Strona 20 z 48
: 19 stycznia 2015, 14:34
autor: 8art
Poole; Lilliput; Pearce Avenue; Rezydencja Vallo 19.11.14; wieczór
Jak można się było łatwo domyśleć, rezydencja nie była naszpikowana kamerami cctv. W jej wnętrzu poza dość złożonym systemem alarmowym, nie było żadnych nadajników video. Jedynymi kamerami na terenie posesji były kamery videofonu przy furtce i bramie wjazdowej. Właściciel musiał sobie cenić prywatność, lub... nie bywał tu zbyt często i nie przejmował się kwestiami bezpieczeństwa.
Steinbach i Thomas próbowali rozszyfrować panel alarmowy aby sprawdzić wszelkie dane, ale nie potrafili obejść kodu dostępu i tajemnice zapisane w systemie alarmowym nadal pozostawały jedynie w sferze domysłów kainitów. Z pomocą nieoczekiwanie przyszedł Cwetan. Wskazawszy palcem na duży ścienny zegar odezwał się:
- Byli tu siedemnastego około godziny drugiej trzydzieści... W nocy jak się domyślam.
Wskazówki i datownik zniszczonego zegara zatrzymały się właśnie w tym czasie.
- Ciekawe czego tu szukali? - zapytał Xavier. Nieumarli przeczesali dom, próbując zgadywać co mogło być celem napastników. Poza oczywistymi zniszczeniami w holu, rezydencja zdawała się pozostawać nietknięta. Tu i ówdzie odnaleźli odbite ślady ciężkich butów, co sugerowało, że ktokolwiek tu był, to zwiedził wszystko podobnie jak koteria.
Thomas zaczął się przyglądać okultystycznym znakom wymazanym zakrzepłą krwią w pomieszczeniu.
- To jakby taumaturgia, ale te znaki, takie dziwne, splugawione, co mogą oznaczać? - Tremere rozpoznawał niektóre symbole, które jak mu się zdawało mogły być czymś w rodzaju rytuał lokalizującego.
- Wydaje się, że odprawili rytuał... Nie wiem może lokalizujący... Tylko co chcieli odnaleźć?
Wygląda na to, że dom poza zdewastowanym holem jest w porządku. Możecie z całkiem dużym prawdopodobieństwem oszacować kiedy tu wpadli napastnicy, których uważa się za Sabat. Byli tu w noc, kiedy zniknął Vallo.
: 19 stycznia 2015, 15:01
autor: lightstorm
- Może szukali aktu własności, który wygrał Cwetan, albo konkretnej rzeczy, którą Ventrue zdobył podczas swoich poszukiwań przejmując kolejne nieruchomości. Prawdopodobnie cokolwiek, było ukryte w tych lokacjach dostało się w ręce Vallo. Wątpię by Sabat był źle poinformowany, zresztą ten rodzaj rytuału służy do lokalizacji konkretnej rzeczy. Xavier zwrócił się do Thomasa:
- Możesz stwierdzić, czy ten przedmiot był związany z krwią kainitów? Nie znajdziemy tego tutaj, bo widać, że nie ma większych zniszczeń. Jeśli Vallo to ma, to tylko on wie, gdzie to ukrył. Być może ten, który go porwał też już to wie. W Zurychu będzie więcej odpowiedzi.
- Achille, jesteś doktorem, skoro Ciebie tez sprawdzali to znaczy, że to czego szukamy jest związane z medycyną. Może jakiś organ? A może krew? Nie znam się na tym. Vallo wspomniał coś o starej linii krwi. Achille nad czym pracowałeś przez ostatnie lata? Jakiś przełomowy projekt? Rewolucja w medycynie? Ktoś zabija lekarzy? Za dużo tych pytań.
Xavier czekał na odpowiedź Toreadora i Tremera.
: 19 stycznia 2015, 23:43
autor: Oggy
Pięć i pół godziny. Od startu trochę ponad cztery. W porządku.
