PBF - Góra Szeptów

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 lipca 2013, 16:47

Czyli wyzwałem na noże członka pierwszej kasty, ok. Wyjście na zewnątrz wymaga zgody Mędrca, czy większej ilości członków pierwszej kasty? Jaki procent całej populacji stanowi pierwsza kasta?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 lipca 2013, 18:30

Rzemień należy do pierwszej kasty, do tuzina doświadczonych łowców stanowiących "siły zbrojne" Enklawy. Wyjście na zewnątrz wymaga zgody Mędrca, aczkolwiek konsultuje on większość swoich decyzji z bratem, Ostrym. Tak czy owak, od kilku lat na powierzchnię wychodzi się sporadycznie i dotyczy to wyłącznie łowców. Jeszcze cztery lata temu Enklawa utrzymywała skromne kontakty handlowe z jakąś społecznością na górze, ale relacje te urwały się w dość tajemniczy sposób.

W Enklawie mieszka obecnie siedemdziesiąt pełnoletnich osób oraz trochę dzieci. Trzydzieści z nich uznano za zdegenerowane dość drastycznie, by wydzielić je do grupy drugiej klasy - chodzi tu nie tylko o wynaturzenia fizyczne pokroju Trzyłapki czy Pały, ale i osoby potencjalnie niebezpieczne (jak Blizna).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 lipca 2013, 18:31

Korytarze Enklawy, poziom -4

Podobno jeszcze dekadę wcześniej konserwatorzy Enklawy dokonywali regularnych napraw na dolnych kondygnacjach podziemi, ale większość z nich już nie żyła albo okazała się tak niedołężna, że na rozkaz starszyzny zaprzestano wszelkich prac konserwacyjnych w nieużywanych obszarach.

Droga do osadnika nieczystości biegła przez taki właśnie obszar: labirynt zatęchłych korytarzy i przejść, ciasnych klatek schodowych o skorodowanych barierkach i przekrzywionych na zawiasach drzwi wiodących ustawicznie w dół, w ukryte w smolistym mroku podziemia najniższych poziomów Enklawy. Ochotnicy mieli niejednokrotnie okazję zapuszczać się tam w większych grupach w poszukiwaniu śmieci mogących posłużyć mechanikom za materiały naprawcze do coraz bardziej wyeksploatowanych systemów podtrzymywania bazy, ale zawsze zachowywali ogromną ostrożność i pilnowali się wzajemnie. W ciemnościach podziemi można było natknąć się na tajemnicze metalowe drzwi, których nie potrafił sforsować najsilniejszy Łowca Enklawy; na tajemnicze maszyny o niepokojących kształtach, przeżarte rdzą i rozpadające się w rękach; na martwe konsolety pełne przycisków z miniaturowymi literkami i pokrytych grubą warstwą kurzu szklanych ekranów.

Były to skarby z poprzedniej epoki, z zamierzchłych już czasów Karmazynowego Zmierzchu, heroicznych Praojców i budzącej trwogę Czerwonej Ścieżki, która pochłonęła ich na zawsze. Przekazywane z pokolenia na pokolenie opowieści zacierały coraz więcej szczegółów, nadając historii Enklawy co rusz innego znaczenia i budząc swą enigmatyczną treścią coraz więcej kontrowersji.

Przeciskający się przez wąskie futryny drzwi Pała próbował wyobrazić sobie rozświetlone mętnym blaskiem latarek pomieszczenia za dawnych czasów, skąpane w poświacie elektrycznych lamp i ogrzane czymś, co niemal nieczytelne już książki serwisowe nazywały klimatyzacją. W niektórych mijanych pokojach znajdowały się metalowe ramy zniszczonych łóżek, pozbawionych materacy i budzących żałość w sercu widokiem pozrywanych sprężyn. Kiedy musieli tu mieszkać ludzie, zresztą mieszkali zapewne na wszystkich poziomach podziemnej bazy. Pała nie miał pojęcia, jak wielka mogła to być społeczność, ale nie mógł się oprzeć wrażeniu, że pozostali przy życiu członkowie Enklawy bez trudu zniknęliby w tak licznym gronie.

Oświetlenie na dolnych kondygnacjach nie funkcjonowało od wielu lat, rozszabrowane przez dawno już nieżyjących konserwatorów, którzy ustawicznie potrzebowali nowych żarówek czy bezpieczników niezbędnych do zapewnienia światła w kilku najwyżej położonych obszarach starej bazy. Wyposażeni w latarki z ręcznymi dynamami, Pała i jego niespokojni towarzysze bez przerwy naciskali palcami na rączki urządzeń wytwarzając siłą swych mięśni i ścięgien śladowe ilości prądu niezbędne do generowania snopów światła.

