Strona 3 z 64
: 05 listopada 2014, 17:39
autor: Suriel
Ambitniej Vega, ambitniej. Popatrz.... - Macham mu przed nosem plikiem banknotów - powąchaj, tak właśnie pachnie ambicja - po czym z uśmiechem zabieram banknoty i wprawnym ruchem rąk zaczynam je przeliczać...
: 05 listopada 2014, 17:44
autor: namakemono
- Pierdol ambicję! Ambicja tylko boli, a nigdy nie pomaga. Zwalcz ją w sobie. - Vega z pamięci wyrecytował fragment ulubionego choć stareńkiego filmu i roześmiał się serdecznie.
Suriel, nie musisz do Vegi mówić po nazwisku. Jesteśmy starymi kumplami. Jimmy będzie git.

: 05 listopada 2014, 18:03
autor: Suriel
- Wolę żeby mnie bolała ambicja niż dupa, jak toś mnie wyrucha na usługe za darmo - odpowiadam wolno z filozoficznym spokojem
Muszę to poukładać bo jeszcze nie znam ludzi z forum za dobrze, moje luźne zapiki żeby się mi nie pomyliło:
1. Namakemono - James Vega - solo? luźny strzał
2. Mr Czui - Gonzo - fisker
3. Czak - Eric - technik
: 05 listopada 2014, 18:14
autor: namakemono
: 05 listopada 2014, 22:12
autor: Keth
"Mahjong", 2 listopada 2021, 21:42 (niedziela)
Eduardo Gonzales udał lekkie rozluźnienie, chociaż kłótnia pomiędzy panem Lao i Wongiem wprawiła fiksera w zrozumiałe zdenerwowanie. Wybuch gniewu chińskiego patriarchy mógł się odbić rykoszetem na mimowolnych świadkach całego zajścia nawet po umiejętnym zabiegu w wykonaniu Clarensa.
Wprawnie maskując swe emocje Latynos wyciągnął z kieszeni kurtki paczkę pokruszonych nachos i zaczął konsumować przekąskę spozierając jednocześnie na tłumacza Wonga.
- Potrzebujecie jakiegoś towaru? Braindance'owych pornoli z Mollywood? Egzotyczne węże z Pacific Rim czy jakieś inne przysmaki? Mam znajomych w porcie, potrafią załatwić praktycznie wszystko...
Tłumacz uniósł znacząco palec przerywając fikserowi w dość obcesowy sposób, potem przez dłuższą chwilę rozmawiał w bardzo szybki sposób z postrzelonym w nogę towarzyszem.
- Wong chce, żebyście pogadali z Razorem z Los Patatos - oznajmił po chwili angielskojęzyczny Azjata - Skurwiele nie dają nam spokojnie handlować na Promenadzie. Wpierdalają się z haraczem, zero szacunku dla rodziny pana Lao. To Razor postrzelił Wonga, w naszym sklepie, niby przez przypadek, ale za dobrze znamy tego kutasa, żeby w to uwierzyć. Mają się odwalić od nas raz na zawsze!
- I niby jak chcecie się ich pozbyć, co? - Gonzo przełknął resztki nachos i wytarł palce o rękaw kurtki - Mam ich poprosić, nastraszyć, kropnąć?
Tłumacz spojrzał na Latynosa z pełnym nadziei błyskiem w oku, bezkrytycznie kupując sarkastyczny żart fiksera.
- Najlepiej byłoby kropnąć, ale po cichu - przyznał po chwili namysłu Chińczyk, uśmiechając się na myśl o tak eleganckim rozwiązaniu - Możecie ich kropnąć?
: 05 listopada 2014, 22:26
autor: Suriel
- O kurwa...
: 05 listopada 2014, 22:36
autor: czak
Kropnąć czyli co zabić, zamordować, wyeliminować, załatwić, zlikwidować, rąbnąć, rozwalić ? Ale jak to.... ?
: 06 listopada 2014, 08:06
autor: namakemono
- Ok, już biegnę do domu po swój prywatny zapas broni i amunicji. Ale poczekajcie, niech się zastanowię. Niby jaki mielibyśmy mieć w tym interes? Mamy uciszyć Razora i ściągnąć sobie na łby wszystkich Los Patatos? Czy od razu wszystkich Patatosów rozwalić? Ej, bez żartów. Za ciężki miałem dzień, żeby wysłuchiwać takich bzdetów.
: 06 listopada 2014, 09:31
autor: Keth
"Mahjong", 2 listopada 2021, 21:43 (niedziela)
Przysłuchujący się rozmowie Wong mimo swej niechęci do mówienia do angielsku musiał coś niecoś w tym języku rozumieć, bo prychnął znienacka, a potem pacnął swego tłumacza w kark. Całkowicie zaskoczony tak obcesowym traktowaniem, drugi Azjata wymienił z krewniakiem pana Lao kilka długich zdań, również czerwieniejąc po twarzy.
- Wong powiedział, że macie nie słuchać Zhu - odezwał się znienacka trzeci Chińczyk, dotąd śledzący w milczeniu bieg wydarzeń z kąta zimnego pokoju - Jak by chciał rozwalić Razora, sam bym to zrobił, a nie najmował białych ciołków, którzy nie odróżniają ryżu basmati od lai-won. Kropnięcie Razora nic by nie dało, musielibyśmy wykończyć wszystkich Patatos, a to by bardzo rozgniewało pana Lao. Takie wojny nie są dobre dla interesów.
Jimmy przeniósł spojrzenie na mówiącego spokojnie Chińczyka, młodego niskiego mężczyznę o chromowanej dłoni wyposażonej w sześć giętkich kompozytowych palców.