- Nie Xavierze, nie ma tutaj niczego, co mogłoby posłużyć do przechowywania krwi lub jakichkolwiek organów. Nawet ustawienia pracy lodówek wskazują ze chłodzil się tutaj co najwyżej szampan. Skądinąd bardzo dobry - Achille uśmiechnął się czarująco. - Może powinieneś przedyskutować z Vallo zaopatrzenie piwnicy RH. I sam powinieneś wylać do zlewu te tragicznie szkockie blendy. Stać Cię na cala gorzelnie w Highlands a nadal nie dajesz się przekonać do single malts. W każdym razie nie znaleźli tego, czego szukali - Moreau uczynił nieokreślony ruch ręką.
- Co do mojej ostatniej pracy to badałem własności rezydualnych widm równań Legendrea. Przez ostatnie osiemnaście miesięcy. Lek na Alzheimera czeka w kolejce.
- Co do tego co zdarzyło się Emilio - Toreador wzruszył ramionami. - Teoretycznie istnieje związek, poprzez filantropow ze Szwajcarii, nadal jednak uważam ze to może być popchnięcie nas narzędziem przez kogoś wyżej. Właściwie mnie, nie nas... W kazdym razie nie powinniśmy zaniedbac wizyty u mnie. Pozwoli to trochę rozjaśnić ta kwestię, zobaczymy czego szukali.
: 20 stycznia 2015, 14:22
autor: 8art
Poole; Lilliput; Pearce Avenue; Rezydencja Vallo 19.11.14; wieczór
Tremere sfotografował dokładnie hol i pobrał próbki krwi, którymi narysowane były tajemne figury. Starał się zapamiętać jak najwięcej detali wiedzy jak była mu całkowicie obca. Potem zaczął podobnie jak reszta kainitów myszkować po ogrmnym domu. Trafił do jedenj z kilku sypialni i otworzył garderobę. Zawołał resztę:
- Patrzcie co mam!
Wampiry momentalnie znalazły się w pokoju, gdzie Thomas dokonał ważnego odkrycia. Sypialnia w jakiej się znaleźli, podobnie jak reszta domostwa zdawała się pusta, ale w ogromnej garderobie wisiały ułożone w kolorystycznym porządku pierwszorzędnej roboty garnitury, koszule, krawaty, fulary i wszelkie akcesoria jakich potrzebował szanujący się gentleman.
Xavier dostknął jedwabnej koszuli i zerknął na wiszące garnitury. Wszystko wyglądało na ręczną robotę świetnego krawca. Przyjrzawszy się westchnął:
Chciałbym adres tego krawca... To jest wspaniała robota...
- Garnitury pasowałyby na Vallo. - oświadczył. Dostrzegł jak Steinbach wącha butelkę anonimowych perfum ze staroświecką gumową pompką. Zapach ewidentnie przypominał woń jaką roznosił Michael. Vallo jednak nie mógł tu spać za dnia. Okna wychodziły na południowy zachód i zasłaniały je tylko delikatne firanki. Brakowało rolet, czy czegokolwiek aby spowić pomieszczenie w całkowitych ciemnościach. Pozostanie w tym miejscu za dnia byłoby wyrokiem dla każdego nieumarłego. Czy Vallo w ogóle tu mieszkał? Może jeszcze nie zamieszkał w tym miejscu, może było to tylko zapasowe schronienie, a może tylko lokum, które miało przyciągać uwagę wrogów, podczas gdy właściciel spokojnie odpoczywał gdzieś indziej.
: 20 stycznia 2015, 20:03
autor: lightstorm
Przeszukuję tą szafę, może jakieś przejście za ubraniami. Zaglądam do piwnicy, ale ostrożnie, bo tam może być jakaś pułapka. Jak to ogarniemy to ruszamy do schronienia Achille.
: 20 stycznia 2015, 21:25
autor: 8art
Poole; Lilliput; Pearce Avenue; Rezydencja Vallo 19.11.14; wieczór
Price zaczął ostrożnie schodzić do piwnicy, czujnie rozglądając się wszędzie, jak gdyby był to loch rodem z horroru. Jakiaś niepewność ogarnęła Ventrue, a bestia tylko na to czekała i jęła coraz bardziej rozbijać się w jaźni kainity. Zwolnił jeszcze bardziej, uważając na każdy krok. Wyciągnął piersiówkę i pociągnął solidny łyk dla kurażu. Skupił się przez chwilę i odegnał instykt bestii. Zrobił głęboki wdech. Podniósł stopę by zejść schodek niżej i wtedy dosłyszał głos z góry:
- Nic tam nie ma poza imponującą kolekcją win.- dosłyszał głos Moreau. Serce Xaviera podskoczyło mu do gardła, ale nie dał nic po sobie poznać. Nie zdradził się nawet najmniejszym tikiem.
