Strona 3 z 126

: 27 października 2012, 22:01
autor: Araven
Techniczny:
Chodzi mi o zwierza typu króliki + jakieś jadalne korzenie itp. Maksymalnie pół godzinki

: 27 października 2012, 22:52
autor: 8art
Witaj Namakemono

Słowo polowanie odbiło się w kudłatych uszach kotołaka niczym zapowiedź świetnej zabawy i Barr'teh niemal odrazu zapomniał o trudach podróży, atakże o wszystkich przyziemnych rzeczach. Zmysł drapieżnika i odległe uczucie łamanego masywnymi szczękami karku ofiary spowodowały, że wzrok kota nagle przestawił się w tryb szukania zdobyczy:

- Taaak! Barr'teh zapoluje. Barr'teh znajdzie sarnę i przyniesie. - kotołak wyprężył ogon i mruknął zadowolony: - Głupie ludzie, nie będziemy tracić czasu na pieczeń. Barr'teh i przyjaciele zjedzą takie jak najlepsze. Na surowo.

Oblizał się ozorem i nagle przypomniał sobie o tym o czym mówił stary druh Hastur:

- Barr'teh mysli, że niedobrze iść do gniazda zbójów. Tam można złą prace znaleźć. Taką, że Barr'teh i przyjaciele stracą głowy.


Watek techniczny

Krótkie polowanie nie jest złe. Co do drogi, to myślę, że lepiej nadłożyć trochę. Zapolujemy a potem wyciągniemy kroki i wieczorem będziemy na miejscu. No chyba, że wycieczkę do Nauriel potraktujemy jako budowanie swojego wizerunku ludzi z branży;)

: 27 października 2012, 23:48
autor: mordimer00
-Kocurek leć złap coś do jedzenia dla nas, zaspokój swoją żądzę polowania, idź pobaw się chwile futerkiem.

Ja w tym czasie rozpalam ogień i ustawiam palenisko tak, aby mięso które kotek upoluje wsadzić na ruszt i dobrze przyprawić.

-Barr"teh zjemy i poleziemy tam, a dlaczego bo tak trzeba, bo ty musisz swe pazury ostrzyć co jakiś czas a my musimy zbierać te dziwne sztabki dla Ciebie abyśmy mogli przeżyć, więc koteczku nie marudź My wszystko wiemy i wszystkim się zajmiemy.

: 28 października 2012, 00:29
autor: Keth
Góry Jerallu, 9 dzień Pierwszych Mrozów

Gdyby khajiity potrafiły okazywać swe emocje na prawdziwie ludzki sposób, Barr'teh najpewniej uśmiechnąłby się od ucha do ucha - ponieważ jednak kotołaki miały do swej dyspozycji ubogi wachlarz mimiki, kocur wyprężył w zamian swój ogon i wysunął z przednich łap długie na kilka cali pazury, ostre jak brzytwa i lekko zakrzywione na końcach w sposób ułatwiający pochwycenie zdobyczy.

- Barr'teh poszuka jedzonka - oświadczył khajiit poruszając z ekscytacją swoimi długimi wąsami - Llorvas się nie troska. Szybko napcha kołdun. Surowe mięso syci.

Ledwie przebrzmiały te wymruczane głębokim basem słowa, kocur wślizgnął się pomiędzy rosnące na skraju traktu krzewy i zniknął za wielkimi pniami najbliższych drzew.

- Czasami się zastanawiam, co jego nie męczy chodzenie na dwóch nogach - przerwał po chwili milczenie Ahraveen, przysiadając w kucki i podpierając się zwiniętym w półokrąg ogonem - Jakby wolał całe życie biegać na czworakach i gonić za królikami. Jak dobrze, że cywilizowane istoty takie jak my...

Jaszczur urwał na chwilę dostrzegając coś swymi przesłoniętymi przeźroczystą błonką ślepiami. Był to wielki motyl, o złotawych skrzydłach naznaczonych czarnymi kropkami, unoszący się z wiotką gracją w powietrzu opodal głowy argonianina.

Rozdwojony jęzor Ahraveena wystrzelił do przodu niczym żywy bicz, oplótł lepką powierzchnią skrzydła motyla wciągając go w ułamku chwili do paszczy gada.

