Policyjny Chevrolet Toyo mógł wyglądać z zewnątrz na zaniedbany pojazd z trzeciej ręki, naznaczony wgnieceniami po stłuczkach i omijający szerokim łukiem automatyczne myjnie, ale odstręczające wrażenie prysło natychmiast po zajęciu miejsc w klimatyzowanym chłodnym wnętrzu samochodu. Siedzący obok kierowcy funkcjonariusz w cywilnym stroju, który przedstawił się jako Ian McPerson sprawdził odznaki obu detektywów, a potem opuścił na powrót lustrzane przesłony oczu zasłaniające jego twarz aż do połowy nosa. Implanty wysuwały się bezdźwięcznie z obudowy schowanej w wysklepionym nienaturalnie czole, co w opinii Kaminskiego czyniło z tajniaka osobę niebezpiecznie łatwą do zapamiętania, ale bezpieczeństwo tych dwóch policjantów nie należało na szczęście do jego zmartwień.
Chevrolet miał wysuwane koguty, toteż przemknął przez północną część Night City w relatywnie niezłym tempie, tu i ówdzie wręcz zahaczając o nie dość szybko ustępujące mu drogi inne pojazdy. Kierujący wozem policjant był bezpośrednio sprzężony z pokładowym komputerem Toyo, przez cały czas monitorując miejską kontrolę ruchu drogowego i bieżącą pozycję zespołu.
- Przewidywany czas dojazdu za siedemnaście minut, detektywie - wyrzucił z siebie kierowca - Mam wyłączyć klaksony z odpowiednim wyprzedzeniem?
- Wystarczy pięć minut drogi od celu - odpowiedział po chwili namysłu Mike - Potem schowajcie sygnalizatory i bez szaleństw na jezdni. Zależy nam na dyskretnym dojeździe bez informowania o tym postronnych osób.
- Czego się mamy spodziewać na miejscu, detektywie? - spytał siedzący w fotelu przedniego pasażera Ian McPerson, oglądając się ponad ramieniem na twarze obu śledczych.
Wątek techniczny
Jakaś podpowiedź dla tajniaków, żeby się nie czuli pominięci?