PBF - Okna Duszy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 czerwca 2017, 16:45

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

Prowadzona ściszonymi głosami nerwowa konwersacja trwała ledwie krótką chwilę, a już pierwsi gapie zaczęli pojawiać się na ulicy szukając źródła wcześniejszej awantury. Eco postąpił kilka kroków w ich stronę i to wystarczyło, by widok uzbrojonego miejskiego strażnika wszystkich skutecznie przepłoszył.

Pochylony nad Borlonem Milcarr wyjął z ucha rybaka niewielką czarną strzałkę, podał ją z ogromną ostrożnością gwardziście. Zarzucony na ramię Borlon wydał się nożownikowi ogromnym ciężarem, swą bezwładną masą napierając na ciało zabójcy.

- Niczego nie zapomniałeś? - syknął Milcarr. Eco mruknął w odpowiedzi pod nosem, spozierając z dziwnym wyrazem twarzy na martwą kobietę. Nie czekając ani chwili dłużej, obciążony zwłokami mieszaniec ruszył powolnym krokiem ku ulicy wiodącej do własnego kwartału dzielnicy. Perspektywa zaniesienia zwłok Borlona do jego domostwa napełniała zabójcę posępnym przestrachem, bo życie nie przygotowało go zbyt dobrze na dzielenie się z rodzinami zmarłych strasznymi wieściami.

Eco odczekał, aż Ślepak odejdzie w głąb rewiru, potem przykucnął obok czarnowłosej piękności. Jego umysłem zawładnęła dzika namiętność trzymana na wodzy jedynie poczuciem niejasnego zagrożenia. Żal było zostawiać tak wyjątkowy obiekt pożądania w błocie na pastwę ulicznych rabusiów, ale wyjątkowa sytuacja nie pozwalała mężczyźnie na folgowanie swym mrocznym żądzom.

Kiedy wyjęta z szyi dziewczyny strzałka wylądowała obok swej siostrzanej wersji w sakiewce strażnika, ten uklęknął raz jeszcze obok elfki i ulegając chwili słabości pomiętosił jej biust przez mokry materiał kaftanu.

- Byłoby ci naprawdę dobrze - mruknął niechętnym tonem, podnosząc się z kolan i zawracając w stronę ulicy. Najbliższa, a zarazem przypisana mu strażnica znajdowała się na krawędzi labiryntu kilkunastu przejść i alejek, dostatecznie przestronnych, by podążający nią po zmroku strażnik nie został z zaskoczenia pchnięty zza węgła nożem.

Zmówiwszy pod nosem modlitwę o protekcję ze strony Kielicha Magii, Eco ruszył w przeciwną do Milcarra stronę chcąc dostać się czym prędzej do siedziby stróżów prawa.
OK, deklaracje przyjęte. W następnym rzucie przygotuję osobne wstawki dla Milcarra niosącego Borlona do domu oraz dla Eco przekazującego sprawę towarzyszom służby. Przyjąłem do wiadomości, że po ściągnięciu z domu Otlafa wszyscy spotkacie się w miejscu, o którym jeszcze nie wiem (poproszę w międzyczasie o info).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 czerwca 2017, 17:07

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

Zamknąwszy za sobą podniszczone drewniane drzwi, Milcarr przylgnął do nich plecami i zdjął z oczu czarną przepaskę ślepca. W jego uszach wciąż jeszcze dźwięczał rozpaczliwy lament żony Borlona, kiedy złożył przed wyrwaną ze snu kobietą ubłocone ciało jej męża. Czmychnął z rozbrzmiewającego szlochami dzieci domostwa niczym niepyszny, nie potrafiąc się odnaleźć w roli pocieszyciela.

Oczyszczone z zaćmy oczy przenikały bez trudu głęboką ciemność zalegającą w pokojach niewielkiego mieszkania. Milcarr westchnął głęboko wspominając raz jeszcze tragedię rodziny Borlona, potrząsnął głową. Surelion da, sąsiad zostanie pomszczony z nawiązką, lecz teraz nożownik nie mógł jeszcze niczego zrobić. Stąpając na czubkach palców niczym bezgłośny cień, mieszaniec przeszedł do sąsiedniego pomieszczenia i przystanął w milczeniu nad zbitym z sosnowych desek łóżkiem.

