Strona 20 z 42

: 25 listopada 2016, 17:51
autor: Keth
Koronopan, uliczki osady

Wyciągnięci ze swoich domostw mężczyźni sunęli żwawym krokiem w ślad za Antonem, rozglądając się podejrzliwie wokół siebie i nadstawiając bacznie uszu. Wszyscy praktycznie nie zmrużyli minionej nocy oczu, trzymając broń na podorędziu i tylko czekając na najmniejszy pretekst do rzucenia się w mrok nocy. Niepewność co do losu Markusa i Piotra oraz słuszne obawy przed ewentualną zemstą apokaliptyków osłabły wraz z nadejściem świtu, ale nie ustąpiły całkowicie.

W lesie rozgościł się blady poranek, chłodny i nieco zamglony, przydający ogromnej puszczy niepokojącego klimatu. Tu i ówdzie dało się zauważyć strwożonych osadników, wyglądających na chwilę z domostw, rąbiących pośpiesznie drewno na opał czy sprawdzających otoczenie swych chat. Większość z nich odwracała na widok popleczników Markusa wzrok, tylko nieliczni decydowali się na podniesienie rąk w geście pozdrowienia.

- Wyjdą z tego? - spytał ponownie Bayer Werk, który maszerował tuż za Antonem - Co myślą o tym znachorzy?

- Nie jest z nimi dobrze - odpowiedział głucho Hayte - Ani z Markusem ani z Piotrem. Mówiąc szczerze, nie zdziwiłbym się wcale, gdyby Piotr już wyzionął ducha. Ta cudowna broń Markusa jest niebywale zabójcza. Aż szkoda, że coś takiego miał w swoim posiadaniu. Yuran ciągle ją ma?

- Tak - rzucił rozżalonym tonem Bayer - I nie chce dać obejrzeć. Takie cudo, a on chomiczy je jak dziki. Przecież to nie jego własność. Powiedz mu coś, Antonie, niech mi przynajmniej pozwoli pooglądać. Nie ma doświadczenia z takimi artefaktami, pewnie już coś zdążył w międzyczasie popsuć!

- To własność Markusa, póki ten żyje - Hayte uciął żale mechanika suchym prychnięciem - Yuran odda broń jak go tylko spotkam.

- On naprawdę chce, żebyśmy poszli sami do Kociego Miasta? - wtrącił zasępiony Telibor - Żaden z nas nigdy nie bywał w tamtych stronach. A jak pobłądzimy? Albo natrafimy na leśne stwory?

- Jeszcze takiego stwora nie napotkałem, którego nie dałoby się zarąbać - odparował groźnie Dragan, macający dla podkreślenia swych słów po rękojeści miecza - A Yuran wytrawny jest w łażeniu po lesie, tacy jak my nigdy się nie gubią.

- Markus ma mapy i różne instrumenty, które pozwalają się tych map trzymać - powiedział Anton - Wiem, że ta wyprawa ogromnie wiele dla niego znaczy. Po tym, co się ostatnio stało możecie myśleć o nim różne rzeczy, ale ja znam go od dawna. Przyszłość tej osady bardzo leży mu na sercu. Nawet w obliczu śmierci nie chce się poddać. To nie będzie łatwa ekspedycja, ale z jego objaśnieniami powinniście sobie poradzić.

- Sam nie wiem - rudowłosy Dirk pokręcił ze zwątpieniem głową, czym zaskarbił sobie napominające syknięcie Gerarda.
Anton prowadzi do chaty Markusa członków przyszłej wyprawy. Osada sprawia wrażenie spokojnej, ale za drzwiami i oknami zamkniętych na cztery spusty chat na pewno aż kipi od emocji. I gwoli objaśnienia, nikt z Was nie wie jeszcze o śmierci Piotra.

