Strona 20 z 95
: 11 czerwca 2014, 22:17
autor: namakemono
Może warto by było teraz pozbyć się kamizelek z rzucającym się w oczy napisem? Proponuję ukryć gdzieś na przedmieściach i odebrać przy opuszczaniu miasteczka.
: 11 czerwca 2014, 22:20
autor: 8art
- O ja pieprzę! Te strzały to nie na wiwat żeśmy do Primm z buta zaszli. - z pozornego odrętwienia wyrwał się Chudzielec stwierdzając fakt, którego nikt nie zdążył jeszcze przyznać. A chudemu średnio chciało pakować się z jednej rozróby w drugą, cały czas będąc pomny przykrego wypadku w Goodsprings.
Szturchnął blondyna:
- Ej komandosie, może byś się kopsnął na jaki zwiad, a my tu uradzimy co dalej...
Wątek techniczny
Ja deklarowałem że w taki czy inny sposób pozbywam się napisów. Kto by chciałby być brany za klawisza?;)
: 11 czerwca 2014, 22:20
autor: Procjon
Albinos drgnął. To był przelotny sygnał intuicji, czyli tego, przez co jeszcze chodził po tym świecie mimo stoczenia paru walk bez jakichkolwiek umiejętności walki. Wyszarpnął z kabury rewolwer i odbezpieczył go.
- Stójcie. Coś tu mocno nie gra.
: 11 czerwca 2014, 22:23
autor: namakemono
Sorki panowie, jestem umęczony po robocie i nie wyczaiłem "swądu palonych opon i sporadycznych wystrzałów". Cofam poprzedniego posta. Nie oddam kamizelki.
: 11 czerwca 2014, 22:38
autor: Keth
Międzystanowa I-15 w Primm
Ostrożni aż do przesady, mężczyźni ukryli się na niewielkim pagórku opodal miasteczka, przyglądając się bardzo uważnie widocznym w dole zabudowaniom. Wielkie kłęby smolistego dymu bijącego od ciśniętych na pryzmy i podpalonych opon ścieliły się nisko przy ziemi, zakrywając czarną kurtyną okolice przecinającej wschodnią część miasteczka autostrady.
Dojrzawszy nagłe poruszenie blondyn przycisnął twarz do okularu lunety, poruszył nieznacznie lufą broni chcąc przyjrzeć się dokładniej obiektowi zainteresowania.
- Dwaj ludzie z bronią długą, w wojskowych uniformach - rzucił w stronę rozciągniętych na brzuchach towarzyszy, nie odrywając oka od szkieł lunety - Następni dwaj, na ufortyfikowanych stanowiskach na prawym poboczu drogi. Wygląda na to, że trzymają pod bronią przeciwną stronę Primm. Poczekajcie... widzę gniazdo kaemu na dachu tego parterowego domku tuż przy tunelu autostrady.
- Kurwa, to cała armia! - podniecił się z miejsca chudzielec, drapiąc się bezwiednie w kroczu pod wpływem wrażenia wywołanego słowami blondyna.
- Piaskowe pancerze osobiste, takie rdzawe? - upewnił się pastor Gottschalk, który z braku lornetki musiał polegać wyłącznie na słowach jasnowłosego strzelca.
- Tak - potwierdził blondyn - Jeden ma chyba zielony beret.
- To moi - uśmiechnął się kącikami ust kaznodzieja - Kalifornijscy żołnierze, załoga z posterunku przy Primm. Spotkałem się z nimi idąc w stronę Vegas.
[center]

[/center]
Na ilustracji pocztówka z Primm. Wy obserwujecie miasteczko zza lewej krawędzi obrazka, ale nie znalazłem w sieci odpowiedniego ujęcia, więc muszę się posiłkować powyższym.
: 11 czerwca 2014, 22:43
autor: Keth
Klaryfikacja odnośnie kamizelek - napisów nie zdołaliście trwale usunąć, po próbach ich zdrapywania pozostają oczywiste ślady. Możecie ewentualnie zakleić czymś litery, bo przemalowanie z powodu braku farby w Goodsprings nie było możliwe.
