Strona 22 z 70

: 24 listopada 2012, 15:57
autor: Araven
Musiałbym tu nieco zostać, by naturę czaszki zbadać, to wymaga czasu. Calatin złoży przysięgę jakiej żądacie. Celem Liguryjczyków nie jest wojna z Aquilonią. Uleczę Was mocą mego Boga, Pana i Strażnika Przyrody. Nie lękajcie się, walczycie ze złem jakie szkodzi zwierzętom, roślinom i ludziom. Pomogę wam jak obiecałem, zacznę od leczenia a potem zbadam czaszkę o ile udzielicie mi gościny.

: 25 listopada 2012, 11:43
autor: Dobro
Zorian po długiej chwili ciszy w końcu przemówił.

- A więc zostań, i zbadaj tą czaszkę. Na pewno uznanie mieszkańców osady zaprocentuje w przyszłości dla ciebie i twojego klanu. Jeżeli czegoś ci potrzeba, daj znać. A tymczasem opuszcze was na jakiś czas, skóra mi cierpnie od magii.

Aquilończyk wyszedł na zewnątrz i przeciagnął się, powodując serie dźwięków strzelających kości. Rozejrzał się po osadzie, w której panował ten specyficzny nastrój przygranicznych osad. Ludzie twardzi fizycznie i psychicznie cieszyli się z drobnych przyjemności i z każdego przeżytego dnia. Najlepiej świadczyły o tym dzieci, bawiące się w błocie i biegające pomiędzy domami, oraz kobiety, plotkujące przy zwykłych czynnościach.

Zorian postanowił przejść się po całej osadzie, potem pomodlić się przed pomnikiem i wrócić do towarzyszy.
Wybaczcie, wczoraj miałem urwanie głowy.

Zorian wróci do chaty dopiero, gdy szaman skończy leczenie. W międzyczasie będzie obserwować wioskę, słuchać plotek, pogada (krótko!) z mieszkańcami. Szczególnie będą go interesować opinie na temat Daulosa.

: 25 listopada 2012, 11:52
autor: Waylander
Co do udzielenia gościny to wydaje mi się że najpierw powinniśmy porozmawiać z przywódcami osady żeby oni oficjalnie jej udzielili, nie spodziewam się tu kłopotów ale lepiej tak zrobić żeby nie było jakiś niespodziewanych kłopotów. Po za tym jeśli szaman nie miałby nic przeciwko( no i sami zainteresowani się zgodą) to mógłby też uleczyć rannych osadników, może jakiś chorych ? Na pewno polepszyło by to opinie wśród miejscowych na temat szamana(i pośrednio naszą), nie wspominając o wzmocnieniu sił samej osady.

: 25 listopada 2012, 12:07
autor: Araven
Stan zdrowia po leczeniu przez Szamana Cadmona:
MECHANIKA: Stan zdrowia:

Belvas 31 żywotności - stracone 6 (2 lewa noga, 2 tors, 2 prawa noga)

Druss 39 żywotności - stracone 8 (2 lewa noga, 3 brzuch, 1 tors, 2 głowa)

Tranicos 30 żywotności - stracone 7 (2 lewa noga, 2 tors, 2 prawa noga, 1 lewe ramię)

VANKO 34 żywotności - stracone 12 (2 brzuch, 3 tors, 5 lewa ręka, 2 głowa)

ZORIAN 34 żywotności - stracone 9 (7 tors, 2 głowa)
Zorian - Opinie o Daulosie są pozytywne, co upolował oddawał innym. Zbierał też zioła lecznicze na bagnach dla Aoli, lokalnej piękności. Tu panuje atmosfera przygnębienia, nieco humory mieszkańcó poprawiły ostatnie wydarzenia, uwolnienie jeńcó itp.
Druss - Ludzie się boją magii a szaman mocy ma już mało, ale opatrzył niektórych rannych i zioła lecznicze im zaaplikował, pomógł Aoli która jest tu uzdrowicielką. Derus starszy wioski i Balthus zgadzają się by szaman nieco został.