: 27 listopada 2016, 15:31
autor: dretch
Koronapan, uliczki osady

Młody Hayte ledwo już maszerował. Rumieńce dawno znikły z jego bladej cery, tak samo jak piegi, które dawno już zbladły od braku słońca. Rozglądał się tępym wzrokiem po towarzyszach splątując jedną ręką mokre od mgły rude kłaki. Ostatnie wydarzenia złamały jego morale, modlił się do stwórcy aby tez zesłał na nich dar ducha i siłę na najbliższa wędrówkę.

Stronił od dłuższych rozmów odkąd wyszedł ze swojego domu. Ciągle widział jak Gerta wita go srogim spojrzeniem. W myślach ciągle buzowały mu jej słowa dezaprobaty na ekspedycje do Kociego miasta.

Miał nadzieję, że pomimo ciągłego narzekania i kłótni z matką, spakował wszystko co było mu potrzebne, łącznie z starym pistoletem Jözefa Hayte.

Bolało go, że opuszcza komitywę ziomków i rodzinę, ale wiedział, że tak będzie lepiej.

Rozbudził się bardziej jak ojciec klepnął go po ramieniu. Obudź się! Widać już chatę Marcusa, potrzebujemy cię świadomego.
pisz po pijaku, poprawiaj na trzeźwo. Przepraszam za błędy pisałem z komórki z pociągu

: 30 listopada 2016, 18:13
autor: Keth
Koronopan, chata Schillera

Leżący w zmiętej pościeli Markus sprawiał wrażenie pogrążonego w śpiączce, toteż wślizgujący się do pomieszczenia mężczyźni zgodnie powstrzymali się od konwersacji nie chcąc wystawiać naczelnika na dyskomfort. Wszyscy zresztą wciąż pozostawali w głębokim szoku po odkryciu w sąsiedniej izbie martwego ludzkiego ciała, przysłoniętego w wyrazie szacunku wełnianym kocem. Piotr Aksiejew nie posiadał w osadzie zbyt wielu serdecznych przyjaciół, ale cieszył się życzliwym nastawieniem sąsiadów i jego śmierć miała wstrząsnąć w oczywisty sposób całą społecznością.

Stojący u wezgłowia Yuran trzymał ręce założone za plecami, niczym przyboczny strażnik strzegąc spokoju Schillera. Polański myśliwy wymienił zdawkowe skinięcie głowy z Antonem, gestem dłoni polecił pozostałym ziomkom, by nie podchodzili zbyt blisko łóżka.

Markus miał oblicze tak trupioblade, że przyglądający mu się bacznie Bayer gotów był uznać mężczyznę za zmarłego, za drugą śmiertelną ofiarę tragicznych nocnych wydarzeń. Lecz chwila skupionej obserwacji ujawniła ledwie dostrzegalne poruszanie się klatki piersiowej Schillera, zdradzające płytki oddech.

- Wstał na chwilę z łóżka - oznajmił ponuro Yuran, który w międzyczasie podszedł bezszelestnie do starszego Hayte - Wystraszył mnie tak, że mało w gacie nie popuściłem. Położyłem go, ale nie wiem, czy to nie wystarczyło, żeby mu szwy pozrywać w brzuchu. Krew trochę mu pociekła, chociaż już zakrzepła. Dziwny kolor, bardzo jasna... jakby krwotok z płuc, chociaż dostał pod piersiami. Nie wiem, czy to nie jakieś komplikacje.

Anton zamruczał niespokojnie pod nosem, przyjrzał się baczniej białemu jak śnieg przyjacielowi. Rysujący się na jego szorstkim obliczu niepokój był tak oczywisty i tak szczery, że Gerard poczuł na jego widok bolesny skurcz brzucha.

- Mówił coś? - spytał starszy anabaptysta pocierając w wyrazie bezradności czubek nosa - Poznał cię?

