Strona 20 z 57
: 21 czerwca 2011, 22:55
autor: Treant
- To pewnie następny górnik. No dalej, przecież nie ożyje! - zachęcam czoło kolumny do dalszego ruchu.
- Mam ja zejść pierwszy?
: 21 czerwca 2011, 23:57
autor: Keth
Chodniki kopalni miedzi, noc
Mordil nawet nie drgnął słysząc sarkastyczny ton rannego łowcy, drgnął w zamian stojący tuż za goblinem Hakan Harmun. Ściskając kurczowo oszczep i przyświecając sobie lampą Duvikanin zszedł niebywale powolnym krokiem na dół stopni, przesuwając się wzdłuż chropowatej ściany i mrucząc coś ledwie słyszalnie pod nosem.
- Panie w niebiesiach! - do stojących w górze schodków wojowników dotarł znienacka jego zduszony, ale wyraźny głos - Słodki uzdrowicielu! Toż to nie może być prawda!
W tonie duvikańskiego myśliwego dźwięczała czysta groza, ale w jego pozie nie można było wyczytać śladu zagrożenia, wręcz przyklęknął w miejscu niczym osłabiony jakimś wstrząsem człek, upuszczając z łoskotem metalową lampę.
- Co tam... - wyrzucił z siebie Eithart docierając do Harmuna z prawicą na głowni swego miecza i unosząc wysoko własną lampę - Och, Gorlamie!
Koszmarny widok zdjął lodowatym uściskiem serca wszystkich, którzy dotarli do ostatniego stopnia kamiennych schodków. Na dnie niższego chodnika, strącone tam w bezceremonialny sposób, leżały splątane ze sobą, obejmujące się w martwym uścisku ludzkie ciała. Wykrzywione nienaturalnie kończyny, niektóre ucięte, inne wprost wyrwane z barków, zmiażdżone klatki piersiowe, roztrzaskane głowy i skręcone karki - Eithart nie potrafił stwierdzić od razu, na ilu pomordowanych brutalnie górników spogląda, ale oszacował w myślach, że jest ich ponad tuzin. Zwłoki piętrzyły się jedne na drugich, niektórych nie było prawie widać, ale ich straszny widok dusił śmiałków w gardłach.
- Mają pourywane ręce i nogi! - jęknął z rozpaczą w głosie Hakan, trzymając się obiema dłońmi za głowę w geście skrajnego szoku - Hamil! Kardan i jego brat! Luan! Żarli ich po kawałku, zawlekali na górę! Girdar, tak poharatany, co ja mam jego kobiecie rzec?
Łamiący się głos myśliwego cichł coraz bardziej, przechodząc w niemy szept, który odbijał się lodowatym echem w sercach wędrowców.
Wątek techniczny
I tak oto znaleźliście resztę zaginionych duvikańskich górników, zrzuconych ze schodków zejścia na stos pełniący najwyraźniej również rolę spiżarni. W sumie czternaście ciał w różnym stopniu rozczłonkowania, co po dodaniu tych pięciu praktycznie pożartych na górze daje dziewiętnaście ciał. Harmun jest całkowicie rozbity psychicznie, co raczej nikogo z Was nie powinno dziwić.
Jakieś nowe deklaracje?
: 22 czerwca 2011, 00:36
autor: 8art
Wątek techniczny
Pomścijmy ofiary. Cofać się nie ma co, szczególnie, że już tak daleko zaszliśmy.
Przemawiam płomienną mową by zasiać ziarno zemsty w drużynie i natchnąć ich boską odwagą (używam modlitwy by Gorlam wsparł nas w szlachetnej krucjacie za niebywałe zbrodnie - a powinien - walczymy orężnie z jakimiś wynaturzeniami).
W modlitwie wskazuję na szlachetną postawę Trehanta, który już przelał krew, Hakana, który wciąż walczy mimo strasznego ciosu jaki spadł na niego i jego ziomków, na Skelę i Uhrę walczących jak lwy i Mordila, który pali się do walki z arkanami (przedstawiam wszystko jako ulubione ofiary Gorlama - szlachetne czyny). Czekam na ewentualne podpowiedzi jeśli komuś przyjdą czyny bardziej szlachetne na myśl.
