: 07 marca 2016, 21:44
Eduardo miał jeszcze cień nadzieji, że okrzyki Kubanczyków wymierzone były w kogoś innego niż on sam, ale śwaitełko w tunelu zgasło, gdy zorientował się, że latynosom chodzi o niego. Przez głowę przeszła straszna myśl, że zalazł za skórę gangerom, których odstrzelili w knajpie w Południowym Śródmieściu. Z drugiej strony wiedział też, że zemsta Yakuzy będzie straszna i Gonzo modlił się całym sercem, żeby skierowana została w Kubańczyków, a Bogu ducha winnego Meksykanina. Machając przyrodzeniem wystającym z pękniętych spodni skoczył między auta, żeby zleźć z linii strzału zarówno Japończykom, jak i Latynosom.
Wystrzelałbym wszystkich, ale póki co mogę tylko strzelać z napleta z wątpliwym skutkiem:o Czy któreś auto jest pancerne? Czy gdzieś leży pistolet któregoś z zabitych Japończyków? Plan zostaje ten sam. Skaczę między auta i mam nadzieję, że nie przejadę Mr Studdem po potłuczonym szkle... Do Mulan i w nogi gdzie pieprz rośnie.