PBF - Pierwsza Przygoda Reinhardta bez Reinhardta

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 22 times
Been thanked: 15 times

Post autor: mastug » 26 lutego 2017, 23:53

Z krainy snu przywołał starca skowyt psa. Bardzo powoli odzyskiwał świadomość zmysłów. Pierwsze przyszło przerażenie na myśl, że tak głęboko zasnął. Ognisko .. co z ogniskiem .. czy się jeszcze pali ? czy ogień .. tli ..? Pilnować miałem ...

Próbował potrząsnąć głową próbując się ocknąć, jednak jego ciało stawiało zdecydowany opór. Głowa niczym zanurzona w smole ledwie się poruszyła. Leżał na boku, czego nie miał w zwyczaju. Pilnując ogniska zazwyczaj siedział drzemiąc ze spuszczoną głową.

Wtedy usłyszał coś , jakieś głosy, rozmowę chyba .. nie był pewien. Ktoś nie śpi, pomyślał, pewnie to oni ognia przypilnowali..

Nagle do niego dotarło, zrozumiał .. skowyt psa.. właśnie .. skowyt oznaczał że , ktoś lub co gorsza coś psa zabiło.

Strach i adrenalina zrobiły swoje, ciało odzyskiwało swą sprawność, jednak umysł nie nadążał.

O czym rozmawiają , skup się , słuchaj- myślał. Wtedy usłyszał "Secie, prowadź me ramię". Zimne ciarki przeszły mu po plecach, wiedział że te słowa oznaczały rychłą śmierć.

Starzec wymacał koniec kija, po czym podniósł się na kolana i oparty jedną ręką o ziemię drugą wywiną w powietrzu młyńca celując kijem w źródło dźwięku.

Chciał krzyknąć jednak tchu starczyło tylko na ciche - mordują!
Od MG. Skoro tak, to proszę o rzuty k100 po 4 razy jazdy kto się bije. Powinno starczyć na pierwszą rundę walki. Kazdy kto się bije. Bo hak ktos nie chce nie musi. Uprzedzam że to zawodowcy więc teraz jak się okazało że niektórzy nie śpią pewnie nie będą ryzykować zostawienua żywych świadków.
Spoiler!
56
82
78
68
Ostatnio zmieniony 27 lutego 2017, 11:41 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 27 lutego 2017, 15:08

Ociężałe powieki kleiły się do siebie jak dwa ślimaki w kopulacyjnym tańcu, Siwy dostrzeg dwie postacie, sprawnie i prawie bezszeletnie przedzierajace się przez szopę.

Adrenalina zagotowała mu żyły po słowie "mordują" wypowiedzianym przez ślepca. Jednak dotąd szybkie ciało odmówiło posłyszeństwa. Czuł się jakby cały był w głębokim błocie, a mokra ziemia spętała jego kończyny stwardniałymi ciężkimi grudami.

Dym wypełniający powmieszczenie nie pomagał zbytnio w ocenie sytuacji ale błysk klingi wyciągniętej nad ciałem jednego z podóżników zmotywowałgo jeszcze bardziej do żółwiej reakcji w nadzieji na ratunek swojego życia i współtowarzysza.

Macał ręką na ślepo jak kret szukajać swojego rynsztunku. Z mieczem nie miał problemu gdyż leżał tuż obok jego ciała pod zwiniętym kocem, gorzej było z tarczą i kuszą.

Miał jednka nadzieje, że była naładowana ale zabezpieczona, mogłby wtedy wykonać sus w jej kierunku i wypluć jeden beł w kierunku napastnika. Drugi z nich byłby problemem na poźniej.

Czy jego życie miało się tu skończyć? Może los będzie dla niego łaskawy jak przez ostatnie 50 lat. Podjął ryzyko i przeturlał się metr w kierunku kuszy, łapiąc za jej rękojeść, odbezpieczajć i kiedy na muszcze znalazł się jeden z cieni, pociągnął za sput w nadzieji, że usłyszy świst powietrza

Niestety ułomność ryzykant zobowiązuje, Siwy postara się szybko dostać do kuszy i oddać strzał w kierunku najbliższego napatnika. Jeżeli chybi bądź kusza nie będzie naładowana. Złapie swój miecz i dobędzie tarcze. Stawia na obronę, ponieważ lepiej być wolnym i żywym niż szybkim i martwym! Umiejętność powstrzymanie.
Ostatniego przeciwnika nie pozbawi zycia, użyje przystawienia. Informacje są bardzo ważne.
Spoiler!
Kusze typowe trafienie 174 (+10 trafienie kusza) 2S skut x1,5 K225, AT2;
Dlugi typowy trafienie 152 S skut x 1 T167 K147 AT2;
Sztylet typowy trafienie 107 b skut x1 K107 AT 1


Rzuty:[72,6,96,20]

Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 28 lutego 2017, 05:45

Okutany w obszerny płaszcz i uśpiony trzaskaniem płonącego ogniska Borgo głęboko zasnął. Wkrótce przyszły sny. Pradawna knieja i snujące się strzępy mgły. Zagubiony półork błąkał się i gubił. Często miał takie sny. I tym razem wiedział, że nim znajdzie drogę zdąży się obudzić.
Jednak dzisiaj było inaczej wśród lasów znalazł dużą polanę. Na polanie stała drewniana chata. Z jej komina buchały kłęby szarego dymu i miast wędrować ku niebu spadał ku ziemi. Półork podszedł do okna krztusząc się i kaszląc. Wewnątrz usłyszał szmery i urywane rozmowy. Wszedł do środka. Dwie osoby pochylały się nad trzecią, coś mówiły... Błysła stal. Ktoś poderwał się z ziemi wymachując laską.