Sytuacja taktyczna wygląda następująco - wygląda na to, że kalifornijscy żołnierze trzymają w szachu przeciwną stronę miasteczka, pilnując linii granicznej wytyczonej pasami drogi międzystanowej. Opony płoną po drugiej stronie, zawiewając kłębami dymu na pozycje RNK. Sporadyczne strzały dobiegają z drugiej strony, każdorazowo skłaniając wojskowych do schylenia głów, ale wojacy jak na razie chyba nie odpowiadają ogniem...
: 11 czerwca 2014, 22:58
autor: Keth
Międzystanowa I-15 w Primm
Pastor David Gottschalk poczuł przemożną ulgę na dźwięk słów jasnowłosego zabijaki, bo w głębi ducha obawiał się, że po powrocie do Primm nie zastanie tam już wojskowego posterunku. Pięć dni wcześniej obozował w tym miejscu, przyjęty przez pełniących na posterunku służbę żołnierzy ze sporą życzliwością.
Wędrujący po Mojave kaznodzieja ewidentnie się wyróżniał na tle zwyczajnych podróżnych, często stających w Primm na popas w zamiarze uzupełnienia zapasów bądź zakosztowania smaku hazardu w miejscowym kasynie. Sam Gottschalk nie zapuścił się w trakcie swej poprzedniej wizyty do właściwej części miasteczka, poprzestając na posiłku w towarzystwie młodego oficera dowodzącego autostradowym posterunkiem.
- Wojsko stacjonuje na zachodnim skraju Primm, uznawanym za terytorium wyjęte spod jurysdykcji władz Primm - oznajmił tonem objaśnienia - Porucznik Hayes wspominał mi, że rozkazy nie pozwalają im wkraczać do miasta, bo miejscowi zażądali od RNK uznania ich niepodległości.
- To co oni tam robią? - zapytał dyszący ciężko albinos - Pilnują drogi?
- Owszem - skinął głową pastor - To punkt kontrolny na trasie pomiędzy Przyczółkiem Mojave i Nowym Vegas, często jeżdżą tędy wojskowe konwoje do McCaffran i na Zaporę Hoovera.
- Ale teraz oni prują do tych z Primm, tak? - upewnił się naprędce chudzielec - Poprztykali się?
[center]

[/center]
Powyższy obrazek ilustruje standardowe umundurowanie żołnierzy kalifornijskiej armii.
: 11 czerwca 2014, 23:06
autor: 8art
Widok Primm najwyraźniej będącego celem ataku jeszcze nie znanych napastników nie ucieszył Chudzielca. Oznaczało to tylko jedno. Miejscowy kontyngent RNK nie wyśle swoich ludzi do Goodsprings, dopóki nie uporają się z lokalnym problemem. To z kolei rodziło niebezpieczeństwo porażki misji, lub jej znacznego wydłużenia. Nienawidził gdy coś szło nie tak. Chudemu nagle zachciało się chlać i zaczął szczerze nienawidzieć się za to, że nie wziął browarów z posterunku kajdaniarzy. Wódka to nie była, ale zawsze parę procentów. Obalone na szybko, na takim słońcu, mogły dać odrobinę rauszu, którego tak teraz potrzebował.
- I co ja teraz zrobię? - Spytał niemal płaczącym głosem.
- Nie ma się co przejmować... - syknął ktoś zdzwiony bardzo emocjonalną reakcją chudego: - jakoś ściągnemy odsiecz do Goodsprings...
Chudzielcowi niemal napłynęły łzy do oczu:
- W dupie to mam. Nie mam wódki i co ja teraz mam zrobić...
: 11 czerwca 2014, 23:27
autor: Procjon
- To chłopaki z RNK są nam potrzebni, prawda? Więc idźmy im pomóc! - zawołał albinos i pociągnął za sobą pastora w stronę posterunku żołnierzy.
: 11 czerwca 2014, 23:49
autor: Keth
Międzystanowa I-15 w Primm
Wyraźnie ucieszony z obecności kalifornijskich żołnierzy, albinos ruszył czym prędzej w stronę miasteczka trzymając się skrzętnie prawego pobocza drogi i trzymając głowę nisko przy ziemi. Perspektywa trafienia pomiędzy cywilizowanych ludzi, połączona z wizją ciepłego posiłku albo przynajmniej papierosa dodawała białoskóremu mężczyźnie skrzydeł, pozwalając dotrzeć do opłotków Primm po krótkiej zaledwie chwili.
