Strona 22 z 64
: 03 grudnia 2014, 20:50
autor: 8art
poczekajmy jeszcze na wynik zwiadu Badassa. Nie wiadomo czy bedziemy mogli wpasc na kwadrat. Tak czy owak jak wchodzimy to zero swiatel. Mieszkanie moze ktos obserwowac z przeciwnego budynku albo nawet z auta. Bierzemy najpotrzebniejsze rzeczy i spadamy (trochę tego będize w przypadku Eduardo: kosmetyki, ciuchy, buty, paski. Będzie ze dwie torby
: 03 grudnia 2014, 20:56
autor: Keth
Northside, 3 listopada 2021, 02:36
Badass wbiegł po schodach na najwyższe piętro budynku niczym uskrzydlony, chcąc się za wszelką cenę zrehabilitować po sromotnej ucieczce przed obleśnym włóczęgą. Bystre oczy młodego człowieka nie wypatrzyły po drodze śladu podejrzanych osób, ale na ostatnim półpiętrze do uszu Tofiego dobiegł czyjś zduszony jęk.
Krewniak Białasa zwolnił kroku, po czym dotarł bezszelestnie do rogu korytarza. Wyglądając zza osłony wstrzymał bezwiednie oddech ściskając jednocześnie w dłoni swego Cybermaga. Małokalibrowy pistolet odkupiony w Fresco od ulicznego handlarza uchodził za wyjątkowo mierną broń, ale teraz wydawał się zdenerwowanemu Tofiemu równorzędny z tajemniczą giwerą przytarganą kilka godzin temu przez wuja.
Pod drzwiami mieszkania Clarensa i jego przyjaciół znajdowali się jacyś ludzie w brudnych, zaniedbanych ubraniach. Długie zmierzwione włosy, połyskliwa chemoskóra wszczepiona w ciała na chybił trafił i bez większego pomyślunku oraz świetlne tatuaże sugerowały Badassowi, że obcy należeli do któregoś z miejscowych ulicznych gangów.
Dwaj boosterzy najwyraźniej się o coś pokłócili, bo łypali na siebie wzajemnie złowrogim wzrokiem. Trzeci siedział na ziemi, oparty plecami o futrynę drzwi mieszkania Białasa.
To on cicho jęczał, przyciskając dłonie do brzucha.
Nikt na razie Badassa nie zauważył!
: 03 grudnia 2014, 21:13
autor: Suriel
O! Klienci przyszli cóż za ruchliwy dzień w interesie.
: 04 grudnia 2014, 08:50
autor: Trihikilius
Coś mi się zdaje, że gdyby nie szczęście młodego, to teraz on siedziałby oparty plecami o drzwi kwatery trzymając się za brzuch. Mieszkanie spalone, chyba, że decydujemy się na pacyfikację nieproszonych gości.
Badass schodzi dwa piętra niżej o opowiada przyciszonym głosem przez telefon całe zdarzenie Vedze. Pyta jednocześnie co ma robić.
: 04 grudnia 2014, 09:36
autor: namakemono
Ci boosterzy mogą nieźle się kamuflować, naprawdę będąc naszymi ogonami. Moglibyśmy spróbować ich spacyfikować, ale to może być ryzykowne. Vega najpotrzebniejsze rzeczy ma przy sobie. Pytanie do pozostałych: walczymy o wasz stuff czy odpuszczamy? Chodzi mi głównie o buty, paski i kosmetyki Gonza. Bez swoich śliczności gość może całkiem się rozkleić i będzie do niczego.
: 04 grudnia 2014, 09:55
autor: Suriel
Trudna decyzja, ten pasek z podrabianej wężowej skórki był naprawdę zajebisty.
: 04 grudnia 2014, 10:00
autor: namakemono
Suriel, a Twoje kitle w kwiaty?
: 04 grudnia 2014, 10:03
autor: Trihikilius
Badass nie ma wiele gratów, wszystko podstawowe leży w sportowej torbie za drzwiami pokoju wuja. Spluwę ma przy sobie. Ciężko będzie, ale młodzian chyba jakoś wytrzyma bez zmiany slipów, skarpet i mycia zębów, a nawet się może i ucieszy z pretekstu do braku toalety osobistej.
: 04 grudnia 2014, 11:33
autor: Suriel
- Moim zdaniem przyszli do mnie i nie ma to związk. Giwera jest nadal w środku, mam ich odciągnąć? Też se kurwa znalazł czas żeby kulkę w bebech zrobić, nie mają kiedy umierać tylko akurat teraz jak mam kurde sprawy osobiste. Jednego dnia urlopu się kurwa normalnie nie da wziąć bo zawsze coś.
: 04 grudnia 2014, 11:41
autor: namakemono
Może przyszli do medyka, to możliwe. A może to są nasłani leszcze, żeby obserwować nasz kwadrat i dać znać właściwej ekipie, że jesteśmy w domu, żeby zrobiła z nami porządek. Ja wolę dmuchać na zimne i widzę dwie opcje: albo wchodzimy, bez gadania spuszczamy im taki łomot, żeby nie byli w stanie się ogarnąć zanim się nie ulotnimy, albo po prostu odpuszczamy. Jeśli zdecydujemy się zabrać kitle w kwiaty i kosmetyki to puśćmy Suriela przodem. Jeśli zna typów, to można zluzować i pozwolić mu (zgodnie z sugestią) ich odciągnąć. Ale jeśli ich nie zna, to ja bym nie ryzykował i spadł na nieszczęśników jak smok na stado owiec. Decyzja jak zwykle należy do większości. Kto się wstrzyma, uznajemy, że oddał głos nieważny.
: 04 grudnia 2014, 11:55
autor: Trihikilius
Nie wpadłem na to, a to cholera przecież tak wygląda. Ranny trzyma się za brzuch i jęczy, a kumple się kłócą ba nikogo nie ma w domu. Ja przyjmuję opcję, że przyszli do medyka. Czekam od reszty na polecenia.
: 04 grudnia 2014, 12:14
autor: 8art
Clarens może mieć mieć racje. Na kwadrat mogło przyjść paru kuracjuszy Białasa. Keth, czy takie odwiedziny już nam się zdarzały, czy nie?
A Eduardo może naprawdę wpaść w panikę większą niż brakiem zasięgu, bez swojej marynarki z kapturem, pantofli ze "skóry krokodyla" i uwaga... Wait for it... Prawdziwego skórzanego paska jaki odziedziczył po ojcu Eduardo Senior Gonzalesie!
: 04 grudnia 2014, 12:52
autor: Suriel
- Pójdę sam i ich zgrane, poczekacie gdyby coś się działo. Walizka zostaje całkiem poza budynkiem. Czyli jeden nie wchodzi. Zbierzcie i moje graty.p
Pasuje? Ma ktoś ognia?
: 04 grudnia 2014, 13:54
autor: namakemono
To ja mam taki plan: Wchodzimy wszyscy. Zgarniamy przybyłych i zapraszamy do środka. Jak któryś chociaż sięgnie po jakikolwiek sprzęt elektroniczny (będę szczególnie pod tym kątem ich pilnować), to wchodzę do akcji. Jak będą wychodzić, to powiemy, że znikamy z miasta i właśnie udajemy się na lotnisko, mamy już wykupione bilety do Chicago.
: 04 grudnia 2014, 14:47
autor: Trihikilius
Wujo pierwszy, my czekamy za winklem. Jak oni go poznają to git, jak nie to wujo przechodząc obok obczai sytuację i zdecyduje, czy warto nadstawiać karku, czy może goście do odstrzału. Taki mój plan.