Jego oczy prześlizgnęły się powoli po wyraźnie rysujących się pod kocem kształtach śpiącej postaci, po rozsypanych na sienniku kruczoczarnych włosach i skórze obnażonych ramion. Nie dziwota, że ogarnięty spazmem odruchowej paniki, pomylił w tamtym zaułku nieznajomą elfkę ze śpiącą na posłaniu kobietą.

Patrisha miała w swych żyłach niczym nieskażoną krew elfiej rasy, zaświadczała o tym swoją urodą, kształtem policzowych kości, uszu i ust. W przeciwieństwie do swego raczej mało przystojnego męża wszędzie z miejsca zwracała uwagę przechodniów, nie tylko wyglądem, ale i ujmującym zachowaniem. Spoglądając na śpiącą żonę Milcarr kolejny raz z rzędu spróbował odpowiedzieć sobie na pytanie, czemu Patrisha postanowiła związać się właśnie z nim, ubogim mieszańcem krwi o dostrzegalnych cechach orkowego dziedzictwa. I kolejny raz nie znalazł jasnej odpowiedzi, co wcale nie przyniosło mu ukojenia. Utalentowana w wielu dziedzinach, małżonka zabójcy pomagała mu w utrzymaniu rodziny poprzez wyrób i sprzedaż balsamicznych maści na poprawę urody, sporządzanych w oparciu o sekretne elfie receptury i sprzedawanych na ostrogarskich targowiskach szpetnym ludzkim mieszczkom. Gdyby nie jej ciężka i żmudna praca, Milcarr nie nadążałby z realizacją kolejnych zleceń na płatne zabójstwa, tak drogie było życie w Ostrogarze, do którego oboje kiedyś wyjechali z rodzinnych stron w nadziei na lepsze życie.

Nie chcąc zbudzić Patrishii, nożownik oderwał od niej z ogromną niechęcią wzrok i przemknął do sąsiedniego pokoju. Jego obuta w mokrego łapcia prawa stopa natychmiast oparła się na czymś kanciastym, czymś boleśnie wbijającym się w ciało. Tłumiąc w ustach syknięcie, mężczyzna pochylił się przy niewielkim łóżeczku i podniósł z uklepanej podłogi drewnianą figurkę szablozębnego tygrysa. Obracając ją w palcach dosunął się do zawieszonej na ścianie półeczki, na której tkwiły ułożone starannie w szeregi podobne drewniane figurki, wszystkie bez wyjątku składające się na kolekcję rozmaitych pod względem rozmiaru i pozy tygrysów.

Dziecko spało oddychając ledwie zauważalnie, pogrążone w głębokim śnie.
Pomyślałem sobie, że ekipa osiadła w wielkim mieście faktycznie powinna mieć krewniaków, dlatego popuściłem wodze fantazji i stworzyłem Milcarrowi własną rodzinę! Jakiekolwiek podobieństwo do świata realnego jest oczywiście całkowitym przypadkiem! Ciało Borlona zostało oddane wstrząśniętej żonie, więc po kontrolnej wizycie we własnym domu mieszaniec może śmignąć ciemnymi uliczkami Krocza do umówionego z Eco miejsca spotkania.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 czerwca 2017, 17:42

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

Dwupiętrowa strażnica miejska tym się różniła od sąsiadujących z nią ruder, że całkiem niedawno pomalowano ją na nowo wapnem, przez co z daleka zwracała uwagę obraźliwymi napisami adresowanymi do skorumpowanych rezydentów. Zbliżający się do budynku Eco został okrzyknięty przez kilku stojących na zewnątrz strażników, grzejących się przy podpalonych koszach z węglem. Bijący od płomieni blask rzucał ruchliwe cienie na ścianę strażnicy i pokruszone resztki brukowych kostek przed wejściem.

- Eco, to ty? - spytał jeden ze strażników, otyły człowiek w rozpiętej skórzni zwący się Kregen - Żadna dziwka cię nie zechciała, że wracasz do roboty? Miałeś przecież wolną noc.

- Chędoż się, parchu - warknął bez cienia złośliwości Eco, nawykły do rubasznie brutalnych relacji z towarzyszami służby - Mam podwójne morderstwo, w zaułku za ulicą Pierzastego Węża. Zgłoszę to skrybom i znikam. I coś dla twojej wiadomości, grubasie. Ja będę niedługo ruchał, a ty nawet nie wymacasz własnego fiuta, boś go sobie przygniótł tym basiorem.

