PBF - Narodziny legendy
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów
Kiedy nie próbujący skrywać zmieszanych min najemnicy wyszli w ślad za Gerdur na zewnątrz "Śpiącego Giganta", w pachnącym dymem paleniska pomieszczeniu zapadła ciężka niczym dwemerskie nagrobki cisza. Poruszony Sivariael potrząsnął gniewnie głową, uniósł wzrok ku sufitowi izby jakby zamierzał okazać swe wzburzenie Wielkim Ośmiu.
- Orgnar, idź do piwniczki! - odezwała się znienacka Delphine, ale jasnowłosy podawacz nawet nie drgnął, cały czas wbijając spojrzenie w postać altmerskiego wędrowca - Orgnar, mówię do ciebie! Poukładaj beczułki z piwem!
Ponaglony mało uprzejmym tonem, Nord ruszył się w końcu i odszedł z obrażoną miną w stronę drzwiczek wiodących do niewielkiej piwniczki pod karczmą. Cyrodiilka odprowadziła swego kompana bacznym wzrokiem, a potem wyszła zza kontuaru spoglądając ostrożnie na milczącego altmera.
- Wielce to było nierozsądne - powiedziała ściszonym głosem - Tutaj twoi ziomkowie bynajmniej nie są kochani i chociaż przykro mi to mówić, bardzo sobie na owe niekochanie zapracowali. I wciąż pracują. Bywają u nas przejezdni kupcy i przynoszą ze sobą wieści, które burzą ludziom krew w żyłach, które sieją wśród Nordów nienawiść. Słyszy się, co Thalmor czyni w miastach zachodniego Skyrimu, a Thalmor to altmerowie, wszyscy bez wyjątku. Czciciele Talosa zabijani w swoich domach, zsyłani do kamieniołomów w Markarcie albo wywożeni z Samotni elfimi statkami w nieznane miejsca.
Sivariael obejrzał się w stronę karczmarki taksując ją wzrokiem, którego obywatelka Cesarstwa bynajmniej się nie zlękła.
- Ja wierzę w Ośmiu i szanuję prawa nadane z woli cesarza, ale wszyscy wiemy, kto cesarza do tego przymusił. Altmerowie zabijają ten kraj, wydzierają Nordom serca i dusze zabraniając im kultywowania prastarych tradycji. A najbardziej kłuje górali w oczy wasza pycha i poczucie wyższości, które tak ochoczo wszystkim okazujecie.
- Mógłbym teraz przypomnieć, kto wygrał... - zaczął podejrzanie uprzejmym tonem elf wysokiego rodu, ale Delphine nie dała mu skończyć.
- Kto wygrał tę wojnę? - dokończyła stwierdzenie pytającym tonem - Znam historię, ale nie wszyscy chcą się z nią pogodzić. Przyjmij ode mnie pewną radę i na tym zakończmy tę rozmowę. Uważaj na swe plecy, jeśli nadal chcesz okazywać altmerskie maniery w tak otwarty sposób. Są w tutejszych lasach oczy, które tylko wypatrują takiego wędrowca. Nordowie nie są wam życzliwi i chyba nigdy nie będą. A teraz wybacz, wszelako muszę wziąć się do pracy.
Wątek techniczny
Scenka z udziałem Delphine i Sivariaela, ale ku wiedzy wszystkich BG, bo rzuca nieco światła na aktualną sytuację polityczną w Skyrimie.
Kiedy nie próbujący skrywać zmieszanych min najemnicy wyszli w ślad za Gerdur na zewnątrz "Śpiącego Giganta", w pachnącym dymem paleniska pomieszczeniu zapadła ciężka niczym dwemerskie nagrobki cisza. Poruszony Sivariael potrząsnął gniewnie głową, uniósł wzrok ku sufitowi izby jakby zamierzał okazać swe wzburzenie Wielkim Ośmiu.
- Orgnar, idź do piwniczki! - odezwała się znienacka Delphine, ale jasnowłosy podawacz nawet nie drgnął, cały czas wbijając spojrzenie w postać altmerskiego wędrowca - Orgnar, mówię do ciebie! Poukładaj beczułki z piwem!
Ponaglony mało uprzejmym tonem, Nord ruszył się w końcu i odszedł z obrażoną miną w stronę drzwiczek wiodących do niewielkiej piwniczki pod karczmą. Cyrodiilka odprowadziła swego kompana bacznym wzrokiem, a potem wyszła zza kontuaru spoglądając ostrożnie na milczącego altmera.
