PBF - Goblińska Brama

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 14 stycznia 2013, 09:33

Dwalin, przypominający solidnie oplecioną skórami, brodatą beczkę przystanął i podążył za wzrokiem kompana. Dopiero teraz dostrzegł małę pobojowisko, jęki niedźwiedzia myląc ze zwyczajowym porannym charczeniem Ulhedina z racji grubej, skórzanej czapy wciąż walczącej naprzemiennie z hełmem o dominację nad łysym łbem krasnoluda.
Przez chwilę wgapiał się w chatę, po czym podrapawszy się pod pachą zagadnął nie wiedzieć czy to do kompanów, czy do siebie:

Wygląda mi to na remis. Gobasy spaliłyby tę stodołę, a gospodarz uprzątnąłby sobie podwórko.

Poprawił wpijający się pod pachę rzemień przytrzymujący solidnych rozmiarów patelnię, jaką zwykł ze sobą nosić i ruszył w dół kiwnąwszy na towarzyszy. Idący za nim dostrzec mogli podrygujący, solidnych rozmiarów tobołek podróżny z którego prócz patelni wystawały dwie rękojeści mieczy, rogaty hełm niewiele różniący się od podskakującego obok kociołka, kilka bukłaków, chochlę rozmiarów hobbickiego półmiska, masę skórzanych woreczków łapczywie walczących z kocem o miejsce na niewielkim plecaku, oraz przytwierdzoną do wszystkiego nie wiedzieć jaką metodą kuszę.

I tylko szybko przebierające nogi zdradzały naturę zjawiska.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 14 stycznia 2013, 10:59

Praciaen z trudem powstrzymał się od natychmiastowej ucieczki. Nawet żywe i pokojowo nastawione orki tolerował z trudem, a orcze zwłoki... Na dodatek ten paskudnie przygwożdżony do ziemi niedźwiedź. Wewnątrz elfa walczyły ze sobą chęć ucieczki, zwymiotowania i pomocy żywemu jeszcze zwierzęciu. W końcu zwyciężyła ostatnia. Praciaen powoli zszedł po stoku, zabezpieczając się magią, i podszedł do dogorywającego niedźwiedzia.
Rzucam Ochronę w Magazyn zaklęć, a potem podchodzę do niedźwiedzia, usuwam włócznię i rzucam na niego Regenerację. Używam Ochrony w razie ataku niedźwiedzia lub kogoś innego.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 stycznia 2013, 11:52

Rosły strażnik Dunedain Galdor, o czarnych włosach i niebieskich oczach, mierzący ponad sześć stóp, w kolczudze nakrytej płaszczem strażnika i z mieczem przy boku oraz łukiem na plecach, rozglądając się po okolicy rzekł, trzeba sprawdzić czy to napewno zwykły niedźwiedź a nie jakiś zmiennokształtny, Beorn przybiera postać niedźwiedzia, pewnie wielu Beorningów czyni podobnie.
Badam ślady wokół, nim nasi je zadepczą, staram się ocenić jak dawno odbyła sie walka i ilu orków stąd odeszło, oraz w którą stronę.

Trihikilius
Reactions:
Posty: 267
Rejestracja: 15 października 2009, 23:34

Post autor: Trihikilius » 14 stycznia 2013, 14:14

Broń z którą Ulfhedin będzie się przemieniał to jego pamiątka, topór.

Idźcie koledzy do domostwa wybadać temat, a Ulfhedin niech omiecie teren z nieba, czy wydać gdzieś jeszcze ślady walki lub ucieczki kogokolwiek. Do przemiany wybieram miejsce dobrze widoczne dla towarzyszy (chodzi mi o to aby mieli oko na resztę moich tobołków).

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 14 stycznia 2013, 15:00

Weźże się z tym swoim przepoczwarzaniem gdzieś ukryj przyjacielu. Miewam potem zgagę i nudności.
- wychrypiał do towarzysza Dwalin, rozpoznając tradycyjny, tak specyficznysposób zdejmowania ciuchów, który towarzyszył beornignowi w tych sytuacjach.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 14 stycznia 2013, 18:57

Hastamir rozejrzał się po pobojowisku, potem wzrok leśnego elfa skierował się na chatę a później na las za nią. Zwiadowca wyciszył wszystkie swoje zmysły oprócz wzroku i starał się dostrzec cokolwiek między drzewami. Gdy po chwili nic nie wydało mu się dziwnego ruszy w dół doliny w stronę orczych ścierw.
-Nie przeszkadzajcie i odsuńcie się, trza zbadać ślady a Wy tylko zadeptujecie je coraz bardziej! Idźcie na granicę lasu i wypatrujcie czy ktoś się ni zbliża, a i jeden niech chatę sprawdzi-Hastamir zaś w tym czasie zaczął badać śladu walki, elf chciał dowiedzieć się co tutaj się stało.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 14 stycznia 2013, 19:33

Ze stromego zejścia co rusz opadały małe kamyczki, pod wpływem ciężkich kroków krasnoluda i człowieka, elfy zaś schodziły z kocią gracją, jakby swobodnie opadali w dół. Ścieżka prowadząca do domku w dolinie była bardziej na wschód, i zakręcała między głazami niczym wąż pełzający pośród traw.

