Przepraszam za opóźnienie - wina PKP
Przeczytałem 200 stron, więc mogę się już z Wami podzielić wstępnymi uwagami. Spoilerów nie będzie.
Zaznaczam również, że są to tylko moje subiektywne opinie.
Krótka recenzja o zabijaniu. Szarych komórek.
"50 tysięcy wielotonowych, megapancernych, półdinozaurów oczekiwało na bitwę" - Artur Szyndler
Warsztat pisarski znacie z próbek. Jest fatalny. Tak właściwie nie ma chyba zdania bez przynajmniej jednego błędu stylistycznego, składniowego. Nawet ortograficzne się zdarzają. Niektóre zdania są skonstruowane tak dziwacznie, że trudno je zrozumieć, a inne są po prostu zabawne. Okrutnie wkurzają łączniki "dodatkowo", "czy", "lub", których użycie jest nagminne i często bezsensowne. Opisy scen są okropne i nierealistyczne.
Bardziej ciekawi Was pewnie fabuła i bohaterowie. Fabuła z grubsza wygląda tak:
Wielomilionowa armia bogów i ich awatarów zebrała się by zabić Nataka - niezwykle potężnego zabójcę bogów, który groził unicestwieniem ich wszystkich. Już prawie się udało, ale jednak nie do końca. Powstaje zadanie do wykonania - ostateczne zgładzenie zabójcy. Następnie zbierana jest drużyna, która wyrusza do Labiryntu Śmierci, ponieważ tam tkwi rozwiązanie problemu. W labiryncie oczywiście czeka ich walka i Mnóstwo Zwrotów Akcji.
Jest to powieść bardzo high i bardzo heroic, co podkreślane jest na każdej stronie. Wyjątkowi bohaterowie, niespotykane zdarzenia, najwięcej, najwieksze, najlepsze, to się jeszcze nie śniło - takie określenia co chwila przewijają się na stronach. A jako,że mamy do czynienia z herosami i heroicznymi wydarzeniami nie ma rzeczy niemożliwych. Czytaj: ogromne pole do popisu na wymyślanie kolejnych bzdur. Dowiemy się np. że coś jest absolutnie niemożliwe,ale jednak poświęcenie bohatera nagle i nie wiadomo dlaczego spowodowało zmianę przeznaczenie, możliwość cofnięcia czasu,wskrzeszenia itp. itd. W ogóle zabawa z czasem w tej powieści jest totalnie odklejona
Mamy również mnóstwo zbiegów okoliczności. Bogowie są wszechmocni w każdym miejscu na świecie, tylko nie w Labiryncie i akurat tam muszą iść. Coś jest niezniszczalne, tylko jedna broń może to zniszczyć i akurat ta broń się pojawia.
Żeby powiedzieć coś więcej o bohaterach musiałbym więcej przeczytać, mamy ich wszak 25. Ale na ten moment wydają się płascy i stereotypowi. Ale najgorsze jest, że zachowują się nielogicznie, często wbrew zasadom jakimi niby mają się kierować. Przeciwnicy, zwłaszcza ci niby potężni często zachowują się jak ułomy, nabierają się na przedszkolne triki.
Najlepsza jest inwencja Artura w wymyślaniu zdarzeń. <<<<<<<<<<<<Tu wymienię kilka elementów z fabuły, takie półspoilery>>>>>>>>>>
softporno taniec śmierci, ślub w czasie walki, bitwa prawie nagie orki vs opancerzone półdinozaury z opancerzonymi jeźdźcami, przypadkowa petryfikacja, podrygiwanie do muzyki w trakcie śmiertelnego pojedynku, taśmowe cofanie czasu itd.
Nigdy nie grałem w KC, więc nie mogę niestety porównać klimatu i zgodności światów.
Ogólnie powieść jest niesamowita. Przynosi wiele radości i pomimo topornego języka bardzo przyjemnie się ją czyta. Kiedy myślimy, że jesteśmy już na szczycie absurdu, kolejne strony pokazują, że można wejść wyżej. Tę książkę polecam nawet tym, którzy nie chcą czytać złej literatury, bo wierzę, że i tak będą się dobrze bawić.