To sen czy jawa? Borgo przecierał oczy. Kilka chwil zabrało mu zrozumienie, że już nie śpi. Zaczął szybko macać poszukując noży. Jeden jest, drugi także....
Spoiler!
W pierwszej rundzie staram się ogarnąć sytuację. Gdzie jest młody od cyrkowców. Kogo jeszcze brakuje. Jak uzbrojeni są cyrkowcy.
Ruszę w stronę drzwi starając się odciąć zamachowcom drogę odwrotu. Staram się nie wejść między kuszę a cel.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 lutego 2017, 10:57

Set... To słowo zwróciło świadomość pogrążonemu w stanie pomiędzy jawą a snem Eithartowi. Do tej chwili tkwił niczym bierny obserwator, chłonąc oczyma scenę jaka jawiła się senną marą. Przywołane imię złego bóstwa wyostrzyło zmysły gorlamity i spowodowało iż prawica sama wymacała stal spoczywającą u boku kapłana.

Nie rozważał, czy rycerz, którego chciano zamordować był łajdakiem na jakiego wyglądał, czy wrogiem gorlamickiej wiary. Nie było zgody w Eithartowym sercu aby kogokolwiek na śmierć w ten sposób skazywać. Powstał, choć czuł jak ciężko zerwać okowy snu, czuł jakby zbudził się po pijatyce wielkiej, takiej w której człowiek się tak zatraca, że niczego nie pamięta. Schwycił lewą dłonią swój symbol wiary, po czym nakazał siłą woli stać się jasności. Potem krzyknął tak głośno jak tylko mógł:

- Niechaj jasność się stanie z woli Gorlama! Stać złego parszywe sługi, nim dokonacie czego, co na was karę rychłą sprowadzi!
Eithart siegnie po miecz i sprobuje, podobnie jak Borgo odciac cyrkowcow od ucieczki i nie wejsc na linie strzalu.

Sorry ze tylko w technicznym narazie. Dopisze cos jak bede mial chwile czasu.

Zmieniłem trochę deklaracje. Rzucam Rozświetlenie, zanim się odezwę. Rzut na UM udany 33 (nie wiem czy akceptujesz Suriel, że sobie sam poturlałem, ale jak coś to daj znać i będę tylko deklarował, czekał na wyniki i ewentualnie zrobię edytę posta). Mam nadzieję, że rzucenie prostego czaru i wezwanie wiary na chwilę rozproszy morderców.
Ostatnio zmieniony 28 lutego 2017, 13:46 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 28 lutego 2017, 23:57

Spoiler!

Podkładzik
https://www.youtube.com/watch?v=DKruWXOlepA

Gdyby coś było policzone nie tak, mówić i poprawiać. Od 10 lat nie grałem w KC a wcześniej kilkanaście lat grałem na mechanikę, która wprawdzie startowała z KC ale mocno wyewoluowała. Prowadzę obecnie na klasyczne zasady ale mogę "zaciągać" z mechy, której nie znacie. Jedziemy...

Obaj zabójcy nie są zaskoczeni, to zawodowcy którzy przed chwilą rozważali taką możliwość jaka zaistniała.

Ślepiec przedrundowo:

Sz połowiczna ze względu na zioło = 17
Sięga po kij (1seg) wstaje ( 3 seg. Brakuje szybkości wiec przejdzie na I rundę) i w tym samym czasie krzyczy że mordują.
Ruch odpala pozostałych do działania a przede wszystkim zabójców.

[center]RUNDA I[/center]

Zabójca II (z nożem przy rycerzu) (Sz100)
Uderza kindżałem zatapiając sztylet w jego piersi (2 seg) ponawia skutecznie raz jeszcze (2 seg) mijając wyrzucone do przechwycenia ciosu ramię rycerza. Uderza i po raz trzeci ale tym razem rycerz przechwytuje uderzenie.

Rycerz (Sz60)
Łapie za rękę zabójcy, krew z solidnych ran na piersi rozlew się po posadzce. Szamocze się do końca rundy z zbójcą, po czym przestaje się bronić, jego ręce opadają bezsline (trucizna z ostrza zaczyna działać).

Zabójca I (Sz110)
Sięga po dwa noże (1 seg i 1 seg) wykonuje rzut obydwoma na raz licząc że trafi i zabije gwardzistę nim ten skończy strzelać (2 seg i 2 seg) turlam…. 44 i 70. Nie mogę rozliczyć bark karty postaci. Sięga po kolejne dwa noże (1 seg i 1 seg) jego kolega otrzymuje trafienie z kuszy więc zmienia cel. Wypuszcza po jednym nożu w Eitharta (rzut 05) i Burga (rzut 31).
Obrażenia 30kł x 1,5 = 45 + 40 za Sf = 85kł bazowo do tego:
1. Siwy dorzut -43 czyli 42kł
2. Siwy dorzut +28 czyli 108kł
3. Eithart +18 czyli 103kł
4. Burga -31 czyli 52kł

Sięga po nóż do rzucania (nie prędko mu się skończą) i po kindżał (1 seg i 1 seg) rzuca w (losuję)... gwardzistę (rzut 96, no trudno) a krasnoluda uderza kindżałem, trafia . Nie zamierza się na razie wycofywać, nie zamierza przegrać. Konczy przy 100sz w II rundzie.

Burga (sz 52)
Wstaje (3 seg) wcyiaga broń (1 seg) i przemieszcza się do drzwi i obserwując co się dzieje w międzyczasie. Koniec rundy. Zauważa, że wszyscy pozostali śpią, chłopiec, dwie dziewczyny i kupiec. Śpią głęboko jakby ścięło ich solidnie zioło.

Siwy (Sz???) brak karty kolego.
Rzuca się po kuszę (2 seg) i strzela (1seg) sięga po broń (1 seg) i tyle... jak masz więcej szybkości to zabieram, karnie za brak karty postaci.
Zakładam, że S. strzela do tego który zadaje cios nożem. Rzut na trafienie 74, weszło mimo półmroku -10TR. Zabójca nr 1 otrzymuje trafienie z kuszy 225kł, dorzut 06 czyli 181kł. Minus wyparowania... :| Celnośc strzału nie była duża ale zwalisty impet kuszy zawsze robi swoje.
Zabójca przewraca się przygniatając rycerza, jest w lekkiej agonii. Krew zabójcy miesza się na posadzce z krwią błekitnokrwistego Tana.