- Wielce to było nierozsądne - powiedziała ściszonym głosem - Tutaj twoi ziomkowie bynajmniej nie są kochani i chociaż przykro mi to mówić, bardzo sobie na owe niekochanie zapracowali. I wciąż pracują. Bywają u nas przejezdni kupcy i przynoszą ze sobą wieści, które burzą ludziom krew w żyłach, które sieją wśród Nordów nienawiść. Słyszy się, co Thalmor czyni w miastach zachodniego Skyrimu, a Thalmor to altmerowie, wszyscy bez wyjątku. Czciciele Talosa zabijani w swoich domach, zsyłani do kamieniołomów w Markarcie albo wywożeni z Samotni elfimi statkami w nieznane miejsca.
Sivariael obejrzał się w stronę karczmarki taksując ją wzrokiem, którego obywatelka Cesarstwa bynajmniej się nie zlękła.
- Ja wierzę w Ośmiu i szanuję prawa nadane z woli cesarza, ale wszyscy wiemy, kto cesarza do tego przymusił. Altmerowie zabijają ten kraj, wydzierają Nordom serca i dusze zabraniając im kultywowania prastarych tradycji. A najbardziej kłuje górali w oczy wasza pycha i poczucie wyższości, które tak ochoczo wszystkim okazujecie.
- Mógłbym teraz przypomnieć, kto wygrał... - zaczął podejrzanie uprzejmym tonem elf wysokiego rodu, ale Delphine nie dała mu skończyć.
- Kto wygrał tę wojnę? - dokończyła stwierdzenie pytającym tonem - Znam historię, ale nie wszyscy chcą się z nią pogodzić. Przyjmij ode mnie pewną radę i na tym zakończmy tę rozmowę. Uważaj na swe plecy, jeśli nadal chcesz okazywać altmerskie maniery w tak otwarty sposób. Są w tutejszych lasach oczy, które tylko wypatrują takiego wędrowca. Nordowie nie są wam życzliwi i chyba nigdy nie będą. A teraz wybacz, wszelako muszę wziąć się do pracy.
Wątek techniczny
Scenka z udziałem Delphine i Sivariaela, ale ku wiedzy wszystkich BG, bo rzuca nieco światła na aktualną sytuację polityczną w Skyrimie.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów
Gerdur nie odzywała się przez całą drogę do swego domu, dużej i porządnie krytej chaty przylegającej do nadrzecznego tartaku, nie zwracając uwagi na pozdrowienia słane pod jej adresem przez pracujących w swoich obejściach mieszkańców. Hastur przybrał kamienny wyraz twarzy wciąż nie rozumiejąc źródła wybuchu kobiety, zerknął surowo na khajiita, który zaczął przejawiać nadmierne zdaniem Redgarda zainteresowanie niedalekim stadkiem kur.
- Zachowuj się, zanim nas stąd kijami pogonią! - syknął wojownik próbując zdzielić Barr'teha kułakiem, ale kocur uchylił się przed bolesną reprymendą zwyczajowym dla siebie zwinnym unikiem.
Wprowadzeni przez wciąż milczącą gospodynię do środka chaty, urządzonej na charakterystyczny dla Nordów spartański, lecz mimo to przytulny sposób, czterej podróżnicy usiedli przy zastawionym miskami stole, zerkając z nieskrywanym zainteresowaniem na ciepłe jeszcze chlebowe placki, gotowane ptasie jajka, pokrojoną w paski marchew, obraną cebulę i smażone pstrągi.
- Częstujcie się, nie żałujcie sobie strawy - przerwała ciężkie milczenie Gerdur - Hod, przynieś mleko dla khajiita i ziołowy napar dla reszty. Mocniejszych trunków wam nie oferują, bo przecie daleka przed wami droga, ale wedle umowy zapakuję kilka butelek dobrego wina na później.
Czterej mężczyźni nie dali się bynajmniej prosić, bez fałszywej skromności biorąc się za pustoszenie zawartości misek i tac. Sama Gerdur siedziała u szczytu stołu skubiąc niechętnie kawałki chlebowego placka, jedząc niejako na siłę i bez śladu apetytu.
- Wybaczcie, pani Gerdur... - zaczął Hastur nasyciwszy pierwszy głód.
- Nie jestem ani szlachcianką ani rządcą jarla, więc nie tytułujcie mnie w ten sposób - przerwała mu góralka, pozwalając sobie na cień uśmiechu - Jeśli zaś o sprawy w karczmie idzie... poniósł mnie nieco gniew...
- Wcale nie nieco - wtrącił Hod, przejawiając pewne oznaki zdenerwowania zaistniałą pod "Śpiącym Gigantem" sytuacją - To było nierozsądne!
