Post
autor: Sigil » 22 stycznia 2015, 14:36
Poezja w SOKu mną osobiście wstrząsa. Jej szokująca oryginalność sprawia, że nie umiem przyporządkować jej do żadnego istniejącego gatunku. Myślę, że wyznacza ona nowe trendy i należy stworzyć dla niej zupełnie nową nazwę. Pozostaje pytanie, jak go nazwać? Może: Kicz Turpistyczny? Lub też Liryka Abderycka? Albo Poemat Beocki? Trudno się zdecydować.
Te głębokie i niegramatyczne rymy, jak np.:
poległych - ległych
drogi - przestrogi
zajmiecie - pojmiecie etc...
Sprawiły, że dosłuchałem tej pieśni tylko do jakiejś 3 minuty... Duch mój bowiem osłabł i rozum mi się zmącił. Mam tylko cichą nadzieję, że to co usłyszałem nie pozostanie w mej pamięci na zbyt długo...
Doprawdy, recepcję tego dzieła mogę podsumować tylko w jeden sposób: muszę się napić czegoś mocnego. Czegoś, co wypali mi neurony i sprawi, że o tym zapomnę...
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]