: 25 czerwca 2018, 17:25
Posterunek strażniczy Ligi, drugi dzień
Kimkolwiek byli tajemniczy mieszkańcy ścieków, zniknęli bez śladu pod nieobecność Śmierdziela - fakt, który napełnił toksyka ogromnym smutkiem i rozczarowaniem. Oświetlając sobie przestrzeń światłem wsadzonej w usta latarki, doświadczony w temacie zapchanej kanalizacji mutant szybko pojął, co takiego stało się z toaletami na posterunku.
Ktoś zatkał wyloty ich rur kawałkami gruzu, złomu i ziemi, podobnie jak dużo większe rury ściekowe dochodzące do podziemi z kilku innych miejsc, zapewne sąsiednich budowli. Ktoś zrobił to w opinii Śmierdziela z premedytacją i ogromnym zacięciem. W pierwszym momencie specjalista nie potrafił zrozumieć powodu tak oburzającego aktu wandalizmu, jednakże po dłuższej chwili znienacka go olśniło.
Zatykając odpływy części ścieków do kanału zbiorczego, tajemnicza społeczność doprowadziła do obniżenia poziomu fekaliów i wody w samym kanale, odsłaniając zatopiony dotąd w gównie i zakratowany odpływ na zewnątrz miasta.
Wyrwana desperackim wysiłkiem żywych mięśni, krata wystawała czubkami prętów z kleistej brei w kanale, a broniony przez nią otwór kanału ział smrodliwą czernią odsłoniętego tunelu. Dumający nad powodami całego tego dzieła zniszczenia Śmierdziel konsekwentnie odtykał kolejne rury pozwalając, by skondensowana w nich maź wypłynęła do kanału.
- Daje się spłukać! - z góry dobiegł go stłumiony podłogą okrzyk radości - Spłuczki działają!
Z jednej z toaletowych rur trysnęła struga wody, obryzgując toksykowi i tak całkowicie zawilgocone płynnymi ekskrementami spodnie.
- Ty, specjalista! - w sufitowym otworze pojawiła się szczerze uradowana twarz Rufusa - Dobra robota! Jak skończyłeś, wyłaź!
Wygląda na to, że wandalami od zatkanych toalet byli ci tajemniczy ktosie z kanału, którzy obniżyli poziom ścieków, wyrwali kratę w tunelu odpływowym i czmychnęli bez śladu.
Kimkolwiek byli tajemniczy mieszkańcy ścieków, zniknęli bez śladu pod nieobecność Śmierdziela - fakt, który napełnił toksyka ogromnym smutkiem i rozczarowaniem. Oświetlając sobie przestrzeń światłem wsadzonej w usta latarki, doświadczony w temacie zapchanej kanalizacji mutant szybko pojął, co takiego stało się z toaletami na posterunku.
Ktoś zatkał wyloty ich rur kawałkami gruzu, złomu i ziemi, podobnie jak dużo większe rury ściekowe dochodzące do podziemi z kilku innych miejsc, zapewne sąsiednich budowli. Ktoś zrobił to w opinii Śmierdziela z premedytacją i ogromnym zacięciem. W pierwszym momencie specjalista nie potrafił zrozumieć powodu tak oburzającego aktu wandalizmu, jednakże po dłuższej chwili znienacka go olśniło.
Zatykając odpływy części ścieków do kanału zbiorczego, tajemnicza społeczność doprowadziła do obniżenia poziomu fekaliów i wody w samym kanale, odsłaniając zatopiony dotąd w gównie i zakratowany odpływ na zewnątrz miasta.
Wyrwana desperackim wysiłkiem żywych mięśni, krata wystawała czubkami prętów z kleistej brei w kanale, a broniony przez nią otwór kanału ział smrodliwą czernią odsłoniętego tunelu. Dumający nad powodami całego tego dzieła zniszczenia Śmierdziel konsekwentnie odtykał kolejne rury pozwalając, by skondensowana w nich maź wypłynęła do kanału.
- Daje się spłukać! - z góry dobiegł go stłumiony podłogą okrzyk radości - Spłuczki działają!
Z jednej z toaletowych rur trysnęła struga wody, obryzgując toksykowi i tak całkowicie zawilgocone płynnymi ekskrementami spodnie.
- Ty, specjalista! - w sufitowym otworze pojawiła się szczerze uradowana twarz Rufusa - Dobra robota! Jak skończyłeś, wyłaź!
Wygląda na to, że wandalami od zatkanych toalet byli ci tajemniczy ktosie z kanału, którzy obniżyli poziom ścieków, wyrwali kratę w tunelu odpływowym i czmychnęli bez śladu.
Śmierdziel dostanie za swoją robotę pięć kuponów, podanych mu za pomocą bardzo długiego kija. Gratuluję, doskonała robota!