Eithart (Sz 37)
Wstaje i schodzi z linii strzału (3 seg), rzuca czar (kolejne 3seg) Jak rozumiem czar Autorytarny? Skończy zatem w drugiej rundzie przy 17. Uznaję oczy wiście rzut na UM. Rzut niski więc czar raczej wyjdzie mimo ewentualnych obrażeń.

Ślepiec (Sz17)
Kończy wstawanie i krzyczenie.

Krasnolud ochroniarz (Sz 40). Krasnoludy leżą najbliżej rycerza, ochroniarz wykorzystuje ten fakt. Sięga po broń (1seg), uderza "z leżaka" wysięgajac się jak tylko może (4seg) skończy przy 30sz II rundy roztrzaskując na miazgę czaszkę postrzelonego z kuszy zabójcy.

[center]RUNDA II[/center]

Zabójca nr 1 (Sz100)
Uderza po raz drugi kindżałem krasnoluda, trafia pod żebra. (2seg) Uderza ze sztuki walki podcinając skutecznie krasnala (3 seg). Potem rzuca nożem (2 seg.) zobaczymy w kogo po waszych deklaracjach... logika mówi, że będzie dobijał najsłabiej się trzymających.

Burga (sz 52)
Deklarację poproszę.

Siwy (Sz???)
Deklarację poproszę i kartę.

Eithart (Sz 17)
Kończy czar. Na co rzucasz światło? Zasięg dotyk.
Deklarację poproszę.

Ślepiec (17sz)
Uderza kijem, skończy w następnej rundzie (III) przy 14Sz. Zabójca ignoruje ślepca i jego kijaszek.
Deklarację poproszę.

Krasnolud ochroniarz (Sz 30)
Krasnolud zrywa się łapiąc zabójcę za nogi ale zużywa na to całą szybkość (3 seg). Pod koniec rundy ześlizguje się po skórzanych butach cyrkowca i pada u jego stóp (trucizna zaczyna działać)

Proszę podliczyć obrażenia, nie wiem w czym kto spał. Nie jest dziwne spać w przeszywanicy na trakcie.

Co do opisu. Mam zasadę. W prostych walkach oddaję lejce opisu w ręce graczy. Jak ktoś woli bym opisał (nie potrafi, brak czasu itp.) nie ma sprawy. Wystarczy dać znać.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 marca 2017, 06:32

Chaos. Czysty niczym nie skrępowany chaos, pełny krzyków, jęków i wirujących w powietrzu przedmiotów. Burga nim dotarł w okolice drzwi syknął z bólu, gdy udo zapiekło go żywym ogniem. Rzucony przypadkowo czy też celowo nóż niczym ząb seta wpił mu się w nogę i odpadł, gdyż rana była płytka.

Burga patrzył i nie wierzy w to co widzi. To byłe istne szaleństwo. Noże świstały w powietrzu i z zabójczą celnością trafiały we wszystkich, którzy zdążyli się przebudzić. A ci co śpią? Czy to już nie jest sen wieczny? Czy rycerz był tylko kolejnym celem. Półork zdusił chęć zrejterowania, za znajdujące się tuż obok drzwi. Gdy rozbłysło światło ruszył na cyrkowca sadząc długie susy nad śpiącymi. Zaatakował dwoma nożami tnąc jednocześnie wysoko i nisko.
Spoiler!
Ruszam na stojącego przeciwnika. Atakuje tnąc nożami, tyle razy ile zdołam. Na nickpage wpisałem zbroję i obliczyłem obronę.
Bourga dostał 52 obrażenia - wyparowania 40. To daje 12 obrażeń. 105 żyw - 12 obr = 93 żyw.
Ostatnio zmieniony 01 marca 2017, 15:00 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 01 marca 2017, 11:34

W ciemności swpoitej gęstym dymem, którego zapach tak dobrze znał Siwy śmiercionośne ostrza seta wirowały w najlepsze jak komary podczas pory letniej.

Nienaturalnie szybkie postacie tchnęły śmierć w tors rycerza, który próbował ostatkiem sił obronić się przed stalą, na póżno wyciągając rękę w górę. Siwy wykorzystując nieuwagę morderców przeturlał się pod sciane dobył kuszy i wtedy poczół jak jedno z ostrzy przedziera swoimi kłami grubą skórznie która miał na sobie, rana była powierzchowna, a adrenalina która ładowała mu żyły sprawnie utrzymałą go na nogach, przecież nie takie rany na polach walk już widział i nie takich ran nie doznał w swej przesżłości jako zaciężny zbrojny wojsk Katana.

Uwolnił śmiercionośny pocisk, który rozdarł powietrzne na dwie części, świst zaostrzonego kołka gwizdnął i z impetem przeszył ciało jednego z zabójców sprawnie pozbawiając go życia.

Niestety w momecie kiedy Siwy uśmiechnął się do siebie licząc kolejnego zabietego na swoj liście, poczuł jak stal mocarnie wbiła mu się w brzuch z impetem sadząc jego cztery litery pod ścianą wejśćia.
Spoiler!
Suriel
Obrażenia 30kł x 1,5 = 45 + 40 za Sf = 85kł bazowo do tego:
1. Siwy dorzut -43 czyli 42kł
2. Siwy dorzut +28 czyli 108kł

Siwy:

1. Ob. 42kł - 15 wyparowania kł = - 37 ŻYW

ŻYW 109-37= 72
Ps. - 1 Wytrz zbroi (uszodzenie)

2. Ob. 108kł - 15 wyparowania kł = - 93 ŻYW

ŻYW 72-93=-11 lekka agonia!
Ps. - 1 Wytrz zbroi (uszodzenie)


Kilka sekund może zmienić świat, może ten świat zniszczyć. Tak czuł się właśnie siwy sciskając swój brzuch z którego wystawała rękojeść krótkiej broni. Kiedy grzał dupą glinianą posadzę czuł jak ciepła posoka barwi czerwienią jego dłoń. Wyrzut adrenaliny w krwi poprzez złość i niemoc sprawiło, że czół jakby zmaiast serca miał rozszalałego zakonnika dudniącego dzwonem na ratunek. Zycie z niego uciekało a on sam zaczął w tych kilku sekundach walczyć o swoją świadomość, chciał nie odpłynąć, ponieważ jedynym ratunkiem dla niego było teraz przeczołganie się do posłania i wyjecie z szkatułki zielonej mazi tamującej krwotok, której użył wczesniej na uchu owczarka. Niestety świat był dla niego teraz już odległą wyspą, rejestrował ruchy, krzyki odgłosy. Jednak otępiały umysł oddalał się od tego miejsca kierując siwego w pustkę bezmocy.

