PBF - Droga do... nikąd

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 listopada 2011, 19:45

Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

Smagając nie dość szybko schodzących mu z drogi przechodniów nahajką, tan Vader próbował przebić się koniem przez zbiegowisko gapiów zwabionych pochodem cyrkowców, zmierzając w stronę najbliższego zbiegu ulic z zamiarem przedostania się na przeciwną stronę budynku. Pokrzykujący na przerażonych pieszych Amras poszedł z miejsca w ślady uruka, wywijając obnażonym ostrzem i miotając na głowy tłumu elfickie przekleństwa, melodyjne, dźwięczne i niebywale miłe dla ucha każdego, kto elfickiej mowy nie rozumiał.

Barth był wściekły, dusza wręcz się w nim gotowała na wspomnienie przewrotności bordowego maga. Złość katanickiego rycerza sięgnęła zenitu, toteż zgrzytający zębami mąż gotów był zasiec zbiega bez cienia miłosierdzia, wiedząc, że dzięki uprawianej przez katanitów sztuce nekromancji pałacowi czarodzieje szybko przywrócą go do nie-życia.

- Gurdush warhag urubir! - ryknął w orklashu, kiedy grupa pchających wypełnione rybimi wnętrznościami taczki rybaków stanęła pośrodku drogi z wyrazem całkowitego zbaranienia na gębach, łapiąc się za okrągłe włochate mycki i miętosząc je palcami w niemal idealnie zgranym ruchu. Nahajka zaśmigała w powietrzu i w świst ten natychmiast wdarły się rozpaczliwe wrzaski bitych bezlitośnie plebejuszy. Jakiś obalony koniem rybak zaczął krzyczeć jeszcze głośniej, kiedy ogier Bartha nastąpił na niego niechcący, a potem wyczuwszy pod kopytami ruszającą się przeszkodę wierzgnął z przyzwyczajenia.

Reszta rybaków rzuciła się do panicznej ucieczki, wpadając na niedalekie już skrzyżowanie i wprost na sunącą w poprzek zbiegu ulic lektykę niesioną przez kwartet niemal nagich półolbrzymów o lśniącej od olejków skórze. Większość uciekinierów dosłownie odbiła się od masywnych ciał tragarzy, jeden jednak zdołał podstawić któremuś z półolbrzymów przez przypadek nogę i chociaż został za to z marszu stratowany, niosący lektykę służący stracili na ułamek chwili równowagę.

I chociaż natychmiast ją odzyskali, pewnym rzeczom nie dało już się zapobiec. Z przechylonej pod ostrym kątem lektyki wypadł majętnie odziany ork, obwieszony złotymi łańcuchami i ufryzowany podług najnowszej stołecznej mody. Upadek pociągnął za sobą odgłos przywodzący na myśl spadający z wozu na bruk worek kartofli, po czym wokół lektyki zapadła pełna grozy cisza przerwana po bardzo krótkiej chwili rykiem godnym dźgniętego włócznią niedźwiedzia.

- Garnak uzub ish bedrukk! - wrzeszczał potłuczony ork wskazując upierścienioną dłonią na Bartha - Huzh ketes warr budra? Yarak! Begle megle!

Półolbrzymi odłożyli czym prędzej lektykę, nie próbując bynajmniej podnosić swego rozjuszonego pana, a łapiąc w zamian za wiszące przy pasach pałki. Był to rzecz jasna gest świadczący o ewidentnej głupocie albo bezbrzeżnej lojalności tragarzy, bo podniesienie ręki na katanickiego rycerza groziło najsroższymi konsekwencjami, półolbrzymi nie słynęli jednak z bystrości umysłu, czego jawnym dowodem była bitna postawa czterech osobników otaczających rozwrzeszczanego orka.


