Strona 3 z 22

: 19 lipca 2013, 14:27
autor: deliad
150 kałach powinien donieść.

: 19 lipca 2013, 19:34
autor: Procjon
Zakładam że wszyscy wystrzeliliście ze 150 metrów. Używam utrudnień liczbowych z Ołowiu, łatwiej się przelicza.
Za odległość: -5
Za rozrzut amunicji: -5 (Winchester), -3 (Kałasz)
Za cel mniejszy od człowieka: -1
Za więcej czasu na celowanie niż potrzeba: +1
Za strzał z pozycji leżącej: +1
Łącznie: Winchestery -9, Kałasz -7
Wyniki rzutów:
Ashka 12, 15, 18 - pudło
Paul 9, 11, 8 - trafienie
Ian 11, 15, 17 - trafienie
Trzy lufy jednocześnie wystrzeliły. Jeden pocisk przeleciał obok lewego Łowcy nie czyniąc mu szkody, lecz dwa pozostałe trafiły Łowców pośrodku i po prawej w głowy, unieszkodliwiając ich na miejscu.
Wydaje się niemożliwe, ale w rzutach na miejsce trafienia wypadły dwie jedynki! Double headshot! Został już tylko jeden.

: 19 lipca 2013, 20:32
autor: Procjon
Osamotniony Łowca zdawał się być wybitnie zdezorientowany. Rozglądał się po okolicy szukając zagrożenia. Jednak strzelcy na cysternie nie próżnowali - przeładowali broń, wycelowali i trzy kolejne kule poleciały w stronę Łowcy.
Powtarzamy strzał. Utrudnienia te same.
Wyniki:
Ashka 16, 14, 14 - pudło
Paul 18, 12, 18 - pudło
Ian 17, 16, 14 - trafienie
Kule z Winchesterów minęły stalową konstrukcję, ale pocisk z Kałasza trafił prosto w korpus stalowej bestii. Łowca jeszcze przez chwilę rozglądał się, ale jego ruchy stawały się coraz wolniejsze, aż wreszcie stanęły.
Po dwóch salwach wszystkie maszyny unieszkodliwione!

: 19 lipca 2013, 20:50
autor: Svarth
- Spełniliście nasze zadanie, bracia. Manitu jest zadowolony.

: 19 lipca 2013, 21:36
autor: deliad
Ian jeszcze przez chwilę trzymał zwiadowcę na muszce, czekając na jakikolwiek ruch. Czuł jak kropla potu wpłynęła spod kapelusza i nieznośnym swędzeniem podążała w dół, torując sobie drogę w grubej warstwie kurzu i kilkudniowym zaroście.
Maszyna nie ruszyła się. Czyży była na tyle sprytna żeby przyczaić się udając martwą tzn, zepsutą. Nie, chyba po robotach tej klasy nie można się tego spodziewać.
McNeil ucałował głośno kałasza i zeskoczył szukając swoich łusek.

- Słuchaj Czerwonoskóry, zawsze was miałem, za najoszczędniejszych na świecie. Wy ponoć nawet nie pierdzicie żeby nie tracić energii, ani się nie pocicie, bo to strata energii. Jesteś mi winny dwa naboje 7,62 mm. Oryginalne, a nie jakieś samoróbki. Zakoduj pod czupryną, bo jak nie to pożegnasz się ze skalpem. A, teraz rusza przodem obejrzymy te wraki. Może mają jakąś baterię słoneczną.

: 19 lipca 2013, 21:45
autor: Procjon
Spod samochodu stojącego po drugiej stronie autostrady wyczołgała się ludzka postać. Gdy wstała i otrzepała się z kurzu, oczom drużyny ukazała się na oko dwudziestokilkuletnia dziewczyna z rozpuszczonymi ciemnorudymi włosami. Miała na sobie wytartą jeansową kurtkę i czarne spodnie. Zza ramienia wystawała kolba karabinu SU-16 i rękojeść katany, a w rozpiętej kaburze przy pasie widać było Glocka.
- Dzięki - zwróciła się do siedzących na cysternie strzelców. - Bez was bym tu siedziała do jutra.

: 19 lipca 2013, 22:08
autor: deliad
Ian podniósł łuski. Schował je do kieszeni nie spuszczając kobiety z oka. Ruda... Hmm... Koleś z Vegas powiedziałby, że takim nie można ufać. I jeszcze by dodał żeby trzeba splunąć przez ramię. Kobitka nie wyglądała na wrogo nastawioną. Ale co można powiedzieć na pierwszy rzut oka... Chyba tylko tyle, że umie się kryć i mogła ich sprzątnąć zamiast wychodzić.

- Do jutra? Jutro byłabyś wypatroszoną kupką ścierwa. Kumpel z posterunku mówił, że takie sukinsyny
- Ian skiną w stronę zwiadowców - wyczuwają temperaturę ciała. Wywąchaliby cię i rozpruli. Przed takimi nie schowasz się za byle gratem.

McNeil wsunął wykałaczkę miedzy zęby i zaczął ją żuć. Lubił mieć cały czas jakieś zajęcie. Choćby żucie tych przedwojennych patyczków. Oparł lufę kałasza w zgięciu łokcie.

- A, tak w ogóle. Nie bałaś się wyjść do czterech wyposzczonych facetów? Tak dziarska z ciebie dziunia?

: 19 lipca 2013, 22:08
autor: Svarth
- Kim jesteś i co robisz pośrodku pustyni? I przede wszystkim dlaczego nie wyszłaś stamtąd wcześniej?

: 19 lipca 2013, 22:17
autor: Procjon
- Jestem Jess Peters. Czekałam tu na spotkanie z handlarzem, miał wymienić części komputerowe na gamble. Tylko że zamiast handlarza przyszło tu trzech Łowców. Jeszcze raz dzięki.

: 19 lipca 2013, 22:28
autor: deliad
- Dziwne miejsce na spotkanie. Nie łatwiej i bezpieczniej w jakimś mieście? Po co na środku pustkowi się spotykać? Historyjka ładna, ale ma jak widzisz spore luki - powiedział powoli Ian.

: 19 lipca 2013, 22:29
autor: Procjon
- Nie mój pomysł, panie podejrzliwy. Handlarz wymyślił. A poza tym, co wy tu robicie?

: 19 lipca 2013, 22:36
autor: deliad
- Spełniamy wolę Manitu. Co nie Ashka? No i ratujemy damy w opałach- Ian uśmiechnął się krzywo.

: 19 lipca 2013, 22:41
autor: Svarth
- Nie żartuj sobie z Wielkiego Manitu. Manitu widzi wszystko. Widział że słudzy Myślącej Stali chcą zabić czerwonowłosą i w porę nas tu doprowadził.

: 19 lipca 2013, 22:48
autor: Procjon
- Manitu czy nie, dobrze że tu jesteście. Zejdźcie może z tej cysterny, bo głupio się tak gada.

: 20 lipca 2013, 06:51
autor: koszal
Eb wychylił swój poorany bliznami łeb zza części siodłowej, gdzie próbował się ukryć. Maszyny, zdechłe czy nie nie wróżyły nic dobrego. Całe zycie unikał kłopotów i w swoim mniemaniu tylko dlatego nadal mógł się nim cieszyć. JEgo kompani jak się okazało mieli niezłe oko, lecz zamierzał opuścić ich przy najbliższej mozliwej okazji, ale jeszcze nie dziś, nie na tym pustkowiu..

Bez słowa ukazał się dziewczynie, opierając się plecami o wrak w taki sposób, by mieć ją na oku. Łapczywie pochłaniał wzrokiem jej intrygujące kształty, choć nie zamierzał czynić nic, co mogłoby przynieść mu kłopoty- nie on jeden był przecież wyposzczony.
Obserwując pannę Eb stara się stwierdzić, czy długo przebuywa na pustyni (ma przy sobie tobołek z potrzebnym sprzętem, jak koc, jakaś manierka itp), czy też drogi Mg wygląda, jakby wybrała się na mały 2- dniowy spacerek?