Strona 3 z 8

: 17 listopada 2013, 13:35
autor: Dobro
W sklepie panował zwyczajny w świecie rabunek. Ludzie nawet się nie kryli z kradzieżą, zresztą kasjerki również pakowały wielkie torby jedzenia i przydatnych produktów.

Po chwili, gdy koszyki Luigiego i Jamesa były zapełnione w połowie, a Honey, Mac i Anakija dopiero zaczęli wrzucać pierwsze produkty, ktoś zaczął rozpaczliwie krzyczeć z zaplecza sklepu. Parę sekund później przez wejście "tylko dla personelu" weszły dwa zombiaki. Jednemu z nich wisiała świeżo odgryziona ręka na szyi.
Sami zdecydujcie, co zabieracie. Rabujecie dalej do oporu, aż zombiaki przyjdą na tyle blisko, że lepiej uciekać, czy...?

: 17 listopada 2013, 15:01
autor: Svarth
Anakija nie zastanawiając się rzucił się na nadchodzące zombie. Dwa pierwsze zginęły od sztyletu na łańcuszku. Trzy kolejne szybko straciły możliwość ugryzienia kogokolwiek. Jeszcze tylko obrót o 360° i praktycznie jest bezpiecznie.

: 17 listopada 2013, 15:45
autor: maciej
Mac nawet nie zdążył dobrze dobyć miecza a azjata już wytarł podłogę chodzącymi zwłokami. Grubas pokiwał głową z uznaniem po czym wrócił do napychania koszyka wszystkim co byłoby przydatne.

: 17 listopada 2013, 16:00
autor: Dobro
W sklepie było już znacznie mniej ludzi. Podręczne koszyki były wypchane na maksa, tak więc cała piątka w pośpiechu opuściła budynek udając się do auta.

A raczej miejsca, gdzie wcześniej stało auto, a teraz nie ma nic.

- Ktoś podpierdolił mi brykę - jęknął Luigi, rozglądając się po uliczce. Ostatni ludzie uciekali do domów, zaczynało się ściemniać a odgłosy strzelaniny i nawoływań wciąż nie cichły.
Nie mieliście nawet szansy zauważyć, kto wam buchnął auto i kiedy. To była kwestia sekund... stoicie w bocznej uliczce, póki co nie ma żadnego truposza w pobliżu. Samochodu zresztą też nie... najbliżej do domu ma Anakija (śmietnik po drugiej stronie uliczki), a potem Mac Abrams, zaledwie 300 metrów stąd.

: 17 listopada 2013, 17:42
autor: Svarth
Nir zdążyłem napisać. Anakija wziął 3 noże kuchenne i sekator jeśli się da.
Anakija zobaczył ślady opon. Lata przeszukiwania śmietnika w ciemnościach zrobiły swoje. Natychmiast pobiegł po śladach nawołując swoich towarzyszy po japońsku.

: 17 listopada 2013, 18:45
autor: maciej
Honey dokonawszy zakupów zaczęła rozgladać się za ladą. W takiej dzielnicy przeciętny sprzedawca miał pod stołem conajmniej kij baseballowy lub,przy odrobinie szczęścia,jakiegoś gnata.

: 17 listopada 2013, 18:47
autor: maciej
-Panowie,mieszkam dosłownie niedaleko. Może jednak skoczymy do mnie? Mam na półce pewną pozycję która nam sie przyda. I zimne piwo w lodówce. Skusicie się?-podrzucił pomysł Mac.

: 19 listopada 2013, 14:56
autor: koszal
Napakowany po brzegi wózek wypełniony wodą, konserwami, orzeszkami i bourbonem skrzypiał głośno, gdy Luigi rozpędzał go we wskazanym przez Mac'a kierunku, w duchu klął na siebie, że bezmyślnie zostawił kluczyki w stacyjce, ale rzeczywistość stawała się koszmarem, w którym nie było czasu na zbyt długie rozterki serca.
W wózku jest jeszcze narzędzie do przecniania kłódek- uciekła mi jego nazwa.