Wątek techniczny

I kolejny zator, tym razem zupełnie innego rodzaju. Żaden majętny Ostrogarczyk nie pozwoli się spokojnie wyrzucać z lektyki, toteż osobnik rozciągnięty teraz na bruku najwyraźniej nie zamierza puścić urukowi tego występku płazem!
Ostatnio zmieniony 28 listopada 2011, 20:47 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 28 listopada 2011, 20:40

Wychodzę z piwniczki na ulice przez okno takoż klnac ostro po elficku i obrażając matke maga i jego samego głównie w owych przekleństwach.... Zaczynam nienawidzić Ostrogaru.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 listopada 2011, 21:03

Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

Uruk wstrzymał konia ciągnąc lekko za wodze, ryknął w orklashu w stronę wciąż leżącego na bruku wielmoży głosem wibrującym wściekłością tak dziką, że wciąż błąkający się w pobliżu brudny rybak na sam dźwięk tego krzyku popuścił w spodnie.

- Hosh budruk hau-hau aw araz! Dragh warr jahud ikri? - ryczał katanicki rycerz, a jego ogier tańczył na bruku dźwięcząc podkowami - Ros sarmuk itme Kathanat uz werth?! Hsen rubbuk ikri gard!

Z każdym kolejnym słowem padającym z ust Bartha buńczuczna poza zdawała się uchodzić z wielmożny niczym powietrze z przekłutego rybiego pęcherza, a na jego oblicze wyzierała dziwna bladość.

- Nerr ukrut! - uruk spiął ogiera ostrogami i zwierzę skoczyło posłusznie do przodu. Opamiętani zduszonym okrzykiem swego pana tragarze opuścili pośpiesznie pałki cofając się jeźdźcowi z drogi, najwolniejszy jednak zdążył zebrać po głowie nahajką. Barth pozwolił sobie na nikły uśmieszek satysfakcji dostrzegając krwistą pręgę, która wykwitła natychmiast na gładko ogolonej czaszce półolbrzyma, nie miał jednak dość czasu, by się tym widokiem napawać do woli.

Ponaglone ostrogami, wierzchowce Bartha i Amrasa poszły w galop rozpędzając przed sobą uciekających w popłochu przechodniów i okrążając pośród głośnego dźwięczenia podków kamieniczny kwartał.


Wątek techniczny

Zakładam, że krótka rozmowa w orklashu była zrozumiała dla każdego, gdyby jednak któryś z pozostałych BG nie znał tego języka, polecam usługi licznych w Ostrogarze nauczycieli ojczystej mowy panów świata :D

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 28 listopada 2011, 21:26

Ja nic nie zrozumiałem z orklasha ale najbardziej to begle megle mi się spodobało, cokolwiek to znaczy.... I mam nadzieję, że zacny Barth jest ważniejszą personą niż ten ork z lektyki. Patrzę gdzie mój koń i co z Deliadem.
Ostatnio zmieniony 28 listopada 2011, 21:40 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 listopada 2011, 21:38

Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

Posykujący z bólu spowodowanego uderzeniem palika jaszczur oderwał wzrok od macającego się po głowie Deliada i spojrzał na pomrukujący gniewnie tłumek, wzburzony poczynaniami grupy nieznajomych wymachujących bronią i straszących przechodniów. Kilku cyrkowców zaczęło ciskać w Isalshynisa kawałkami niedojedzonych owoców, inni pohukiwali gniewnie wygrażając reptillionowi pięściami.

- Idź precz, płazie jeden! - wrzasnął jakiś ubrany krzykliwie akrobata o giętkim ciele pozbawionym pozornie kręgosłupa - Wracaj do lasu, bo cię misiem poszczujemy!

Prowadzony na łańcuchu niedźwiedź stanął na tylnych łapach i zaryczał smętnie, kiedy jeden z treserów smagnął go bykowcem po zadzie, rycząc bardziej dla świętego spokoju niż z chęci pożarcia żywcem Isalshynisa.

- To nie jest płaz, jeno gad! - odkrzyknął stojący wśród gapiów siwowłosy jegomość ściskający w rękach opasłe tomisko i mrużący oczy na zdradzający krótkowzroczność sposób - Co za nieuctwo! Co za sromotna niewiedza!

- Płaz czy gad, misiowi zajedno! - odkrzyknął akrobata, a inni cyrkowcy natychmiast mu przytaknęli miotając na posiniaczoną głowę reptilliona lżące go wyzwiska - Wynoście się!