Zsunął się jeszcze bardziej i poczół jak zalewa go przyjemne ciepło nieproszonego snu.

Lekka agonia, ŻYW na poziomie wyższym -11% nie pozwala na wykonywanie świadomych akcji. Gwardzista wyeliminowany z walki. Choć wciąż żywy.
A tak wygląda nasz Siwy
Spoiler!
Obrazek
Ostatnio zmieniony 01 marca 2017, 19:44 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 marca 2017, 13:58

Westchnął kapłan, gdy zdradziecko sztylet rzucony wbił się w skórznię i w pierś. Poczuł ból ale jeno westchnął, bo pokojowe jego wezwanie spotkało się ze zwierzęcą agresją.

Miał Eithart nadzieję, że się zbrodzienie pomiarkują, gdy na nich zawołał z mocą kapłanskiego ostrzeżenia i od morderstwa odstąpią, ale mylił się bo obaj w swym źle zatopieni byli całkowicie i nie tylko rycerzowi, ale i tym którzy się zbudzili krzywdę chcieli uczynić.

Nie było tedy litości, dla takowych. Można ich tylko było w dziedzinę ich plugawego bóstwa wysłać, śmierć zadawszy. Walka to w słusznej sprawie była i Gorlamowi miła. Dokończył inaktnatcji czaru i póltorak jego zajarzył się światłość czyniąc w mroku i otuchę wlwając w serca walczących.

Zooczył, że Siwy z kuszy mierzy w zabójców i czym prędzej pola mu ustąpił, coby kusznik czysty strzał mógł oddać. potem ruszył aby złego ubić
Eithart spał w skórzni. Wyaprowałem 40kł, zatem wojownik ma 68 obrażeń. Czar rzucam na swój miecz. Światło powinno ułatwić walkę (niestety obu stronom). Eithart zaatakuje drugiego z zabójców.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 01 marca 2017, 22:41

Fral był zawodowym zabójcą. Nie bał się. Nigdy.
Wiedział, że nie zawali tym razem. Młody tworzysz okazałą się jednak zupełnym głupcem. Fral uświadomił sobie to w jednej chwili, kiedy się okazało że jego zioło nie potrafiło uśpić nawet osiemdziesięcioletniego dziadka. Ślepiec się poderwał i zaczął drzeć mordę. Potem wszystko się rozegrało szybko. Szybka ocena sytuacji.
Błysk kuszy. Dwóch ucieka do wyjścia, oni później. Najpierw ten z kuszą, szybko. Oba noże śmignęły w powietrzu kiedy dłonie zabójcy ze śmiertelną precyzją wyrzuciły je w dwóch krótkich naprzemiennych ruchach lewą i prawą dłonią. Zbyt późno, ułamek sekundy wcześniej bełt z gwizdem uderzył pod łopatkę młodego. Usłyszał jęk wirując w kolejnym ruchu i już wiedział, że dla młodego to ostatnia noc. Kusznik przewrócił się, nie był już zagrożeniem.
Dłonie przemieszczały się od pasa z nożami w kierunku uciekających. Nie pozwolić by uszli tak łatwo.
Dwa stuknięcia w ciała świadczyły o celnych trafieniach. Tyle wystarczy. Niech uciekają. Znajdzie ich potem po śladach krwi i... Zaraz . Oni nie uciekali, oni mnie odcinali od wejścia. Młokosy. Choć musiał przyznać, że zrobiła na nim wrażenie ich zimna krew.

Mało kto tak sprawnie działa. Trzeba uważać.

Błysk z lewej to krasnolud. Zabójca instynktownie zbalansował ciałem. Niepotrzebnie nie on był celem. Topór zazgrzytał wbijając się w czerep młodego. Szybko stało się jasne że najniebezpieczniejszy był krasnoludzki ochroniarz. Obrót, uderzenie, podcięcie. Dwóch mniej.

Doskoczyli do niego we dwóch. Krasnolud przeszkadzał u nóg. Z boku piecyk. Z lewej starzec z kijem. Ciasno.

Wojownik z amuletem zamachnął się półtorakiem. Zbyt wolny. Ten później, zdążę. Potrzebuję więcej miejsca, szybko.

Uderzenie ręką, bez patrzenia, jak na treningu, w bok głowy starca. Ślepiec się zatoczył, odpadł w mrok. To trzech, jeszcze dwóch. Wolno idzie.

Dwa szybkie cięcia wykonane przez półorka szybko otrzeźwiły zabójcę. Jeden prześliznął się po linii nad głową, kiedy zabójca pochylił się sprawnie. Drugi nie. Przejechał mu po piersi, żłobiąc głęboką ranę.

Cholera! Zapłaci za to.

Kapłan Asteriusza. Zabójca rzucił się do przodu ignorując na chwilę kapłana. Wiedział, że jak skróci dystans tamten nie będzie w stanie uderzyć półtorakiem tak by nie zranić ich obu. Wrodzone dobro tych kapłanów często powodowało niepotrzebne wahania. Tak uważał Fral. Szyki krok do przodu. Krasnolud uczepił się żelaznym uściskiem łydki, nie pozwalając wykorzystać pełnej palety ruchów. Cholera, źle.Zwarł się pólorkiem. W kłębowisku ciał sapanie i wymiana uderzeń nożami na przemian. Sztyletowali się nawzajem.
Spoiler!