Stojący przy koksownikach strażnicy roześmiali się chrapliwie, wszyscy z wyjątkiem złorzeczącego ordynarnie Kregena. Eco nie czekał na jego ripostę, zamiast tego zniknął we wnętrzu cuchnącej wilgocią i starym potem budowli kierując swe kroki do kantorkom katańskich skrybów. Podobnie jak w każdej innej strażnicy, również tutaj biegli w sztuce pisania urzędnicy skrupulatnie odnotowywali w księgach wszelkie występki i zbrodnie, tworząc ogromne archiwa, których nikt zazwyczaj nie potrzebował i którymi mało kto się interesował.

Nocna zmiana trafiała się z reguły tym, którzy podpadli swoim zwierzchnikom, toteż Eco nie poczuł większego zdziwienia na widok drzemiącego w kantorku niziołka o dobrotliwej pucołowatej twarzy.

- Nie śpij, Grombo - gwardzista trzepnął skrybę w głowę ściągniętą z dłoni rękawicą, momentalnie wyrywając niziołka z drzemki - Co tak gały wytrzeszczasz, nie poznajesz mnie? Coś znowu sknocił, że cię sierżant na noc posadził, co?

- Nie twój interes, Eco - wymamrotał Grombo, który co rusz narażał się czymś kadrze dowódczej - Czego chcesz? Już ci na kreskę nie chcą dawać chlać, że wróciłeś na ochotnika do roboty?

- Pleciesz jakbyś się z centaurem na łby zamienił - Eco spojrzał na skrybę z wyższością, wypiął dumnie pierś - Przywiódł mnie tutaj święty obowiązek, albowiem nakryłem zbrodzienia. Uciekł co prawda, ale jeszcze zasrańca dorwię. A ty skrobnij tam na tych swoich papierkach, że jedna taka elfka została zamordowana na Pierzastym Wężu i trzeba sprowadzić do piwnic jej ciało, żeby je dokładnie zbadać. Bardzo dokładnie. Najlepiej jakbym się tym sam zajął, rozumiesz?

Zajęty otwieraniem rejestru zgonów niziołek podniósł na Eco głowę i otworzył usta, by zaraz bezgłośnie je zamknąć. Strażnik zesztywniał natychmiast uświadamiając sobie, że skryba spogląda nie na niego, a poza plecy swego rozmówcy.

- Eco, ty leniwy obszczymurze! - nieprzyjemnie szorstki głos przeciągnął po uszach gwardzisty twardą szczotką niemiłych dźwięków - Wreszcie cię spotykam, a już myślałem, żeś się zakopał w pryzmie końskiego gówna.

Starając się zachować kamienne oblicze Eco zwrócił twarz w stronę sierżanta Fleituha, dusząc w sobie uczucie bezbrzeżnej nienawiści. Wysoki i silnie zbudowany ork spoglądał na podwładnego z grymasem pogardliwej odrazy, która jeszcze bardziej odejmowała urody jego i tak mało pociągającej aparycji.

- Myślałeś, że o tobie zapomnę? Mamy sprawę do wyjaśnienia, bardzo śliską sprawę. Nie rób takiej miny, melepeto, mnie nie zwiedziesz. I nie próbuj kłamać, bo ci tak nakładę po pysku, że ani jeden ząb się nie ostanie. Wiesz, o czym mówię czy udasz głupka? Och, przepraszam, ty nie musisz przecież udawać, głupku. Myślałeś, że to się nie wyda?
Sam jeszcze nie wiem, o co chodzi, ale tak się nakręciłem improwizowaniem tej scenki, że z wrażenia aż mi słabo. Ale spoko, może Eco już wie, co narozrabiał i spróbuje się samemu bronić, hę? Sierżant Fleituh to wyjątkowy skurczybyk, rasowy ork, nietolerancyjny, szowinistyczny i wredny z natury. Od dłuższego czasu szuka haków na Eco i chyba coś znalazł! :o

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 09 czerwca 2017, 20:12

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

- No w końcu ktoś to zauważył! Uśmiechnął się zadziornie Eco. Już myślałem, że będę musiał wam kryształy górskie od alchemików przynieść boś ślepi jak cep.