Wątek techniczny

Rozzłoszczeni straszeniem gapiów (i potencjalnych dawców napiwku) cyrkowcy dyszą żądzą porachowania komuś kości, a Isalshynis stoi wprost na ich drodze. Jeśli nasz jaszczur szybko się nie wycofa okazując pokojowe zamiary, może mieć poważne kłopoty.

RHN, co Ty na to, śpiąca królewno? :P

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 listopada 2011, 21:50

Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

Pozwalając sobie na wyzwiska, których zazwyczaj opanowany Araven unikał, mężczyzna przedostał się przez piwniczną rupieciarnię i wsunął broń do pochew. Dalszy pościg za zbiegiem nie miał większego sensu, podobnie jak zmaganie się z zamkniętymi na rygiel drzwiczkami.

Złapawszy za dolną krawędź okienka elf podciągnął się na obu rękach i wystawił głowę na zewnątrz sutereny mrużąc oczy porażone blaskiem słonecznych promieni. Zaprzężony w dwa muły wóz wciąż stał w tym samym miejscu, w którym wskakujący na dyszel elf przestraszył żującego kawałek prymki woźnicę. Przekręcając głowę w bok Araven spostrzegł pohukujący gniewnie tłum cyrkowców i przyjaznych im gapiów, sypiący wyzwiskami i gradem odpadków w stronę stojącego pośrodku ulicy Isalshynisa.

Wciąż oszołomiony ciosem palika jaszczur albo nie rozumiał kierowanych pod jego adresem obelg albo zawziął się na całego nie zamierzając w obliczu tłuszczy ustąpić nawet na krok. Jego giętki długi ogon śmigał na boki wieszcząc wzrastający poziom agresji, a płaski łeb przekrzywiał się to w jedną, to w drugą stronę.


Wątek techniczny

Aravenie, wygramolić się z piwnicy będzie trudniej niż tam wskoczyć, więc masz kilka rund czasu na to, by popatrzeć, co się będzie działo na ulicy. A może w obliczu zaistniałej sytuacji wolisz zostać w piwnicy? :P

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 listopada 2011, 22:10

Będzie trup? nie bedzie trupa?


[KETH] Długość życia postaci jest ściśle powiązana z poziomem aktywności prowadzącego ją gracza...

A gdzie reszta drużyny się rozbiegła?


[KETH] Barth i Amras są za rogiem kwartału, Araven w piwnicy, Deliad na klęczkach z potwornym bólem głowy, jaszczur zaś podąża w ślad za alchemikiem...
Ostatnio zmieniony 28 listopada 2011, 22:21 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 listopada 2011, 22:17

Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

Harda postawa reptilliona sprawiła, że niektórym bardziej krewkim cyrkowcom krew zagotowała się w żyłach. Biorąc zachowanie jaszczura za rzucone im wyzwanie, dwaj popisujący się wcześniej podrzucaniem noży mieszańcy ruszyli do przodu osaczając Isalshynisa z obu stron. Reptillion kręcił łbem to w prawo, to w lewo, śledząc poczynania półorków przesłoniętymi błonką żółtawych ślepiami.

Sharamicki druid podniósł się chwiejnie na nogi potrząsając głową i próbując zwalczyć pulsujący mu pod sklepieniem czaszki przeraźliwy ból. Rozlegające się w pobliżu gniewne okrzyki i obelżywe wyzwiska podpowiadały Deliadowi, że na uliczce dzieje się coś złego, ale porażony zawrotami głowy mężczyzna nie zdołał zrobić nawet kroku, osuwając się ponownie na kolana i opierając się czołem o kamienną ścianę budynku.

Domyślał się, że pobił go zdradziecki mag w bordowych szatach, ale nie mógł zrobić niczego, by odpłacić renegatowi pięknym za nadobne, przynajmniej teraz. Mrugając rozpaczliwie załzawionymi z bólu oczami dostrzegł znienacka otoczonego przez cyrkowców Isalshynisa, próbującego odgonić od siebie dwóch wygrażających mu nożami mieszańców krwi.