[center]RUNDA II[/center]

Eithart (Sz 17)
Uderza półtorakiem. W międzyczasie uchyla się przed wywijającym kijem ślepcem.

Ślepiec (34sz)
Uderza kijem, skończy w następnej rundzie (III) przy 14Sz. Ale nie kończy. Zostaje powalony ciosem dłoni ale tego typu obuchowe szybko zejdą, za parę rund się ocknie z dużym siniakiem (zostanie do zaleczenia 1/10 obrażeń). Wbrew temu co w podręczniku tego typu obuchowe nie zabijają, inaczej bokserzy ginęli by w każdej walce po kilku ciosach.

Siwy
Tu jest gorzej. Z każdą kolejną rundą zmierza w kierunku bogów. :|

Krasnolud ochroniarz (Sz 30)
Wisi u nóg zabójcy.

Zabójca nr 1 (Sz100)
Uderza po raz drugi kindżałem krasnoluda, trafia pod żebra. (2seg) Uderza ze sztuki walki podcinając skutecznie krasnala (3 seg). Potem uderza dłonią w starca (1 seg) trafia. 110ob, dorzut +23. Nokaut jak dla mnie. Uderza Burga małym nożem do rzucania (1 seg), trafia, obrażenia 45kł +40SF -28 dorzut.

Burga (sz 52)
Uderza dwukrotnie. Pierwsze 65 pudło, drugi 34 wszedł, obrażania 85tn -10 = 75tn.

Teraz mamy taką sytuację że Burga ma 31sz a zabójca 30. Będą uderzać w siebie na przemian, aż jeden zginie. Morderca liczy, że zabije pierwszy i zasłoni się martwym ciałem Burga przed półtorakiem. A potem...

Burga. Rzut 93, nawet nie było blisko.

Zabójca. Trafienie. Obrażenia 45kł +40Sf -43 dorzut, lipa. Burga musiał zablokować mu ramię.

Burga Rzut 11 trafienie, obrażenia 85tn + 41 dorzut. I to jak widzę, załatwia sprawę.
Zabójca zachwiał się, nie potrafiąc stać prosto kiedy krwawiący równie obficie półork odsunął się od niego. Morderca upadł na kolana. Jego twarz zakrywały długie czarne włosy. Rękojeść noża sterczała mu z piersi. Silnie wbity zapewne aż w kości, ugrzęzł tam i Burga nie zdołał go wyszarpnąć, lepką od krwi ręką. Morderca podniósł głowę spoglądając krzywym uśmiechem na półroka. Przez jedną chwilę kiedy zakrwawieni patrzyli sobie w oczy, zdało się że powstała między nimi dziwnego rodzaju więź.

Potem rozpędzony, świetlisty półtorak dokończył dzieła.
Następny wpis dopiero koło soboty. Ale czujcie się swobodnie w opisach działań tuż po walce, rozmowie itd. Zachęcam by to odegrać. Już po wszystkim więcej krwi nie będzie. Przypominam nieśmiało, że niektórzy konają. Pisanie w nieładzie i wplatanie w to jeszcze myśli zabójcy to zabieg celowy, w zamierzeniu dynamizujący scenę.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 22 times
Been thanked: 15 times

Post autor: mastug » 01 marca 2017, 23:30

Weteran nie musiał walczyć już od wielu lat. Nie był świadom tego, że jego ciało tak osłabło, zmysły przytępiały a szybkość reakcji była tak żałosna.Wiedział, że może to być jego ostatni zryw, ostatnia potyczka. Nie wiedział, tylko czemu jeszcze żyje. Wnioskował, że musi być najmniejszym zagrożeniem.

Gdy słowo przestrogi wybrzmiało z gardła i uszu starca, przestrzeń wypełniła się dźwiękami. Ktoś jęczał , charczał i krztusił się krwią, ktoś inny inkantował zaklęcie. Nie wiedział ilu ma wrogów. Wiedział, że ma przynajmniej jednego sojusznika. Głos Eitharta dominował nad ciężkimi oddechami walczących.

Wsłuchiwał się aby zorientować się w sytuacji. Stukot zamka kuszy i ten dźwięk którego nie można z niczym innym pomylić, kiedy bełt wbija się ciało , tępy i krótki. Trafiony nieszczęśnik nie zdążył nawet jęknąć, upadł. Nasz czy wróg ? nie był w stanie tego ocenić.

W głowie starca nie mógł powstać spójny obraz sytuacji, zbyt dużo się działo.Nie miał wyboru, czekał, nasłuchiwał.

Dynamika walki była wyczuwalna za sprawą ruchu powietrza, dźwięków i drżenia ziemi. Tuż obok słyszał skrzypienie skórzni, metaliczny szelest kolczugi, szmer kamyków i piasku uciekających z pod stóp walczących, chlupot krwi. Ktoś doskakiwał, ktoś biegł, tuż obok w powietrzu, świsnęło ostrze. Jęk bólu i krasnoludzkie przekleństwo ujawniły pozycję sojusznika ale zdradziły też pozycję wroga.

Starzec skierował uderzenie tam gdzie spodziewał się przeciwnika. Nim jednak zdążył się zamachanąć poczuł tępy ból, zobaczył rozbłysk światła .. i zapadł w ciemność.
Ostatnio zmieniony 02 marca 2017, 00:08 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 02 marca 2017, 00:09

Wpisy pewnie pojawią się o ile ktoś pomoże Siwemu i Burdze :/ Sytuacja wygląda bardzo poważnie.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 02 marca 2017, 05:17

Dwa szybkie kroki i dwa ataki jeden wysoko markowany drugi niżej prosto w pierś. Taki był plan kiedy półork ruszał na przeciwnika. Jednak coś było nie tak. Bardzo nie tak. Nogi poruszały się wolniej niż powinny, skołatany umysł też coś hamowało. Czy to strach? Burga nigdy nie był w takiej sytuacji. Nigdy nie walczył o życie. Nigdy nie zabił człowieka, ani żadnego humanoida. Ale do kroćset zaplutych jadem węży Seta, stary kusznik zwijał się pod ścianą trzymając trzewia coby nie wypłynęły na zakurzone klepisko. Podróżowali razem od dłuższego czasu. Nie może go tak zostawić. No i najważniejsze czyż nie mieli ogromnej przewagi liczebnej?