- Dostałem bełtem w jelita, nie gębę - wyszeptał sinymi ustami Markus, uchylając przy tym nieznacznie oczy - Chodźcie bliżej, bo póki co, nie dam rady mówić podniesionym głosem.
Trafiliście do domostwa Markusa. Wygląda na to, że tak prezentuje się okrojony skład ekspedycji, przycięty liczebnie ze względu na zmienioną sytuację w osadzie. Yuran i Dragan, Bayer Werk, Nikodemus, Gerard, Dirk, Telibor i Bruni, ośmiu mężczyzn w sile wieku. Jeśli macie jakieś obiekcje przeciwko organizacji wyprawy, to chyba ostatni moment na protesty. Jeśli macie jakieś specyficzne pytania na już, piszcie w trybie technicznym, postaram się wpleść je w następną fabularkę, w której Markus przybliży Wam swój "Koci Plan"!

: 30 listopada 2016, 20:24
autor: dretch
Jak już dotrzłapiemy na miejsce to od czego mamy zacząć? Jak wygląda to kocie miasto? czy są tam jakieś dzielnice bardziej bogate w surowiec?

: 02 grudnia 2016, 13:53
autor: Keth
Koronopan, chata Schillera

Markus milczał przez dłuższą chwilę, chociaż nie zamknął oczu, w zamian przyglądał się spod opadających powiek zgromadzonym wokół łóżka ziomkom. Niektórzy bardziej niecierpliwi mężczyźni zaczęli nerwowo przestępować z nogi na nogę, skarceni z miejsca surowym spojrzeniem Antona.

- Żałuję, że ten nieszczęśliwy incydent tak bardzo utrudnił nam strategicznie ważne przedsięwzięcie - Schiller przerwał w końcu milczenie, mówiąc pełnym bolesnego wysiłku szeptem. Zrozumienie jego wypowiedzi utrudniały na dodatek pechowo dobrane trudne słowa, których znaczenia część Koronapańczyków mogła się tylko domyślać. Markus nie stosował na co dzień równie skomplikowanego słownictwa, co tym samym wiele mówiło o jego aktualnym stanie koncentracji i trzeźwości umysłu.

- Słuchajcie uważnie. Wbrew waszym przypuszczenion wyprawa do Kociego Miasta nie będzie przypadkową eksploracją. Na miejscu odszukacie konkretne miejsce, według wskazówek, które wam jeszcze przekażę. Miasto jest mocno zniszczone i zalesione, dlatego będziecie musieli się postarać, by odkryć punkty identyfikacyjne wskazujące na bliskość celu. Obiekt znajduje się we wschodniej części miasta. To podziemny magazyn, usytuowany pod kolejowym dworcem opodal zoo.

Dragan i Yuran wymienili między sobą skonfundowane spojrzenia, odwrócili głowy w kierunku pozostałych towarzyszy. Nikodemus wzruszył niemo ramionami, Bayer Werk podrapał się po nosie robiąc przy tym mądre miny. Idea podziemnego magazynu nie była żadnemu z nich obca, ale termin kolejowy dworzec ani tym bardziej zoo nic im nie mówiły. Markus zdawał się tego nie zauważać, przymykając oczy i oddychając bardziej płytko niż chwilę wcześniej.

- Wejście do magazynu jest zabezpieczone za pomocą elektronicznej blokady - ciągnął dalej Schiller - Z moich informacji wynika, że system zamków może zostać zdezaktywowany, niezbędne będzie tylko źródło zasilania. Podpięcie przenośnego startera do interfejsu drzwi powinno rozwiązać problem. Mam zestaw kodów dostępu, któryś z nich musi zadziałać, to standardowe szyfrowanie.

- Że co? - nie wytrzymał Werk, który przestał stroić mądre miny i w zamian gorączkowo usiłował spamiętać wszystkie głoszone osłabionym głosem Markusa rewelacje.

- Wiem, że w pierwszej chwili to brzmi strasznie, ale kiedy poznacie szczegóły, wszystko stanie się jasne i przejrzyste - wymamrotał Schiller - Ubolewam, że mój stan tak utrudnia odprawę. Ten magazyn ma pół tysiąca lat, tak w przybliżeniu. Spodziewam się, że będą tam zapasy konserwowanej żywności i wody pitnej, paliwa, smarów silnikowych i narzędzi, ale to nie wszystko. Same urządzenia tworzące system nadzorczy magazynu, kamery, czytniki kart, monitory... wszystko to będzie warte fortunę na wrocławskich bazarach... Neolibijczycy poznają się na wartości takich łupów.

