Szare chmury przysłoniły słońce, i nad Doliną Węży zapadł nieprzyjemny cień, który nieco wyostrzał wszechobecną aurę zagrożenia i niepokoju. Wkrótce najemnicy przedarli się przez - stosunkowo wąski - otwór w zwale gruzu i dostali się na betonowe schody. Gdzie niegdzie było widać jeszcze cienie ludzi, którzy wyparowali przy kontakcie z falą uderzeniową bomby termojądrowej. Widok ten jeszcze bardziej obniżył wątłe i tak morale.
Stacja metra była całkowicie opuszczona. Oprócz drobnych kawałków betonów i kafelek odpadających ze ścian, oraz mnóstwa śmieci peron był pusty. Wszyscy włączyli otrzymane latarki, które mocnym, ledowym światłem rozjaśniały mroczne wnętrze.
Uwagę Paula Wilsona przykuła gazeta New York Times, leżąca metr przed gladiatorem. Akurat włączając latarkę snop jej światła padł na okładkę. Mężczyzna schylił się nieco i przeczytał cicho nagłówek gazety.
- Dramat w Unii Europejskiej. Korwin-Mikke kontratakuje! Czy grozi nam wojna?
- Pierdoły. Zostaw to. Chodźcie tutaj - przerwał mu Eb, który z uwagą oglądał dokładny schemat tuneli metra, z zaznaczonymi przystankami i wyjściami. Mapa była ogromna i wisiała przy całkowicie okradzionych automatach z zimnymi napojami.
- Według ostatnich informacji, doktorek miał być w stanowym szpitalu przy drodze międzystanowej 258. Czyli gdzieś tu - rzucił McNeil, wskazując na przeciwległy koniec mapy.
- Cholernie długa droga - mruknął Wilson. - Jakieś 20 kilometrów.
- 36, dokładnie - poprawił go Eb, który rozglądał się po stacji. Rozmyślał nad poszukaniem włącznika zasilania awaryjnego, które mogłoby uruchomić światła awaryjne, albo jeden wagon.
Tyle, że najpierw trzeba by ten wagon znaleźć.
Powoli, ostrożnie i ciągle pilnując detektora ruchu, Eb rozglądał się po stacji. Przy wylocie tunelu, który prowadził do ich miejsca przeznaczenia, stała wielka, dziwna konstrukcja, z której zwisały kable, liny. Eb przywołał pozostałych i wszyscy trzej oglądali obiekt, który blokował wejście do jednego z czterech tuneli.
- To coś wygląda jak wielki automat coca-coli - mruknął gladiator.
- Raczej przypomina strukturę klastru miodu - zwrócił mu uwagę McNeil.
- Myślę, że dałoby radę się po tym wspiąć. Tam na górze jest trochę miejsca, a te kable wyglądają na trwałe - ocenił to Eb, który na wspinaczce znał się tu najlepiej.
Jakie dalsze plany? Możecie poszukać jakiegoś środka transportu, dokładniej przeszukać stację albo sprawdzić, co blokuje wam przejście.
Btw jeżeli macie jakieś uwagi odnośnie prowadzenia - walcie śmiało. Mam nadzieję, że taki klimat was nie przeraża