Ten zlepek przepływających przez głowę myśli jednak nie poprawił sytuacji. Nadal czuł się jakby biegł w głębokim błocie. Coś stuknęło go w pierś. Cięcie górą markowane, dołem w pierś. Jasna cholera jak wolno. Jednak udało się tak jak na szkoleniu. Ostrze noża ze zgrzytem rozcięły mięśnie klatki piersiowej zabójcy. Jeszcze nie pociekła krew, nigdy od razu nie cieknie, chyba że trafiłeś w tętnicę wtedy się bardzo ciszysz z karmazynowej fontanny zwiastującej twoją wygraną, z mięśni dopiero po kilku sekundach. Byle by przeżyć jeszcze trochę, aż przeciwnik osłabnie lub skona. No i stało się, cyrkowiec skupił na nim całą swoją uwagę.

Teraz miało być jak na szkoleniu. Błyskawiczne ciosy. Trochę wprawy, dużo szczęścia. Ten kto szybszy wygra. Wolny umrze. Usłyszał szelest rękawów setyty, ruchy dłońmi i błysk sztyletów. Nie czuł bólu. Ból nadchodzi później. Czasem umierasz a on nie nadszedł. I ostatnie co czujesz to, że ciało cię nie słucha. Zdziwienie, dlaczego... a ty masz przerżnięte wszystkie ścięgna. Tak mówił ten co go uczuł. Burga sporo się uczył, a trafił na mistrza w nożownictwie. Półork zacisnął zęby i machnął nożem. Jakże wolno. W miejscu gdzie zadał cios już nikt nie stał. Tymczasem broń wroga nie próżnowała. Ciach... blaszka zbroi wyleciała w powietrze, ciach... przedramię hamujące przedramię. Pchnięcie noża półorka ... instynktowne na czuja. Wprost w korpus. Głęboko. Czas nieco spowolnił. To już koniec? Cyrkowiec cofnął się, wpatrzył w jego oczy. Trzonek noża wpitego po rękojeść sterczący z mostka. Cały umazany krwią. Czyją? W oczach zabójcy szacunek. Hołd dla wygranego...

Potężny cios miecza zrywa kontakt wzrokowy i nić życia setyty. Tam gdzie stał najniebezpieczniejszy człowiek jakiego w życiu spotkał Borga leżał rozpłatany niemal na pół, drgający korpus.

Wtedy nadszedł ból i krwotok. Jednak trafił. Cholera jednak trafił. Borgowi nagle pociemniało przed oczyma i zachwiał się. Wyrwał z sykiem nóż do rzucania tkwiący między żebrami a mostkiem. Zataczając się ruszył ku kusznikowi. On tam pół leżał, pół siedział w kącie. Między wargami pękały bańki z krwi. Ręce miał kurczowo zaciśnięte na brzucha, a mimo to między palcami płynęła krew.

- Panie - zacharczał Burga - panie - powtórzył głośniej - on kona - podszedł chwiejnym krokiem do Gorlamity. - Panie pomóż mojemu przyjacielowi. Błagam. Wiem, żeś krzewiciel wiary Gorlama. Ulecz go panie. Jeszcze jest czas.

Spoiler!
Ok. Więc tak pierwszy cios 57 obrażeń - 40 wyparowań = 17, drugi 42 - 40 =zaledwie 2, pozostałe 93 żyw - 17 i 2 = 74 żyw. Czy ostrza były zatrute, wkrótce się przekonam. Jednak póki co, broszę Einharta o pomoc. Wiem, że pierw powinno się leczyć szlachtę, ale nalegam by zajął się kusznikiem. Ponadto ruszam do plecaka po balsam z łoju niedźwiedzia i pasy lnu na bandaże i próbuję opatrzyć kusznika i zatrzymać agonię. Jeżeli nikt tego nie zrobi to później krasnoluda. Rycerzem pewnie ktoś się zaopiekuje wcześniej.
Zabieram nóż, umyję go jak opanujemy sytuację kryzysową.
Ostatnio zmieniony 02 marca 2017, 06:48 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 02 marca 2017, 14:07

Kapłan spojrzał po konających. Musiał szybko zdecydować kogo i jak ratować. Jego amulet świecił pustkami, ale Eithart wiedział, że wykrzesa z niego jeszcze na tyle mocy, aby udało mu się rzucić dwa proste zaklęcia tamujące krwawienie, tak aby ranni nie odeszli zbyt wcześnie z tego świata. Kusznik leżał bez ducha. Krasnoludzki kupiec błagał o ratunek dla jego gwardzisty, a chwilę potem okazało się, że i rycerz jeszcze dycha.

Na domiar złego nożownik zwany Burgą także zwalił się na ziemię jak kłoda. Gorlamita szybko ocenił, że będzie zmuszony opróżnić amulet do cna. Dwóch najciężej rannych poratować magią, pozostała dwójka będzie musiała liczyć na to, że chleb zagryziony z pajęczyną i czyste płótno zratują im skórę. Nie czas był teraz aby patrzeć, kto w jakiego boga wierzy. Ratunek wojownikom, co przeciw setytom stanęli nieść było trzeba.

Podszedł wpierw do Siwego i rzucił czar. Potem do krasnoludzkiego gwardzisty i krzesając ostatnią iskrę z amuletu rzucił kolejne zaklęcie, pamiętał jednak, że kupiec zaklinał się iż zapłaci. Ofiara stosowna mogłaby podreperować stan amuletu i pozwoliła dalej dobro czynić.