- ...potrafią się zachować jak rozumne stworzenia, a nie zwykłe zwierzęta - dokończył swą myśl jaszczur, poruszając jednocześnie rytmicznie szczękami.

Dunmer wzruszył w odpowiedzi ramionami, zachowując dla siebie samego cisnący mu się na usta sarkastyczny komentarz. Nie tracąc czasu zaczął zbierać kawałki suchych gałęzi przygotowując ognisko.

Kocur pojawił się szybciej niżby ktokolwiek sądził, chociaż pozostali najmici znali go od lat i wiedzieli przecież, że był wprawnym łowcą. W łapach niósł dwa duże zwierzątka o charakterystycznej sierści, trzymane za ogony i wiszące pyszczkami ku ziemi.

- Borsuki? - żachnął się Llorvas, zauważając niejako mimochodem kilka ptasich piór przyklejonych do pyska kocura - Ty zeżarłeś bażanta, a my mamy paść się borsuczym sadłem?

- Llorvas zły? - w kocim głosie Barr'teha zabrzmiała nuta autentycznego zdziwienia - Borsuk nie tłusty? Przecie tłusty! Bażant był chudy!


Wątek techniczny

Przetestowałem Łowiectwo Barr'teha na poziomie łatwym (Spryt 9 + premia 2). Rzuciłem 4k20: 11, 11, 3, 3! Co za fuks! Teraz chyba Was już nie dziwi wynik polowania, co? Jak rozumiem, chcecie teraz urządzić popas i upiec mięso na wolnym ogniu?

Poniżej fotka łupu jeszcze o własnych nogach.


Obrazek

: 28 października 2012, 01:52
autor: 8art
- Elf i człek chcą piec borsuki? Wątróbka najlepsza na surowo... - Barr'teh wprawnie otwarł upolowanego bosruka ostrym jak brzytwa pazurem i wyciągnął ociekający krwią organ. Wiedział że Ahraveen nie pogardzi świeżą, pyszną wątrobą, ale podsunął wątrobę Dunmerowi i Redgarowi:

- Hast'ur i Llorr'vas spróbują. Ludzie mówią palce lizać.

Oblizał się ze smakiem widząc jak człowiek patrzy z odrazą na smaczny kąsek, a Dunmer udaje obojętność. Był już na tyle długo z mrocznym elfem, iż dobrze wiedział co to oznacza. Kocur mruknął z zadowoleniem, podał jedną wątrobę jaszczurowi, a sam zabrał się za drugą, kwitując wszystko:

- Ech głupie ludzie, będą mięso psuć...

: 28 października 2012, 08:28
autor: mordimer00
Rozpalam ogień czarem i oprawiam mięso marudząc pod nosem:
-Wam to się strasznie ostatnio humor wyostrzył, chyba Was nie poznaje, gdzieście to aż takiej ogłady nabrali co? A i następnym razem przynieś nam też jakiegoś kuraka dobrze a nie sam zajadaj najsmaczniejsze kąski i na bogów weź się otrzep z tych piór bo jeszcze ci z pyska lotki wystają, no chyba, że między kłami resztki wydłubujesz:-)
A tak na poważnie to jakie plany mamy? Czego my tu szukamy? Bo chyba nie motyli kolorowych dla ogoniastych i kłębka wełny dla koteczka co:-))))

: 28 października 2012, 09:33
autor: namakemono
No właśnie ja myślę, że tutaj tracimy czas. Pytanie: czy mamy teraz czas na popas? Pamiętajmy, że chcemy dotrzeć do Neugradu i lepiej by było nie szwędać się tam po zmroku. Bo potencjalni rozbójnicy zrobią z nami to, co Ahraveen z borsukami. Ja bym resztę dnia rozplanował tak, żeby odwiedzić fort i wynieść się stamtąd by jeszcze przed nocą być w Helgen. Trzeba było zabrać te borsuki do worków i w drogę, a popas zrobić w międzyczasie (gdzieś daleko za fortem a przed miasteczkiem). Walczyć chyba też lepiej na głodnego, bo to i człowiek (i nieczłowiek też) bardziej zły i skory do agresji a i rany brzucha mniej śmiertelne. Co sądzicie?