Widząc lekki uśmiech na chłopięcej buźce Grombo - gwardzista warknął na niego srogo. - Cisza! kto Ci pozwolił się śmiać?! Chcesz obrazić sierżanta? W manifestacji siły walnął ciężką pięścią w drewniane biurka, aż podskoczył w jednym czasie kałamarz i niziołek.

- No słucham, jakie są wasze prze-my-śle-nia sierżancie? Mam nadzieje, że dobrze przeczytaliście, com napisał? Heh? Skwitował szybko na zarzut Fleithuha młodzieniec. Nie chciałby aby sytuacja w strażnicy wymknęła się z pod kontroli, ciągle w myślach lawirował z zimną elfką na drewnianym stole podziemi strażnicy.
Jeszcze nie wszystkie asy z rękawa wyciągnąłem. Czekam na reakcje strażnika, zobaczmy jak zareaguje na blef. Idę w zaparte! "to nie moja ręka"
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 09 czerwca 2017, 22:28

Ślepak bezszelestnie wymknął się z sutereny w jakiej pomieszkiwał z rodziną. Nie udało mu się znaleźć ni słowa pocieszenia wcześniej w domostwie Borlona, ale z drugiej strony zyskał nieco czasu, by sprawdzić co w domu, a i być może zdążyć spotkać się ze złodziejem i strażnikeim o czasie. Niczym duch pomknął ku Kwartałowi Praskhiemu i zapuszczonej kamienicy, słynącej z podwórka tak zawalonego śmieciami, że głośno było o tym na całym Chłopskim Kroczu. Tam w jednej z kwater, pośród niezliczonego kwiatu mieszczaństwa, mieszkał znany ladaco i przechera Oltaf...

Szybko jednak sobie przypomniał, iż ich Nauczyciel wysłał złodzieja do pilnowania karczmy na Wapienniku. Ślepak podrapał się w głowę zastanawiając, czy to jego będą tam gnomy pilnować, co by czego nie zwędził, czy to Oltaf miał czegoś pilnować. Nie jemu było jednak przenikać plany Mistrza. Skoro wysłał Oltafa do karczmy tedy wiedzieć musiał co czyni.
Milcarr popędzi po Oltafa, bo cosik mi się zdaje, że obiecująca kariera Eco w szeregach Straży Miejskiej może znaleźć swój koniec w miejskim loszku...
Ostatnio zmieniony 09 czerwca 2017, 22:35 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 czerwca 2017, 11:03

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

Fleituh zwykł nieco się garbić nawykiem swego ludu, więc kiedy wyprostował się raptownie na dźwięk słów podkomendnego, Eco pojął znienacka, jak wysokim mężczyzną był sierżant. Na wąskich bezkrwistych wargach orka pojawił się zły uśmiech. Bardzo zły uśmiech, stanowiący połączenie ogromnego zadowolenia i radosnej mściwości.

- Rozum ci całkiem odjęło, posrańcu - sierżant postąpił krok w stronę kantorka i widząc to blady jak ściana Grombo momentalnie schował się pod swoje rozklekotane biurko - Wiedziałem, że prędzej czy później głupota cię pogrąży, ale że tak się podłożysz, nie śmiałem nawet marzyć. Żaden człowiek ani inny pospolity stwór nie będzie się w taki sposób zwracał do orka, zwłaszcza do mnie. Jesteś skończony, ćwoku, całkiem skończony.

Fleituh nosił na dłoniach ciężkie rękawice z metalowymi sprzączkami, nabijane ćwiekami z brązu. Kiedy uderzył zaciśniętą w pięść dłonią w otwartą drugą dłoń, trzask rękawic poniósł się złowróżbnym echem po komnacie. Podekscytowany Eco poczuł nagle jak oblewa go zimny pot, a żołądek ściska się pod wpływem niedobrego przeczucia.

- A to sierżantowi nie chodziło o promocję? - stęknął kłamiąc jak z nut i próbując walczyć jednocześnie z narastającą paniką - Nie będą mnie przenosić na inwestigatora?

Pociemniały z gniewu po gębie Fleituh zakrztusił się, zakaszlał chrapliwie, splunął siarczyście pod swe nogi. A potem ryknął nieopisanym śmiechem, opierając się jedną ręką o ścianę, by przypadkiem nie upaść.

