Strona 3 z 83
: 08 maja 2012, 09:31
autor: Denver
Czy jakiś parobek może nam drogę do "Dzika" wskazać? Zadbamy tam o informacje i polepszenie zdrowia szanownych towarzyszy. Może po powrocie będą rozmowniejsi, albo i jakie szczegóły na jaw wyjdą. - Patrzę wyczekująco zarówno na (dez)aprobatę moich Tanów jak i decyzję Lady
: 08 maja 2012, 09:36
autor: Araven
Pani trunki tu mają dobre to i nieco popilismy coby znajomość naszą godnie uczcić. Ale teraz przestajemy pić a zabieramy się za przygotowania do poszukiwań. pogwarzymy z owym włascicielem dzika. W kwestii prowiantu na czas poszukiwań mamy jak rozumiem zaopatrzyc sie we własnym zakresie? Pani jeszcze dla przypomnienia, jak daleko stąd są te ruiny? w jakich szukac mamy?
Techniczny:
Po uzyskaniu informacji w kwestii prowiantu trzeba by zadbac o zapasy pzred wyruszeniem. Pogwarzymy najpierw z włascicielem "Dzika".
: 08 maja 2012, 09:41
autor: maciej
Druga połowa S-GUN-RAN-a, letnia pora roku, ORKUS WIELKI,
Północne rubieże CZERWONYCH PUSTKOWI
Oakhurst
-Widać że i Wam sie nocne opilstwo udziela.Rozumiem żeście rycerz nie tropicielpanie ale jesli nietrudno bedzie Wam po własnych sladach ruszyć tedy i do gospody traficie gdyz,jak mniemam,tam ostatnia noc spedziliscie-naskoczyła na tana Dino pani Hucrele.
Wątek techniczny: czytamy ze zrozumieniem,Denver :p
: 08 maja 2012, 10:21
autor: deliad
- Mniejsza o nazwy, przecie w tej osadzie jeno jedna karczma jest. Ta sama w której spaliśmy. Karczmarz rad nas widzieć z powrotem, śniadaniem poczęstuje i o błędnych rycerzach poopowiada. Później prościutko do ruin jedziemy - powiedział przeciągając się półolbrzym.
: 08 maja 2012, 10:52
autor: Denver
Techniczny : oj faux pas 
: 08 maja 2012, 12:31
autor: maciej
Druga połowa S-GUN-RAN-a, letnia pora roku, ORKUS WIELKI,
Północne rubieże CZERWONYCH PUSTKOWI
Oakhurst
Pożegnawszy sie z lady Kerowyn Hucrele dwa półolbrzymy w towarzystwie elfa skierowali swe kroki ku gospodzie.Przed budynkiem,na rozległym podwórcu krzatał się półork w tunice z herbem rycerza polerując na wysoki połysk rynsztunek.Obok leniwie skubiąc trawe stał koń bojowy o lśniacej sierści.Półork na widok swego mentora powstał,nisko się skłonił.
-Panie,koń oporzadzony,gotowy do drogi.Podkowy całe.Worek z obrokiem pełen-zameldował-Popręgi i lejce a także siodło natłuszczone coby skóry nie pękały-to rzekłszy skupił sie na zajęciach.Ze skórzanej pochwy dobył krzywej szabli i począł ja fachowym ruchem ostrzyć.
Drzwi gospody rozwarte były na całą szerokośc.Gospodarz wietrzył zdaje się budynek,widać było dobywajace się ze środka smugi czarnego dymu.Z wnętrza dało się słyszećobelgi karczmarza miotane pod czyimś adresem.
-Do rzyci ci nakopię,imbecylu jeden!-zamilkł na widok szlachciców zmierzających w jego strone.Wybiegł na zewnątrz witając gości skłonem aż do ziemi.
-Panowie,wybaczcie ale kuchta,durnota jeden,prawie mi oberże spalił.Powietrze nieświeże w srodku,każe Wam ławe wystawić na zewnątrz,cobyście w smrodzie nie siedzieli.
-Dalej tam,panowie na zewnątrz czekają,nogi męczą!Ławe i stół im dać byle migiem!-ryknął w kierunku zaplecza.
Po chwili pojawił sie ze ścierą w ręku
-Podać coś?-zapytał
: 08 maja 2012, 12:40
autor: Denver
-Śniadanie, mości karczmarzu, podaj - a i o giermku moim nie zapomnij, podrzuć mu nieco. Mówię czekając na mebelki.
Techniczny - Rzecz jasna, giermek zapewne nakarmił sie już, ale drugie śniadanie pewnie chętnie wsunie. Oceniam warunki zewnętrzne: zapylenie, pogodę i inne mogące przeszkodzić w "śniadaniu na trawie" czynniki.