: 19 listopada 2013, 15:24
autor: Svarth
Anakija widząc że nikt za nim nie biegnie zawrócił i zapytał:
-Samochód! Tam! Biegać za mną!

: 19 listopada 2013, 21:47
autor: Dobro
Porzucony samochód stał zaparkowany przy ścianie, z zapraszająco otwartymi drzwiami kierowcy i tylnego pasażera. Japończyk machnął ręką, gdyż żaden z jego nowych znajomków nawet nie spojrzał w kierunku mistrza Kendo. Bezdomny wskoczył niemal szczupakiem do środka potężnego SUVa. Rozejrzał się za kluczykami: sprawdził wszędzie w okolicy wyciągnięcia ręki. W końcu je dostrzegł.

Były wbite w szyje jednego z truposzy, opartego o ścianę budynku mieszkalnego, dosłownie metr od maski SUVa.

*

Kółka wózka, skrzypiały niemiłosiernie napędzane siłą mięśni przez Luigiego. Zaraz za nim truchtem biegła pozostała trójka ze swoimi koszykami. Japończyka gdzieś wcieło, ale producent porno skupiał się teraz na uratowaniu własnego tyłka. Abrams sapał jak po maratonie, ale dzielnie co chwilę krzyczał w którą stronę biegnąc. Nawykła do aktywności fizycznej Honey odczuwała dopiero pierwsze symptomy zmęczenia, zaś James sapał równo z Mac'em. Kamerzysta dużo palił i mało się ruszał, co tłumaczył stresem w pracy.

Przed czteropiętrowym budynkiem mieszkalnym - czynszówką o dobrym standardzie, gniazdem mistrza gry Mac Abramsa - zebrał się spory tłum ludzi. Po dziesięciu metrach okazało się, że tłum jest - i owszem, ale zombie.
Rozdzieliliście się, jednakże Luigi, James, Honey i Mac są nieco przed wydarzeniami u Anakija - także Svarth jakbyś chciał ich dogonić, masz szanse. No i wygląda na to, że wejście do budynku jest otoczone przez zombie... Na pierwszy rzut oka stado liczy 16 osobników. Budynek ma dwa wejścia: z przodu główne, oraz tylne na placyku, gdzie jest również parking dla mieszkańców. Niestety, by się tam dostać, trzeba przeskoczyć mur, albo przejść przez bramę, zaraz koło głównego wejścia...

: 19 listopada 2013, 22:15
autor: koszal
Luigi z trudem wyhamował z wysiłkiem rozpędzany przez dłuższą chwilę wózek szurając butami o asfalt.

Tędy nie da rady!

po czym pchnął wózek w kierunku wskazanego przez Abramsa murku. Wspiął się na bujający się koszyk wyglądając co jest po drugiej stronie.

: 20 listopada 2013, 13:57
autor: Svarth
Anakija nie umiał prowadzić. Uświadomił to sobie dopiero gdy po heroicznym wyrżnięciu około 10 zombie i uratowaniu kilku ludzi rozjechał grupkę zombie stojących tuż obok mieszkania Maca. Wygramolił się z płonącego samochodu, po czym gwałtownie uniknął ugryzienia zombie. W chwilę po tych wydarzeniach był już z dala od wybuchającego samochodu. Podbiegł do Luigiego i powiedział :.-Wybacz Luigi san. Wolę życie niż ten pierdolony samochód. Po czym wziął od Honey siatki.

: 20 listopada 2013, 14:07
autor: maciej
Grubas spojrzał z niedowierzaniem na Anakije.
-Rozjechałeś tych przy wejściu? Skoro tak to może będziemy mogli wejść. Co tam widać,Luigi? Podwórko czyste?

: 20 listopada 2013, 14:14
autor: maciej
Dziewczyna rzucała nerwowe spojrzenia na boki,niecierpliwiąc się. Stali na środku uliczki jak ostatnie patałachy,w każdej chwili mogły pojawić się tu zombie. A pieprzony sklepikarz nie miał nawet ani kija ani gnata.

: 21 listopada 2013, 19:35
autor: Dobro
Anakija wytłoczył się z samochodu, odpychając ostatniego Zombie, który mógł chodzić. Ten wywalił się na wznak i skręcił nogę, przez co nie potrafił już wstać. Ale czołgał się dosyć szybko (jak na zombie).

Tymczasem Luigi upewnił się, że na podwórku nie ma chodzących trupów. Był tylko jeden, leżący i zajadający psa.

Cała piątka wgramoliła się na trzecie piętro, wnosząc całe zapasy ze sklepu. Chwilę później szczęknęły zamki, gdy Mac Abrams przekręcił klucze. Dwupokojowe mieszkanko z toaletą, osobną kuchnią i niewielką komórką gospodarczą było trochę zagracone. Po podłodze walały się opakowania po pizzy, puszki po coli. Za to biurko z komputerem i stół w pokoju gościnnym były nienagannie czyste. Co by złego nie powiedzieć, Mac dbał o czystość w najważniejszych miejscach swego domu. Również i teraz złościł się, gdy ktoś próbował zapaskudzić okolicę jego ogniska domowego: stół do grania w RPG oraz biurko z dwuletnim PCetem (komputery z nadgryzionym jabłkiem są dla pedałów - tak uważają geeki).

Plazmowy 32 calowy telewizor kupiony na raty rozjarzył się a po chwili automatycznie przeskoczył na zaprogramowany kanał erotyczny. Na szczęście w nieszczęściu kanał był niedostępny, a Mac szybko go przełączył, zanim Honey się zorientowała.

- W Texasie na południu stanów zjednoczonych Ameryki panuje epidemia. Przenosimy się do studia w Big Spring, jedynym nieopanowanym przez epidemie mieście - prezenter stacji FOX z poważną miną obrócił się do plazmowego telewizora, w którym był obraz z Big Spring. Reporter stał na dachu Rady Miasta, skąd był widok na niemałą część miasta. Ciemności zapadającej nocy rozświetlały strzały z broni automatycznej, oraz uliczne latarnie i światła w domach. O dziwo ruch na ulicach był niewielki...

- Roger, jak wygląda sytuacja? - zapytał prezenter w studio.

- Sytuacja jest dramatyczna, wojsko otoczyło kordonem drogi wyjazdowe z miasta i nikogo nie wpuszczają i przepuszczają. Szacujemy, że zginęło około 10.000 ludzi, a drugie tyle chodzi po mieście jako zombie. Stąd apel do mieszkańców, by nie opuszczali swoich domów i nikogo nie wpuszczali! Według naszych źródeł, zarażenie następuje poprzez ugryzienie, o ile wcześniej nas nie zjedzą! Jedyny sposób by ich raz na zawsze zabić, to uszkodzenie mózgu... hej, Miranda, uważaj, za tobą! Aaaa - krzyczał Roger, ale obraz wrócił do studia, gdzie blady ze strachu prezenter próbował coś wydukać. Nagle zmarczył brwi, a jego twarz przybrała kolor mleka.

- Zaraza rozprzestrzeniła się na inne stany, prezydent ogłosił stan wojenny, każ...

Obraz wyłączył się. Srebrna ramka pokazała się na środku ekranu, wyświetlając komunikat "Wystąpiły problemy techniczne. Brak sygnału".

Na innych kanałach komunikat był ten sam. Padła sieć cyfrowa przekazująca sygnał do telewizorów.
Odnośnie mieszkania: metraż to 42 m kw, pokój dzienny (ten z kompem) gdzie Mac normalnie śpi i spędza większość czasu, pokój gościnny, gdzie spożywa posiłki, ogląda filmy i przyjmuje gości, kuchnia z pełnym wyposażeniem, toaleta z prysznicem oraz komórka gospodarcza z regałami na przetwory spożywcze (głównie slodycze i piwo). Obecne zapasy żarcia starczą wam na 9 dni spokojej wegetacji na diecie chipsowo-słodko-tuczącej plus 3 dni na normalnym żarciu.