- Przybywacie z południa, więc pewnie nie wiecie, co się tutaj dzieje - powiedziała Gerdur nie zwracając najmniejszej uwagi na obiekcje męża - Altmerowie założyli nam na usta kaganiec, kiełznają nas krwawo rękami Cesarstwa, które zmuszone jest im służyć. Mimo obietnicy złożonej jarlowi Wichrowego Czuba po buncie w Markarcie cesarz nie dotrzymał słowa, wszyscy to przecież wiedzą. Wiara w Talosa została zakazana, posągi boga zniszczone, a jego czciciele są ścigani i prześladowani niczym zwierzęta. Thalmor panoszy się w miastach, jego agenci wszędzie doszukują się spisków i wrogości wobec Dominium... i prawdziwie się ich doszukują, bo norski naród nie ścierpi już dłużej takiego traktowania.
- Czy to... czy to nie są niebezpieczne słowa? - odezwał się nad wyraz ostrożnie Hastur, prostując się na ławie i odsuwając od siebie miskę - Mogą być przecież uznane za nawoływanie do zdrady?
- Jeśli elfy z Dominium chcą nas karać za mówienie bez ogródek prawdy, widać taka bogów wola - odparła Gerdur czerwieniejąc ponownie po twarzy i nie bacząc na posykiwania coraz bardziej zaniepokojonego biegiem rozmowy męża.
- Gerdur, przestań już! - Hod podniósł znienacka głos, tracąc już widać cierpliwość i przy okazji panowanie nad własnymi emocjami.
Wątek techniczny
Ciężka rozmowa, dotykająca pewnych bardzo bolesnych dla Nordów tematów. Mówiąc współczesnym językiem, mógłbym w dużym uproszczeniu porównać elfy wysokiego rodu do Chin, a Skyrim do Tybetu. Prastara kultura jest wykorzeniana w imię religijnych przekonań, a także w ramach czystek mających pozbyć się zewnętrznego zagrożenia dla dominacji altmerów na Tamriel.
Gerdur nie odzywała się przez całą drogę do swego domu, dużej i porządnie krytej chaty przylegającej do nadrzecznego tartaku, nie zwracając uwagi na pozdrowienia słane pod jej adresem przez pracujących w swoich obejściach mieszkańców. Hastur przybrał kamienny wyraz twarzy wciąż nie rozumiejąc źródła wybuchu kobiety, zerknął surowo na khajiita, który zaczął przejawiać nadmierne zdaniem Redgarda zainteresowanie niedalekim stadkiem kur.
- Zachowuj się, zanim nas stąd kijami pogonią! - syknął wojownik próbując zdzielić Barr'teha kułakiem, ale kocur uchylił się przed bolesną reprymendą zwyczajowym dla siebie zwinnym unikiem.
Wprowadzeni przez wciąż milczącą gospodynię do środka chaty, urządzonej na charakterystyczny dla Nordów spartański, lecz mimo to przytulny sposób, czterej podróżnicy usiedli przy zastawionym miskami stole, zerkając z nieskrywanym zainteresowaniem na ciepłe jeszcze chlebowe placki, gotowane ptasie jajka, pokrojoną w paski marchew, obraną cebulę i smażone pstrągi.
- Częstujcie się, nie żałujcie sobie strawy - przerwała ciężkie milczenie Gerdur - Hod, przynieś mleko dla khajiita i ziołowy napar dla reszty. Mocniejszych trunków wam nie oferują, bo przecie daleka przed wami droga, ale wedle umowy zapakuję kilka butelek dobrego wina na później.
Czterej mężczyźni nie dali się bynajmniej prosić, bez fałszywej skromności biorąc się za pustoszenie zawartości misek i tac. Sama Gerdur siedziała u szczytu stołu skubiąc niechętnie kawałki chlebowego placka, jedząc niejako na siłę i bez śladu apetytu.
- Wybaczcie, pani Gerdur... - zaczął Hastur nasyciwszy pierwszy głód.
- Nie jestem ani szlachcianką ani rządcą jarla, więc nie tytułujcie mnie w ten sposób - przerwała mu góralka, pozwalając sobie na cień uśmiechu - Jeśli zaś o sprawy w karczmie idzie... poniósł mnie nieco gniew...
- Wcale nie nieco - wtrącił Hod, przejawiając pewne oznaki zdenerwowania zaistniałą pod "Śpiącym Gigantem" sytuacją - To było nierozsądne!
- Przybywacie z południa, więc pewnie nie wiecie, co się tutaj dzieje - powiedziała Gerdur nie zwracając najmniejszej uwagi na obiekcje męża - Altmerowie założyli nam na usta kaganiec, kiełznają nas krwawo rękami Cesarstwa, które zmuszone jest im służyć. Mimo obietnicy złożonej jarlowi Wichrowego Czuba po buncie w Markarcie cesarz nie dotrzymał słowa, wszyscy to przecież wiedzą. Wiara w Talosa została zakazana, posągi boga zniszczone, a jego czciciele są ścigani i prześladowani niczym zwierzęta. Thalmor panoszy się w miastach, jego agenci wszędzie doszukują się spisków i wrogości wobec Dominium... i prawdziwie się ich doszukują, bo norski naród nie ścierpi już dłużej takiego traktowania.