: 28 października 2012, 10:22
autor: Araven
Hasturze nie roztaczaj mrocznych wizji, chcesz trochę tej pysznej surowej wątroby? jak nie to poczekaj az się reszta borsuka upiecze, pomiedzy kolejnymi kęsami surowej wątroby, jaszczur kontynuował, musimy zapewnić mleko Bartehowi a nam inne napitki i ciepły kąt na zimę, trza nam znaleźć silnego i możnego pracodawcę, dotarcie do Helgen jest ważniejze, chodźmy jednak krótszą drogą, obok zrujnowanego fortu w Neugradzie, chyba, że zmieniliście zdanie i jak radził kotołak i ja pierwotnie pójdziemy dłuższą nieco bezpieczniejszą trasą?.

: 28 października 2012, 10:58
autor: Keth
Wątek techniczny

Mam dla Was kilka klaryfikacji. Droga wiodąca do Helgen, miasteczka będącego pierwszym etapem Waszej podróży, rozdwaja się na dwa szlaki obiegające od wschodu i zachodu duży górski masyw. Fort Neugard położony jest przy krótszej wschodniej nitce, mniej więcej w połowie jej długości. Dłuższa zachodnia nitka obchodzi górę z drugiej strony, według legionistów bezpieczniejszej. Obie nitki zbiegają się ponownie niedaleko Helgen i już za fortem.

Dla jasności, Helgen to nordzkie miasteczko podlegające władzy jarla Falkretu, jednej z prowincji królestwa Skyrim. Fort Neugrad to dawna wojskowa strażnica w górach, porzucona i niszczejąca, stanowiąca jakoby leże puszczańskich rabusiów.

Imię Hastur pisze się w oryginale bez ' - wersja Hast'ur to kwestia dziwnego akcentowania i wymowy kotołaka.

Mam też wrażenie, że Mordimer zadał pytanie o cele Waszego pobytu w Skyrimie, a nie popasu. Oczywiście najważniejsze jest znalezienie źródeł utrzymania, przy czym nie musi to być służba u jakiegoś kupca czy władyki; równie dobrze możecie żyć z łowiectwa, złodziejstwa czy aktów rabunku! Daleko na północy królestwa wznosi się Zimowa Twierdza, w niej zaś Zimowa Akademia kształcąca osobników o magicznym talencie - w przeciwieństwie do cesarskich akademii tam przyjmuje się na naukę bez problemu również nie-ludzi. Na wybrzeżu potrzebni są załoganci do statków towarowych i wielorybniczych. W Wichrowym Czubie egzystuje całkiem spora kolonia dunmerów, w portach występują też niewielkie społeczności argonian. Wszędzie potrzeba rąk do pracy, przy wyrębie puszczy, w kopalniach, w magazynach kupieckich. Oczywiście w cenie są ci, którzy potrafią robić orężem.

: 28 października 2012, 12:16
autor: Keth
Góry Jerallu, 9 dzień Pierwszych Mrozów

Ahraveen skończył jeść surowe wnętrzności borsuka i oblizał zamaszyście swoją łuskowatą paszczękę, wydając z głębi gardzieli ledwie słyszalny pomruk zadowolenia. Hastur i Llorvas wciąż opiekali nadziane na czubki sztyletów kawałki borsuczego mięsa, mimo ponawianych zachęt Barr'teha uparcie odmawiając spożycia zdobyczy na surowo.

Obserwując zmrużonymi ślepiami majestatyczną górską panoramę, jaszczur zaczął rozważać w myślach wieści ze Skyrimu zasłyszane jeszcze w Brumie. Niedawne morderstwo Wielkiego Króla Torygga wstrząsnęło posadami królestwa, a jego zabójca, niesławny jarl Wichrowego Czubu Ulfric Gromowładny, odważył się w końcu rzucić rękawicę cesarskim sprzymierzeńcom wśród Nordów, stając na czele rewolty mającej nie tylko przynieść królestwu Skyrimu niepodległosć, ale i przywrócić Nordom prawo do wyznawania zakazanej na północy wiary w Talosa, rzekomego Dziewiątego Boga i patrona mieszkańców tej krainy. Władający ziemiami królestwa jarlowie popadli w kłótnie i spory, opowiadając się po części po stronie Cesarstwa, po części zaś ujmując się za coraz zuchwalszymi Gromowładnymi.