Tymczasem na szczycie, Ulfhedin układał na wielkim głazie swoje rzeczy, przykrywając je drobnymi kamyczkami tak, ze z daleka nie dało się dostrzec co też ukrywa boerning. Następnie, czekając aż Dwalin zniknie z widoku, mandragora wisząca u szyi poczęła lekko drżeć, by zaraz przemienić się w wielkie, czarne pióro. W ślad za naszyjnikiem ubranie Ulfehdina zaczęło się zmieniać w gęste, czarne jak smoła krucze pióra. Kolejna była twarz; usta i nos zlepiły się w długi, czarny dziób, zaś na policzkach, uszach i czole wyrastały małe piórka. Ręce zaś zmieniły się szybko w wielkie skrzydła, rzucające cień na trawę z tyłu, strasząc przy tym małe żuki i mrówki, krzątające się między trawami. Na koniec nogi zmiennokształtnego zmieniły się w zakończone szponami krucze łapy. Przemiana była kompletna, a kruk odrywając się od ziemi, zatoczył koło w powietrzu, ciesząc się wolnością i dobrymi pływami wiatru. Zakrakał jeszcze tak, że odgłos odbijał się po wymarłej dolinie, po czym poszybował lekko na zachód, widząc daleko na horyzoncie małe punkciki, przemieszczające się w stronę Carrock.

Wśród porozrzucanych wokół mieczy i toporów, trupów orków i różnych sprzętów, na środku leżał na brzuchu niedźwiedź brunatny, przybity włócznią do ziemi przez brzuch. Czując, a potem widząc nadchodzących zacharczał jeszcze, próbując zaryczeć, ale na nic zdały się jego wysiłki. Wkrótce, gdy podszedł do niego Praciaen, zwierzę wyzionęło ducha, po wielogodzinnej męczarni. Krwawe ślady na jego bokach świadczyły o wielkiej bitwie, która musiała się tu rozegrać parę godzin temu. Podczas gdy Galdor zbierał informacje o śladach i próbował odtworzyć przebieg bitwy, a Ulfhedin leciał w kierunku czarnych, poruszających się punktów, reszta drużyny zajrzała do środka chaty. Gdy Dwalin chciał otworzyć drzwi, te runęły do środka, całkowicie się przy tym łamiąc.

Wydawać by się mogło, że to na zewnątrz panował chaos. Jednak wnętrze domku odzwierciedlało rozgardiasz w jego czystej postaci. Każdy mebel był złamany bądź wywrócony; na ziemi walały się drobne przedmioty, takie jak części drewna, roztargane ubrania, połamane akcesoria kuchenne czy też... odcięte kończyny orków.

Po mieszkańcu (a był on jeden, gdyż było jedno łóżko, za wąskie na dwie osoby) chaty nie było ani śladu. Tak samo jak po wszystkim tym, co mogło mieć jakąkolwiek wartość czy użyteczność.
Ulfhedin: szybując wysoko w górze widzisz w oddali grupkę postaci, która przemieszcza się na zachód, ale nie potrafisz ich jeszcze zidentyfikować.
Galdor: po śladach jesteś w stanie stwierdzić, że walka miała miejsce 5-6 godzin temu (świadczą o tym zakrzepnięta krew i stygnące ciała). Napastników było około 30, z czego 14 padło trupem, licząc tych z chaty. Przybyli z zachodu i tam też prowadzą wszystkie ślady. Doświadczenie podpowiada ci, że to byli orkowie, którzy przyszli tu w konkretnym celu i bardzo się śpieszyli, bo inaczej spaliliby chatę i wzięliby suszone grzyby, wiszące na sznurze przy wygódce, z tyłu chaty.
Hastamir: nie wykryłeś nieprzyjaciół w okolicy, za to czujesz cały czas plugawy zapach orków z Gór Mglistych - poznajesz to plemie, gdyż kiedyś w przeszłości miałeś nieprzyjemność spotkać ich wędrując przez Góry Mgliste. Oprócz tego, czego dowiedział się Galdor, wypatrujesz małą różnicę; wśród orków, które odeszły, był jeden większy, lub z innego klanu, co w tej mieszaninie śladów było trudne do dostrzeżenia
Co zamierzacie zrobić z tym fantem? Chata należała do Faerala, o czym świadczą rozmiary mebli i wysokość drzwi - znacznie wyższe, niż zwykłych ludzi.
Ostatnio zmieniony 14 stycznia 2013, 19:40 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 14 stycznia 2013, 19:42

-To orkowie z Gór Mglistych i było wśród nich kilku z innego klanu a nie widzę ich ścierw tutaj, pewnie uciekli ale nie jestem w stanie zbadać w którą stronę.

