Ungo sprawdził czy klapa na poddasze jest otwarta po czy wrócił do Sureliona. Karczma jak na razie wydawała się bezpieczna, lecz taki stan mógł w każdej chwili się zmienić. Ungo poszedł do pokoju gdzie Surelion i reptilion rozmawiali z gnomem. Oparł się ościeżnicę tak, żeby jednocześnie widzieć korytarz i pokój. Odruchowi sięgnął po zwisającą u pasa drewnianą fajkę o długim cybuchu. Nie miał już ziela do palenia, ale przedmiot zajmował wiecznie ruchliwe ręce.
Nie podobało mu się, że Surelion może chcieć przespać się w karczmie dla sprawdzenia czy i jego dopadną koszmary. To mogła być pułapka. Pusta karczma nocą i kilku śpiących tu śmiałków. Zły scenariusz. Zbyt niebezpieczny. W razie co zostawi się tu reptiliona.
Krasnoludowi zaburczało w brzuchu. Zjadł jedynie tyle żeby nie wydawało się dziwne, że nic nie je,a teraz głód dawał o sobie znać. Strawa mogła być zatruta zsyłającymi koszmary truciznami. Nie mówił tego innym, bo po raz wtóry nazwali by go paranoicznie podejrzliwym, ale on musiał to sprawdzić. Miał wątrobę z kamienia i mała dawka nie powinna na niego zadziałać. Zresztą za chwilę pójdzie do wychodka, wypije wodę z solą i wyrzuci wszystko z żołądka a na jej miejsce trafi suszone mięso.
Spod krzaczastych brwi, przejrzyste brązowe oczy khazada wpatrywały się w gnoma. Karczmarz wydawał się mówić prawdę. Nie wykonywał żadnych skrępowanych ruchów, nie pocił się i nie rzucał spojrzeniami na boki. To dobrze, ale karczmarze często byli wprawieni w kłamaniu, a ten tu bez większych kłótnie oddał swój zarobek. Dziwne. Lecz mógł mieć ku temu powód inny niż wciągnięcie Sureliona w pułapkę, mogło mu bardzo zależeć na ich pomocy.
Opowiastka gnoma była taka sobie i nie wyjaśniała zbyt dokładnie co tu mogło zajść. Podejrzany el Hurron Farhugor może i przyłożył łapska do plajty gnoma, ale mógł być po prostu jego konkurentem, którego gnom chciał pozbyć się przy okazji.
Reptilion łyknął opowiastkę gnoma jak głodny pelikan rybę, ale to dobrze, niech Baruba Dargaras myśli, że mu uwierzyliśmy. Stanie się pewny siebie i może powie coś co pozwoli wyłapać jego kłamstwo.
Tymczasem Saar nakręcał się jak pewne zabawka napędzana skrzętnie skręconym drutem. Ten to miał pomysły. Gdyby był trupiarzem to rozkopałby każde miasto do fundamentów wietrząc wszędzie skryte martwiaki. Czy karczma nie stała na starożytnym cmentarzysku? He he to dobre. Cały Ostrogar był wielkim cmentarzyskiem. W całej stolicy nie było piędzi ziemi, która nie przesiąkła krewią jego pobratymców, gdy wkroczyli tu orkowie pierwszego Katana. A tu w Chłopskim Kroczu? To jedno wielkie cmentarzysko. Ile to razy Chłopskie Krocze płonęło w swojej historii zanim zakazano biedocie stawiać swych chałup z drewna. Dwa czy może trzy razy? Wszystko tu stoi na kościach i zgliszczach.
Znowu zaburczało mu w brzuchu - to mogło wzbudzić podejrzenia - trzeba oszukać organizm i wytworzyć trochę śliny.
Krasnolud nie spuszczając oka, z karczmarza i korytarza, wziął do ust fajkę i przeżuł jej ustnik.
Jednak trzeba przyjąć, że koszmary nawiedzają tu gości. Wierząc karczmarzowi koszmary były tu nie od zawsze, ale od pewnego czasu. No dobra, jak jam bym chciał wykurzyć gnoma z karczmy koszmarami u klienteli jakbym to zrobił. Trzeba zadać sobie i gnomowi kilka pytań. Jakie ... zastaówmy się. Coś działającego lokalnie, omijającego piwniczkę.
Tylko piętro czy stryszek też? Każdy pokój czy tylko wybrane. Czy karczma przylega do innych budynków? Czy tylko w tych pokojach przyległych straszy? W którym spał gnom? Co mieście się w przylegających budynkach? Kogo są własnością? Kto tam mieszka? Czy nie ma otworków w ścianach do wpuszczania dymów i oparów?
Krasnolud ponownie przeżuł fajkę i zmarszczył czoło.
Gdyby był to nieumarły to jakiego typu. Czyżby dusiołek, duch albo zmora.
Co było w koszmarach? Czy każdy śnił to samo czy do innego? Czy ubył im energii życiowej.
Czy po takiej nocy byli nad wyraz osłabieni? Gdzie to bydle siedziało by za dnia? Czy byłoby byt eteralne czy z krwi i kości. Zalęgło się samoistnie czy ktoś temu dopomógł. Czy tym władał, czy nie miał kontroli.
Czy koszmary dręczyły kilka osób naraz? Czy tylko jedno jednej nocy, czy kilka? Jednocześnie czy po sobie? Czy tylko w nocy, czy też może śpiący w dzień je miewają?
Krasnolud splunął w kąt i znowu dobrał się do fajki.
A gdyby to była klątwa. To za co. Na kogo lub na co rzucona. Jak ją potwierdzić lub odrzucić?
A jeżeli osoby mające rzekome koszmary byli podstawieni, a karczmarz tak w nie uwierzył, że sam ich doznał. Jak to potwierdzić? Łatwe, ktoś sprawdzony z nerwami ze stali musiałby tu się przespać.
Trzeb się też zastanowić dlaczego w piwnice nikt nie cierpi na koszmary.
Czy jest tam jakiś symbol fałszywego boga, który chronił by gnomie sny? A czy sam karczmarz afiszuje się ze swoim wyznaniem. Masz gdzieś symbol kłamliwego bóstwa gnomie? Pokaż no czy ci coś nie zwisa na szyi.
Czy w pokojach są jakieś symbole bóstw?
Tyle pytań bez odpowiedzi! Krasnolud warknął i pomamrotał po krasnoludzku pod nosem. Czas już zdobyć na nie odpowiedzi.
Sprawdźmy jak bardzo karczmarz nie lubi tego el Hurron Farhugor.
- el Hurron Farhugor..... - powiedział głośno, przeżuł jeszcze raz ustnik czekając aż gnom skupi na nim uwagę
- el Hurron Farhugor brał udział w przetargu? Kim on jest i czym się zajmuje?
Krasnolud poczekał na odpowiedź, wpatrując się bez zmrużenia oka rozmówcy. Popukał się fajką w brodę po czym przeszedł do kolejnych pytań. Nie pozwalał gnomowi na krasomówstwo przerywał mu i wymuszał spojrzeniem konkretnych odpowiedzi.
Kolorem pytania jakie zada krasnolud.