: 08 maja 2012, 12:52
autor: maciej
Techniczny: pogoda ładna,nic nie zakłóci posiłku
: 08 maja 2012, 13:13
autor: Araven
Tanie Dino i tanie Gragu nieźle się zaczyna, jeszcześmy nie wyruszyli a tu prawie pożar karczmy w której nocowaliśmy, no nic może zbyt pzresadny jestem. Miło tak na świeżym powietrzu posiedzieć gdzie wiatr będący na usługach Sharami nas chłodzi, oby zbyt silny nie był. Tanie Dino a ów półork wierny wam jest i sprawdzony w boju? Coby nas koni nie pozbawił jak do ruin zejdziemy. Wybaczcie ale mnie jakięs czrnowidztwo ogarnęło, to pewnie pzrez kaca. W porównaniu do was półolbrzymów nie wypiłem za wiele, ale i tak mnie łeb nawala. tedy po śnaidaniu ruszamy. Karczmarza pzred wyprawą o owego rycerza Asteriusza zagadnąć trzeba.
: 08 maja 2012, 13:28
autor: Denver
Mimo uszu puszczę tę zniewagę wobec mojego giermka, niewiedza ją tłumacząc panie Elfie. Tan Gonzor jest nie sługą, lecz pomocnikiem i niedługo pełnoprawnym rycerzem. Widział kto rycerza-złodzieja?? - Nieco unoszę głos -
a tą swoją szabelką, nieźle potrafi wywijać. Jeszcze by Was zaskoczył!
Techniczny: i bądź tu grzeczny! A i pewnie że rycerza-złodzieja nikt nie widział, bo można go łączyć tylko z kapłanem 
: 08 maja 2012, 13:53
autor: Araven
Wybaczcie afront jaki uczyniłem i wam i tanowi Gonzorowi, kac mnie jeno częściowo tłumaczy, wziąłem go za pospolitego sługe, a to Wasz giermek i to szlachcic, wybaczcie. Śniadanie zjemy i ruszamy.
Techniczny:
Przed wyruszeniem o owym rycerzu Asteriusza pogadać z karczmarzem chciałem, czy aby się nie zachowywał jakoś nietypowo albo podejrzanie?
: 08 maja 2012, 14:17
autor: Denver
Techniczny: rozmowa z karczmarzem jest również moim celem, ale skoro jemy na zewnątrz, to pewnie on nam usługuje, więc nie powinno być to trudne. Jeśli się mylę to sprostuj proszę MG
EDYTA:
Wybaczam
: 08 maja 2012, 14:26
autor: maciej
Oakhurst,gospoda POD STARYM DZIKEM
-Cosik Wam nie smakuje,panowie?Bo miny macie jakieś takie strute-zauważył gospodarz,serwując gościom pokaźną michę jajecznicy na boczku i kładąc sporawy bochen chleba na stół-Mi tam niczym nie zalatuje-pochylił się nad miską-znaczy jaja świeże-podsumował,kiwając głową ze znawstwem.
-Mówcie zatem co Wam na wątrobie leży.
: 08 maja 2012, 18:13
autor: deliad
- Ano leży! Cóż tu kryć. Problem mamy nie lada. Jadło jest a napitku nie widać - powiedział smutno Grag po czym ryknął śmiechem.
- Przynieś dzbaniec piwo, ino bez zbytku w pianie.
Weź też kufel dla siebie. Pogadamy o rycerzu Asteriusza co tu niedawno bawił.
: 09 maja 2012, 07:19
autor: maciej
Oakhurst,gospoda POD STARYM DZIKEM
-A tam,panie.Co ja mam o nim gadać-mruknął gospodarz-Najgorszy gość jaki mi sie trafił.Dziwek nie,piwa nie,wódki nie.Jeno chlebem i wodą żył.I tylko o Asteriuszu prawił i o źle co niby wszędzie na świecie drzemie i na właściwą okazję czeka.No i tyle co tam popytał o Cytadelę,czy zła owego tam nie ma a potem on,Karakas co naszym miejscowym łowczym jest i dwójka Hucrele poszli do tej chędożonej rozpadliny i wsiąkli.-podumał chwile,przygładzając nasrożone wąsiska.-Za to z 10 lat temu też był tu jeden taki.Ooooo,ten to dopiero był dziwny.Z imienia zaś to już nie pamiętam jak mu było ale w skóry odziany,na lasce oparty i z taką wielgachną żabą łaził.Panie,co to za potwór był,bydle takie ze psy ploszył.Ten to też łaził po okolicy,szukał,węszył,pytał o ruiny a potem przepadł.