- Pan Lao powiedział, że pośredniczyłeś parę razy w rozmowach gangów na dzielni - Azjata zatrzymał spojrzenie na postaci Gonzalesa - Chcemy, żebyś pogadał z Razorem i Los Patatos i przekonał ich, żeby się od nas odpieprzyli. Oczywiście dostaniesz za to pieniądze.
: 06 listopada 2014, 10:59
autor: MrCzui
Los Patatos? Rassor? Odpiprzyli?
To prawdziwi vatos locos; To nie będzie pierdolony spacer z piniatą po pierdolonej pontapukanie... (znacząca pauza- badam reakcję, badam...)
Eeee... Będzie to was kosztować... Ekstra...(?)
: 06 listopada 2014, 11:12
autor: Keth
"Mahjong", 2 listopada 2021, 21:44 (niedziela)
Wong naradził się z parą swoich kompanów, najpewniej uzgadniając odpowiednią cenę i kłócąc się przy tym z charakterystyczną dla całego rodu Lao zaciekłością. Przysłuchujący się rozmowie Chińczyków Gonzo po raz kolejny obiecał sobie w duchu, że przy pierwszej sposobności włoży gotówkę w koprocesor neuralny i chipy lingwistyczne, będące podstawą funkcjonowania w multikulturowym i wielojęzycznym kotle Night City.
- Wong zapłaci ci tysiąc baksów - oznajmił w końcu Zhu - Tylko za gadkę, nic więcej nie musisz zrobić. Przekonaj Razora, że zadzieranie z rodziną Lao to głupota. Dostał jedną działkę za ochronę, więcej płatności nie będzie. Wong nie będzie się mścił za kulę w nodze, ale jeśli Patatos dalej będą nachodzić nas na Promenadzie, poleje się krew! Dobrze to tym kutasom wytłumacz!
Oferta zaakceptowana? Od siebie dodam, że znacie ten gang. Rezyduje w głębi Northside, liczy tuzin chłystków mających upodobanie do Dailungów i pozbawionych poważnej cybernetyki. Uliczne łobuzy, bardziej zadufane w sobie niż faktycznie niebezpieczne, ale oczywiście pod wpływem narkotyków każdy z nich może stanowić zagrożenie...
: 06 listopada 2014, 13:05
autor: MrCzui
Tysiąc? T-Y-S-I-Ą-C???!!!
Gadałeś kiedyś z takim vatos locos? Gadałeś? Nie gadałeś... Próbujesz nas, hombre, wsadzić na mine. Taką minę, co jak się wdepnie, to ona tak leci do góry i wybucha, takimi kurwa tyci tyci kurwa igiełkami... Żeby te mine rozbroić, te naszprycowaną syntokoką, ostrymi w chuj igiełkami, potrzebujecie sapera artysty... Stoi przed wami razem ze swoimi amigos, ale on nie będzie ryzykował dla T-Y-S-I-Ą-C-A...
Tysiąc pińcet...
....Strasznie tu gorąco... Macie jakieś piwo, czy coś?...
: 06 listopada 2014, 13:17
autor: Keth
"Mahjong", 2 listopada 2021, 21:44 (niedziela)
Wong zrobił wyjątkowo kwaśną minę, ale wbrew oczekiwaniom fiksera nie wybuchnął potokiem ostrych i na dodatek niezrozumiałych słów. Zamiast tego possał przez chwilę kciuk, najwyraźniej próbując oszacować rozmiary koniecznej inwestycji, potem zaś naradził się z Zhu.
- Za tysiąc pięćset to możemy poprosić o pomoc Chupacabras z Wschodniej Mariny - przetłumaczył słowa krewniaka pana Lao Zhu - Strasznie pokręceni goście, nie tylko ściągają długi, ale jeszcze rżną w dupy dłużników, na żywca i podobno bez gumy! Dostaniecie tysiąc trzysta i wspomnimy panu Lao, że pomogliście rodzinie. Jak wam to nie pasuje, możecie się wynosić, ale nie myślcie, że o was zapomnimy. W tej dzielnicy nie robi się beki z pana Lao!
Trzej Chińczycy wbili wzrok w twarz Gonzalesa, oczekując od Latynosa ostatecznej decyzji.
Oczywiście inni BG mogą przejąć pałeczkę, dobijając targu bądź podbijając stawkę!
: 06 listopada 2014, 13:26
autor: Suriel
- Ekhem... to zależy czym krewniak pana Lao tak wkurwil Razora...
: 06 listopada 2014, 13:33
autor: Keth
"Mahjong", 2 listopada 2021, 21:44 (niedziela)
- Niczym nie wkurwił - odpowiedział od razu Zhu, tym razem nie bawiąc się nawet w rolę tłumacza - Otworzyliśmy na spółę mały sklepik w Promenadzie Uptown, z cybersprzętem z Pacific Rim. Import, tani szajs, ale dobrze się sprzedaje. A Patatos chyba nie mają hajsu, bo zaczęli się kręcić po Promenadzie i szukać okazji do zdarcia z kogoś kasy za ochronę. Chcieli forsy co miesiąc, ale nie dostaną nic. Macie im to przekazać i dać znać, że jak jeszcze raz nam wjadą na sklep, poleje się krew!
- To jest dla nich ostatnie ostrzeżenie - dodał trzeci Chińczyk - Pan Lao woli pokojowe rozwiązania, bo przemoc psuje interesy, ale jak przyjdzie co do czego, nie będziemy się pierdolić. Niech się od nas odwalą, bo i tak nic nie dostaną, a jeszcze mogą zarobić kulkę!