Enkaiden, "Koralowa Muszla", 214.815.M41
Wieści przyniesione przez Hostera i Haxtana zelektryzowały pozostałych członków sekcji. Nie czekając na zajętego pozorowanymi układami w miejscowych gildiach Septimusa, Kazadi przesłuchał obu wywiadowców wyciągając z nich każdy szczegół wyprawy do jaskini zdeprawowania. Pamiętny surowych zasad, którymi kierował się spowiednik, Hoster starał się ograniczyć do sedna raportu, pomijając swe nie do końca przemyślane chwile słabości.
- Łaska Złotego Tronu nam sprzyja - oznajmił Kazadi odchylając się w szerokim fotelu - Jeśli rzeczywiście was nie zidentyfikowała. Nikt za wami nie szedł?
- Na pewno nie - pokręcił głową Stern - Wiele razy sprawdzałem.
- Mimo wszystko od teraz pozostajemy w stanie podwyższonej gotowości - zarządził spowiednik podnosząc z blatu stolika termiczny pistolet. Była to stara piękna broń, wyłożona złotymi płytkami i obręczami z macicy perłowej, opatrzona kunsztownym grawerunkiem, na którym widniało jedno słowo, kobiecie imię: "Patrycja".
Konfesor włączył zasilanie pistoletu, odłożył go z powrotem na stolik, po czym wdusił kilka przycisków na obudowie masywnego radiokomunikatora.
- Septimusie,
Periculo Magno - powiedział ściszonym głosem do mikrofonu urządzenia -
Celeri receptum!
Hoster zmarszczył czoło słysząc frazy wypowiadane w wysokim gotyku, ale miał dość rozumu, by nie odezwać się ani słowem. W zamian usiadł na jednej z ustawionych w apartamencie sof drapiąc się po nosie.
Kazadi cofnął się od nadajnika, obrzucił agentów badawczym wzrokiem, po czym poruszył w dziwny sposób nosem.
- Czy to... odór obskury?
Pomijając dochodzenie, które zaraz pewnie przerodzi się w dziką religijną agitację, jakie macie w tej chwili odczucia względem stanu misji? Jakie komentarze, wnioski, podejrzenia?