- Czy to... czy to nie są niebezpieczne słowa? - odezwał się nad wyraz ostrożnie Hastur, prostując się na ławie i odsuwając od siebie miskę - Mogą być przecież uznane za nawoływanie do zdrady?
- Jeśli elfy z Dominium chcą nas karać za mówienie bez ogródek prawdy, widać taka bogów wola - odparła Gerdur czerwieniejąc ponownie po twarzy i nie bacząc na posykiwania coraz bardziej zaniepokojonego biegiem rozmowy męża.
- Gerdur, przestań już! - Hod podniósł znienacka głos, tracąc już widać cierpliwość i przy okazji panowanie nad własnymi emocjami.
Wątek techniczny
Ciężka rozmowa, dotykająca pewnych bardzo bolesnych dla Nordów tematów. Mówiąc współczesnym językiem, mógłbym w dużym uproszczeniu porównać elfy wysokiego rodu do Chin, a Skyrim do Tybetu. Prastara kultura jest wykorzeniana w imię religijnych przekonań, a także w ramach czystek mających pozbyć się zewnętrznego zagrożenia dla dominacji altmerów na Tamriel.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Rozmowa u Gerdur w toku i liczę, że przynajmniej niektórzy z Was podejmą trudny temat pozwalając sobie na jakieś komentarze, ale ja tymczasem wyskoczę nieco do przodu z akcją i już teraz porozmawiam o kwestiach zakupów.
Llorvas ma 24 septimy startowo oraz 10 otrzymanych za napisanie listu, ale te poszły automatycznie za nocleg. Reszta zna swój zasób sakiewek i proszę sobie odjąć należność za nocleg od całości.
Kowal Alvor i kupiec Valerian wystawili swoje towary razem, dogadując się w kwestii upustów dla Was (ale Alvor NIE sprzeda niczego altmerowi, Valerian nie będzie miał podobnych oporów).
Za swoje myśliwskie łuki możecie dostać po 20 septimów, za łuki wojskowe po 35. Miecze wojskowe po 25 septimów, włócznia Llorvasa 15. Wasze własne miecze, stalowe, za 20 septimów. Za własne żelazne sztylety dostaniecie po 8 septimów.
Możecie też spieniężyć elementy zbroi, według cennika: ochraniacze torsu 28 septimów, karwasze i nogawice po 5, tarcze i hełmy po 15 septimów.
A co sprzedawcy mają w ofercie? Futrzane buty i rękawice za 16 septimów, OCH 6, waga 2 (te same parametry, co rzemieniówki, ale dużo wygodniejsze i cieplejsze). Żelazne buty OCH 11, waga 5, cena 45. Żelazne rękawice OCH 11, waga 6, cena 45. Rogaty żelazny hełm OCH 16, waga 5, cena 55. Żelazna tarcza OCH 22, waga 12, cena 60.
Ceny zbroi skórzanych i broni podam jutro wieczorem!
Rozmowa u Gerdur w toku i liczę, że przynajmniej niektórzy z Was podejmą trudny temat pozwalając sobie na jakieś komentarze, ale ja tymczasem wyskoczę nieco do przodu z akcją i już teraz porozmawiam o kwestiach zakupów.
Llorvas ma 24 septimy startowo oraz 10 otrzymanych za napisanie listu, ale te poszły automatycznie za nocleg. Reszta zna swój zasób sakiewek i proszę sobie odjąć należność za nocleg od całości.
Kowal Alvor i kupiec Valerian wystawili swoje towary razem, dogadując się w kwestii upustów dla Was (ale Alvor NIE sprzeda niczego altmerowi, Valerian nie będzie miał podobnych oporów).
Za swoje myśliwskie łuki możecie dostać po 20 septimów, za łuki wojskowe po 35. Miecze wojskowe po 25 septimów, włócznia Llorvasa 15. Wasze własne miecze, stalowe, za 20 septimów. Za własne żelazne sztylety dostaniecie po 8 septimów.
Możecie też spieniężyć elementy zbroi, według cennika: ochraniacze torsu 28 septimów, karwasze i nogawice po 5, tarcze i hełmy po 15 septimów.
A co sprzedawcy mają w ofercie? Futrzane buty i rękawice za 16 septimów, OCH 6, waga 2 (te same parametry, co rzemieniówki, ale dużo wygodniejsze i cieplejsze). Żelazne buty OCH 11, waga 5, cena 45. Żelazne rękawice OCH 11, waga 6, cena 45. Rogaty żelazny hełm OCH 16, waga 5, cena 55. Żelazna tarcza OCH 22, waga 12, cena 60.
Ceny zbroi skórzanych i broni podam jutro wieczorem!
-
mordimer00
- Reactions: