Czy to wam nie przeszkadza?? zapytał Oggy. No i wywołał burzę. Jak widać po całej dyskusji, jednym przeszkadza bardziej innym mniej a różnice wynikają z ich sposobu prowadzenia i interpretacji.
W ostatnim komentarzu Oggy stwierdził również:
Dlatego warto pomyśleć co z nim zrobić jeżeli zależy nam żeby nie umarł zupełnie. Albo chociaż jak to wszystko ponaginać żeby do siebie pasowało. Przy czym zrzucanie wszystkiego na interpretację MG może nas doprowadzić do tego, że będziesz grał w inny system niż ja i wspólna będzie tylko mechanika.
Pytanie jest czy jest to naganne że system będzie inny??? Ja uważam że wcale. Grając przez 16 lat w jednej grupie, zmienialiśmy się jako MG. Muszę przyznać że każdy z nas jak prowadził miał inny styl i inaczej interpretował KCety. Czasami było to irytujące, nawet niekiedy bardzo, ale liczyła się tylko gra. Jeśli przetrwałem taką kołomyję to co mnie obchodzi jak prowadzi ktoś kogo w ogóle nie znam?? Jeśli chce to może Orchię połączyć bramami ze światem Warhammera, wtrącić przeklętych Koła Czasu a Czarna Kompania może być nieodłącznym mitem świata. My tak czasem robiliśmy. No i co??? Bawiliśmy się świetnie. Zmieniliśmy mechanikę, rozpirzyliśmy logikę świata w drobny mak. Czy ma to dla Was jakieś znaczenie?? Nie, jedynie możecie potraktować to jako ciekawostkę.
Z drugiej strony problem poruszony przez Oggego jest bardzo ciekawy. Pytanie jest czy mamy do niego podejść zgodnie z zasadami?? Czy może ze zdrowym rozsądkiem?? Zdrowy rozsądek trochę mija się z KCetami, bo to gra fantasy jest. Zasady, natomiast, same w sobie pod wieloma względami są infantylne. Ale jak to już był wspomniane, to dlatego że system był pisany w takich a nie innych czasach. Ja do niego podszedłem od d…y strony. Zmieniłem zasady. No ale to dla wielu grzech ciężki jest

. Co jednak miałem robić jak lubiłem tych czarnych rycerzy i paladynów w radzie Ostrogaru, a wyrosłem już z wieku niemowlęcego.
Zawsze podobało mi się że na Orchi panuje wolność religijna, pozwalałem również na interwencje boskie (czasem nawet często). Więc jak pozwolić na manifestacje swej religijności przez złe kulty? Wymyśliłem sobie że źli na msze chodzą po kryjomu i w maskach, często nie afiszując się ze swoją religijnością. Zaraz usłyszę pytanie: A gdzie ta wolność wyznania?? Ano jest, ale ze strony prawa a nie moralności. Maski są używane po to aby sąsiedzi nie odwrócili się od Ciebie albo nie ogłosili pariasem, obrzucili śmierdzącymi jajami, przywalili z buta lub nawet gorzej. No ale można wykryć charakter, ktoś zaraz powie. No właśnie. Więc, wymyśliłem sobie że charakter możliwy do wykrycia mają tylko istoty ewidentne, a śmiertelnicy w większości nie. Problem z głowy. A czemu?? Bo dusza śmiertelników jest jak obraz pełen kolorowych plam a nie w jednym odcieniu. No ale co z tymi co jawnie noszą znaki Morglitha, Setha, Nata Kranty, i wszystko mają w rzyci?? Ano są, albo szaleni albo potężni albo fanatycznie oddani bogu. Jeśli ktoś jawnie głosi swoją wiarę to może czasem być ryzyko aby go zlikwidować, bo można dostać po łapkach od jego bożka, albo on sam zdrowo może przywalić. No to może ktoś mu równy i z niezłą ochroną go załatwi. Ano może, tylko że tutaj prawo katańskie swój łepek wcina i mówi że jak cię capną na gorącym uczynku to może zaboleć. Mamy więc z jednej strony boga a z drugiej strony prawo. Bóg by się na to prawo mógł wypiąć, ale prawo ma sędziego który przez przypadek jest na razie najpotężniejszym bogiem. Wobec tego aby uniknąć ostatecznej konfrontacji, są do wyboru opcje: załatwić po cichu licząc że się uda, tolerować aż pojawi się okazja aby zdrowo przywalić, udawać że pana nie ma i robić swoje, liczyć że ktoś inny go załatwi.