- Eco, ty durniu! Co ci się w tej łebie poprzestawiało, sam jeden Najwyższy wie! Promocja, dla ciebie?! Trzymajcie mnie, bo chyba pęknę! Gnój ci z ulic uprzątać, a nie promocji wypatrywać, cielebuniu!
Dretch poprosił mnie w PW o test na Charyzmę z tytułu zawodu żebraka, by zmienić do siebie nastawienie przełożonego. Muszę przyznać, że uwielbiam sytuacje takie jak powyższa, kiedy gracze pakują się z rozpędu w kolosalne kłopoty, a ja mogę sobie na nich bezkarnie poużywać na ich własne życzenie, ale prośba pozostaje prośbą. Stąd rzut 1k100, który z nieoczekiwanym wynikiem 3 być może wyciągnie Eco spod pręgierza. Podkreślam, że być może, bo to BG musi się teraz napocić, żeby nie wylecieć z roboty za ten przejaw niedopuszczalnego grubiaństwa wobec czyhającego na jego pomyłkę rasisty!

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 10 czerwca 2017, 12:09

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

Kilka lat życia na ulicy nim Eco wstąpił do straży nauczyło go kilku bardzo ważnych zwrotów. Szczególnie kiedy to stawał się ofiarą silniejszych od siebie. Niewiadomo, czemu zawsze do to niego ktoś miał problem. Dlatego też musiał kombinować jak nie językiem to działaniem.

Fleithuh miał słabość do wylewania swej rasistowskiej żądzy, ale lubił wiedzieć czy wśród zabijanych co noc prze miasto mieszkańców jest jakiś elf. Było to chyba w jego naturze. Odwieczna walka orki i elfy. Zło i dobro. Ogień i natura. Jakaś swoista misja osobista.

Znalazł się w potrzasku, wiedział że Fleithuh czaił się na jego błąd od dawna. Eco nie mógł oprzeć się zadziornej pokusie wbijania szpilki i balansowania na granicy możliwego humoru. Tym razem jakoś mu się udało, lepiej niż przypuszczał. Widok rosłego orka, który w jednej chwili z złowrogiego grymasu przeszedł do śmiechu sprawił, że gwardzista mógł złapać pierwszą chwilę na wymyślenie sprawnego wytłumaczenia swej odwagi. Wiedział teraz, że nie był otoczony tylko zimnymi jak utopiona mieszczka strażnikami miejskimi - ork też miał coś pod czupryną, a nie tylko kurwiki w oczach.

Kilka chwil wcześniej sierżant piętrzył się jak góra na doliną zwaną Eco - chcąc zaorać ciężką rękawicą każdy kawałek jego ciała. Teraz uśmiechał się od ucha do ucha, opluwając ślina podbródek, jak mały bobas!

Śmiejącego się orka Eco widział po raz pierwszy - dziwny to był widok. W kakofonii radosnych odgłosów urywanych głuchymi uderzeniami ręką w ścianę kantorka skryby, sierżant podtrzymywał swój brzuch i starał się złapać oddech. Ta chwila pozwolił na zaczerpnięcie drugiego oddechu i uspokojenie emocji swoich. Wiedział, że musi to być dobry kontratak.

Pierwsza myśl była brudna, mroczna wychodząca gdzieś z jego najbardziej ropiejących czeluści umysłu. Zabić! Wbić trującą strzałkę w orczą szyje. Mieć go z głowy. Jaka szkoda, że nie był z nim tu sam na sam! Jednak myśli kotłowały się jak złapane ryby w gęstą sieć. Śmierć nie rozwiązałoby jego problemu. Eco nie chciałby mieć innego sierżanta, wolałby sam wskoczyć na jego miejsce. Tak to jest myśl! Jednak to wymaga dłuższych przygotowań - jak dobrze że wiedział kto może mu pomóc. Dlatego też skłonił się do planu bardziej praworządny.

- Mości sierżancie! odezwał się szybkim żołnierskim słowem. Starszy strażnik Eco melduję posłusznie, że jednego elfa mniej w chłopskim kroczu. Wstawiłem się do strażnicy alby zawiadomić skrybów. Za moją odwagę i żart przepraszam! Wiem jak odważny jet Pan będąc sierżantem - jest Pan dla mnie wzorem! Na mieście słyszałem jak Pana chwalą za zarządzanie strażnicą i podwładnymi! Odwagę chciałem swą pokazać! Jetem dumny mając takiego przywódce! Słowa swe recytował szybko jak mantrę, ciało zesztywniało i napięło się jak stal czekająca na uderzenie młota. Umysł kombinował jak tu uspokoić Fleithuca i co najgorsze dowiedzieć się o co mu chodzi? Bolało go to jak potraktował pamięć o elfce, użył jej jak wabika. Miał nadzieje, że sierżant się na niego złapie. Miał nadzieje, że uda mu się przeprosić elfkę rano kiedy będzie z nią zimną sam na sam.
Co ten flejtuch jeszcze wymyśli. Ciekawym, ciekawym. /EVILS/
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 czerwca 2017, 16:24

