: 03 czerwca 2016, 13:51
- Do Lechuja. Cherla jak stary gruźlik... - Yuran wycofał się o krok, nie bez powodu. Nie miał zamiaru przywlec do osady tajemniczej choroby, po której wypluwało sie płuca, bo wątpliwości, że stara była chora nie podlegało pytaniu. Myśliwy niejednokrotnie widział skrajnie wyczerpane osoby, ale objawy jakie uwidoczniały się u baby znacznie odbiegały od tego co pamiętał. Przezornie mocniej chwycił włócznie i syknął do brata:
- Pieruna! Odsuń się od niej, bo zarazą od starej wieje...
Najchętniej wbiłby grot i profilaktycznie zakończył żywot baby, ale miał wrażenie, że stara mogła coś wiedzieć ważnego. A Yuran wolał wiedzieć, jesli po okolicy kręciła się np grupa grasantów, która mogła zagrozić mieszkańcom Koronapanu.
- Godoj cos tu robiła!
- Pieruna! Odsuń się od niej, bo zarazą od starej wieje...
Najchętniej wbiłby grot i profilaktycznie zakończył żywot baby, ale miał wrażenie, że stara mogła coś wiedzieć ważnego. A Yuran wolał wiedzieć, jesli po okolicy kręciła się np grupa grasantów, która mogła zagrozić mieszkańcom Koronapanu.
- Godoj cos tu robiła!
Czy udało nam się ocenić, czy szła od czy do wsi? Czy była częścią zoorganizowanej grupy, czy była sama? Sugeruje przesłuchanie na miejscu, a potem ewentualnie zdecydujemy o jej losie.