Krzyknął potem aby czym prędzej chleba z pajęczyną kto zagryzł i płótna zerwał. Wbił wciąż jaśniejący miecz w ziemię, tak aby mu światłą dał i spojrzenie lepsze umożliwił. Przyklęknął przy rycerzu, który wyraźnie zatrutą bronią ranion został. Zrobił szybko co mógł, pomny, że jeszcze Burga bez ducha leży na ziemi. Wiedział jednakże, że ten najwięcej czasu ma i nim się jako ostatnim zająć może. Oczyścił mu ranę z jadu, jak tylko potrafił i nałożył obu opatrunki Gorlama o litość błagając, aby jego zabiegi skutek odpowiedni przyniosły.

Na końcu zaś zajął się swoją raną.

OK. Znow na razie tylko na szybko w technicznym. Dodam fabularke przy najblizszej okazji.

Zajmuje sie najpierw najciezej ranymi, tzn tymi, ktorzy nie daja znakow zycia. Pada na Siwego, bo rycerz trupnal juz dokumentnie powoli odchodzacego w objecia swojego boga. Potem ogarne tych lzej rannych. (I zeby nie bylo, pierwszy przeszukam zwloki rycerza w poszukiwaniu skarbow. Prosze o stosowne rzuty w odpowiedniej tabelce;) - oczywiscie to taki zarcik) ;)

Jesli potrafie zastopowac agonie tradycyjnymi metodami, to robie to. Jesli nie, to rzucam Przelamanie Slabosci za 5PM. Mam jeszcze 10PM wiec powinno starczyc na dwa razy.

Jak już się z wszystkim uporam nie omieszkam wystawić faktury VAT kupcowi, płatność jedynie w złocie przyjmuje, żadnych tam 30dniowych terminów płatności;)
Ostatnio zmieniony 03 marca 2017, 13:26 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 02 marca 2017, 23:16

- NIEE! - krzyknął krasnoludzki kupiec rzucając się bardzo żwawo do nóg kapłana. - Zostawcie tamtego... on na nic. Jemu już nie pomożecie, ratujcie mi ochroniarza, panie! - uczepił się poły płaszcza Asterianity - Ja... ja, zapłacę wam... - powiedział z trudem jakby zwalczając jakąś skrytą niechęć. Po czym rzucił się do ciała krasnoluda obracając go na wznak. Przyłożył ucho do klatki tamtego.

- Jeszcze dycha! - rzucił zadowolony. - No dalej że, pomóżcie mi kapłanie...

Burga ruszył chwiejnym krokiem w kierunku kusznika. Czerwień posoki na posadzce powiększała się powoli wokół gwardzisty. Każdy krok półorka był coraz cięższy i cięższy. W końcu nogi odmówiły posłuszeństwa. Runął na kolana.

-Hyyymmpp... - rozległo się spod ciała pierwszego zabójcy. Ręka rycerza drgnęła zaciskając się na kudłach zabójcy. Ale prawie bez siły. Wyglądało to jakby rycerz nadal myślał, że walczy o życie.

- Na cyce Arianny! Toż i ten żywie jeszcze - rzucił Krasnolud i rozdziawił usta z bezbrzeżnego zdziwienia. W mig potem doskoczył do ciała zabójcy zwalając go z młodzieńca.

Burga tracił ostrość wzroku. Czuł jak drętwienie z okoli rany po nożu coraz bardziej rozchodzi się po ciele, wędrując zdradliwie jego własnymi żyłami do każdej części jego ciała. Po chwili obraz przed oczyma zafalował i zdawało mu się, że znów widzi twarz zabójcy na moment przed uderzeniem miecza. Wzrok tamtego. Krzywy uśmiech. To nie był hołd dla wygranego... to była zapowiedź jego porażki. Porażki Burga.

- Nie...ch... cię.. diab... - półork nie skończył przekleństwa. Drętwiejące od trucizny wargi zdradziecko odmówiły posłuszeństwa. Burga runął na twarz.
Kogo i jak ratuje kapłan? Trudny wybór. :|
Spoiler!
Wykorzystuję rzuty Mastuga do losowania, zabójcy mieli łacznie przy sobie 5 szt zł i 60 sr.
Cztery flakoniki, zamknięte, w środku dziwna lekko płynna substancja, Ktoś otwiera?
Dwie porcje czarnej mazi w zawiniątkach, zapach i wygląd jak to co było na ich nożach.
Łącznie 32 nożyki do rzucania na czterech skórzanych pasach. Po dwa kindżały przy bokach.
2 porcje zioła, zapach jak to które nadal dymi się nad paleniskiem.
Prócz tego ubranie. Pod rozciętym przez półtorak ubraniem jednego zabójców, widać wyraźnie wielki tatuaż kobry biegnący przez całe plecy i częściowo przez ramię. Prz ich jukach jest zaś jedna minikusza, kilkanaście bełtów do niej i nieistotne szpargały typu linka, naczynia, koc, onuce itd.
Spoiler!
Burga. Nie rzucamy na truciznę bowiem dostałeś tylko resztkami tego co nie zatrzymało się na krasnoludzie i jego puchowej przeszywanicy. Ot taki tam fabularny opisik. Ciekawe co zrobi kapłan jak mu się tyle ofiar na raz trafia.
Spoiler!
Siwy. Jako że jesteś na lekkiej agonii, teoretycznie masz od tego momentu rundę kiedy zgodnie z zasadami mogłeś się opatrzyć. Pierwszy nóż nie powodował wykrwawienia bo to rana powierzchowna. Uznałem, ze przewróciłeś się tak by docisnąć ranę i zmniejszyć upływ krwi. Robie to dla dobra dalszej sesji oraz w zgodzie z zasadą: w razie skrajnych wątpliwości, na korzyść gracza.

