29 sgun-ran 9455 KI, podziemia ruin
Poruszając się w niebywale ostrożny sposób, trzej awanturnicy zdecydowani zgłębić tajemnicę podziemi malauckiej świątyni ruszyli w głąb wykopu, po zaledwie kilkunastu krokach trafiając na kamienne przejście biegnące poniżej poziomu gruntu, wzniesione z czarnego kamienia i starannie wygładzone niezliczone lata temu. Mocno skorodowane metalowe obręcze na pochodnie zostały uzupełnione o nasączone żywicą i smołą łuczywa, palące się z cichym trzaskiem i sykiem i rozjaśniające panującą w podziemiach ciemność.
Co kilka kroków mężczyźni natrafiali na pryzmy gruzu pochodzącego z oczyszczonych naprędce zawałów, najczęściej upchniętych w odchodzące na boki wnęki. Ich niespokojne oczy odwzajemniały nieme spojrzenia ludzkich czaszek wyrzeźbionych na blokach czarnego kamienia, spozierających na intruzów czernią swych oczodołów.
- Wyłącznie morglithańska symbolika - mruknął bardzo cicho Ragax - Tak jak myślałem. Malauki zbudowały swą świątynię na fundamentach przybytku Czaszkogłowego.
- Czym może być ta Klepsydra? - wyszeptał Gorbak, nie potrafiąc już dłużej powstrzymać się od dręczącego go niepomiernie pytania.
- Jak sama nazwa wskazuje, jakiś zegar - syknął Dino Berghar - Ale zarazem najpewniej magiczna relikwia, najpewniej potężny artefakt. Nie łudźcie się, że naprawdę może darzyć nieśmiertelnością, wszelako ci tutaj najwidoczniej szczerze w to wierzą.
- Co z nią zrobimy, kiedy już znajdziemy? - dywagował dalej gnom, na wszelki wypadek omijając szerokim łukiem wnękę, w której miast zwału gruzu znajdowała się obsydianowa rzeźba w postaci czaszkogłowego demona o pazurzastych łapach i szeroko rozłożonych skrzydłach.
- Za wcześnie na takie rozmyślania - uciął konwersację Ragax, unosząc jednocześnie dłoń w geście nakazującym zachować ciszę - Słyszycie?
Kamienny korytarz kończył się wykonanymi z tego samego budulca szerokimi schodami, biegnącymi spiralnie jeszcze głębiej pod świątynię. Stając na najwyższym stopniu Ragax przekrzywił lekko głowę nadstawiając bacznie ucha, bo mógłby przysiąc, że słyszał jakieś dobiegające z dołu hałasy i dźwięki mowy.
Trzech śmiałków zagłębia się coraz bardziej w podziemia zrujnowanej świątyni!