Unikając jak ognia walnej bitwy z cesarską armią, Gromowładni prowadzili w górach Skyrimu wojnę podjazdową, napadając na cesarskie stanice i karawany, zabijając popleczników Cyrodiil wśród zwykłego ludu i podburzając pospólstwo przeciwko południowym ciemiężycielom.

Nordowie znali Skyrim doskonale, uderzając znienacka i znikając niczym duchy w zasnutych mgłą wąwozach i wśród pokrytych śniegiem szczytów. Szarpani przez ludzką sforę cesarscy wycofali się z większości fortów do większych miast, tracąc kontrolę nad coraz większymi obszarami Skyrimu - z tego zaś korzystali coraz zuchwalej zwykli bandyci i rabusie, łupiący każdego, kto nie był w stanie samemu się obronić.

Podsetnik na przejściu granicznym nie minął się z prawdą wspominając o niespokojnych czasach, które mogły lada chwila przejść w jeszcze gorszy stan rzeczy...


Wątek techniczny

Mała wstawka mająca nakreślić Wam w przybliżeniu sytuację polityczną Skyrimu. Królestwo jest ściśle podporządkowane Cesarstwu, przynajmniej było do chwili śmierci Wielkiego Króla. Władzę sprawuje obecnie z cesarskiego namaszczenia wdowa po Toryggu, królowa Esilif. Podlegający jej jarlowie są ze sobą skłóceni w kwestii wyboru strony konfliktu.

A poniżej obrazek ukazujący altmerów, wysokie elfy z Tamriel, obecnych panów świata (bardzo, ale to bardzo nielubianych w Skyrimie).


Obrazek

: 28 października 2012, 12:41
autor: Araven
Panowie, pojedliśmy ruszamy na ten cały zrujnowany fort. Kotołaka przodem puścimy, ja tarczę na plecach wieszam a łuk biorę do prawej łapy. Ruszamy na fort, może się przemkniemy.

: 28 października 2012, 13:33
autor: Keth
Wątek techniczny

Pamiętajcie, że cały czas bardzo ważne są dla mnie detale taktyczne. Jeśli zbliżacie się do niebezpiecznej strefy, muszę wiedzieć więcej na temat Waszych poczynań. Post Aravena sugeruje puszczenie przodem kotołaka i próbę prześlizgnięcia się obok fortu. Jak mam to dokładnie interpretować? Kotołak pójdzie szlakiem czy lasem, gdzie łatwiej mu się skradać? Wy sami idziecie otwarcie czy się skradacie? Jakie umiejętności chcecie rozmyślnie wykorzystać, by tym samym korzystać ze zbieranego w praktyce doświadczenia.

Odnośnie doświadczenia, Barr'teh poniósł wartość umiejki Łowiectwo z 5 na 6. Llorvas poprzez rozpalenie ogniska zaklęciem obniżył poziom swej many do 88, odzyska pełny zasób mocy za dwie godziny.

Popas trwał godzinę, jest popołudnie. Słońce stoi wysoko, pogoda sprzyja, ale w górach i tak może się szybko zmienić.

: 28 października 2012, 13:49
autor: mordimer00
Ruszamy przez las, skradając się i wypatrując zasadzki itp, kicia niech idzie przodem na zwiady ale nie za daleko przed nami abyśmy mogli mu pomóc w razie czego, łuk w dłoni.

: 28 października 2012, 13:52
autor: 8art
Wątek techniczny

Pójdę przodem, ale nie szlakiem, pogwizdując wesoło, tylko krzakami wzdłuż szlaku obserwując wszystko. W razie zasadzki powiadomie wszystkich ustalonym znakiem dźwiękowym i spróbujemy sami zasadzić się na rzezimieszków. Ja bym ich w tedy od tyłu podszedł.

Piszę imiona z ' dla podkreślenia akcentu kotołaka;)

: 28 października 2012, 14:29
autor: Araven
Skradamy się i nasłuchujemy, szczególnie jak juz jesteśmy blisko zrujnowanego fortu.