Tatuaż kobry jaki mają na plecach zabójcy, są znakiem wrażego ci klanu z Gasty. Znasz ich ponieważ terminowałeś w innym klanie, chowających pewną urazę do nich. Podobno ich klan ma silne związki ze świątynią seta. jakbyś dotarł do swoich z Gasty może byś wyniuchał coś więcej na ich temat. Twój klan ćwiczy gwardzistów-zabójców. Honorowych gwardzistów wyuczonych w brudnych sztuczkach, by im przeciwdziałąc. Chronicie najważniejsze persony w mieście. Klan Kobry trudni się w dokładnie odwrotnych kwestiach.
W gaście jest jeszcze liczący się klan Czarnego Pająka, kilku niezwykle zdolnych wolnych strzelców i parę małych nie liczących się klanów zabójców.

Spoiler!
Tatuaż kobry jaki znajdziecie na plecach zabójcy, są znakiem znanego ci klanu skrytobójców z Gasty. Trudnią się tylko dla zadań zleconych. Zabijanie przypadkowych wędrowców to zupełnie nie w ich stylu. Są podobno bardzo drodzy w najęciu. Działali nawet kiedy byłeś w sile wieku. To stary klan. Podobno trwa bo ma silne konszachty z wyższymi sferami i głownie dla nich pracuje. Ich mistrz to podobno Onga-Ran, cokolwiek to znaczy.
[center]***[/center]

Burga zamrugał oczami. Musiał być dzień. Zaraz po świcie. Nie wiedział ile ale wyraźnie już dniało.

- ....a najbardziej wkurwiajace jest to, że nie dość że chcieli zabić to jeszcze i okraść, jak tak można! - wyrzucił z siebie kupiec przemierzając pomieszczenie w kierunku jeńców. Nie potrafił przeboleć że wszelkie wierzchowce zostały powiązane a koń Eitharta i Siwego okulbaczony i przygotowany do jazdy. Takoż koń rycerza i jego dwa osiołki ode wozu.

- Gadaj gówniarzu! Raz jeszcze grzecznie proszę.. - powiedział kupiec i zagroził młodemu tęgą lagą, żarzącą się jeszcze ogniem na końcu.

- Ja, prawe godam... spotakilm przed miastem... dali nóż i kazali pilnować, nic nie mówili o tym, wszystkim. Tylko że mnie sztuczek nauczą. I się cieszyli wielce.

- Głupku ty jeden - powiedział kupiec - toż ci mówię, że kozła z ciebie zrobić chcieli jeno. Mówże więcej bo oczy wypalę.

Obie związane kobiety wybuchły płaczem słysząc tą groźbę, tak luźno rzuconą w powietrze.

- Panie to choć wypuście nas wolno, my do kapliczki katańskiej za mostkiem. Po zdrowie tam szłyśmy i nam się przygoda zła w fachu trafiła. To zaraz za mostkiem, raptem pół dnia drogi, prawdę godamy. My nie winne panie! - wyrzuciła z siebie jedna.

- Milcz! - warknął brodacz- Kto cię o zdanie pytał suk.... ooo, patrzcie. Kapłanie, patrzcie oczy otworzył! - powiedział wyrzucając gruby wskazujący paluch w kierunku Burga.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 22 times
Been thanked: 15 times

Post autor: mastug » 03 marca 2017, 01:52

To był piękny Gabse-ran. Powietrze wypełniał zapach wiosennej łąki a oczy cieszyły połacie kolorowych kwiatów. Był szczęśliwy, wracał do domu. Po tych wszystkich bitwach , po udrękach i znojach teraz mógł iść boso. Miękka trawa chłodziła jego zmęczone długą podróżą stopy. Jeszcze tylko jedno wzniesienie i już będzie widać wioskę. Oczami wyobraźnie widział już żonę i dzieci biegnące mu na spotkanie ...

Nozdrza wypełnia zapach spalenizny. Jego bose stopy kruszą czarne węgle pozostałe ze spalonych ścian i stropu. Jego dom..

Przerażenie odbiera mu duszę, wyrywa wnętrzności, zatrzymuje oddech ... Jej twarz na wpół zwęglona na wpół nietknięta, piękna. Tuliła go do ostatnich chwil ...

Krew wymieszana z węglem i ziemią, szuka, kopie gołymi rękami. Do krwi poranione palce.. Nigdzie go nie ma .. Na bogów NIEE! NIEEEE!

NIEE! - okrzyk krasnoluda wyrwał starca z demonicznego snu. Chciał wstać lecz pulsujący ból głowy odebrał mu wolę ruchu. "Boli więc żyję" -pomyślał. Wsłuchał się w otoczenie. Nikt już nie walczył. Ktoś jęczał, ktoś błagał.

Wtem tuż koło niego usłyszał coraz cichszy ale znajomy głos.

- Nie...ch... cię.. diab... - to Borgo, był blisko. Żebrak wiedział, że było z nim źle. Ledwo oddychał, a oddech miał coraz płytszy. Krew strumieniem rozchlapywała się na podłodze.

- Trzymaj się chłopcze - powiedział najspokojniej jak umiał

Starzec mimo bólu wstał i zbliżył się do towarzysza. Wymacał gdzie ma głowę , gdzie barki. Najważniejsze było gdzie trzyma ręce, bo tam ma największą ranę. Instynktownie tamuje największy krwotok. Starzec był przyzwyczajony do krwi, do umierania i jęków konających , ale Borgo był dzielny, nie jęczał, przeklinał tylko.

Ślepiec wiedział, że sam nie da rady go opatrzyć a rany zbyt krwawią. Nie ma wiele czasu - za raz wykrwawi się i umrze. Nie ma wyjścia - pomyślał - po czym z zawiniątka przy pasie wyciągnął swój skarb, liście rozszczepionego ziela - jedyną naprawdę cenną rzecz jaką miał. Podzielił je na porcje, część wcisnął w ranę w boku która najbardziej krwawiła, resztą natarł mniej obficie krwawiące rany.

Nie mógł nic już więcej zrobić, czekał uciskając ranę. Znał magiczne właściwości rośliny, ale modlił się w myślach aby zadziałało na czas.
Ostatnio zmieniony 05 marca 2017, 20:44 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