Ważący prawie sto pięćdziesiąt kilogramów mutant podążał w czujce całej grupy, wiedzony podzielanym przez resztę ochotników przekonaniem, że gdzie wlezie taki olbrzym, tam bez trudu poradzą sobie pozostali. Dźwigający na grzbiecie monstrualny garb i opleciony plątaniną rurek ze sztucznego tworzywa, Pała sapał donośnie przy każdym kroku, cały czas zahaczając przerobionym na jego miarę roboczym kombinezonem o odstające od ścian kawałki paneli.
Wyobraźcie sobie mozolną podróż w trzewia starej podziemnej bazy, poprzez pozostałości sprzed kilku pokoleń składające się zbiór całkowicie Wam obcych przedmiotów i pomieszczeń, których przeznaczenia możecie się tylko domyślać. Wszyscy macie latarki z ręcznym dynamem oraz prowizoryczne narzędzia mające posłużyć do przeczyszczenia osadnika: metalowe pręty, klucze francuskie, brzeszczot piłki do metalu, takie tam rzeczy. Ktoś chciałby pokrzepić resztę dobrym słowem?

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 14 lipca 2013, 22:43

A cóż tu można powiedzieć pokrzepiającego ? Tkwimy w gównie i mamy szanse zanurzyć się w nim po same uszy :P Rozumiem, że nie zabraliśmy
ze sobą niczego z naszego "bazowego" wyposażenia ? Tylko narzędzia służące potencjalnej naprawie ? Jeśli ustalamy jakiś szyk to Blizna będzie zamykała grupę...
Nie lubię jak mi się ktoś gapi na tyłek..

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 14 lipca 2013, 23:33

-Siostry i bracia!-zaczęła Trzyłapka- Zaprawdę powiadam Wam. Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska są tym, co mnie pociesza-zagrzmiała religijną tyradę.
W migotliwym świetle latarek dynamo obrzuciła fanatycznym spojrzeniem całą grupę ''ochotników''. Z nich wszystkich tylko Pała wydawał się być przepełniony szczęściem. Reszta miała markotne,zacięte miny.
Mutantka zastanawiała się nad pewną sprawą od dłuższego czasu i zdawało się że Pan zesłał ten zator w stosownej chwili by mogła rozeznać się czy znajdzie poparcie w tej grupie owieczek. Na groteskowego Pałę mogła liczyć jednak nie wiedziała czy któryś z towarzyszy nie jest przypadkiem lojalistą.
-Pan wskaże mi drogę-dodała pod nosem.
Ostatnio zmieniony 15 lipca 2013, 07:55 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 15 lipca 2013, 07:36

- Problem w tym - mruknęła Blizna - że to nie będzie ciemna dolina tylko rzeka pełna gówna. Nie znam Boga, który
chciałby wskazywać ścieżki w takim miejscu...

Obrzuciwszy wzrokiem resztę grupy Blizna wzruszyła ramionami.

- Idziemy ? - retoryczne pytanie zawisło w powietrzu...

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 15 lipca 2013, 07:45

-To kolejna próba Wiary-zagrzmiała Trzyłapka.-Przetrwają ją tylko Ci co prawdziwie wierzą.Któż inny jak nie dobry Pan wskaże nam drogę w tych tunelach byśmy mogli powrócić i udowodnić przed...-tu nastąpiła chwila wahania w przemowie mutantki-...przed Mędrcem i naszymi braćmi żeśmy warci tyle samo co oni.
Ostatnio zmieniony 15 lipca 2013, 07:53 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 15 lipca 2013, 09:15

- Zakończ już to słodkie religijne pierdzenie. Chwilowo "żeśmy warci" - Zadzior z wykrzywioną miną przedrzeźniał mocno już działającą mu na nerwy Trzyłapkę - "żeśmy warci" dokładnie tyle, ile gówno, w którym za chwilę będziemy się taplać.
Ostatnio zmieniony 15 lipca 2013, 19:05 przez namakemono, łącznie zmieniany 1 raz.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 15 lipca 2013, 09:22

-Widzisz tylko rzeczy które dla laików są oczywiste...spójrz głębiej synu i nie oceniaj książki po okładce,człeku małej wiary. Inaczej nigdy nie doczekasz zbawienia,za to straszliwe męki piekielne na cię czekają.-wyraźnie zirytowanym tonem powiedziała Trzyłapka. Oko w nosie Pały wybałuszyło się w przestrachu. Wiedział on bowiem że łatwo było rozpalić święty gniew trzyrękiej żylety a wątpiący czynili to szczególnie szybko.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 15 lipca 2013, 11:26

- Świetnie - parsknęła cicho Blizna - może zatem weźmiemy się wreszcie do roboty zamiast tu stać i gadać o zbawieniu.
Chwilowo trzeba pogrzebać w gównie więc zbawienie może poczekać. O naszej wartości możemy pogadać po powrocie.

Awantura na samym początku ich "misji" nie wróżyła sukcesów zatem Blizna postanowiła zażegnać konfliktową
sytuację i skierować uwagę obecnych na realizację zadania. Z doświadczenia wiedziała, że nieprzyjemna robota
nie stanie się przyjemniejsza dzięki odkładaniu jej w czasie.

- Ruszamy ? - Blizna skierowała pytające spojrzenie na Trzyłapkę, która jako jedyna ze zgromadzonych miała ochotę
stać i przemawiać bez końca...

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 15 lipca 2013, 12:27

Prawdę mówiąc myślałem że cały czas idziemy. Następnym razem zaznaczę że idąc mówię albo mówiąc idę.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 15 lipca 2013, 14:42

No bo chyba już jesteśmy na spacerku.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 15 lipca 2013, 15:00

Zatykam uszy. Wyłączam się. Nie słucham tego pieprzenia. Myśl o tym jak o wyrwaniu zęba. Zrób to szybko i miej to za sobą.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 lipca 2013, 18:03

Korytarze Enklawy, poziom -4

Niedaleką już lokalizację Dna zdradzał niezawodnie narastający z każdym metrem okropny fetor, zionący od praktycznie niefunkcjonującej już oczyszczalni ścieków zbudowanej przed dziesiątkami jak nie setkami lat na najniższej kondygnacji bazy. Pozbawiona dopływu elektryczności i przeżarta na wskroś korozją, stacja wciąż tłoczyła w stare odpływy bezlik litrów nieczystości spływających na Dno plątaniną rur kanalizacyjnych bazy. Gdzie trafiały te nieczystości potem, tego nikt nie wiedział, ponieważ ukryte w ścianach zbiorników odpływowych kanały były zbyt małe, by mógł się do nich wślizgnąć człowiek; któż zresztą chciałby penetrować wypełnione fekaliami rury wiodące w niezbadaną czarną otchłań?

Czasami jednak zbyt gęste odchody tworzyły masę zaklejającą wloty kanałów, a wówczas zalana ściekami stacja padała ofiarą zatoru, które usunąć mogły jedynie ludzkie ręce: mniej lub bardziej ludzkie, jeśli brało się pod uwagę stopień deformacji genetycznych wielu mieszkańców Enklawy.

Pała zatrzymał się znienacka, opierając prawy bark o ścianę korytarza wychodzącego na klatkę schodową wysokości dwóch pięter. Sapiący i pociągający nosem mutant pochylił do przodu nieforemną głowę, przekrzywił ją w bok, by pokrywające twardą szorstką skórę narośle nie przesłaniały mu widoku na penetrowaną przestrzeń.

- Tokłatnie tak jak mófili - oznajmił niskim basem wydobywającym się gdzieś z przerośniętej fałdami chrząstek krtani, uniemożliwiającej wskutek deformacji strun głosowych prawidłowego artykułowania niektórych dźwięków - Schody się zalfały...

Ruchliwe promienie latarek omiotły zakurzone ściany klatki schodowej, pobiegły w dół ku betonowym resztkom stopniu, które z powodu osłabienia konstrukcji nośnej runęły kilkanaście miesięcy temu tworząc na ostatnim etapie podejścia do Dna dwupiętrową otchłań.

- Liny dosięgną podłogi - oszacowała na głos Blizna, łapiąc się jedną dłonią za uszkodzoną metalową barierkę i spoglądając uważnie w dół. Długie, splątane ze sobą włosy dziewczyny spadły jej na oczy, toteż prychnęła ze złością, potrząsając nieznacznie głową. Przechylona nad krawędzią zarwanych schodów, najwyraźniej nie zdawała sobie sprawy ze spojrzeń Zadziora i Rzeźnika, gapiących się bez żenady na jej kształtny tyłek.

- Jeśli taka będzie wola Boga, zejdziemy bez szwanku - oświadczyła chrapliwym głosem Trzyłapka, przeciskając swe groteskowo zdeformowane cielsko obok Pały - Trzeba mu tylko zawierzyć.
Macie do swej dyspozycji liny z hakami, dość długie, by mogły posłużyć do zejścia w dół. Po ich zamocowaniu wystarczy zaliczyć test przeciwstawny 3+k8 przeciwko Koordynacji (wartość identyczna dla wszystkich). Kto schodzi i w jakiej kolejności? A może ktoś chce zostać na górze?

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 15 lipca 2013, 19:02

Jak mówiłem - załatwmy to szybko. Zadzior pcha się jako pierwszy. Kto wie, może spadnie, skręci kark i nie będzie musiał pracować w tym gównie. A nawet jeśli się w nim utopi, to po śmierci i tak wszystko jedno. No, do dzieła.

ODPOWIEDZ