Wątek techniczny

Araven wciąż w piwnicy, Deliad wciąż na kolanach, a RHN nie logował się od tygodnia (a ostatni wpis w przygodzie sprzed trzech tygodni). Kto pilnie śledzi moje sesje, wie chyba, czym się takie rozrzutne szastanie postami kończy...

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 29 listopada 2011, 08:32

Wątek techniczny:

Hejże, a gdzie nasza orkowa obstawa. Chyba wszyscy nie pobiegli za Barthem. Niech skopią dupy cyrkowcom, albo ja to zrobię.... jak już wstanę :)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 29 listopada 2011, 11:22

Uruk ruszyl z kopyta wrzeszczac i klac na przechodniow. Postronni czym predzej usuwali sie z drogi wscieklego, szarzujacego na ogromnym rumaku rycerza. Domyslal sie, ze bedzie juz za pozno by udalo sie zastawic pulapke na maga. Wiedzial natomiast, ze Kederien wie iz jego medalion jest w w rekach karczmarza z Winnego Grona. A nawet jesli nie to mag bedzie desperacko szukal tego przedmiotu. Odezwal sie do Amrasa:

- Jak nie dopadniemy pokurcza po drugiej stronie, to co kon wyskoczy do Winnego Gro... WON PARCHY Z DROGI!! -wrzasnal na jakis zawalidorgow - Karczmarz ma medalion. Wezmiem go pierwsi to sam ten obkurwieniec przypelznie. A wtedy to ja juz zadbam zeby zdechl Szkarlatna Danine kladac!


Watek techniczny

Jest cos takiego jak poruszanie sie uprzywilejowane w Ostrogarze? Cos jak niebieski kogut? Jesli tak to krzycze straz katanska z drogi czy cos w ten desen

PS: Jak ktoś ciekawy rozmówek w orklashu to mogę podesłać zainteresowanym pełne tłumaczenie postów w tym jakże melodyjnym języku na PW. Zaraz będzie wiadomo co to begle megle i hauhau:)
Ostatnio zmieniony 29 listopada 2011, 19:23 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 29 listopada 2011, 14:58

Wychodzę z tej cholernej piwnicy C:V. Pomagam wstać Deliadowi a potem pomyslimy czy skopac tyłki cyrkowcom, jak to możliwe razem z Jaszczurem i Deliadem oraz moim koniem ruszamy spokojnie za Barthem. Jak sytuacja tego wymaga, wyciągam broń i na razie tłumaczę cyrkowcom, że nic do nich nie mamy i lepiej będzie jak się pożegnamy bez rozróby, bo wyjdę z siebie i stanę obok a oni będą mieli do czynienia z 2 wkurzonymi elfickimi fechmistrzami..., wściekłym syczącym jaszczurem i piotężnym Druidem Sharami...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 listopada 2011, 20:50

Samouczek orklashu

W celu ułatwienia Wam życia przygotowałem kilka podstawowych zwrotów w orklashu, absolutnie niezbędnych każdemu prawdziwemu mężczyźnie wizytującemu Ostrogar. Zwroty te obejmują podstawowe dziedziny życia codziennego w stolicy i dobitnie uwidaczniają specyfikę kulturową panów świata (i bez wątpienia przydadzą się w przyszłości Waszym bohaterom, albowiem zostały wybrane specjalnie przez wzgląd na specyfikę atrakcji, które dla Was przygotowałem)!

Hawaat durduk obinir! - Dawaj jadło na stół!
Izmir buglur farketmez icin! - Wywal gości z pokoju, łóżko mi potrzebne!
Senim hau-hau! - Ty psie!
Saldurr wyrt zarr harrasim! - Zejdź mi z drogi, bo gnaty poprzetrącam!
Wrukk itne Khattanat! - W imię Imperium!
Hert durz! - To za drogo!
Kudra bucuk izit fardak! - Kładź się, a nogi szeroko rozkładaj!
Albrukk wurzt hattar, uruz budra! - Nie bijcie, nie mam pieniędzy!
Madraka senit ugulba duttuk! - Nie wiedziałem, że to twoja córka!
Hattar urbuk whe clue! - Widać tak musiało się stać!
Ayter mudrak nerde? - Gdzie jest moja sakiewka?
Bardaklar! - Złodzieje!
Utruk gorrne! - Pali się!
Bilriz udur hurkh! - Ja nic nie wiem!
Kaytar aw bambur ettin! - Ja tego nie zrobiłem!
Hadrak hurgun! - Rzuć broń!
Khurrwa muttra! - O jejku!


