Prowadzona ściszonymi głosami nerwowa konwersacja trwała ledwie krótką chwilę, a już pierwsi gapie zaczęli pojawiać się na ulicy szukając źródła wcześniejszej awantury. Eco postąpił kilka kroków w ich stronę i to wystarczyło, by widok uzbrojonego miejskiego strażnika wszystkich skutecznie przepłoszył.
Pochylony nad Borlonem Milcarr wyjął z ucha rybaka niewielką czarną strzałkę, podał ją z ogromną ostrożnością gwardziście. Zarzucony na ramię Borlon wydał się nożownikowi ogromnym ciężarem, swą bezwładną masą napierając na ciało zabójcy.
- Niczego nie zapomniałeś? - syknął Milcarr. Eco mruknął w odpowiedzi pod nosem, spozierając z dziwnym wyrazem twarzy na martwą kobietę. Nie czekając ani chwili dłużej, obciążony zwłokami mieszaniec ruszył powolnym krokiem ku ulicy wiodącej do własnego kwartału dzielnicy. Perspektywa zaniesienia zwłok Borlona do jego domostwa napełniała zabójcę posępnym przestrachem, bo życie nie przygotowało go zbyt dobrze na dzielenie się z rodzinami zmarłych strasznymi wieściami.
Eco odczekał, aż Ślepak odejdzie w głąb rewiru, potem przykucnął obok czarnowłosej piękności. Jego umysłem zawładnęła dzika namiętność trzymana na wodzy jedynie poczuciem niejasnego zagrożenia. Żal było zostawiać tak wyjątkowy obiekt pożądania w błocie na pastwę ulicznych rabusiów, ale wyjątkowa sytuacja nie pozwalała mężczyźnie na folgowanie swym mrocznym żądzom.
Kiedy wyjęta z szyi dziewczyny strzałka wylądowała obok swej siostrzanej wersji w sakiewce strażnika, ten uklęknął raz jeszcze obok elfki i ulegając chwili słabości pomiętosił jej biust przez mokry materiał kaftanu.
- Byłoby ci naprawdę dobrze - mruknął niechętnym tonem, podnosząc się z kolan i zawracając w stronę ulicy. Najbliższa, a zarazem przypisana mu strażnica znajdowała się na krawędzi labiryntu kilkunastu przejść i alejek, dostatecznie przestronnych, by podążający nią po zmroku strażnik nie został z zaskoczenia pchnięty zza węgła nożem.
Zmówiwszy pod nosem modlitwę o protekcję ze strony Kielicha Magii, Eco ruszył w przeciwną do Milcarra stronę chcąc dostać się czym prędzej do siedziby stróżów prawa.