Poludniowa Dzielnica; 25 orakt-ran

Ślepak opuścił Chłopskie Krocze tak szybko jak to tylko było możliwe, przedostając się poprzez labirynt błotnistych uliczek do bardziej zadbanych i zamożniejszych kwartałów Południowej Dzielnicy. Chociaż słońce już dawno zaszło, pora była jeszcze dość wczesna, by na ulicach kręciło się sporo osób, głównie wracających do domów mieszczan. Samotny przechodzień bez trudu wtapiał się w otoczenie, a zauważalne tu i ówdzie patrole straży nie przejawiały jeszcze większej ciekawości skromnym odzieniem mężczyzny. Dopiero później, przed północą, czujność stróżów prawa miała wzrosnąć, a wraz z nią i represje w stosunku do biedaków kręcących się przy co bogatszych posesjach.

Milcarr wiedział, gdzie na Wapielniku stała wskazana przez Ketrasa karczma. Długi spacer ulicami Południowej Dzielnicy rozgrzał go porządnie, ale nie przepędził złego samopoczucia. Myśli zabójcy wciąż wracały do martwych ciał w zaułku i do czarnych strzałek z trucizną. Śmierć Borlona była namacalnym przykładem tego jak niewiele w Ostrogarze znaczyło życie nędzarza i jak łatwo można je było postradać.

Wciśnięty pomiędzy warsztat grotnika i jakiś magazyn Amarys okazał się zamknięty na cztery rygle, ku sporemu zdziwieniu mieszańca. We wszystkich innych mijanych po drodze lokalach goście wciąż jeszcze gwarnie wieczerzali, a tymczasem przybytek Baruby Dargarasa odstraszał chętnych zamkniętymi szczelnie drzwiami i okiennicami.

Wedle słów Ketrasa Oltaf siedział w środku wykonując jakieś tajemnicze rozkazy Nauczyciela. Milcarr wiedział rzecz jasna, że Surelion i wybrani przez niego akolici odwiedzili karczmę całkiem niedawno wyświadczając właścicielowi zaszczytną dla niego przysługę, ale nie zdążył poznać jeszcze żadnych ekscytujących szczegółów tej sprawy.

Wspinając się zwinnie po kilku drewnianych schodkach nożownik stanął u drzwi i załomotał w nie pięścią, kilkakrotnie i coraz głośniej. Ze środka dobiegło go jakieś stukanie i szuranie, potem zbliżający się odgłos kroków.

- Czego się awanturuje? - zza drzwi dobiegł wyraźnie zmęczony i poirytowany męski głos - Nie widzi, że zamknięte?
Milcarr dotarł bez trudu do karczmy Dargarasa, ale ta okazała się zamknięta. Co teraz?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 czerwca 2017, 16:25

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

Strumień pochlebstw płynących z ust Eco był tak jawnie fałszywy, że nawet skulony pod biurkiem Grombo pozwolił sobie na jęk niedowierzania. Sierżant Fleituh przestał się w końcu śmiać, spoważniał przywołując z powrotem na twarz nieprzyjazny grymas.

- Skrybo, zostaw nas na chwilę - zażądał od przestraszonego niziołka, ten zaś czmychnął z kantorka bez słowa sprzeciwu. Odczekawszy chwilę ork ruszył szybkim krokiem na strażnika, zapędził go w róg niewielkiego pokoiku. Górując nad Eco i szczerząc groźnie zęby, sierżant ponownie jął uderzać pięścią w otwartą dłoń.

- Posłuchaj mnie uważnie, posrańcu - wysyczał z czytelną pogardą w tonie - Słyszałem, że są na ciebie skargi. Że ilekroć jesteś przy zwłokach, coś potem nie gra. Myślisz, że ja nie wiem, co ty robisz z trupami?

