamierzacie go poszukać czy zostajecie w obozowisku? (i jeśli poszukać, to kto).
: 24 września 2014, 11:46
autor: Araven
Trzeba go poszukać, kto idzie ze mną? Chyba, nie powinniśmy się rozdzielać.
: 24 września 2014, 11:57
autor: yaro
- nie uśmiecha mi się szukać tego starego capa mając wciąż TO na uwadze - powiedział Yaros, poklepując pakunek. - jeśli to zasadzka lub próba wywabienia nas z obozu w związku z tym ostrzem to nie koniecznie mam ochotę wchodzić w nią z otwartymi rekami. Może zaczekajmy na niego?
: 24 września 2014, 12:34
autor: Keth
30 Katesh 608 OR, obóz pod Turnią
Niechęć alchemika do opuszczenia obozowiska była oczywista dla wszystkich Grzmocicieli, wszyscy zresztą doskonale rozumieli wątpliwości swego pryncypała. Stary Prescott w zasadzie nie był już nikomu potrzebny, bo grupa mogła wrócić do Langmere cofając się z pamięci po swoich śladach, wzdłuż nurtu Norricku i do gościńca wiodącego w stronę Divinium. Co więcej, przewodnik okazał się człowiekiem kłopotliwym we współpracy, bo jeśli oddalił się od obozu z własnej woli i nie mówiąc o tym nikomu, tylko narażał na niebezpieczeństwo resztę towarzyszy.
- Wiem, że ktoś nas obserwował - dodał po chwili milczenia Thane - Wyście nikogo w chaszczach nie nakryli, ale ja wiem, że tam ktoś był.
- Był, bo znalazłem ślady - przytaknął niechętnie Morridańczyk - Tyle, że zdążył zwiać.
- Prescott może już nie żyć - oznajmił alchemik - Albo nawet działać z tamtym w zmowie. O tym nie pomyśleliśmy, prawda? Że sprowadził nas tutaj w towarzystwie kogoś, kto trzymał się na uboczu? Może coś wspólnie knują?
Grzmociciele wymienili między sobą skonfundowane spojrzenia, faktycznie bowiem żaden z nich nie pomyślał o takiej złowieszczej możliwości.
- Powtórzę raz jeszcze, dla jasności sprawy - Thane odłożył zawinięty w płótno stary miecz z powrotem za skrzynię - Myślę, że winniśmy tutaj zostać, przenocować pod strażą, a jutro o poranku wrócić do Langmere i powiadomić o wszystkim szeryfa. Niech władze dochodzą tego, co tu się stało.
Araven nie jest pewny sensu poszukiwań, Yaro jest przeciwko. Zostało trzech BG - jakie są Wasze zamiary?
: 24 września 2014, 13:22
autor: Araven
Fakt, Presscott może współpracować z jakąś bandą jaka ograbia takich jak my, strasznie nerwowo zareagował myśląc, że znalazłem jakieś złoto w obozie, jakaś obsesja go ogarnęła.
Co myślicie, szukamy go, czy nie?
: 24 września 2014, 13:29
autor: yaro
- myślę, że nie ma sensu. Jak ma wrócić to wróci, w końcu jest przewodnikiem po tych rejonach. Jak nie wróci to problem z głowy. A jak wróci ze znajomymi to przywitamy ich na naszych warunkach na gruncie który znamy już - powiedział Thane zataczając ręką krąg po obozowisku. - co nie zwalnia nas z przygotowania się na tą ostatnią ewentualność. Zawsze jest też opcja iż odwiedzą nas inni nie proszeni goście.
: 24 września 2014, 16:59
autor: Herudaio
Hawke długo milczał zanim odpowiedział.
- Wątpię by ten stary cap dał się łatwo komukolwiek podejść. Zna te góry dłużej niż my chodzimy. Na pewno poszedł do wąwozu zwabiony wyimaginowanym złotem. Ja też bym poszedł go poszukać.
: 24 września 2014, 17:01
autor: Keth
Zawsze możecie pójść we dwóch - Reynard i Hawke!
: 24 września 2014, 17:16
autor: 8art
- No to się zdrzemnąłem... - mruknął Stryker, niezadowolony z nieoczekiwanego zniknięcia przewodnika. Jednak wiedziony przykrymi doświadczeniami z poprzednim przewodnikiem wolał dmykuchać na zimne (oby te słowa nie były prorocze): - lepiej dmuchać na zimne, idę z Wami.
: 24 września 2014, 17:32
autor: Araven
To idziemy co najmniej we trzech, poszukać Prescotta.