Kiedy już sobie przyswoicie sobie te zwroty, zapiszcie na karcie postaci "Znajomość orklashu 1%" :P

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 listopada 2011, 21:07

Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

Jeden z nożowników nabrał w końcu odwagi podjudzany przez wietrzącą dobrą zabawę tłuszczę i skoczył do przodu w zamiarze chlaśnięcia jaszczura klingą po łuskowatym przedramieniu. Cios ten, zadany bardziej z myślą o utoczeniu odrobiny krwi niż zadaniu odczuwalnego bólu, okazał się dość powolny, by reptillion przed nim uszedł, obracając się wokół własnej osi w ślad za okrążającym go przeciwnikiem.

I wtedy okazało się znienacka, że cięcie noża było sprytnym fortelem mającym odwrócić uwagę Isalshynis od prawdziwego niebezpieczeństwa. Spośród tłumku cyrkowców wystrzelił nagle przygarbiony masywny kształt, który dopadł jaszczura w kilku długich krokach, prostując się na całą wysokość i łapiąc nieświadomego obecności intruza za ogon. Stary, ale wciąż krzepki ogr sunął wcześniej ulicą na czworakach, przenosząc na swym grzbiecie grupkę karłowatych błaznów czyniących figle i krotochwile na użytek gapiów. Uwolniwszy się od ciężaru pasażerów stwór odzyskał natychmiast swą szybkość, a chwilę potem okazało się, że mimo podeszłego wieku wciąż zachował pełnię sił witalnych.

Macający się rękami po piersi Deliad próbował odnaleźć czym prędzej swój amulet, ale szło mu to wyjątkowo nieporadnie, ponieważ pełen fascynacji wzrok sharamity nie odrywał się nawet na chwilę od nowego widowiska. Gawiedź oblegająca miejsce utarczki niemal oszalała z zachwytu, a jej wrzaski wywabiły do okien i na balkony mieszkańców okolicznych kamienic. Wstrząśnięty sharamita zaczął szukać wzrokiem zwerbowanych przez Bartha wojaków, ku swemu przerażeniu pojął jednak natychmiast, że wszyscy żołnierze zniknęli bez śladu w tłumie, dowodząc ponadprzeciętnej bystrości umysłu i godnego szacunku braku zaufania do posłów wszczynających na ulicy burdy, tłukących się wzajemnie palikami i ganiających konno jeden drugiego.

Ucapiony za ogon Isalshynis próbował się obrócić do nowego przeciwnika twarzą, ale ogr nie dał mu ku temu najmniejszej szansy, zmieniając natychmiast ustawienie stóp i zaczynając się kręcić w miejscu. Oszołomiony Deliad ujrzał jak wciąż dzierżony mocarnie za ogon jaszczur unosi się w powietrze, wykreślając kręgi wokół wirującego coraz szybciej ogra. Przywykły na co dzień do cichych posykiwań jaszczura druid po raz pierwszy w życiu usłyszał jego skrzek, wydarty z gardzieli Isalshynisa pod wpływem przeraźliwego bólu promieniującego z okolic kości ogonowej. Machając rozpaczliwie łapami reptillion skrzeczał coraz głośniej, ale ogr nie ustawał w kręceniu się wokół własnej osi, puszczając ogon ofiary dopiero po niewyobrażalnie długiej chwili okrutnej zabawy.

Ważący wraz z ekwipunkiem blisko półtorej setki kilogramów jaszczur wyleciał w powietrze niczym ciśnięty z procy kamień, wykreślając niezwykły łuk ponad głowami oszalałych z radości gapiów i trafiając prosto w niewielki wykusz na pierwszym piętrze sąsiedniej kamienicy. Cielsko rozumnego gada zmiotło wystawione na parapet ozdobne donice, a on sam zniknął we wnętrzu domostwa pośród przeraźliwego huku przewracanych i rozbijanych sprzętów domowych.