- Magazyn zachowanych artefaktów sprzed dnia Sądu Ostatecznego? - Werk westchnął głośno, oblizał spierzchnięte wargi, powiódł roziskrzonym spojrzeniem po towarzyszach - Dlaczego nigdy wcześniej o nim nie wspomniałeś?!

- To była karta w rękawie - odparł Markus - Rezerwa na czarną godzinę. Teraz może uratować Koronapan, jeśli wykonacie tę misję pomyślnie.
Pierwsze detale już są znane, ale Markus jeszcze nie skończył, pewnie jeszcze usłyszycie o innych niezwykłych i budzących dreszcz ekscytacji sekretach sprzed Eshatonu! Problem w tym, że nie wiecie, czym jest ten dworzec, do którego najpewniej stoi kolejka, a tym bardziej groźnie i tajemniczo brzmiące zoooo!

: 03 grudnia 2016, 16:20
autor: Keth
Koronopan, chata Schillera

Markus ucichł na dłuższą chwilę, zamknął oczy do końca i tylko jego poruszająca się nieznacznie pieś dowodziła jawnie tego, że nadal żył. Chociaż rozmówcy gospodarza dosłownie kipieli od nadmiaru emocji, żaden z nich nie odważył się okazać swego zniecierpliwienia kiepską komunikatywnością Schillera.

- Magazyn jest ukryty pod ruinami hotelu "Tiergarten Gastenhaus" - Markus podjął po pewnym czasie swój instruktaż uchylając jednocześnie oczy - Nigdy tam nie byłem, ale mój znajomy widział to miejsce na własne oczy jeszcze rok temu. Część hotelu się zawaliła dawno temu, ta przednia. Na tyłach jest szeroka rampa załadunkowa, prowadząca do piwnicy. Faktyczna piwnica jest rupieciarnią, był tam kiedyś jakiś pożar, wiele razy zalewały ją deszcze. Ta część nie jest w niczym interesująca. Słyszysz, Bayer? Nie traćcie czasu na te śmieci. Lewy tylny narożnik to zamaskowana ściana odgradzająca śmietnik od utajnionego magazynu.

- Dlaczego utajnionego? - Nikodemus wykorzystał chwilę milczenia Markusa, próbującego zebrać dość sił, by dalej ciągnąć opowieść - Kto to wszystko ukrył i po co?

- Najpewniej był to rządowy magazyn przygotowany na czasy po Sądzie Ostatecznym - odparł Schiller - Niemcy mieli takich wiele na wszelki wypadek, podporządkowanych pod lokalne centra kryzysowe. Z jakiegoś powodu z tego konkretnego nigdy nie skorzystali, bo z opisu zabezpieczeń wynika, że zamki pozostały nienaruszone.

- Niemcy? - Yuran zmarszczył czoło słysząc nazwę nieznanego sobie plemienia - To tamtejszy klan? Są niebezpieczni? Można z nimi negocjować czy mamy się nastawić na najgorsze?

- Raczej nie będą wam sprawiać kłopotu - w kącikach ust Markusa pojawił się cień wymuszonego uśmiechu - Rok temu miasto sprawiało wrażenie całkowicie wymarłego, chociaż słyszałem pewne plotki od osmańskich kupców, kiedy ostatnio byliśmy we Wrocławiu.

- Złe wieści? - nie wytrzymał drżący na całym ciele Gerard - Niebezpieczeństwo?

- Być może - Markus skinął nieznacznie głową - Kiedyś karawany z Osmanu skracały drogę ku Republice Praskiej właśnie poprzez Kocie Miasto, ale teraz już tego nie robią. Znikali im ludzie i konie, kiedyś podobno cała karawana. Próbowali szukać, ale nie znaleźli żadnych śladów, więc uznali to miejsce za przeklęte i jeżdżą przez Hirschberg. Będziecie musieli zachować odpowiednią ostrożność.