Eco stracił momentalnie swój buńczuczny nastrój, ponownie oblał się zimnym potem. Wiedział, że jego niecodzienne upodobania mogłyby zaszkodzić karierze, gdyby stały się powszechnie znane, dlatego starał się dbać o dyskrecję przy dawaniu upustu mrocznym żądzom. Oświadczenie Fleituha szczerze go przeraziło, bo nienaturalny pociąg do umarłych mógł zwrócić na niego uwagę kapłanów Czaszkogłowego, gdyby prawda wyszła na jaw.

- To wszystko kłamstwa, ordynarne wyssane z palca kłamstwa! - poszedł natychmiast swym zwyczajem w zaparte, potrząsając głową i przewracając oczami - Ktoś chce mi zaszkodzić, przysięgam na co tylko zechcecie, sierżancie!

- Stul gębę i słuchaj dalej - Fleituh ucapił Eco za podbródek, pochylił się nad nim z groźną miną - Chcę mieć w tym udział, rozumiesz? Nie będziesz tylko ty korzystał, mnie też się coś należy. Zaczniemy jeszcze tej nocy, od tej elfki. Czy masz może coś przeciwko?
I co, ma Eco coś przeciwko?

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 10 czerwca 2017, 17:25

Zakładam, że ork nie chce robić tego co Eco i to podpucha, ale jaki mam wybór? Spróbuje dyskretnie dopytać o co mu chodzi
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 czerwca 2017, 18:48

Nekrofilny trojkat to juz absolutna jazda bez trzymanki. No chyba ze Fleituch preferuje z martwego kakałka w żywe...:o:o

Portal schodzi na psy. To jakas oaza zboczencow!!!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 czerwca 2017, 22:05

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

- Nie mam nic przeciwko temu, co tylko jaśnie pan sierżant sobie umyśli - wykrztusił naprędce przestraszony Eco - Tylko nie wiem, o co chodzi, naprawdę, przysięgam!

Nie wypuszczając wijącego się jak piskorz strażnika z uścisku, Fleituh przyjrzał mu się wzrokiem rzeźnika oceniającego dorodne cielę.

- Kregen twierdzi, że kradniesz zmarłym sakiewki - wycedził przez zaciśnięte zęby - Myślałem najpierw, że to ten tłuścioch się dorabia na trupach, ale przysięgał na Najwyższego, że to musisz być ty, Eco.A ja ci rzeknę, że nie będzie żaden miejski strażnik kradł pod moim nosem, żebym ja nic z tego nie miał. Łeb ci ukręcę jak się okaże, że Kregen nie kłamał. Ile miała przy sobie ta elfka, co? I co tam się w ogóle stało, kto ją zabił? Gadaj, bo stracę cierpliwość!
Ciekaw jestem, na ile obszernie Eco opisze zabójstwa w zaułku...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 czerwca 2017, 23:02

Południowa Dzielnica; 25 orakt-ran

Milcarr nie ustępował, tłuczeniem w drzwi wystawiając na próbę cierpliwość niegościnnego właściciela. Rygle zazgrzytały w końcu głośno i drzwi uchyliły się, a w szczelinie futryny zamajaczyła okrągła twarz niewielkiego gnoma.

- Czego?! - fuknął osobnik będący najpewniej wzmiankowanym przez Ketrasa Barubą Dargarasem - Dzisiaj zamknięte, przecie mówiłem! Pimpin, dawaj tu z pałą, trzeba będzie sobie nią pomóc!

- Przysyła mnie nauczyciel, wszystkim nam dobrze znany - rzucił do drzwi Milcarr - Jest tu mój towarzysz, Oltaf, mieszaniec krwi jak ja. Mam go stąd zabrać, jego zadanie dobiegło końca.

Sprawiający wrażenie ogromnie czymś zmęczonego gnom przyglądał się Ślepakowi jeszcze chwilę podejrzliwie, po czym otworzył drzwi do końca. Nie czekając na zaproszenie nożownik przepchnął się obok gospodarza i omiótł czujnym wzrokiem usytuowaną na parterze salę jadalną. Jakiś młodziutki gnom o czarnych włosach przeciętych zdumiewająco siwym kosmykiem za uchem czmychnął na widok gościa do piwniczki, podobnie jak równie co Baruba wycieńczona gnomka, która musiała być małżonką właściciela.

