PBF - Oddech ciemności

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 września 2014, 18:22

Vain spojrzał tęsknie na przygotowany do obrony fort i westchnął.
- Dobra, niech wam będzie, idę z wami. Może gdzieś wypatrzę ślady Prescotta. Bylebyśmy wrócili przed nocą. Jak z znajdę tego starego zachłannego capa to mu strzelę w ten pusty łeb, aż mu zagrzechoce jak .... yyyy.... jak w grzechotce!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 września 2014, 23:53

30 Katesh 608 OR, obóz pod Turnią

Pozostawiony samemu sobie, alchemik znalazł jedyne towarzystwo w postaci zagonionych do zagrody koni, rżących okazjonalnie i prychających z niezadowoleniem nad skąpo wypełnionym wodą korytem. Mężczyzna odprowadził Grzmocicieli wzrokiem tak długo jak tylko zdołał, zanim ci nie zniknęli mu z widoku poniżej krawędzi skalistego płaskowyżu, potem przesiadł się na inną skrzynię oferującą pole widzenia we wszystkich kierunkach.

Wieczór nadciągał szybkimi krokami, cienie pod drzewami gęstniały coraz bardziej, wydłużały się w stronę obozowiska na podobieństwo eterycznych czarnych macek. Thane przeciągnął się z trzaskiem kości, po czym dorzucił drew do ogniska podsycając płomienie. Zaginieni górnicy pozostawili pod Turnią nie tylko spore zapasy, ale i żeliwne sagany do warzenia zupy. Alchemik nie odmawiał sobie zupy, ale niezbyt biegły był w jej warzeniu. Czując narastający głód prychnął cicho pod nosem, zły na eskortę, która jednogłośnie opuściła wbrew jego sugestią obozowisko udając się na niepotrzebne poszukiwania starego przewodnika.

Któryś z koni, chyba klacz należąca do wytatuowanego Morridańczyka, podniósł kształtną głowę wpatrując się w gęstwę pobliskiego zagajnika, potem zarżał cicho. Inne zwierzęta poszły w jego ślady, przestając jeść i nieruchomiejąc w miejscu.

Yaros pomacał dłonią tkwiące w zaczepach bandolieru granaty, obejrzał się w kierunku, w którym odeszli Grzmociciele. Żaden z nich nie wracał.

Wiejący wysoko w górach wiatr przeszył samotnego mężczyznę lodowatym dreszczem przywodząc mu na umyśl irracjonalne wyobrażenie upiora stojącego za plecami człowieka i przeszywającego śmiertelne ciało swym eterycznym dotykiem.
Pozostawiony samemu sobie Thane czeka cierpliwie na powrót drużyny...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 września 2014, 00:11

30 Katesh 608 OR, opodal Turni

Reynard i Hawke pamiętali drogę prowadzącą do porzuconej parowej koparki oraz niedalekiego parowu, toteż narzucili Roganowi i Trzeciemu mocne tempo, dosłownie zeskakując ze stromizny zbocza płaskowyżu.

Przysypana pryzmą kamieni machina przykuła na chwilę uwagę tych Grzmocicieli, którzy wcześniej nie mieli jej okazji oglądać, ale Bannister nie pozwolił na zbyt długi popas przy urządzeniu, świadomy kurczącego się zapasu czasu. Słońce zaczynało już opadać ku szczytom gór, a w miejscu takim jak Wyrmwall nie trzeba było długo czekać na nadejście zmierzchu.

- Jak chcecie ją sobie pomacać, przyjdziemy tu jutro o brzasku, przed wyjazdem - rzucił uspokajającym tonem w stronę towarzyszy, ściskając jednocześnie wsunięty w olstro rewolwer - Prescott musiał poleźć tam, do tego jaru, bo tam szły ślady górniczego parobota.

- Nie podoba mi się to miejsce - oznajmił Stryker osłaniając jedyne oko dłonią i marszcząc znacząco czoło - Jak się tam zapuścimy na zbyt długo, ćmica jak nic nas dopadnie.

- To nie stój jak kołek, jeno przebieraj nogami - sarknął w odpowiedzi Bannister, wysuwając się na prowadzenie grupy.

- A ty nie kwękaj jak stara kwoka, bo... - Trzeci przyśpieszył kroku próbując dogonić swego druha, ale nie dokończył zamierzonej kwestii, bo Reynard zesztywniał gwałtownie dobywając jednocześnie broni.

