Ulice Chłopskiego Krocza, Ostrogar, 32 orakt-ran, popołudnie
Za gęstymi obłokami słońce ukłoniło się zenitowi. Promienie z trudem wdzierały się na ziemie poprzez zbite chmur. Ostatnia fala mżawki moczyła rynsztoki Chłopskiego Krocza i mieszkańców dzielnicy biedoty, który w pocie wykonywali swe obowiązki, gwarnie śmiejąc się i plotkując. Plac karczemny ciągnął się bez końca w oddali na horyzoncie piętrzył się Pałac Katana dumnie rozdzierając obłoki szpiczastymi wieżami.
Podążając arkadami szeregu karczm Surelici zdążyli uchronić się przed mocniejszymi falami padających z nieba kropel. Przezornie rozglądając się dookoła zostawili za sobą liche przybytki rozpusty i parterowe pijalnie. Ich oczy wabione były piękniejszymi dziwkami, które odsłaniały swoje zwiewne sukienki kusząc grzesznym ciałem w perwersyjnych pozach zdobiły coraz to lepiej utrzymane kilku piętrowe budynki.
- Eszar schowaj język, bo ci mewa nasra odezwał się Milcar, który raz za razem zdenerwowany przecierał oczy rękawem kaftana. - Od patrzenia jeszcze nikt nie umarł, ripostował bard oglądając się za machającą do niego ulicznicą, - po za tym musze ukoić nerwy po tym co widziałem. - Masz racje, trzeba koić nerwy, szkoda że czasami jest trudno to robić z bielmem na oczach skończył rozmowę nożownik.
Smutną chwile ciszy wypełniły kroki wierzących, wzrok Milcara przegrywał walkę z ułomnością i zwolna jego świat zalewała gęsta biała maź rozmywając detale rozdzierającego chmury Pałacu Katana, do Srebrnej Dzielnicy i przystani zostało nie dużo drogi, ale zabójca obawiał się że święconka powoli przestaje działań.
Bard dołączył do skupionego w swoich myślach czarodzieja, który macała w palcach darowane przez grajka pierścienie. Widząc zniecierpliwionego Eszara, Ketras zgrymasił twarz. Ten jeden nie ma w sobie magii, a ten drugi tak, wskazał na szeroki pierścień z błyszczącym zielonym kamieniem. Ma też wybrzuszenie w wewnętrznym okręgu z delikatną szpilką jak w amuletach. - Czy te znaki to jakieś runy? Powiedział cicho bard przerywając wypowiedz magowi. - Nie wiem, warknął mag do współbrata, - muszę to sprawdzić mając więcej czasu, na pewno jest cenny, nie powiem Ci tego na ulicy. Przewrócił oczami i uspokoił się, wyczuć można było zmęczenie zmaganiami dzisiejszego dnia.
Surelion niosący pod sprawną ręką skrzynię z głową czarodziejki przerwał dalszą rozmowę uczniów - nerwy koi modlitwa, a ważniejsze jest to co gotuje się w waszych duszach, niech wzburzona woda zmieni się w spokojną tafle, a zobaczycie w niej więcej siebie niż widzicie w lustrze. Zobaczycie swoją duszę. Mówił dalej łagodnym tonem - Nie potrzebujecie doń oczu. Pojmiecie niebawem świat widziany i duchowy, w których nie ma ograniczeń i waśni. Kielich przerwał swój monolog patrząc głęboko w oczy Milcara. Przerzucił skrzynie pod pachę kikuta i oparł swoją sprawną rękę na ramieniu zdenerwowanego ucznia. - Milcarze niebawem ujżysz jak nikt inny, rzeczy widzialne i niewidzialne będą dla ciebie krystaliczne jak kropla rosy, zaufaj mi, a poprowadzę cię.
Wyznawcy uspokoili się słuchając słów Studni Wiedzy, ale nagle zostali wydarci z zadumy wywołanej słowami Najwyższego, grupa strażników miejskich pędzących z psami gończymi, przemknęła tuż obok nich przyprawiając milczącego Ketrasa o zawał serca. Pierwsi z oddział nie zwrócił uwagi na Surelitów, przemknęli wprost do przystani Chłopskiego Krocza trzymając w rękach pałki, oraz wytresowane psy na smyczy. Ostatni ze strażników ciągnięty przez młodego wilczura zboczył z kursu i wąchając podłoże niebezpiecznie zbliżył się do Sureliona. Strażnik niezadowolony z odłączenia się od sowiej grupy ciągnął psa za smycz, ten jednak parł uparty do stóp Najwyższego.
- Cholera Angh! Noga, do nogi! Surelici zastygli jak posągi z soli. Przełykając ślinę Surelion spojrzał zwierzęciu w oczy, pies podszedł delikatnie jakby wabiący zapachem. Nos zwierzęcia niebezpiecznie zbliżał się z stup do pasa, rąk i skrzyni półboga.
Opuściliście karczmę lokując bezpiecznie zebrane fanty. Barnaba nie był zadowolony, ale daliście mu słowo, że nic się nie stanie. Dwaj najemnicy zostali pilnować ciała. Idziecie do Srebrnej Przestani omijając miejsca w których byliście wcześniej aby nie być rozpoznanym przez Żebraków, Akolitów, Straganiarzy, Garncarza i peemy wiedzą kogo jeszcze. Tuż przy strażnicy mija was grupa strażników z psami gończymi. Jeden z nich ciągnięty przez futrzaka zatrzymał was, a zwierzę obwąchuje Sureliona. Co robicie ?