PS: a teraz się będę modlił za pomyślne rzuty na WI i ZW:)
: 22 czerwca 2011, 09:46
autor: venar
- Zadanie swoje wykonaliśmy. Znaleźliśmy zaginionych i nic tu po nas. Nie wiemy ilu jest w korytarzach mrówkoludów i jeśli wpadniemy w środek populacje Twoje plany zemsty kapłanie mogą się okazać dla nas tragiczne. Jeśli większość tak zdecyduje oczywiście ruszę dalej bo sam korytarzami wracać nie mam zamiaru. I jestem przekonany, że w tym miejscu bliżej nam do Pana Śmierci niż Gorlama i jego błogosławieństwa - z całym szacunkiem.
: 22 czerwca 2011, 09:57
autor: mordimer00
-"Ty Hakan to być wszystka ludź z twoja osada?
Jeśli powie, że to wszyscy to jestem za tym aby wracać.
: 22 czerwca 2011, 14:14
autor: Ula
"Ni wiem kapłonie co ty tam za modliwy gadacie, ale jestem za tym by całość zbadać, bo z jakimi wieśćmi wrócimy? że mrówczarze są i górnikow pożarly? a jak nas spytają ile ich - toć przecie my nie wiemy, ani ile, ani czy tez jakie nie leżą chorobą zmożone, ani skąd one tu były... wolalabym zbadać te korytarze by mozliwie dużo się wywiedzieć i mieć jaki pomysl na co się szykować a nie zmykać i zasiać panikę w osadzie."
: 22 czerwca 2011, 14:57
autor: Treant
- Upewniliśmy się, że górników spotkał najgorszy los. Okazało się też, że wszystkie napotkane dotychczas mrówkoludy były zarażone. To nie będzie mila robota, ale sprawdźmy, czy leżący tu nieszczęśnicy również zdradzają objawy choroby. Jeśli nie, to nie od nich pochodzi zaraza. Może coś w kopalni jest jednym z jej źródeł? Jestem za sprawdzeniem tego, co kryją najniższe poziomy. Jeśli napotkamy silny opór, zawsze możemy się wycofać.
: 22 czerwca 2011, 21:03
autor: Keth
Wątek techniczny
Cztery głosy przeciwko dwóm, bo Hakan jest targany na poły rozpaczą i żądzą zemsty. Jeśli o liczbę zabitych idzie, Harmun jest przekonany, że znaleźliście wszystkich jego ziomków. Na ciałach ofiar spora różnica w stosunku do arkanów - ludzie nie wykazują praktycznie żadnych śladów choroby, raptem u jednego czy dwóch można odnieść wrażenie, że pod skórą pojawiły im się pierwsze ślady wybroczyn. W porównaniu z nimi arkany są w stanie wskazującym na zaawansowany etap choroby.
: 22 czerwca 2011, 23:08
autor: Treant
- Moje początkowe przypuszczenia były błędne, gdyż sądziłem, że zaraza została przyniesiona przez górników z osady. Prawdopodobnie gdzieś w tych tunelach znajduje się ognisko choroby, bo nie sądzę, iż mrówkoludy wybrały sobie kopalnię na miejsce do zdechnięcia.
Zwracam się do Hakana - Czy wśród pierwszych mieszkańców Duviku, którzy zaczęli wykazywać objawy zarażenia byli jacyś górnicy? I kwestia rozmowy z rodzinami ofiar: wasza obecność tutaj wyjdzie wówczas na jaw przed włodarzami osady. Od początku byłem za tym, aby zataić ten fakt. Mam rozumieć, że to, co tu zastaliśmy czyni ten sekret nieważnym?
: 22 czerwca 2011, 23:22
autor: Keth
Chodniki kopalni miedzi, noc
Hakan Harmun potrząsnął głową rozważając pytanie Trehanta, z wyraźnym trudem zbierając rozbiegane myśli.
- Nie, synku - powiedział do półorka po długiej chwili milczenia - Pierwsze poczęły chorować dzieci, starsi dopiero po paru dniach, ale prawie nikt z górników, przynajmniej nie z początku. Praca na dole wielce jest znojna, a jak już teraz wiemy, ta choroba wysysa siły z człeka. Do sztolni schodzili jeno ci, co się czuli do rąbania oskardem zdatni.