- Jak zawsze - Dragan wzruszył ramionami w wyrazie nonszalanckiej pewności siebie, ale zaraz zerknął niespokojnie w stronę brata - Prawda, Yuran?

Nim Yuran zdążył coś odrzec, odezwał się zasłuchany w słowa Markusa Telibor.

- Niechby było, że znajdziemy to miejsce i zejdziemy do piwnicy - oznajmił mężczyzna - Tylna ściana to zmyłka. Co dalej?

- Da się ją przesunąć na zamaskowanych prowadnicach i odsłonić metalowy właz. Zamki obsługuje się za pomocą elektronicznego panelu. Na szczegóły jeszcze przyjdzie pora.
Kolejne szczegóły. Ktoś ma może jakieś pytania?

: 03 grudnia 2016, 17:41
autor: namakemono
- Oczywiście musimy poznać wszystkie szczegóły, żeby mieć pewność, że uda nam się tam trafić, znaleźć i otworzyć przejście i zabrać to, co mamy zabrać. Ale czy będziemy też wiedzieć komu, i przede wszystkim za jaką cenę sprzedać cały ten skarb we Wrocławiu? Twój język i opisy tych przedmiotów brzmią jak z krainy baśni. Bardzo łatwo możemy się pomylić lub zostać oszukani przez byle dziecko, które z widokiem tych skarbów będzie oswojone choćby z bazarów.

: 03 grudnia 2016, 21:08
autor: 8art
Yuran słuchał uważnie Marcusa. Wpierwszym momencie miał głośno powiedzieć, że ranny chyba bredzi coś w gorączce, ale przytakujący mu obecni, przekonali olbrzyma, że chyba jednak nie są to tak do końca brednie. O ile pewne opisy zdawał się w miarę jasne i klarowne, to momentami wydawało mu się, że Schiller gada w zupełnie obcym języku. Ilość słów jakie po raz pierwszy trafiały do uszu Yurana powodował, że zupełnie nie wiedział o co chodzi. Borkański złomiarz zdawał się najlepiej zoorientowany w dziwnym bełkocie. Yuran skupiał się jedynie na kwestiach geograficznych. Wszystko wskazywało, że w wyprawie do Kociego Miasta wraz z Draganem przysłużą się jedynie tropicielskim nosem i może ciężką ręką, jeśli zajdzie potrzeba.
Yuran nie ma żadnych pytań, bo nie wiele rozumie z tego co mówi Schiller:)

: 03 grudnia 2016, 21:10
autor: el009
Koronopan, chata Schillera

- Niech ktoś pójdzie do znachorki po napar z wierzbowej kory - szepnął Werk do towarzyszy nie chcąc narazić się na gniew naczelnika a tym bardziej na podziwianie lufy glojka - On ma gorączkę, bredzi. Odsuwana ściana, dworzec kolorowy, cokolwiek to jest i złoo, to są bzdury.

Werk poskrobał się po bujnej czuprynie. Gdyby choć połowa opowieści Markusa była prawdziwa trafiliby na pryz życia, na istną żyłę złotą którą można rozbierać latami żyjąc po królewsku. Tak wielki skarb nie miał prawa istnieć, nie miał prawa przetrwać wieków jeśli ktokolwiek o nim wiedział.

Langsam Markus, langsam. - powiedział mechanik uspokającym tonem - Skoro nigdy tam nie byłeś to skąd niby wiesz gdzie to jest i jak wleźć do środka? To na pewno jakiś szwindel.

Werk był sceptyczny, w swojej karierze złomiarza widział wiele ale jeszcze więcej słyszał wyssanych z palca historii. Szczególnie tych o skarbcach sprzed Eschatonu.

