Strona 21 z 170

: 06 maja 2013, 22:56
autor: Dobro
- Shhhhh! Słyszeliście to? - zwrócił się do towarzyszy przerażony Goblin, słysząc pluski dobiegające z środka jeziora. - Chodu, za skały!
Chowam się za jakimś większym głazem albo drzewem.

: 07 maja 2013, 09:06
autor: deliad
Tajemnicza dolina o północy

Drayaharus słysząc pluski i szamotanie w wodzie w pobliżu wodospadu wskoczył z wrodzoną zręcznością za głaz. Zerkając zza niego dostrzegł, kilka postaci walczących o utrzymanie się na powierzchni wody, z różnym w zasadzie skutkiem.
Balin nie miał zamiaru zwlekać. Od strony parowu nadchodzili licznie nieumarli. Zmysł wojownika i zimna kalkulacja nakazała przyjąć postawę obronną w najlepiej do tego nadającym się miejscu, czyli na spłachetku ziemi zlokalizowanym między jeziorem a ścianą doliny.
Nieznajomi pływacy właśnie walczyli z żywiołem wody
w pobliżu tamtego fragmentu jeziora.

Barthur, Mordil, Huskun i Gusłaek walczyli o każdy haust powietrza. Starali się płynąć lecz co chwilę wadzili o siebie nawzajem to wpadali pod strugę wodospadu, która mieszała ich jak kucharz zupę.
Wątek techniczny:

Obliczyłem wolną siłę fizyczną waszych postaci i okazuje się, że nie jest zbyt kolorowo. Testując ją czyli test pływania nikomu nie wyszło. Jesteście bardzo obciążeni, a w szczególności Mordil. Wychodzi na to, że wszyscy z poniższych się topią.
Huskun - WSF (33) - rzut 57
Gusłek - (25) 73
Barthur - (33) 53
Mordil - (-150) 17
Ożywieńców, którzy wdarli się do doliny, jest około 30. Głównie zombie i szkielety, ale wśród nich znajdują się także ghule i szubienicznicy.

: 07 maja 2013, 09:31
autor: Araven
Balin ryknął, chodźcie tu sukinsyny, na Gotam Gora wyślę do piekła tylu z was ilu zdołam.

Krasnolud zacisnął dłoń na stylisku topora, przyjmując postawę obronną, otaksował siły, słabo to widzę, Skela i Bazookh oraz ja, na gnoma chyba nie ma co liczyć przeciwko nieumarłym. Zginę walcząc w obronie jakichś goblinów na jakie miałem polować pomyślał krasnolud... Bogowie mają jednak poczucie humoru.

Gnomie pomóż jakoś goblinom wyjść z wody.

: 07 maja 2013, 09:42
autor: mordimer00
No w takim razie odrzucam nie mój ekwipunek (ten niedawno zrabowany oprócz kasy) i staram się utrzymać na wodzie!

: 07 maja 2013, 22:09
autor: Keth
Tajemnicza dolina o północy

Walczący rozpaczliwie z wdzierającą się do ust i nosa wodą Huskun pojął w końcu, że nadmierne obciążenie zaczyna go ściągać ku dnu sadzawki. Wiedziony zrodzoną z paniki desperacją, czym prędzej odrzucił od siebie przypasaną do boku maczetę, chwilę później zaś posłał w spienione odmęty również wypełnioną cennymi łupami podróżną sakwę.

Złote medaliony i reszta biżuterii były najzupełniej bezpieczne pomiędzy zalegającymi na dnie sadzawki kamieniami, mogły tam czekać choćby i tygodniami na późniejsze wyłowienie.
Odrzucam maczetę i sakwę z łupami, może to wystarczy, by się wydostać z wody...

: 08 maja 2013, 09:44
autor: deliad
Tajemnicza dolina o północy

Kopnięty wielkim buciorem Barthura, Mordil zanurzył się w kipieli. Nerwowo szarpał za klamrę pasa, na którym wisiało żelastwo działające jak spora kotwica i ciągnąca na dno. W końcu klamra puściła, a wraz z pasm opadły dwa topory obusieczne, jeden toporek, dwa oszczepy, szabla i dwa niedawno znalezione dobrej jakości miecze. Odzyskując nieco swobody zsunął z ramienia torbę z żywnością. W tym czasie zdążył dotrzeć do kamienistego dna od którego odbił się z całych sił, kierując skośnie aby nie wpaść na pływającego nad nim wróżbitę. Wypływając widział spadające części ekwipunku pozostałych członków drużyny.

Wydostawszy się z kotłującej wody wodospadu Huskun i Gusłek ruszyli ku najbliższemu brzegowi, przeciwnemu do zbliżających się nieumarłych.
Tam też dużymi susami podążali krasnoludzi, gnom i odziany na czarno człowiek.

Strąciwszy z pleców wpychającego go pod wodę Mordila, Barthur cisnął z rozmachem na brzeg młot i tarczę. Musiał z całych sił kotłować wodę bo ciężka zbroja z niestrudzona siłą ciągnęła go ku głębinom. Pozbywszy się obciążeni ruszył mozolnie w stronę brzegu.

Tymczasem po brzegach skalistych ścian biegały i wyły ghule. W pewnym momencie Bazookh usłyszał, że w ich skowytach zmieniła się nuta. Coś jakby wściekłość przeszła w zadowolenie, o ile ożywieńcy mogli mieć takie odczucia. Bazookh jednak wolał wierzyć, że tak jest. Bo jeżeli nie...