- Byłem już tam i wszystko sprawdziłem. Mówiłem Ci, że powineś skonsultować z Michaelem swój alkoholowy gust, zamiast pić blended scotch.
Czy Xavier zawierzy Toreadorowi? Czy chce wszystko koniecznie sprawdzić?
Sypialnia Vallo nie kryje żadnych ukrytych przejść (albo są tak sekretne, że to ponad Wasze możliwości. Jestem pewnien, że ekipa budowlana z koparą odkryje wszystkie tajemnice;))
: 21 stycznia 2015, 10:55
autor: lightstorm
Zejdę na dół, rzucę okiem na jakieś lepsze alkohole, może coś dla siebie wybiorę. Jak nic ciekawego tam nie będzie to wrócę do reszty. Jednak robię to ostrożnie.
: 21 stycznia 2015, 11:19
autor: Oggy
Black Bottle jest szkockie nie irlandzkie
EDIT 8art: Poprawiłem
: 21 stycznia 2015, 14:39
autor: 8art
Poole; Lilliput; Pearce Avenue; Rezydencja Vallo 19.11.14; wieczór
Xavier zszedł jednak na dół. Teraz jednak już spokojny. Skoro Moreau był na dole i wrócił na górę w takim stanie jak zszedł, świadczyć to mogło tylko o jednym. Piwnica nie była tak niebezpieczna jak się mogło wydawać.
Piwnica rezydencji miała oddzielny, własny system klimatyzacji, która miała zapewnić odpowiednie warunki dla leżakowania win. W pomieszczeniu była imponująca kolekcja butelek. Vallo rozejrzał się. Sprawdził kilka etykiet. Nie był pewien, czy Vallo jest smakoszem czy kolekcjonerem. Choć sam nie znał się aż tak dobrze na gatunkowym trunku, to rozpoznał kilka etykiet, słynących ze swoich zawotnych cen na rynku. Penfolds Grange Hermitage rocznik 1951, Screaming Eagle rocznik 1992. Szokująco drogie, ale czy lepsze niż ciężka szklanka szkockiej? Kwestia gustu. Albo może tylko inwestycyjny zmysł Vallo.
Obszedł niewielką piwnicę oglądając ściany i podłogę. Jeśli Vallo nakazał zbudowanie tajnej krypty, tunelu ratunkowego, czy czegoś w tym stylu, to to pomieszczenie było idealne. Popukał w mury tu i ówdzie, ale odpowiadał mu tylko głuchy odgłos muru.
- Nic tu po nas. Odwiedźmy lokum pana Moreau.
Jaki jest plan, co do wizyty w domu Achile? Oggy wspominał o wykorzystaniu Cwetana.
: 21 stycznia 2015, 14:46
autor: lightstorm
Biorę jedną butelkę, któregoś z lepszych, czerwonych win i jedziemy dalej.
Edit 8art: Penfolds Grange Hermitage r51 to około 50k dolarów za butelkę. Masz w dłoni zakurzoną butelkę;)
: 23 stycznia 2015, 22:59
autor: Suriel
To zależy gdzie mieszka nasz drogi Achille a raczej w czym.
- Dakad zatem jedziemy doktorze Achille? Nie sądzisz, że nadszedł odpowiedni czas by poinformować nas jaki klan się interesuje Twoja osobą.
-Gorliwość uczuć jakim raczyli obdarować naszego Achille sugeruje ziomkow Cwetana. - Dodał po chwili jakby do siebie Thomasa.