Biorąc za przykład nasz własny Sejm to nie macie wrażenia że tam też jest pełno paladynów i czarnych rycerzy?? Oni też mają problem się dogadać, a czasami przynależność do innej partii jest gorsze niż wyznawanie Asteriusza w oczach Morglitowca. Dogadują się jednak, przynajmniej czasem. A czemu?? Bo często widzą w tym własne interesy, szansę na pognębienie przeciwnika, zbierają siły na atak w innym miejscu albo nie ma to dla nich znaczenia. Czasem ich zdanie nie musi mieć nawet znaczenia, bo większość neutralna może bez problemu zadecydować. Mogą nawet głosować zgodnie, opierając się na innych przesłankach albo błędnie dostrzegając istotę sprawy. Czy ta moja interpretacja jest jedyna i słuszna?? Pewnie nie, można znaleźć i dziury w moim rozumowaniu, ale co mi tam. Mnie się według tego dobrze grało, socjologiem nie jestem, księdzem też nie, jedyne na czym się opieram grając to odrobina wyobraźni, zdrowego rozsądku i kupa elastyczności.
Wrócę jeszcze do przykładu z przygodą tana Cedryka. Czy jest infantylna?? Pewnie jest, jeśli będziemy twardo trzymać się zasad. Ale jeśli nie, to i ona zyska na głębi psychologicznej:). Bo czy rycerz musi trzymać się kodeksu rycerskiego?? Musi jeśli ma być rycerzem, ktoś mi zaraz odpowie. A mnie się wydaje że nie, nie musi, tyle tylko że tym rycerzem przestanie być jeśli ktoś mu to udowodni. Straci w oczach innych rycerzy, sąsiadów, rodziny czy plebsu. Co jeśli rycerz stawia wyżej wiarę niż swoje rycerstwo. Ano pewnie nic, moralność będzie miał w rzyci, prawo będzie go obowiązywało jak go ktoś złapie, no i tyle. Tak przynajmniej mi się wydaje, że może to w jakimś stopniu ulogicznić.
Oggy napisał:
Poza tym sam wpadasz w sprzeczności: z jednej strony wyraźnie zaznaczasz, że KCty to system heroiczny a z drugiej budujesz obraz władzy przepełnionej zakulisowymi rozgrywkami i chwiejnymi sojuszami trwającymi tak długo, jak długo ostrza sztyletów tkwią pod płaszczami. Przecież ten naiwny DDkowy heroizm i powergameizm to samotni rycerze z wielkimi mieczami stający po stronie uciśnionych w nierównej walce ze złem. Z kim ma się ten heroiczny wojownik bić? Gdzie?
A może ci herosi biją się na specjalnie do tego przygotowanych arenach:), turniejach, polach bitewnych Tagar, labiryntach (zarówno broniąc ich jak i próbując zdobyć), ewentualnie z Demoniczną hordą potwornych potworów, terroryzujących wieśniaków i gwałcących wieśniaczki (ewnentulanie odwrotnie, jeśli są szczególnie zdegenerowane i spotworniałe).
Podsumowując, chwalebnym jest zebranie pomysłów na urealnienie świata KCetów, bądź co bądź sam to robię, ale nie wymagajmy aby wszyscy się do nich dostosowywali, dajmy sobie więcej luzu i z przymrużeniem oka traktujmy czasem pomysły innych. Wykorzystujmy to co nam pasuje, dzielmy się swobodnie własnymi pomysłami a może uda nam się bezboleśnie utworzyć Nowy Kanon KCetów, bez pomocy ArcyStwórcy:).