Duvikanin potarł dłonią oczy, jakby wciąż nad czymś gorączkowo myślał.
- A te mrówkoludy... przecie one straszniście pochorowane wyglądają! Jakże to możliwe? To ich ślady żem musiał na pustyni widzieć, jakie siedem dni temu. Jeśli się do kopalni przywlokły, zmianę Luana pomordowały dla... dla mięsa, jakże ta zaraza między nas trafiła? A może - w głosie Harmuna zadźwięczała nowa nuta, tym razem niepokojąco kojarząca się z czystą grozą - może prawdziwie prawi Tragart w swym szaleństwie, że to pustynny upiór? Może po latach przyszła pomsta na nas za Wężową Skałę, za krew rozlaną na simeońskich piaskach? A upiorowi przecie zajedno, kogo ukrzywdzi, człeka czy mrówkoczłeka...
: 22 czerwca 2011, 23:49
autor: Treant
- Wypada nam zatem sprawdzić resztę tuneli, aby donieść radzie o problemach do rozwiązania nim wydobycie zostanie wznowione. Obawiam się pewnego wrzenia wśród mieszkańców, gdy wykoncypują, że ich rządcom obojętny był los górników. A ów upiór to jak rozumiem jakiś mściciel. Opowiedzcie nam więcej o tej bitwie na pustyni.
: 23 czerwca 2011, 00:14
autor: Keth
Chodniki kopalni miedzi, noc
Uhra nie potrafiła się oprzec wrażeniu, że strop chodnika obniża się coraz bardziej grożąc jej zmiażdżeniem setkami ton skał. Dziewczyna nie była podszyta tchórzem, ale przedłużający się pobyt w mrocznych ciasnych tunelach zaczynał wystawiać na próbę jej zdrowy rozum.
- To stara sprawa - potrząsnął głową Hakan biorąc się w końcu w garść - Nie miejsce i nie czas, by o tym rozprawiać, wszelako wiedz, synku, że to się wydarzyło, kiedy was prawie wszystkich jeszcze na świecie nie było. Upiór czy nie, mus wydusić żywot z każdego arkana, któren się tutaj przyczaił. Pójdźcie ze mną, nie wahajcie się. Zaiste prawdę powiedział wasz świątobliwy mąż, kthan Eithart. Zabijmy ich wszystkich.
Przerażające cmentarzysko odkryte w zejściu na trzeci chodnik kopalni wstrząsnęło bez mała wszystkimi, chociaż nie wszyscy swe emocje w otwarty sposób okazali. Mordil żuł pozornie niefrasobliwie suszonego wija, ale jego zwężone w szparki oczy zaglądały w każdy zakamarek labiryntu ciasnych ciemnych korytarzyków. Czas zdawał się wlec niemiłosiernie, zwłaszcza osłabionemu upływem krwi Trehantowi, który nie mógł się oprzeć wrażeniu, że od chwili zejścia w skalne czeluście minął cały bez mała dzień.
Spiętrzone niczym drewniane szczapy ludzkie zwłoki odebrały wszystkim swym widokiem ochotę do gadania, nawet Eithartowi, który wcześniej wygłosił płomienną i pełną gorlamickich akcentów mowę nad ciałami zmasakrowanych Duvikan, prosząc swego niebiańskiego patrona o przychylność w obliczu tak przerażającej misji. Nikt nie oponował, kiedy kapłan wezwał swych towarzyszy, by nie ulękli się najgłębszych zakątków górniczych sztolni, ale kiedy całe godziny później zmęczeni i zdenerwowani pospołu ochotnicy dotarli z powrotem do wejścia na drugi poziom kopani, na ich twarzach rysowało się jedynie znużenie przemieszane z przygnębieniem.
- Tedy mamy wszytkich - powiedział słabo łowca makunów, opierając się plecami o chłodną ścianę chodnika i zaciskając dłonie w pięści pod wpływem piekącego bólu promieniującego z pokiereszowanej klatki piersiowej - Czternastu umarłych tutaj, pięciu dalszych na górze, a do tego ze trzy dziesiątki zdechłych mrówkoludów. Widzi mi się, żeśmy jako ostatni dychający pozostali.