Jakiś pilnujący obrzeży autostrady żołnierz, skupiony dotąd na obserwacji wysokich budynków we wschodniej części miasteczka, dostrzegł kątem oka poruszenie na drodze i spojrzał znad pryzmy worków z piaskiem wprost na nadchodzącego żwawym krokiem obcego.
Kalifornijczyk poruszył się szybciej niż albinos sądził, obracając w stronę przybysza swój automatyczny karabin gestem sugerującym bardzo jednoznaczne zamiary.
- Kajdaniarze! - powietrze przeszył ostrzegawczy okrzyk, który zlał się w jedno z terkotem krótkiej serii.
Teraz dopiero zrobi się gorąco!
: 12 czerwca 2014, 00:31
autor: 8art
Rozmyślania o wódce i rozpacz spowodowaną jej brakiem przerwała donośna seria oddana gdzieś blisko. Początkowo pomyślał, że to jakaś rozuchwalona banda Kajdaniarzy zaatakowała posterunek RNK. Dopiero po chwili Chudzielec zoorientował się, że albinos zniknął i że okrzyki Kajdaniarze nie tyczyły się prawdziwych bandytów z więzienia tylko ich samych odzianych zdobyczne pancerze.
- Kuuuurwa mówiłem, żebyście zakryli napisy!
Chudemu już nie hyła potrzebna wódka. On potrzebował całej fury koksu, żeby uspokoić skołatane nerwy!
Wątek techniczny
Deklarowałem że jakoś pozbywam się napisów, więc chyba mogę założyć, że są na moim pancerzu zasłonięte/zdrapane/zaklejone?
I co teraz formujemy się w tyraliere i frontalnie atakujemy Primm?!;)
: 12 czerwca 2014, 00:36
autor: Keth
Mnie się wydaje, że nawet po zakryciu napisów więzienne kamizelki nadal pozostają łatwe do rozpoznania przez wzgląd na charakterystyczny kształt, ale ja w głowach tych z RNK nie siedzę, nie mam pojęcia, o czym oni myślą

: 12 czerwca 2014, 08:18
autor: Araven
Ukrywam się, potem wywieszam jakąś białą szmatę, może coś ze zdobyczy się nada, wystawiam ją na kolbie zdobytej śrutówki zza jakiejś osłony i nią macham. Liczę, że podejmą negocjacje, może któryś pamięta pastora, odwiedzał ich chyba jadąc do Goodsprings?
Trzeba powiedzieć prawdę, po to tu jesteśmy.
: 12 czerwca 2014, 08:23
autor: namakemono
- Spokojnie żołnierzu. Jestem pastor David Gottchalk a to są moi towarzysze - pastor ręką zatoczył łuk wskazując przyjaciół. - Te kamizelki są zdobyczne. Bardzo dobra ochrona, o ile nie dostanie się kulki w czoło. Zaprowadź nas proszę do porucznika Hayesa. Miałem przyjemność spożyć z nim kolację kilka dni temu.
: 12 czerwca 2014, 09:32
autor: 8art
Chudzielec złapał patyk leżący obok, po czym zaczał... Ściągać gacie...
Majty jakie miał na sobie, kiedyś pewnie były białe, z wiekiem nabrały jednak nieco szerszej gamy kolorów. Teraz przypodobione były różnymi plamami i kilkoma nie spranymi do końca świadkami przykrego incydentu z Goodsprings, ale wciąż były najbardziej "białą" częścią garderoby jaką dysponowali "kajdaniarze".
Chwilę później Chudzielec stał na wzgórzu na dwóch goluśkich, chudych nogach, opancerzony od pasa w górę w przydużą kamizelkę, machając energicznie prowizoryczną flagą z własnych majtek i zarazem kuśką wystającą spod pancerza.
Wątek techniczny
Miałem napisać wczoraj, ale już padnięty byłem.