Vanko już wiele razy stawał przeciwko czarownikom i ich sztuczkom; wszystkie nadnaturalne zjawiska były właśnie silnie związane z tymi szumowinami, a więc i tym razem musiało być podobnie. Vanko zakręcił biczem, który oplótł się wokół wznoszącej się macki, która już niebawem miała znów spaść na pokład "Odmętu głębin", rozwalając go doszczętnie. Trzymajac się mocno rękojeści bata, Vanko wystrzelił do góry na kilka metrów, po czym opadał szybko w dół. W tym czasie wyciągnął wolną ręką swój sejmitar i cisnął nim, gdy już opadał w dół. Broń poszybowała wprost na stojącego na "Gwieździe Argos" stygijczyka i wbiła się z brzdękiem pod jego nogami; bowiem utkany z mgły Nehaher był niewrażliwy na fizyczne doznania. Aczkolwiek gdyby jednak czar przestał działać, sejmitar przeszyłby go na wylot.
Nehaher spojrzał, jak atakujący go Vanko ze śmiechem szaleńca wisi na bacie, otulonym o mackę krakena. Uderzenie serca później śmiech przerodził się w okrzyk zdziwienia i kłopotów, gdy Vanko puszczając się rękojeści, lądował w morskiej wodzie, by nie roztrzaskać nóg o pokład. Kolejne uderzenie serca później na pokład spadł bat, a zaraz za nim macka.
Parę metrów obok Garro panicznie walczył z mniejszą, kolczastą macką, próbującą nadziać zielarza na swój kolec. Jednak zamorańczyk był zwinniejszy i w końcu sieknął atakującą go kończynę, która tracąc nieco swojej posoki wycofała się z powrotem do wody. Garro krzyknął z radości; w końcu udało mu się trafić w coś innego, niż maszt i skrzynie.
Eyra skupiła się, przeszukując swoją pamięć. Musiał istnieć jakiś sposób na zabicie bestii. Na miejsca ubitych macek wciąż pojawiały się nowe, ale już nie walczące z taką determinacją. Czerwonowłosa spojrzała na walczącego u jej boku barbarzyńcę. Ten jakby wyczuł jej spojrzenie i kiwnął jej głową w uznaniu. Następnie wskazał mieczem trzeci statek.
Eyra spojrzała we wskazanym kierunku.
Ze statku leciała płonąca kula wielkości stogu siana. Tor jej lotu wskazywał na to, że została wystrzelona przez jakąś katapultę; zaś jej celem był kraken. Kula z sykiem wpadła do wody tuż koło głowy bestii. Ta odwróciła się w kierunku 'świeżego mięsa' i... Eyra straciła grunt pod nogami.
"Odmęt głębin" szedł na dno w jeszcze szybszym tempie i to była ostatnia chwila na reakcje i ucieczkę. Czerwonowłosa barbarzyńska kobieta dostrzegła coś jeszcze: jedna z macek zaklinowała się i prowadziła idealnie do głowy bestii, niczym pomost...
Nehaher: za niedługo czar 'widmowe ciało' zakończy swój efekt. Nie możesz rzucać już więcej czarów póki porzadnie nie odpoczniesz.
Garro: odegnałeś niebezpieczeństwo, wokół ciebie nie ma póki co żadnego zagrożenia.
Akcje Galvata zostawiam; domyślnie uznaje, że kolejny post lighstorma dzieje się równolegle do tego postu. Proszę jedynie, byś uwzględnił te wydarzenia w swojej fabularce.
Eyra: leżysz na pokładzie, który zaraz utonie. Masz bardzo mało czasu (1 ture) na reakcje. Zdolasz przeskoczyć na drugi statek.
Wszyscy - oprócz Vanko - widzieliście atak trzeciego statku na krakena.