: 25 listopada 2012, 18:59
autor: Waylander
Druss musiał zebrać całą swoją odwagę aby nie spanikować podczas zabiegów szamana. Pomimo tego że nie czuł bólu, instynkt mówił mu że powinien uciekać albo walczyć, zapomnieć wszytko co wiedział o szamanie zapomnieć o początkach szczerego zaufanie jakie zaczynał w stosunku do niego budować i z furia uderzyć na niego rąbać,uderzać, gryźć jeśli trzeba byle tylko przerwać to co tamten robił.
Wydawało mu się że cały proces trwał wieczność, na szczęście w rzeczywistości zabiegi uzdrawiające nie trwały długo, dzięki czemu samokontrola barbarzyńcy nie została wyczerpana do końca.

Myślę że dobrze było by jeszcze poruszyć kwestie Calatina może mieć jeszcze jakieś informacje które mogą okazać się istotne. Po za tym chciałem się zapytać jak idą prace fortyfikacyjne?

: 25 listopada 2012, 20:04
autor: Araven
Prace fortyfikacyjne idą dobrze, Balthus ich pilnuje. Z Calatinem nie rozumiem Druss, co masz na myśli z tymi informacjami dodatkowymi?. Zorian zażyczył sobie jego przysięgi, że nie będzie szkodził Aquilonii, co Calatin zrobi nim odejdzie do swoich.

: 25 listopada 2012, 21:37
autor: el
Belvas z rozbawieniem przyglądał się barbarzyńcy poddawanemu zabiegom szamana. Sam nie miał do tej pory bliższego kontaktu z magią, a już na pewno nie z obrzędami szamanów, ale był spokojny w charakterystyczny dla siebie sposób. Jego ręce spoczywały nieruchomo na rękojeściach sztyletów kiedy Liguryjczyk mruczał mantry i palił różnobarwne proszki. Gdyby tylko poczuł, że coś jest nie tak, staruszek dorobiłby się kilku dziur w płucach w czasie krótszym niż potrzebny na wzięcie oddechu.
Tak naprawdę mamy dwie opcje w tej chwili - poczekać na wyniki szamańskiej ekspertyzy w kwestii czaszki, kurować się a potem wyruszyć z karną ekspedycją przeciw wiedźmie albo wybrać się bez zwłoki.
Osobiście jestem za pierwszą opcją, jesteśmy nieco poharatani, sytuacja się raczej diametralnie nie zmieni a gubernator nie zapłaci nam ekstra za karkołomną misję na tyłach wroga. Poczekajmy, popatrzmy co się będzie działo... Może wróci Daulos i będzie można wziąć go na spytki... A jak się będziemy nudzić toi Aolą można by się bliżej zainteresować. Skoro była z naszym łowczym w tak dobrej komitywie, to może maczała paluszki w całej sprawie. Można by jej zgrabny stosik przed osadą usypać...

: 25 listopada 2012, 22:38
autor: Waylander
Chodziło mi o to żeby nam opowiedział co jeszcze pamięta z pobytu z wiedźmą. Możemy dzięki szamanowi uda się rozjaśnić trochę jego pamięć bo jak rozumiem generalnie nie pamięta zbyt dużo, tak?

Co do obecnych opcji naszej ekipy to zgadzam się że na razie powinniśmy podążyć tropem czaszki i myśliwego. Ponownie podnoszę kwestie wyważonego działania żeby nie skończyło się tak że mieszkańcy zamiast rzucić się na myśliwego wygnali nas za"bezpodstawny atak na zasłużonego członka społeczności na podstawie słów zakłamanego czarownika-barbarzyńcy" ;).
Nie wiem czy nie posunąłbym się do odłożenia czaszki na miejsce(po zbadaniu) i ograniczył się do obserwacji myśliwego. Ewentualnie nie zdradzanie się z posiadaniem czaszki i obserwacje jego reakcji po jej zniknięciu.

Po za tym sądzę że można by rozważyć poczynienie innych działań w celu wzmocnienia obrony osady. Chodzi mi o wypytanie Tecumseha (i miejscowych) o dokładną sytuacje "polityczną" pomiędzy poszczególnymi szczepami np. czemu wilki i niedźwiedzie walczą że sobą i czy na przykład nie można by wykorzystać tych animozji do przeciągnięcia np. niedźwiedzi do swojego obozu w zamian za pomoc w walce z wrogim szczepem piktów. Skoro szczep Tecumseha udało się podporządkować to może da radę zrobić to z innymi? Co prawda realistycznie na to patrząc pewnie nie mamy co liczyć na więcej niż zawiązanie czasowego sojuszu przeciwko wspólnemu wrogowi. Ale sądzę że gubernator dorzuciłby nam po robocie porządny bonus jeśli udało by nam się przeciągnąć na jego stronę jakiś szczep(szczególnie jeśli ta przyjaźń miała by oparcie w naszych osobach;)).