Wszyscy Grzmociciele poszli w ułamku chwili w jego stronę, chociaż Hawke w przeciwieństwie do reszty zamiast wyciągnąć rewolwer z olstra wysunął przed siebie w znajomym geście puste dłonie.

Do uszu spiętych mężczyzn dobiegł odgłos zbliżających się szybko kroków i chwilę później spomiędzy głazów tworzących obramowanie ścieżki wychynął zdyszany ludzki kształt zmierzający ciężkim truchtem w stronę obozowiska.

- Prescott, stary opoju, mało cię nie zastrzeliłem! - zakrzyknął Reynard opuszczając nieco lufę rewolweru - Czego tak galopujesz? Goni cię co?!

- Nie! - wydyszał przewodnik opierając się o sąsiadujący z Bannisterem głaz - Naszłem ich... wcale stąd nie poszli... ciągle tutaj są...
Przewodnik sam się odnalazł, nawet nie trzeba go było szukać!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 25 września 2014, 10:37

Kogo znalazłeś, górników?
Gdzie są, jak daleko stąd, nic im nie jest? Co tam robią?
I czemu tak biegniesz jak szalony?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 września 2014, 10:48

30 Katesh 608 OR, opodal Turni

Stary Prescott potrząsnął przecząco głową, dysząc ciężko i walcząc o oddech. Na jego poczerwieniałej twarzy lśniły wielkie krople krwi, a w oczach płonął jakiś dziwny blask, który wcale się Bannisterowi nie podobał.

- Nie górnicy! - żachnął się starszy mężczyzna - Pojęcia nie mam, gdzie są górnicy!

- To kogo naszłeś?! - zdenerwowanie Trzeciego momentalnie wzrosło, a jego prawa ręka spadła na ramię przewodnika - Tego cienia z obozowiska?

- Puszczaj mnie, smarku, a nie potrząsaj, bom nie jest worek! - Prescott z każdą chwilą odzyskiwał oddech, z nim zaś zdolność do formułowania coraz dłuższych zdań - Rhulitów znalazłem, krasnoludzkich kopaczy! Wcale się stąd nie wynieśli!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 25 września 2014, 10:59

Kurwości a ile ich jest, co robią? Ponoć dawno stąd odeszli nim ludzcy górnicy przyszli, o co tu chodzi, dużo ich?

yaro
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 26 lipca 2014, 00:04

Post autor: yaro » 25 września 2014, 12:44

[offtopic]Ech... człowiek pójdzie wieczorem na planszówki i nie może odpisac to od razu w obozie go MG zostawia...[/offtopic]

[KETH] Byłeś może w ZKF-ie?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 września 2014, 15:08

30 Katesh 608 OR, opodal Turni

Znalezisko Prescotta odebrało wszystkim na dłuższą chwilę mowę, tłumacząc na dodatek dobitnie powody śpiesznego powrotu przewodnika do obozowiska.

Głęboki na półtora wysokości człowieka dół musiał być jakimś starym zapadliskiem, porośniętym na dnie kępkami szorstkiej trawy. Stojący na jego krawędzi Grzmociciele spoglądali w milczeniu na tkwiące wciąż w zardzewiałych zbrojach niskie szkielety, stłoczone i noszące na swych pozostałościach ślady po śmiertelnych ciosach. Większość kościotrupów była dosłownie rozrąbana, rozczłonkowana najpewniej jeszcze za życia z ogromną siłą i brutalnością. Stłoczone na dnie zapadliska krasnoludzkie szkielety otaczały ciasnym kręgiem szczątki osobnika zwróconego pustymi oczodołami w ich stronę, wyciągającego ku ziomkom ręce w geście kojarzącym się z dzierżeniem broni.

Jego zakończone wykrzywionymi kośćmi dłonie były puste, a ciało w przeciwieństwie do reszty Rhulitów nie nosiło śladu rozczłonkowania. Wielka dziura znacząca lewą kość skroniową dowodziła jawnie tego, że ów szczególny Rhulita zginął od kuli, na dodatek ciężkiego kalibru.

- Ja pierdzielę... - nie wytrzymał w końcu Trzeci, trący bezwiednie zasłaniającą pusty oczodół opaskę - Ich są tam na dole chyba dwa tuziny...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 25 września 2014, 15:53

Czyli co wychodzi na to, że ten z przestrzeloną głową zabił sam ponad 20 innych?