: 04 grudnia 2016, 06:07
autor: Jarlaxle
Dragan milczy w skupieniu i stara się wszystko zapamiętać z tego bełkotu. Mózg mu się już rozgrzał do białości i zaraz zacznie świecić z oczu.
Ten dworzec co do niego jest kolejka, to ani chybi jakiś wypasiony, odpicowany wychodek... srocz znaczy się! :D

: 04 grudnia 2016, 17:36
autor: dretch
Koronopan, chata Schillera

Marcus, powiedz do ans w naszym języku. Co to jest hotel!/ o jakim zou mówiłeś. Co to jest? Tyle niewiadomych czeka nas w drodze do Kociego miasta, że wyruszamy w wielkiej niepewności - podsumował młody anabaptysta.

Ojcze, zwróci się do Antona. Czy ty wiesz coś więcej, choćby znasz znaczenia słów Schillera?

Marcus, rudzielec wypowiedział spokojnie jego imię. Zbliżył się do niego usiadł obok na zydlu. Złapał go za dłoń, i subtelnie ścisnął patrząc głęboko w oczy.

Kiedy spojrzenie Gerarda zbiegło się z spojrzeniem zarządcy, młodzieniec powiedział, spokojnym tonem artykułując każda sylabę.

Czy masz je-szcze ja-kieś ar-te-fa-kty, któ-re mo-gą nam po-móc?
Chciałem dodać trochę humoru do sesji pytając Marcusa czy aby na pewno nie chce naparu z wierzby. Ale końców zmieniłem na pytanie czy ma artefakty. Koniec, końców zapytam sędziego llub Marcusa co robimy z Sikorą i Skandką.

: 04 grudnia 2016, 22:22
autor: Keth
Koronopan, chata Schillera

Markus i tym razem milczał przez dłuższą chwilę, w oczywisty sposób zbierając siły na dalszą konwersację. Bladość na jego twarzy wcale nie ustępowała świadcząc o sporej utracie krwi i ogólnym osłabieniu organizmu.

- Jak rzekłem, na szczegóły jeszcze przyjdzie czas - wymamrotał ledwie zrozumiale - Najpierw najważniejsze kwestie. Mimo tego wszystkiego, co się u nas wydarzyło, chcę, abyście wyruszyli jak najszybciej. Najlepiej jeszcze dzisiaj po południu. Pomaszerujecie pół dnia, nocleg na noc rozbijecie za naszą zachodnią granicą.

- Nie wiem, czy to dobry pomysł - Telibor chrząknął niepewnie, obejrzał się na pozostałych kompanów wzrokiem proszącym o pomoc - W osadzie bardzo niespokojnie, zrobi się pewnikiem gorzej jak stąd gromadnie odejdziemy.

- Anton pod waszą nieobecność na pewno sobie poradzi - odparł Markus - Nie martwcie się. Bruni, Dirku, Teliborze. Jesteście roztropnymi mężami i doskonale się znacie na wyprawach poza wioskę. Przejdźcie się po zbrojowni i przejrzyjcie zapasy w domostwach, przygotujcie żywność i sprzęt. Posyłam was trzech, bo czas nas nagli. Kto lepiej od was by wiedział, co naszykować. Jak już wszystko będzie gotowe, wróćcie do mnie, a wówczas powiem wam, co następnego zrobicie.

Na zmartwionych obliczach trzech Koronapańczyków pojawił się cień rozczarowania zleconą im misją, dostrzeżony przez Schillera pomimo jego kłopotów z koncentracją.

- Nie oszczędzajcie na niczym - dodał naczelnik - Wybierzcie ze zbrojowni najlepsze zbroje i oręż. Zbyt wysoko was cenię, aby wam czegoś odmówić. Tak wiele od was zależy...

- Dobrze, Markusie - Dirk pojaśniał na twarzy słysząc te słowa, klepnął Bruniego w ramię - Słyszeliście, co powiedział, chodźcie.