(MG staram się obejść pobojowisko z każdej strony, znaczy się odchodzę około 15 metrów i dopiero wtedy szukam śladów odchodzących z pola walki)
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 14 stycznia 2013, 22:09

Należy pochować tego wojownika, który godnie zakończył swój żywot.

- oznajmił Dwalin zdejmując na chwilę czapkę i udał się na tyły budynku w poszukiwaniu łopaty. Napotkawszy po drodze kilka węzłów suszonych grzybkó nie omieszkał wziąć ich, mrucząc do siebie:

Szkoda, by się zmarnowały, albo gorzej mogliby to zabrać zielonoskórzy..

przytaknął swej myśli, jakby rozmawiał z kimś jeszcze, po czym odciął węzełek, czy może dwa, w zasadzie najlepiej trzy..

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 14 stycznia 2013, 22:12

Hastamir: na podstawie śladów dochodzisz do wniosków, że orki kierowały się bezpośrednio do chaty. Najpierw okrążyły całę podwórze, potem wywiązała się walka na środku, następnie wpadli do chaty, stamtąd przez chwilę coś ciagneli po ziemi, następnie skierowali się do rzek. Na drugim brzegu widać ślady, ale by je zbadać musicie przejść przez rzekę. Inne ślady są starsze i częściowo zatarte; ślady niedźwiedzia, dużego człowieka, i jakieś mniejsze ślady; prawdopodobnie goblina lub młodego orka.
I przypominam, że zmiennokształtni po śmierci wracają do swojej ludzkiej formy.
Ostatnio zmieniony 14 stycznia 2013, 22:13 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 stycznia 2013, 22:12

Jak go pochowamy, ruszymy tropem orków, trzeba go pomścić, śmierć orkom sługom Morgotha.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 14 stycznia 2013, 22:33

-Hej przeszli rzekę i udali się za nią!
Spalmy ciała i ruszajmy za nimi w pościg. Nie uszli daleko.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 14 stycznia 2013, 22:37

Dwalin już zaczął kopać dołek, bo skąd miałby wiedzieć, że ten niedźwiedź to zwykły niedźwiedź, nie zna się na humanoidalnych inaczej.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 15 stycznia 2013, 17:14

Był już zmierzch, gdy ułożone w stos ciała orków górowały nad dwoma pozostałymi stosami: na jednym leżało żelazo, ściągnięte z trupów, drugi natomiast był stosem piasku i gliny, z wykopanego przez Dwalina grobu, do którego właśnie Hastamir i Galdor wrzucali truchło niedźwiedzia. Zebrane szczapy drewna i szczątki mebli służyły za idealne paliwo do spalenia.

Odmawiając krótkie słowa pożegnalne nad grobem Faerala, Praciaen rzucił pochodnie chrust pod zwłokami orków. Po chwili ogień zaczął nieśmiało lizać językami pierwsze grubsze szczapy drewna, aż w końcu stos płonął niczym krasnoludzkie palenisko. Smród palonych ciał rozpełzł się po dolinie, na szczęście szybko wietrzony przez wzmagające się podmuchy wiatru.

Noc zapowiadała się na deszczową, jakby same niebiosa miały opłakiwać tragedię, jaka rozegrała się w dolinie.

Wilgotne powietrze działało orzeźwiająco, zwłaszcza w połączeniu z lekką bryzą bijącą znad rzeki Anduin. Parę chwil wcześniej, gdy ostatnie ziarna piasku zostały przygładzone łopatą, ruszyliście tropem zbiegów. Ślady są dosyć wyraźne, i prowadzą w stronę Carrock, które powoli niknie w ciemnościach nocy.

Chmury przysłoniły księżyc i gwiazdy, a lekki opad deszczu zmieniał z każdą chwilą polne ścieżki w błotniste trakty. Mimo to parliście naprzód, wiedzeni przez siłę zemsty i odwetu, na plugawych stworach, robiących rajdy na spokojne domostwa w dole.

Polana powoli ustępowała leśnemu zagajnikowi, za którym zaraz był Carrok. Hastamir idący kilkadziesiąt metrów na czele wyszedł spomiędzy drzew pokazując, byście zaczekali.

Po zmiennokształtnym ani śladu.
Dalsza część fabuły zaraz pojawi się na PW... u niektórych :) chyba że chcecie, by wszystkie wiadomości były jawne.
Ostatnio zmieniony 15 stycznia 2013, 17:28 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 15 stycznia 2013, 17:28

To tylko i wyłącznie zależy od MG.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

ODPOWIEDZ