Z głośnym i przeciągłym skamleniem z wysokiego urwiska spadł cień i roztrzaskał się z chrzęstem na skałach. Imaginerus spodziewając się jakiegoś kolejnego nieszczęścia, wpatrzył się w tamte miejsce. Jego koszmar zaczynał powracać. Nie dość, że w wypełzających z wody rozpoznał pianickiego kapłana Gusłak z jego wiernym akolitom Huskunem, to na dodatek w miejscu z którego spadło ciało, w świetle księżyca ukazał się szczerzący kiełki Uhar. Tylko czekać, aż z Grubella zrzuci drabinkę linową, aby ruszyć na pomoc swojemu kochankowi.

Truposze, nie pędziły chaotycznie na żyjących i nie rozbiegały, mimo, że ghule potrafiły pędzić jak wiatr, a zombie szły mozolnym i powolnym marszem. Szły równym szeregiem. Podzieliły się na dwie grupy obchodzące jezioro z obu stron.

Gdy Mordil wystrzelił spod powierzchni wody, łapczywie łapiąc powietrze, tuż koło niego spadł koniec liny. Goblin złapał go bez zastanowienia i od razu poczuł silne szarpnięcia holujące go w stronę brzegu. Ciągnącym linę był nikt inny jak zapoznany na polanie ork.
Wątek techniczny:
Huskun i Mordil pozbyli się części ekwipunku zwiększając swoje szanse na przeżycie. Test na pływanie wszystkim wyszedł pomyślnie.
Huskun - WSF 53 - rzut 38
Gusłek - 25 - 24
Barthur - 90 - 32
Mordil - 50 - 11

: 08 maja 2013, 10:05
autor: mordimer00
MG a skąd u mnie 2 oszczepy, szabla?? Bo chyba nie targałem tego ze sobą? Tylko to przy Gulmaku w wiosce zostało, dwa miecze zdobyczne na pewno w wodzie lądują, ale topory i toporek? Przecież teraz jestem bezbronny jak.....

: 08 maja 2013, 10:45
autor: deliad
Musisz mi pisać co zabierasz ze sobą. Miałeś to w wyposażeniu. Co do bezbronności... miałeś dwa toporki, a oszczepy pływają w pobliżu.

: 08 maja 2013, 10:53
autor: 8art
Wyrzucam co mam pod ręką, ale zbroi nie dam rady sciągnąć w wodzie, bo do tego trzeba kilku minut. Albo się utopię albo dopłynę do brzegu.

: 08 maja 2013, 12:11
autor: mordimer00
Mordil z trudem łapiąc powietrze i bryzgając naokoło wodą złapał jedną ręką koniec liny a druga starał się dosięgnąć pływających obok oszczepów. Ale silne szarpnięcie uniemożliwiło mu uchwycenie broni, goblin spojrzał na brzeg i zauważył ciągnącego linę orka. Goblin po chwili poczuł pod stopami śliskie kamienie ale mimo to pozwolił aby dalej go holowano aż rękami wyczuł grunt pod sobą a wtedy puścił linę i wstał krztusząc się i dławiąc resztkami wody. Mordil rozejrzał się dookoła.
Jeśli ktoś umie pływać to będę wdzięczny jak wyłowi mi te moje toporki.

: 08 maja 2013, 16:21
autor: maciej
Bazookh oceniając sytuację podjął błyskawiczną decyzję. Jeśli martwiaki mają zamiar atakować to z całą pewnością nie jego.Wycofał się najdalej w głąb dolinki jak to tylko mozliwe i skupiając resztki mocy zaintonował zaklęcie z księgi.

Deliad
Spoiler!
Rzucam NIEWIDZIALNOSC DLA MARTWIAKÓW na siebie i szukam możliwej drogi ucieczki. Jako ntr zły nie przejmuję się resztą.

: 08 maja 2013, 20:46
autor: Keth
Poproszę o dokładniejszy rzut taktyczny. My znajdujemy się na płyciźnie bądź już na brzegu sadzawki, natomiast jedyną drogę wyjścia blokują nam ożywieńcy. W jakiej sile? W górze na szczytach ścian pojawiły się ghule - czy stanowią zagrożenie dla sąsiadującego z nimi Uhara? Czy Uhar jest sam?

: 09 maja 2013, 11:03
autor: deliad
Obecna sytuacja taktyczna. Zapoznajcie się z mapką. Opis fabularny już wkrótce.
Obrazek

: 09 maja 2013, 12:57
autor: Keth
Dzięki wielkie, bo jakoś zupełnie inaczej to sobie wyobrażałem! Teraz wszystko stało się jasne, aczkolwiek wcale nie ułatwia podjęcia decyzji. Wydaje mi się, że ożywieńcy nie muszą się troskać sadzawką - czy one przypadkiem nie przejdą po dnie wyłażąc jak gdyby nigdy nic po naszej stronie?

Co z resztą goblinów i Uharem? Wykazują jakąś chęć pomocy czy też raczej doskonale się bawią naszą sytuacją?

: 09 maja 2013, 18:23
autor: 8art
My raczej nie mamy wyjscia innego jak przedrzec sie tym waskim pasem ziemi wokol jeziora do wyjscia. Moze Uhar i reszta maja jakies liny to je nam rzuca z gory i tamtedy uciekniemy?