Strefa "Nowe Zero", Mrągowo, 30 lipca 2025 23:48
Ciśnięty do środka obiektu przez Milcarza hukowo-błyskowy granat rozerwał się z ogłuszającym grzmotnięciem gdzieś za włazem. Przesłony hełmów komandosów natychmiast aktywowały antyoślepiacze, a aktywne ochronniki słuchu bez trudu wygłuszyły dźwięk eksplozji.
- Wchodzę pierwszy! - rzucił w eter szaleńczo odważnym głosem specjalista Milcarz, ale dowódca sekcji osadził go w miejscu szarpnięciem za taktyczną kamizelkę.
- Gdzie leziesz, matole? - sarknął równie szaleńczo mężny Szukalski - Kto dostał wyróżnienie Tarczyńskiego za wyniki w walce bezpośredniej? Nie pchaj się przed lepszych od siebie! Przejmujesz dowodzenie nad tylną strażą, wchodzisz ostatni! Paweł, Franz, za mną!
Trzymając w rękach gotową do strzału broń, w ciasnym szyku i ubezpieczając się wzajemnie, operatorzy wtargnęli do wnętrza wraku poruszając się ze zdumiewającą zwinnością pomimo krępującego ruchy nieporęcznego ekwipunku.
Ciasnota wąskich i niskich metalowych przestrzeni od razu wydała im się klaustrofobiczna, ale zarazem wydawała się pasować do pierwszej sugestii Maurera, tej tyczącej się załogowego statku kosmicznego.
Termowizja ukazała oczom mężczyzn poskręcane linie obwodów energetycznych, biegnących w ścianach wraku i jego posadzce - a może dachu, nie sposób było bowiem jednoznacznie określić pozycji, w której obiekt tkwił w ziemi. Sygnatury energetyczne były tak silne, tak oślepiające, że optyka hełmu natychmiast automatycznie wyłączyła termowizję chroniąc oczy właścicieli przed trwałym uszkodzeniem.
- Co to kurwa za zasilanie? - wystękał zaskoczony Maurer - Zminiaturyzowany rdzeń jądrowy?
- Nie pierdol, że to napęd atomowy - w głosie Jaczkowskiego pojawiła się nutka zrozumiałej zgrozy - Co z promieniowaniem?!
- Detektory nie wykrywają nawet śladowych ilości promieniowania - odpowiedział natychmiast Szukalski - Centrala, wychwytujecie ślady promieniowania radioaktywnego w obrębie miejsca kraksy? Centrala? Czy mnie słyszycie? Co jest, kurwa?
Dowódca sekcji podniósł rękę do hełmu, nacisnął na przycisk ręcznego dostrajania się komunikatora do źródła najsilniejszego sygnału.
- Zerwana łączność, u was też?
Pozostali komandosi potwierdzili ów zaskakujący fakt niespokojnymi mruknięciami, próbując zresetować ustawienia swoich nahełmowych modułów łączności.
- To chyba jakaś ograniczona forma ekranowania radiowego - zaproponował niepewnie Milcarz - Następny sowiecki wynalazek, szlag by trafił tego zasranego Putina.
- Chłopaki, chodźcie tutaj - dziwnie zmieniony głos Maurera przywrócił wszystkim utraconą na chwilę czujność, pozwolił zapomnieć o budzącym złe przeczucie fakcie utraconego kontaktu z lalkarzem - Popatrzcie na to!
Przesuwając się wąskim i niskim korytarzykiem, trzej komandosi dotarli do miejsca, z którego dobiegał głos Maurera. Operator klęczał w nieco szerszej wnęce, oświetlając przestrzeń przed sobą latarką wbudowaną w hełm. Jego podniesiona w górę czarna rękawica pokryta była czymś, co przypominało organiczną wydzielinę, ciągnącą się wąskimi pasmami śluzu ku podłodze.
- Co to kurwa jest? - wymamrotał kompletnie zbity z tropu komandos - Jakieś... kokony?
To ostatni wpis na dzisiaj, idę spać. Mam nadzieję, że Wam też się coś ciekawego przyśni!