Nikodemus odprowadził trzech kompanów wzrokiem za próg domostwa, uświadamiając sobie znienacka jak sprytnie Markus zmanipulował całą trójkę, zrzucając im na barki najbardziej nużące zadanie i wmawiając zarazem, że od ich wysiłku zależy powodzenie całej wyprawy.
Ciąg dalszy konwersacji nastąpi. W środku pozostają Niko, Dragan, Yuran, Werk i Anton z synem.

: 14 grudnia 2016, 21:34
autor: Keth
Koronopan, chata Schillera

- Dajcie mi coś do picia...

Anton natychmiast spełnił życzenie swego przyjaciela, przyłożył mu do ust plastikowe naczynie pełne czystej wody. Schiller pił łapczywie, z trudem przełykając życiodajny płyn.

- Im mniej uszu usłyszy pewne sprawy, tym lepiej - oznajmił po chwili naczelnik, uchylając powieki i wodząc zbolałym spojrzeniem po gościach - Porozmawiajmy teraz o najważniejszych sprawach. Niewiele pamiętam z wczorajszego wieczoru, ale wiem, że nieumyślnie zabiłem Piotra. Bardzo tego żałuję i chcę was zapewnić, że był to nieszczęśliwy wypadek. Nie spodziewałem się, że ktoś spróbuje razić mnie bełtem... nikt z nas się chyba tego nie spodziewał.

- Antonie, musisz wziąć na siebie najcięższy obowiązek, bardzo przykry. Obejdź osadę, rozmów się z wszystkimi. Powiedz, że doszło do wypadku i że Piotr stracił nieszczęśliwie życie. Nie wchodź w niepotrzebne szczegóły, zapewnij wszystkich o tym, że panujemy nad sytuacją. Gdyby ludzie ostro cię cisnęli, wspomnij o napaści Radka i zasugeruj, że to on jest winien śmierci Piotra i mojej rany... nie rozminiesz się zresztą z prawdą, przynajmniej z grubsza...

- Nie martw się, wiem jak się z nimi obejść - mruknął posępnie starszy Hayte - Powiem tylko tyle, ile trzeba.

- Nikodemusie, Gerardzie - Markus przeniósł spojrzenie na pozornie opanowanego sędziego oraz stojącego u jego boku syna Antona - Na wasze barki składam ciężar przesłuchania Sikory. Chcę wiedzieć, dlaczego porwał się na moje życie i z czyjego podpuszczenia. Czy Oksana miała z tym coś wspólnego? Może związała się z Radkiem i chciała jego rękami usunąć Piotra? Jeśli trzeba, posuńcie się do pewnej przemocy, byle byście nie odebrali mu i Oksanie życia. Idźcie i postarajcie się jak najszybciej zdobyć te informacje.
Niko, Gerard - jakieś konkretne deklaracje odnośnie przesłuchania podejrzanych?

: 15 grudnia 2016, 17:22
autor: namakemono
No cóż, ja bym zaczął od Oksany, przepytał ją sugerując, że znamy już wersję Sikory. Tenże przyznał się, że kazała mu czekać w krzakach z kuszą i bez wahania miotać bełtami na prawo i lewo w przypadku zaistnienia nieprzychylnych dla Oksany okoliczności. Myślę, że ta wersja z grubsza może się pokrywać z prawdą, ale musimy ją potwierdzić. A potem do nieszczęsnego Radzia, żeby wyśpiewał szczegóły. Od Oksany potrzebuję tylko potwierdzenia. Tutaj nie będę nalegał na przyciskanie, bo baby z reguły pod tym względem są bardziej nieustępliwe. Radzia zdecydowanie łatwiej będzie zastraszyć.

: 15 grudnia 2016, 18:25
autor: dretch
Będę próbował zrozumieć jego intencje, chce się dowiedzieć czy działał sam i dlaczego. Raczej podejdę do tego słownie CHA 1 + Negotiation 1. Jeżeli plan A zawiedzie, przejdę do planu B - BODY 4 + MALEE +3. Chce go poturbować wyciągając informacje, nie zabić.