PBF - Krwawe wilki

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 21 times
Been thanked: 14 times

Post autor: mastug » 14 września 2013, 02:12

- Ahus , może być i Ahus- tymi słowami Ahran przypieczętował swoje nowe imię. Po czym rozejrzał się i ponownie zabrał głos - tu nie zabardzo jest gdzie się przyczaić. Idzmy dalej. Najpepiej - wskazał ręką - gdzieś tam za graniami. Jak tylko straci nas z oczu, ktoś z nas skryje się między głazami, reszta pójdzie dalej. Poczeka, może go chociaż wypatrzy.

Orkus Czerwony 15/03/9455 - popołudnie
Góry Kryształowe grań góry Haar


Stromizna góry była, duża. Ciężko odczuwaliście każdy krok wspinaczki. Większość ciężkiego ekwipunku niósł koń ale i tak to musieliście nieść ciążyło wam niemiłosiernie. Ciężko dysząc staliście w końcu na górskiej grani. Ahran ręką wskazał kilka dużych głazów - tam się można przyczaić. kto zostaje? wszyscy nie mogą bo z koniem nie ma co zrobić.
Ostatnio zmieniony 14 września 2013, 02:21 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 14 września 2013, 11:48

Nirgan rozważał zastawienie zasadzki, sam jednak nosił ciężką zbroję więc sam się do tego nie palił. Gharik był lepszym kandydatem, ale czy on potrafi dobrze strzelać z łuku?

- Dobra pierw za skałę skacze Wyjec, kawałek dalej ja. Gharik czekasz, aż sowa cię minie i bierzemy ją w kleszcze. Ahran idziesz dalej z koniem, ale bez przesady, pół kilometra nie dalej - powiedział Nirgan, kreując się na samozwańczego przywódcę trójosobowego oddziału.

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 21 times
Been thanked: 14 times

Post autor: mastug » 16 września 2013, 13:33

Gharik i Nirgan kolejno zajęli swoje pozycje za dużymi skałami. Ahran jak gdyby nigdy nic szedł dalej, ciągnąc za uzdę konia. Kryjówki były dobre, pozwalały obserwować grań i ścieżkę którą podążył wasz łowca. Nawet znienawidzony, mroźny wiatr stał się sprzymierzeńcem, nie pozwalającym usłyszeć szelestu zbrój. Zaczęło się wyczekiwanie. Długie minuty wpatrywania się w zbocze góry nie przynosiły żadnych rezultatów. Brak jakiegokolwiek poruszenia sprawiało, że poziom skupienia coraz bardziej spadał. Tracąc pewność co do założeń pułapki zaczęli baczniej rozglądać się wokół. Gharik zauważył stado kozic maszerujących w dół zbocza, natomiast wzrok Nirgana przyciągnęły ledwo widoczne runiczne znaki na jednym z wielkich głazów. Obaj zwrócili także uwagę na gryfa który krążył tysiące metrów nad górami. Kiedy obaj myśleli, że zasadzka nie przyniesie już żadnego rezultatu na zboczu góry zauważyli ruch. Dwie postacie znacznie różniące się wzrostem zbliżały się w ich kierunku. Na futra miały narzucone maskującą plątaninę traw i gałązek tylko większy z nich miał łuk za to obydwaj uzbrojeni byli w noże. Skrytym pomiędzy skałami wojownikom zaczęło szybko bić serce, pojawiła się mieszanina strachu i radości że za chwilę pozbędą się śmiertelnego zagrożenia. Gharik jako pierwszy zobaczył ich twarze, byli ludźmi ale co najciekawsze mniejszy z nich miał nie wiele więcej jak dziesięć lat. Rysy twarzy zdradzały ich bliskie pokrewieństwo. Szli niezbyt szybko obserwując jednocześnie teren przed nimi i ziemię przed ich stopami. Kilka kroków za skałą za którą krył się Gharik starszy z nich nagle się zatrzymał, złapał chłopca za ramię po czym wyciągnął nóż. Zdezorientowany chłopiec spojrzał na opiekuna, który przyciśniętym palcem do ust nakazał mu milczenie. Bardzo ostrożnie cofali się w kierunku skał.
Gharik jesteś za skałą w odległości około dziesięciu metrów od nich. Nirgan jesteś dwa razy dalej, jakieś dwadzieścia metrów od nich. Jakiej broni używacie? i co robicie ?
Ostatnio zmieniony 16 września 2013, 15:57 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 16 września 2013, 15:12

Młody półork przełknął ślinę. Mimo, że biegle władał bronią, jak dotąd nigdy nikogo nie zabił. Widząc zamaskowane postacie, nie mógł oprzeć się wrażeniu, że to ojciec z synem na polowaniu, a nie sowy. Jednak na szalę trafił jego własny los i los tych ludzi. Tamci natomiast szli po ich tropie. Należało działać.
Nirgan wychynął zza skał mierząc do "sów" z łuku. Specjalnie skupił uwagę na sobie, dając Gharikowi pole do popisu.

- Stać! Jednej gwałtowny ruch i mały będzie trupem - krzyknął we wspólnej mowie.

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 21 times
Been thanked: 14 times

Post autor: mastug » 16 września 2013, 17:15

Chłopiec pomimo srogiej miny nie mógł opanować drżenia brody. Przysunięty pewnym ruchem znalazł się za plecami dorosłego. Mężczyzna powolnym ruchem pokazując, że nie ma zamiaru go użyć schował nóż do pochwy. Po czym podniósł puste dłonie nad głowę i odezwał się niepewnie we wspólnej mowie:

- My nie mamy złota ani srebra, nic u nas do zrabowania nie ma. Puść nas, co ci z naszych głów.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 16 września 2013, 18:49

Nirgan z wolna zaczął się zbliżać do ludzi, nie przestając do nich mierzyć z łuku. Im bardziej się zbliżał, tym bardziej nie rozumiał, jak "sowa" mogłaby być tak głupia, żeby zabierać na śmiertelnie niebezpieczne zadanie dziecko. Własne dziecko.

- Czemu za nami leziecie? Jak jakie psy gończe z nosami przy ziemi? Dla kogo szpiegujecie? Dla katańskich psów, czy Czerwonych Korsarzy? Gadać mi tu zaraz, a w międzyczasie broń odłóżcie i łachy ściągajcie. O butach nie zapomnijcie. No już pytałem o coś.

Nirgan coraz bardziej wątpił, że to sowy, dlatego strzelał wzrokiem w różne strony, a plecami zwracał się do głazów.
Czy idący boso człowiek zdąży wrócić do obozu ( w odległości mniej więcej jak nasz Wilczy) idąc bez odzienie i butów, zanim przejdziemy przez góry?

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 21 times
Been thanked: 14 times

Post autor: mastug » 16 września 2013, 21:19

Idący boso człowiek powinien dotrzeć do wilczego obozu mniej więcej koło północy, dziecko nad ranem
Nirgan, podszedł na kilka metrów, tak aby mógł obserwować twarz mężczyzny. Nieznajomy z uniesionymi rękami zaczął zaprzeczać:

- Panie , my nie za wami idziemy. Szukamy zwierzyny, nie ludzi. Końskie ślady nas tu przyprowadziły. W orkowych obozach na broń i srebro żywe zwierze można wymienić a po bitwach dużo zdziczałych koni w górach. Nikomu nie służymy tylko sobie.

Mówił bez zbytniego pośpiechu, gestykulował ale pamiętał, że ręce musi mieć uniesione. Wydawał się być nader spokojny. Pogoniony przez Nirgana silniejszym naciągnięciem łuku i kiwnięciem głowy zwolna zaczął odwiązywać rzemień z nożem zawiązany wokół pasa. Chłopiec na wzór mężczyzny zaczął się rozbierać począwszy od pasa. Następnie skacząc na jednej nodze mężczyzna zaczął ściągać but i błagalnym głosem mówić:

- Dla dziecka litość miej, co ono ci zrobiło ... - przerwał, na jego twarzy pojawił się dziwny grymas z wytrzeszczonymi oczami , palcem wskazywał za przestrzeń za Nirganem - .. tam .. patrzcie ..
Ostatnio zmieniony 16 września 2013, 21:29 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 17 września 2013, 04:45

Nirgan drgnął ale nie obrócił się od razu. To mogła być prostacka sztuczka mająca na celu odwrócenie jego uwagi.
- Wyjec, miej na nich baczenie, jak drgną to strzelaj - powiedział półork i zerknął za plecy.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 17 września 2013, 18:35

Rzucam okiem w kierunku za plecami Nirgana. Jesli tam nic nie ma,strzelam do dzieciaka,nastepnie dobywam szabli i ruszam w stronę dorosłego.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 21 times
Been thanked: 14 times

Post autor: mastug » 18 września 2013, 02:09

Przyczajony za skałą Gharik usłyszał zdenerwowany głos towarzysza. Odchylił się do tyłu aby w luce między skałami zobaczyć czy cokolwiek niezwykłego widać za plecami półorka. Zarówno przestrzeń za jak i ponad nim była pusta. Wypadł za skały niczym rozjuszony byk. Kręcąc głową dał znak Nirganowi, że za nim nic nie ma. Dziecko nie miało szans go zauważyć, było całkowicie zaabsorbowane tym co pokazywał opiekun. Ciężki orkowy łuk Gharika jęknął w chwili zwalniania cięciwy. Świst strzały ucichł gdy z impetem wbiła się w płuca chłopca, przebijając go na wylot i natychmiast pozbawiając tchu. Ułamek sekundy później Nirgan widząc błysk w ręku "tropiciela koni" zareagował instynktownie. Wypuszczona strzała, przebiła futro i utkwiła w trzewiach tuż poniżej mostka. Dopiero kilka uderzeń serca później gdy z ręki mężczyzny wypadł nóż zrozumiał, że jego wcześniejsze podejrzenia się potwierdziły. Obie ofiary padły na ziemię niemal w tym samym momencie. Chłopiec przewrócił się do przodu z pochyloną głową trzymając się za pierś, mężczyzna najpierw na kolana a potem na bok. Dziecko leżało nieruchomo w ciszy, ciałem mężczyzny targały drgawki i cicho jęczał.
Spoiler!
Chronologia walki:
1. Gharik rozpoczyna przygotowany strzał z łuku
2. Nirgan rozpoczyna przygotowany strzał z łuku
3. Mężczyzna rozpoczyna rzut nożem
4. Gharik strzela, trafia (rzut 35) i precyzyjny (rzut 65) strzał przeszywa klatkę piersiową chłopca
5. Nirgan strzela, trafia (rzut 85) i niezwykle skutecznie (rzut 95) uszkadza wnętrzności przeciwnika
Na krótką chwilę ogarnęła ich euforia, za sprawą jakiegoś pierwotnego instynktu czuli się niepokonani wręcz nieśmiertelni. Wraz z mijającymi sekundami serca przestawały bić szybciej a euforia ustąpiła miejsca logicznemu przeglądowi sytuacji.
Chłopiec nie żyje, mężczyzna jest w stanie agonii.
Ostatnio zmieniony 18 września 2013, 18:41 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 21 times
Been thanked: 14 times

Post autor: mastug » 19 września 2013, 14:23

Ranny człowiek drżał i jęczał. Ziemia wokół jego brzucha zrobiła się ciemno brązowa. Leżał na boku z głową opartą o kamień. Oczy miał otwarte ale nieprzytomnie patrzyły gdzieś w dal, zupełnie nie reagując na jakikolwiek ruch.
Chwila spokoju pozwoliła dokładnie rozejrzeć się wokół , aby upewnić się czy nieszczęśnik na pewno czegoś niezwykłego nie widział. Nic w zasięgu wzroku nie odbiegało od normy. Stado górskich kozic z oddali przyglądało się wam bacznie, ptaki wyszukiwało robactwa na pomiędzy kamieniami a krzaki uginały się pod naporem wiatru. Być może widział nadchodzącą śmierć, ale raczej już nikomu o nie będzie miał szansy opowiedzieć.
jakieś deklaracje?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 21 września 2013, 10:06

A więc się stało. Zadziałał trenowany od lat dziecinnych instynkt zabójcy. Człowiek i jego syn leżeli w powiększającej się kałuży krwi. Gharik okazał się całkowicie bezwzględny w sytuacji w której Nirganem szarpały wątpliwości. Widać jego orcza krew była bardziej rozwodniona niż podejrzewał. Skrupuły, wątpliwości, litość to nie są cechy pożądane w wojsku.

- Kuuurrha - zaklął wściekle po orkowemy, aby zatrzeć swą słabość - czy cię Katan opuścił! Przecież teraz się nie dowiemy czy to Sowy, czy zwykli myśliwi. Nie powie nam czy lezie za nami więcej.

Podszedł do konającego i odkopnął jego broń.
- Gadaj "sowo" ilu was było. Gadaj to nie zostawimy twojego syna dla kruków, a tobie skrócimy męki.
Ciała ukryjemy między skałami i przykryjemy kilkoma głazami i krzakami, żeby padlinożerne ptaki zbyt szybko ich nie znalazły. Zabieram skromne dobra pary tropicieli. W końcu kreujemy się na łupieżców.

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 21 times
Been thanked: 14 times

Post autor: mastug » 22 września 2013, 00:57

"Sowa" nie zareagował na agresywny głośny rozkaz półorka, ani na perfidny szantaż.
Spoiler!
mechanika: postać nie wykonała pozytywnego rzutu na szok - ciało jest całkowicie poza jej kontrolą i jest nieprzytomna.
Wydawał się całkowicie nie obecny, nawet już nie jęczał, tylko łapczywie chwytał powietrze, niczym ryba wyciągnięta z wody. Nirgan widział jak szybko ucieka z niego życie. Krótki czas później przestał oddychać a jego oczy zastygły w absolutnym bezruchu. Był martwy.

Futro mężczyzny nasiąknięte było krwią. Nirganowi nie przeszkadzało to jednak dokładnie wymacać czy nie skrywa żadnych dóbr doczesnych. Krótkie poszukiwania okazały się owocne. Znalazł dosyć ciężką skórzaną sakiewkę. Wewnątrz niej znajdowało się sześć gładko oszlifowanych kolorowych kamieni, których cienkie warstwy czerwieni, szarości a nawet różu układały się jedna obok drugiej. Nirgan przypomniał sobie słowa mistrza "agat - warstwy ma jak cebula i niestety tako samo jak cebula jest dla nas mało użyteczny". Na szczęście większość kupców i jubilerów tak nie uważała. Za jeden kamień z domieszką czerwieni można dostać nawet trzy sztuki imperialnych złotych monet. Nie skończył jednak poszukiwań po pierwszym sukcesie i sprawdził spodnie oraz buty trupa - bezowocnie. Wytarł zakrwawione ręce w trawę. To co jeszcze nadawało się do zabrania to bukłak z wodą, prosty łuk, kołczan, strzały i leżące obok dwa noże. Jeden w pochwie przymocowanej do rzemienia, drugi kopnięty trochę dalej. Drugi z nich okazał się niezwykle ciekawym znaleziskiem. Był pięknie zdobiony i miał pieczęć zbrojmistrza który go wykonał, co było praktykowane tylko przez specjalistów i mistrzów w swym fachu.
Spoiler!
mechanika: nóż daje +10 TR i jego wartość to 10 szt. zł.
Podszedł do truchła dziecka. Nogą obrócił je na plecy. Przeszukał. Jedyne co znalazł to zawieszoną na szyi na skórzanym rzemieniu miedzianą obrączkę z w wygrawerowanym napisem "Ertila". Podobnie jak poprzednio obok ciała leżał schowany do pochwy nóż.
prośba o deklarację co bierzecie i co komu dopisać do ekwipunku
Gharik i Nirgan zawlekli ciała pomiędzy skały. Z wyrwanych i wyciętych krzaków zbudowali niewielki kurhan umocniony gdzie niegdzie ciężkimi kamieniami. Po czym ruszyli dalej ścieżką w kierunku w którym pomaszerował ich łowca. Po kilkunastu minutach zauważyli go. Siedział przyczajony za skałą. Kiedy się spotkali zasypał ich pytaniami:

- I co? Udało się? Ukatrupiliście go?
Ostatnio zmieniony 22 września 2013, 01:06 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 22 września 2013, 07:52

Nirgan podszedł do konia, rozwiązał rzemienie sakw i zaczął wkładać do nich łupy.

- Dopadliśmy ich. Było ich dwóch. Teraz są martwi
- odparł krótko.
Nirgan przy sobie zostawia tylko dobrej jakości nóż, sakiewką z agarami oraz obrączkę dzieciaka. Resztę wsadza do wspólnych sakw.

Awatar użytkownika
mastug
Reactions:
Posty: 1708
Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
Has thanked: 21 times
Been thanked: 14 times

Post autor: mastug » 22 września 2013, 23:39

Arhan wyczuł napięcie w głosie półorka, nie zadał już więcej pytań a widać było, że chciał.
Nirgan skończył upinać sakwy i popędził konia. Łowca palcem wskazał wysokie góry - niewiedzieć czemu tam lezie, na wschód.

Ruszyli marszowym tempem w kierunku wskazanym przez przewodnika. Teren zaczął się robić trudny. Trawę zastąpił mech a krzaki pojawiały się już z rzadka. Na stromiznach żwir i kamienie utrudniały utrzymanie równowagi. Czasami musieli nadkładać drogi bo koń nie był w stanie podejść.
Nagle Arhan zatrzymał się i kilkakrotnie zatoczył małe kolo wpatrując się w ziemię:

- Gnole - powiedział w końcu pewnym głosem - kilka , nie więcej jak dziesięciu. Idą za nim, ale od niedawna. Kurwa jeszcze ich tu brakowało. Uważniej trzeba iść, bo po piętach im depczemy.

Widać było, że był spięty od tej chwili znacznie baczniej obserwował ziemię. Nerwowa atmosfera udzieliła się także jego towarzyszom. Po kilku minutach marszu łowca odezwał się ponownie:

- Wieczór się zbliża.

Obaj zbrojni spojrzeli na niego tak jakby powiedział najbardziej oczywistą rzecz w życiu.

- Mówię tylko, że niedługo będzie się ściemniać i pomyśleć trzeba o noclegu. Dziad mój zawsze mawiał "kto w kosaru nocy chodzi ten sam sobie szkodzi". Set.. - przerwał nagle.

Wszyscy usłyszeli rumor toczących się po zboczu kamieni. Coś kryło się za skałami. Cokolwiek tam było krzyczało we wspólnym:

- Kto wy!? I coście za jedni!?
Ostatnio zmieniony 23 września 2013, 19:21 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