: 24 stycznia 2015, 13:44
autor: Oggy
- Nie wpadajmy w sieć stereotypów Czarodzieju. To może być ktokolwiek. Szczególnie ze nie potrafię powiązać ich bezpośrednio z nikim ze Spokrewnionych. A spekulować nie znając faktów jest niebezpiecznie. - Achille zamilkł na chwile wpatrując się przez pancerna szybę limuzyny w mijane uliczne latarnie. - Ich związek z aktualnymi wydarzeniami może ograniczać się do tego, że ktoś z graczy po prostu dał im cynk, licząc ze dostarczy nam to dodatkowych kłopotów. W każdym razie to pionki i nie warto tracić nadmiernie czasu i środków na ten wątek.Droga do Wiecznego Miasta wiedzie daleko od tego miejsca. Skrec tutaj w lewo proszę.
Achille poprawił się w fotelu. Jego wzrok, błądzacy dotad bez celu po nocnych światłach skupił się i wyostrzył.
- Moje mieszkanie jest w trzech czwartych tej ulicy. Przejedziemy żebyś mógł zobaczyc które to Cwetanie, prawdziwy teren to nie mapa google. Cztery przecznice dalej skręcicie w prawo, na rondo. Tutaj się od was odłącze i wrócę sam. Wspominałem ze szansa na kocioł jest mała ale w razie problemów po prostu uciekne. To mnie szukają wiec mieszkanie zostanie puste. Tutaj masz klucze Cwetan, sądzę że zdążę wysłać Ci strzał. - Moreau ustawił numer Brujacha po klawiszem skrótu na smartfonie. - Spójrz, to ten jednopiętrowy budynek po prawej z załamujacym się dachem. Moje mieszkanie jest na piętrze, wchodzi się tymi czerwonymi, zewnętrznymi schodami. Kiedy znajdziesz się w środku znajdź laptopa. Pendrivy leżą w moim gabinecie z półce po lewej od biurka. Chociaż tutaj pewnie nie będziesz miał wiele szczęścia. Na regale leżą segregatory I one są najważniejsze. Oznaczone 95 oraz BL to moje notatki z Sarajewa, najprawdopodobniej to ich zainteresowało. - Achille dyskretnie sprawdził broń i spojrzał na Cwetana. - Pewnie nie powinienem ale jednak poproszę Cię żebyś był ostrożny. To tutaj, zatrzymajcie sie. I jeszcze jedno - Moreau otwierając drzwi zatrzymał się wpół ruchu. - Jest szansa ze nie spladrowali totalnie mojej szafy. Proszę, zabierz szary i granatowy pokrowiec z garderoby. Będę bardziej niż zobowiązany.
: 24 stycznia 2015, 18:53
autor: 8art
Bournemouth; Stafford Rd 19.11.14; przed północą
Moreau stał nieruchomo skryty w cieniu przez czas jaki wystarczyłby śmiertelnikowi do wypalenia kilku papierosów. Obserwował otoczenie i okna swojego mieszkania. Nic nie zdawało się wyglądać innaczej niż zwykle. Serbowie, których wcześniej widział zniknęli. Tylko co pewien czas ulicą przewijały się większe lub mniejsze grupki pijanych studentów, zmierzających, jak wiedział Moreau ze swoich akademików w stronę nocnych klubów. Ale do tego Achile zdążył się już dawno przyzwyczaić.
W końcu będąc niemal pewnym że ukica jest czysta wmieszał się między większą grupę studentów, przeszedł na drugą stronę ulicy podszedł do schodów wiodących do jego lokum. Zachowując najwyższą czujność, zbliżył się do drzwi do mieszkania. Wyglądały na nietknięte. Toreador przezronie je obejrzał, szukając czegokolwiek, co mogłoby sugerować włamanie lub pułapkę. Wszystko wydawało się być doskonałym porządku.
Oggy, próbujesz wejść do środka samemu, czy zostawoasz to Cwetanowi, który ma klucze? Jeśli chcesz wejść, noe będę utrudniał. Masz zapasowe w doniczce czy coś w tym stylu.
: 24 stycznia 2015, 20:41
autor: Oggy
Skoro jest czysto to wchodzę. Poza tym mieszkam sam wiec noszę oba komplety kluczy.
: 24 stycznia 2015, 20:42
autor: lightstorm
Czekam na towarzyszy w samochodzie za kierownicą. Nie wyłączam silnika. Obserwuje okolice i szukam czegoś co wyda mi się podejrzane.