: 26 listopada 2012, 04:46
autor: koszal
Wygląda na to, że wszyscy mają co robić. Śmierć czycha nad głową, zatem Vanko postanowił nie mitrężyć czasu na głupoty. Bukłak wina tutaj/ bukłak tam. Prześliczna skórka dla młodej, wyratowanej niewiasty pierwej, nie licząc się z kosztami. Wogóle jak ma na imię nadobna panna? Vanko, uwznioślony winem chętnie dotrzyma dziewczęciu kroku, udzieli jedwabistej delikatności kilku lekcji trzymania oręża i generanie- mając głęboko w dupie przyszłość Delamiry, a martwiąc sie jedynie o zaspokojenie tymczasowej chuci- czas swój poświęci na ujarzmienie wdzięków niezdecydowanej panny coby kiedyś gdzieś potomstwo jego liczne uchowawszy sie zdołalo zakrzyknąć: "...a tutaj będą po wsze czasy grody wielkiego woja- Vankowice!."
Tak to jest pisać posty na głebokiej bani..

: 26 listopada 2012, 11:05
autor: Araven
Druss - Tak czaszka owa jak i zbadanie wspomnień Calatina co do wpływów owej piktyjskiej wiedźmy czasu wymagają - powtórzył druid Cadmon.

Druss - szczep Niedźwiedzia od dawna w stanie wojny z Wilkami jest, sporo dzikich Piktów żyje po aquilońskiej stronie Rzeki Grzmotu, gdyż osad jest stosunkowo niewiele a to wielki obszar. Pozyskanie Niedźwiedzi byłoby cenne. Z ich szamanem sie mieliscie spotkac, ranionym na bagnach.

Belvas - Wątek Aoli i twych podekrzeń oraz stosu?

Zorian - pytając o Daulosa, tu i tam padło spostrzeżenie, co bywał czesto w ruinach wioski Nowa Scandaga, ale ponoć nikt tam nie ocalał wg. myśliwego, czemu przeczą ocaleni od złożenia w ofierze osadnicy. A pamietasz co się dowiedziałeś?

Tranicos - uzyskałeś informacje na temat, że Daulos jako jeden z nielicznych bagna blisko których około 30 lat temu wielka bitwa była.

Vanko
- kobieta to Zenobia, jak rozumiesz uderzasz w konkury. Test Charyzmy uwzględniając bonus za to, że byłes jednym z ratujących i karę, że gadzasz z nia podpity wypadł dobrze. Szanse na romans są. Miejscowośc na końcu pomijam milczeniem.
Co ostatecznie robicie ?

: 26 listopada 2012, 12:10
autor: Dobro
Czyli mieszkańcy Delamiry nie wiedzieli, że nikt nie ocalał z Nowej Scandagi, dopóki nie wróciliśmy z ich niedobitkami?

Też jestem za opcją leczenia ran i zbierania informacji do czasu, gdy szaman rzuci światło na zagadkową czaszkę.

: 26 listopada 2012, 12:56
autor: Araven
Zorian - Mieszkańcy Delamiry opierając się na relacjach przekazanych im przez Daulosa, uważali, że nikt z mieszkańców Nowej Scandagi nie ocalał, po niedawnym napadzie Piktów na tą osadę. Co się okazało nieprawdą, bo kilku uwolniliście niedawno, ratując ich przed śmiercią na ołtarzu Jhila.

: 26 listopada 2012, 15:28
autor: koszal
Wygląda na to, że Daulos jest szpiegiem, a być może i sabotażystą. Zastanawiam się tylko nad tym, dla kogo pracuje, bo raczej nie dla piktów- nie daliby mu czaszki na pamiątkę współpracy.

Araven- jak mogłeś? Moja teściowa ma na imię Zenobia...
Ochota całkowicie mi przeszła.

: 26 listopada 2012, 16:33
autor: Araven
To co siedzicie w osadzie? :P

: 26 listopada 2012, 16:51
autor: koszal
Daleko jest do Nowej Scandagi? Być może warto byłoby zjednoczyć siły, a także uprzedzić ich o Daulosie.

Jak tylko nadarzy się okazja, wezmę go chętnie na spytki.