Nikt nie odpowiedział w pierwszej chwili, spojrzenia wszystkich utkwiły w leżących wciąż niczym pryzma starych szmat ciałach zaginionych Duvikan, noszących na sobie ślady brutalnego starcia z arkanami. Hakan Harmun przyklęknął obok zwłok swych przyjaciół i znajomków, bez wątpienia również krewniaków, głuchym głosem recytując graamickie modlitwy. Kilka godzin spędzonych na drobiazgowym przetrząsaniu najniższych poziomów kopalni nie przyniosło żadnych odkryć, nie ujawniło śladu istnienia innych żywych istot. Wszystko wskazywało na to, że chorujące coraz ciężej mrówkoludy urządziły sobie legowisko w wyrobiskach niższego poziomu, ciała swych ofiar składając w zejściu na trzeci chodnik pełniącym rolę makabrycznej spiżarni. Większość chitynowych mięsożerców padła od choroby przed przybyciem śmiałków, od ich oręża zginęły ledwie ostatnie trzymające się jeszcze przy życiu stwory.
Lecz na ratunek dla duvikańskich górników było już o całe dnie za późno.
Wątek techniczny
Uwaga, misję możemy uznać za zakończoną! Spędziliście jeszcze kilka godzin na przeszukiwaniu reszty kopalni, ale nigdzie nie natrafiliście na nic podejrzanego. Jak już pisałem wcześniej, cmentarzysko arkanów na drugim levelu było zapewne wcześniej ich legowiskiem, gdzie być może zamierzały przeczekać chorobę (i gdzie niemal wszystkie wymarły). Na zewnątrz już pewnie pora na krótko przed brzaskiem, podpowiada Wam to uczucie dokuczliwego ssania w żołądkach.
Nowe deklaracje? Zabieracie kawałki ciał arkanów? Coś innego?
: 23 czerwca 2011, 00:29
autor: mordimer00
-"Hakanie, ty wiedzieć czy przed czasy kiedy górnika się zagubiły nie być jakaś wypadek w kopalnia kilka dni wcześniej? I czy jakaś górnika nie wrócić do osada ranna?"
Czekam na odpowiedź a po niej podchodzę do Treanta przyglądam się jego ranom.
: 23 czerwca 2011, 00:32
autor: Keth
Wątek techniczny
W ciągu ostatnich miesięcy nie było w kopalni żadnych poważniejszych wypadków - nic groźniejszego od obtartego naskórka czy siniaków.
W kwestii oględzin ran Trehanta (dobrze już skrytych pod bandażem), szukasz czegoś konkretnego?
: 23 czerwca 2011, 00:53
autor: 8art
- Czyli szaleniec z groty nie bredzi tak zupełnie bez sensu, jak go o to wszyscy posądzają - rzekł z przekąsem Eithart. - Hakanie, jeżeli mamy w czymkolwiek pomóc to przestańcie ukrywać różne "mało istotne" fakty tylko mówcie szczerze. Prawda bowiem tak czy owak na wierzch wyjdzie.
Wątek techniczny
Biorę glowę któregoś arkana jako "dowód w sprawie". Podpytuje Hakana nieco więcej na temat szczegółów wspomnianej bitwy. Teraz już wiemy, że zaraza nie z kopalni przyszła, jak stwierdził Trehant. Wątkami, które mnie wydają się ciekawe są implikacje bitwy na teraźniejszość Duviku i "ktoś" w kopalni, kogo próbowała zaatakować Uhra.
Ustalmy jakiś plan działania w mieście. Ja osobiście popytam różnych członków starszyzny o wszytkie wydarzenia. (założe się, że będzie kilka różnych wersji). Spróbuje pogadać też z szaleńcem z groty. Dobrze by było póki co nie podsycać żadnych konfliktów na linii mieszkańcy - starszyzna i pomiędzy członkami starszyzny. Myślę, że udając głupszych niż jesteśmy możemy kogoś sprowokować do błędu - nie ukrywam, że starszyzna (lub jej część) może być we wszytko jakoś pośrednio lub bezpośrednio zamieszana.
Póki co będę nieobecny nieco mniej z zwiążku z moimi wakacjami, ale postaram się siadać do pbf tak często jak to możliwe.