Deliad jęknął z rozpaczą, nie potrafiąc uwierzyć w to, co właśnie ujrzał. Wzrok gawiedzi począł się kierować w stronę obolałego druida, wtedy jednak w jego uszy wdarł się dźwięk, który wydał się sharamicie najpiękniejszym odgłosem usłyszanym kiedykolwiek w życiu.

- Straż! Straż miejska! Z drogi! Co się tu wyczynia?!


Wątek techniczny

Isalshynis właśnie opuścił ulicę, na której wciąż pozostają Deliad i gramolący się z piwnicznego okienka Araven. Tłuszcza jest zachwycona widowiskiem i wyraźnie liczy na poprawkę z rozrywki, tym razem w wykonaniu druida (tylko, że on nie ma ogona, za co miałby go ów ogr ucapić, hę?). Na szczęście pojawiła się też kawaleria pod postacią patrolu straży miejskiej, więc rozrywkowa atmosfera tłumu nieco zelżała. Panowie, co w zaistniałej sytuacji chcecie zrobić? (Wasza wojskowa eskorta już wyparowała, szczerze przerażona i zdezorientowana poczynaniami "posłów").

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 listopada 2011, 21:09

Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

Barth szarpnął za uzdę ogiera osadzając rumaka jednym ruchem rękawic w miejscu. Koń przysiadł na zadzie, zadzwonił o bruk kopytami. Pędzący tuż obok Amras wstrzymał swego konia, zaczął obracać zwierzę w miejscu wypatrując najmniejszego śladu zbiega.

- To musi być ten dom! - krzyknął uruk wskazując dłonią na fasadę pobliskiej kamienicy i jej otwarte szeroko, kołyszące się jeszcze na zawiasach drzwi wejściowe - Stąd czmychnął! Gdzie jest ten sukinsyn?!

Spojrzenia obu jeźdźców omiatały wąską brukowaną uliczkę. Zmierzający nią przechodnie zwalniali na widok konnych wietrząc kłopoty, który każdy rozsądny mieszczanin starał się unikać. Większość zawróciła czym prędzej w przeciwną stronę, inni zaś przycisnęli się do ścian budynków odchylając wymownie poły płaszczy i ukazując swój przypasany oręż w geście dającym do zrozumienia, że szlachetnie urodzeni hultaje nie mają co liczyć na bezkarne obijanie plebsu.

- Uciekł! - wrzasnął elf dając upust swej złości - Znowu nam uciekł! Żeby mu Set trzewia wyżarł, draniowi!

- Nie bluźnij w mojej obecności - przywołał towarzysza do porządku Barth - Nie będziesz miał bogów innych przed Najwyższym! A żeby mu Katan serce wyrwał!

Nie dostrzegając nigdzie śladu czarodzieja w bordowych szatach obaj jeźdźcy przegalopowali tam i z powrotem wzdłuż uliczki, wypatrując bez rezultatu zbiega i strasząc gniewnymi okrzykami tych przechodniów, którzy mieli dotąd dość odwagi, by śledzić z bram i chodników dziwaczne harce pary szlachetnie urodzonych konnych.

- Hattar urbuk whe clue! - sarknął w końcu katanita godząc się z fiaskiem poszukiwań.


Wątek techniczny

Złośliwy czarodziej dał nogę, tym razem na dobre. Macie jakieś pomysły co do tego, gdzie można go teraz szukać? (poza Winnym Gronem, naturalnie). I poproszę o szybkie deklaracje co do obecnych poczynań Bartha i Amrasa, ponieważ na ulicy po przeciwnej stronie wciąż wiele może się wydarzyć.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 29 listopada 2011, 22:03

Idę tam gdzie upadł Ishalhynis, sprawdzam co z nim. Potem idziemy do Deliada. Nienawidzę Ostrogaru. Khurrwa muttra!

ODPOWIEDZ