Siedzący przy jednym ze stołów Oltaf powitał Milcarra zdawkowym kiwnięciem głowy. Mający również w żyłach mieszaną krew człowieka i orka, był mężczyzną niższym od Ślepaka, szerokim w barach, o kwadratowej szczęce, na widok której mdlały podatne na wdzięki jurnych orków ludzkie kobiety. Prócz surowej męskiej urody posiadał też niezwykle zwinne palce i potrafił przemykać się niczym cień, dzięki czemu korzystające z jego wdzięków mieszczki często prócz wątpliwej cnoty traciły też sporo złota.

Oltaf nie siedział przy stoliku sam. Milcarr natychmiast rozpoznał w drugim gościu członka sureliańskiej kongregacji, ludzkiego kupca o imieniu Ortin. Obaj mężczyźni pochylali się nad stertami porozkładanych na stole kartonowych arkusików, w rękach ściskali zaś wyciosane z drewna kostki do uprawiania hazardu.

- Widzę, że się nie nudzicie - oznajmił Milcarr podchodząc szybkim krokiem do stołu - Co to, Oltaf? Następny twój wynalazek dla znudzonej szlachty? Następna karcianka?

- Naprawdę widzisz, Ślepak? Zaiste, jestem pod wrażeniem - odparł z przekąsem półork - Nie kpij sobie z tej gry, ślęczę nad nią nocami od dwóch lat. Przyjdzie taki czas, że będę żył jak pan na legalu, zobaczysz... jak ci święconki wystarczy. Ortin mi pomaga w testach. Jak ci się ryciny podobają na kartach, patrzaj tutaj i tutaj, co myślisz? To jest sharan, a to królowa sharanów. A tutaj rzadki artefakt, jedna taka karta na talię, zwie się Pała Katana.

- Myślę, że czas się zbierać - oznajmił Milcarr, który nie miał głowy do skomplikowanych gier i łamigłówek będących pasją Oltafa - Ketras kazał cię zwinąć z karczmy, nie jesteś już tutaj potrzebny. Eco już tu był?

Obaj siedzący nad karcianką surelianie pokręcili przecząco głowami.
Milcarr dostał się do "Amarysa", odnalazł Oltafa i towarzyszącego mu Ortina. Tak sobie myślę, że może tym miejscem umówionym z Eco na spotkanie byłby "Kufel Bajarza", co?

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 10 czerwca 2017, 23:06

- Kregan to szuja jedna! Ja okradać ofiary zabójstw?! Niesłychane! Sierżancie klnę się na najwyższego, że to nie ja! Eco z zdenerwowanego tonu zchodził do spokojnego, cięgle walcząc ze swoim strachem.

- Z resztą sierżancie, zobaczcie sami czy ja taki chuderlawy tak wyglądałbym jak by mi się dobrze wiodło? Kergan natomiast gruby jest jak bela! Zapewnię przejada skurwysyn skradzione monety i kosztowności!

Ork był nad wyraz nie w humorze tego dnia. Eco jednak modlił aby miał choć krzty rozumu w tej małpie głowie...
O to to nie jeszcze mnie poczciwego strażnika od złodziei wyzywać!
Stawiam opór!
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 czerwca 2017, 23:14

Ostrogar, Chłopskie Krocze; 25 orakt-ran

- Po prawdzie widać od razu, że Kregen głodem nie przymiera - warknął złym głosem sierżant - Może i masz rację, może to on łże, pies jeden. Wszyscy wy ludzie jesteście tacy sami, parszywe szuje i kradzieje.

Wypuściwszy z uścisku gwardzistę Fleituh pchnął go z rozmysłem na biurko skryby. Eco stęknął boleśnie czując jak róg mebla wbija mu się w plecy, ale natychmiast zdusił w ustach stęknięcie nie chcąc dawać sadystycznemu przełożonemu satysfakcji.

- Zbadam tę sprawę bardzo dokładnie, możesz być pewien - zapewnił go pocierający podbródek sierżant - Dowiem się, kto nie oddaje mi doli, a wtedy ten ktoś rzewnie zapłacze. Lepiej mu będzie do kopalni soli pójść niż wpaść w moje ręce. Pojmujesz, obszczymurze? Pojmujesz? To dobrze.

- A teraz gadaj to tym zabójstwie, raz już cię o to pytałem. Co to za elfka i co jej się stało?
Uff, kryzys chyba zażegnany. Ciesz się z tej trójki na 1k100, Dretch...

ODPOWIEDZ