: 13 listopada 2018, 20:45
Warszawa, Mordor, 27 lipca 2055
Krzysztof Ketarski rzucił podejrzliwym spojrzeniem na przesyłkę Lenu, machnął na kierowcę ręką dając mu do zrozumienia, że powinien od razu wracać za kierownicę.
W głębi holu, przy głównym wejściu, jego bramkach i pulpitach ochrony nie widać było żadnego ożywionego ruchu, żadnego śladu aktywności strażników mających przecież szukać sieciowego włamywacza. Ketarski zmarszczył czoło, podłączył się w mgnieniu oka do swego ukrytego w wewnętrznej kieszeni garnituru smartfona. Na wewnętrznej powierzchni jego cybernetycznego prawego oka - swą barwą idealnie dopasowanego do organicznego bliźniaka - zalśniły miniaturowe refleksy sygnalizujące pełnowymiarowy sprzęg. W ludzkie myśli wślizgnęły się impulsy generowane przez skomplikowane układy komunikacyjne, przekładane w przeciągu mikrosekund na mowę neuronowej sieci. W tle słychać było głos mówiącej coś spod vana Lenu, ale manager miał pewien kłopot z podzielnością uwagi pomiędzy szynę komunikacyjną sprzęgu i bodźce zewnętrzne.
Firmowa baza danych. Oddział ochrony. Kirst. Łącz. Przerwij!
Elegancki Galaxy S200 o wielkości staroświeckiego pudełka zapałek i grubości trzech milimetrów przeszedł natychmiast w tryb czuwania.
- Myślałem, że miałeś zabezpieczyć wyjścia - Ketarski spojrzał poirytowanym wzrokiem na wychodzącego z pobliskiej windy Wojskiego - Gość może nam w każdej chwili pitnąć.
- Wasz szef ochrony ma pełną kontrolę nad sytuacją - odparł wymijająco mężczyzna w wymiętym swetrze - Monitorują w dyskretny sposób wszystkich obecnych w budynku. Gdzieś się wybieracie?
- Ty też - Ketarski wskazał ręką na vana - Wsiadaj, chyba mamy Adobe.
Krzysztof Ketarski rzucił podejrzliwym spojrzeniem na przesyłkę Lenu, machnął na kierowcę ręką dając mu do zrozumienia, że powinien od razu wracać za kierownicę.
W głębi holu, przy głównym wejściu, jego bramkach i pulpitach ochrony nie widać było żadnego ożywionego ruchu, żadnego śladu aktywności strażników mających przecież szukać sieciowego włamywacza. Ketarski zmarszczył czoło, podłączył się w mgnieniu oka do swego ukrytego w wewnętrznej kieszeni garnituru smartfona. Na wewnętrznej powierzchni jego cybernetycznego prawego oka - swą barwą idealnie dopasowanego do organicznego bliźniaka - zalśniły miniaturowe refleksy sygnalizujące pełnowymiarowy sprzęg. W ludzkie myśli wślizgnęły się impulsy generowane przez skomplikowane układy komunikacyjne, przekładane w przeciągu mikrosekund na mowę neuronowej sieci. W tle słychać było głos mówiącej coś spod vana Lenu, ale manager miał pewien kłopot z podzielnością uwagi pomiędzy szynę komunikacyjną sprzęgu i bodźce zewnętrzne.
Firmowa baza danych. Oddział ochrony. Kirst. Łącz. Przerwij!
Elegancki Galaxy S200 o wielkości staroświeckiego pudełka zapałek i grubości trzech milimetrów przeszedł natychmiast w tryb czuwania.
- Myślałem, że miałeś zabezpieczyć wyjścia - Ketarski spojrzał poirytowanym wzrokiem na wychodzącego z pobliskiej windy Wojskiego - Gość może nam w każdej chwili pitnąć.
- Wasz szef ochrony ma pełną kontrolę nad sytuacją - odparł wymijająco mężczyzna w wymiętym swetrze - Monitorują w dyskretny sposób wszystkich obecnych w budynku. Gdzieś się wybieracie?
- Ty też - Ketarski wskazał ręką na vana - Wsiadaj, chyba mamy Adobe.
Niech Czesio odpala furę i mknijmy pod wskazany adres!

[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]