To kim on był i czym walczył, chyba, ze oszaleli i wybili się nawzajem?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 25 września 2014, 18:15

- Kurwości - zaklął Rogan - ja pierdziele jak to zabić. Przecież to już nie żyje! Temu dużemu chyba ukradli miecz, a ja chyba wiem gdzie on jest. Spierdzielajmy! Może na drzewa nie wlezą.

- A czekaj, przecież oni się nie ruszają. Ufff a już mi się zdawało, że zaraz wylezą i ..... no nie ważne. - Morridańczyk wytarł pot z czoła - przez te gatory zaczynam świrować.


Zmodyfikowałem nieco wpis. Czytają pobieżnie natrafiłem na słowu "noszą" i myślałem, że dalej pracują kopią w dziurze. Teraz doczytałem, że po prostu noszą porąbane zbroje. Chyba jestem przepracowany... .
Ostatnio zmieniony 25 września 2014, 20:13 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 25 września 2014, 19:04

MG: Te kościotrupy są porąbane i się nie ruszają, czy sobie chodzą jak nieumarli...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 września 2014, 20:57

Kościotrupy pozostają w bezruchu od ponad czterech lat, zabite w zapadlisku jakiegoś pamiętnego dnia (bądź może nocy). Pragnę nadmienić, że widzicie elementy ich uzbrojenia i opancerzenia, które ciągle jeszcze mogą mieć jakąś wartość...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 25 września 2014, 21:46

Trza tam zejść, może się jakaś broń dobra trafi, albo proch. Jest jakiś ochotnik?, jak nie ma to ja zejdę na dół.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 września 2014, 20:39

30 Katesh 608 OR, opodal Turni

Nie do końca przekonany o słuszności swej decyzji, Reynard spojrzał na towarzyszy z byka, żaden z nich nie okazał jednak ochoty do zejścia na dno makabrycznego cmentarzyska. Były sierżant westchnął ciężko, po czym upewnił się, że rewolwer tkwi mocno w jego olstrze i nie wypadnie przypadkiem w drodze do zapadliska.

- Podajcie mi przynajmniej rękę! - sarknął mężczyzna, szukając wzrokiem najbardziej dogodnego miejsca do ześlizgnięcia się w dół. Prescott i Vain podali mu czym prędzej dłonie, wspólnie pomogli opuścić się do jamy.

Wylądowawszy na ugiętych nogach Bannister zastygł na chwilę w bezruchu, pamiętny pamiętnej opowieści Morridańczyka o ożywieńczych gatorach, które napadły na Vaina i Longswortha na mokradłach za Oldwickiem.

Żaden z kilkudziesięciu rhulickich szkieletów nawet nie drgnął, pozostając w stanie bezruchu, który dosięgnął ich w chwili śmierci. Reynard zaczął przemieszczać się pomiędzy kościotrupami, przystając tu i ówdzie w poszukiwaniu wartościowego łupu. Jeśli szczątki miały przy sobie kiedyś biżuterię, zniknęła bez śladu, ale kilka małych okrągłych hełmów sprawiało wrażenie nienaruszonych, podobnie jak wyciągnięty spod pryzmy szkieletów wąski sztylet o dziwnie matowym ostrzu i pięknie zdobionej rękojeści.

- Broń się do czego nada? - zapytał pełnym chciwości głosem Stary Prescott, balansujący na krawędzi zapadliska.

- Zlecisz i skręcisz se kark, to się nigdy nie dowiesz - burknął w odpowiedzi Reynard, popukując palcem w chroniący klatkę piersiową jakiegoś kościotrupa ryngraf z misternie rzeźbionymi wzorami w postaci zapętlających się linii.
Nie powinienem chyba tego sugerować, ale jeśli ktoś skoczyłby do obozowiska, alchemik miałby szansę rzucić na znalezisko własnym uczonym okiem...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 26 września 2014, 21:36

- Przynajmniej jedną zagadkę żeśmy rozwiązali... - stwierdził Trzeci. Przerwał mu rozzłoszczony Prescott:

- Chyba ja żem rozwiązał smarku!

- A niech Ci będzie. Wrócim tu jutro, zaraz ćmica nas najdzie. Jak leżą tam spokojnie od paru lat, to chyba przez jedna noc więcej im różnicy nie zrobi. - Stryker wolał być po zmroku z powrotem w obozie.

Wątek techniczny

Weźmy parę fantów i zwijajmy się

ODPOWIEDZ