Kolejna porcja fluffu z FB
Kolejna komnata i kolejne sprawozdanie:
1) Ifryty, czyli dżiny ognia, mieszają w najbliższym rogu komnaty, w wulkanie, we "wschodniej modły domostwach o charakterystycznych kopulastych nadbudowach miast dachów".
2) Maridy, dżiny wody, mieszkają w prawym rogu po skosie, w fortecy pośród morskiej kipieli. "Dwie trzecie komnat fortecy znajduje się pod wodą. Jeżeli są niezalane, to przynajmniej jest w nich bardzo wilgotno".
3) Dao, dżiny ziemi, mieszkają w lewym rogu na skos, w warownej górze o okrągłych basztach o kopułach zakończonych wieloma iglicami.
4) Dżiny (i półdżiny) mieszkają w prawym, najbliższym rogu, na latającej wyspie na magcznym obłoku.
5) Mantisa musi pokonać czempionów czterech powyższych nacji, zasiąść na czterech tronach i spełnić życzenia czterech najbiedniejszych mieszkańców czterech królestw dżinów. Inaczej drużyna nie przejdzie.
6) Na szczęście nikt się nie wzbraniał przed pojedynkiem. "Czterech emirów nie czekało długo, odkąd usłyszało, co ma być nagrodą w pojedynku. Drobne życzenie w zamian za posłuszną i namiętną kobitkę na wieczność. I to oswojoną meduzę. A ponieważ sprawy łóżkowe dla tej rasy stały na pierwszym miejscu i to nawet przed wojnami czy bogactwami, to już po chwili każdy z nich zbliżał się na swoim latającym dywanie do łoża przybyszów". Autor nie omieszkuje nadmienić, że emirem ifrytów jest długowłosa kobieta-ifrytka.
7) Potem było trochę półnagich dziewczyn z łukami, strzelania przez czterech czempionów na raz, cofania czasu, Dezintegracji, Kul ognia i Błyskawic, "wierzgających" ofiar (nie wiem czemu w cudzysłowie), eksplodujących strzał, po czym Mantisa wygrała. "Choć serce biło jej jak oszalałe, a w głowie kręciło się, jak w oku cyklonu".
Też mi się trochę kręci w głowie.
PS
"Nadziani jak na rożen, eksplodowali w fali ognia i wiatru."
I druga!
Mantisa przeżyła, poumierały jej tylko węże na głowie. Nie wiem, czy to na stałe, pożyjemy, zobaczymy.
W następnej komnacie tyle się dzieje, że muszę sobie to przemyśleć. Na chwilę przeskoczymy więc do wspomnień tan Irmin (paladynka z zawodu, piratka z zamiłowania, rudowłosa z natury, srebrna smoczyca z urodzenia). Znajdziemy w nich wiele ciekawostek marynistycznych.
Statki basztowce mają wielowarstwowe kadłuby wypełnione lekkim gazem, dzięki czemu są w stanie udźwignąć kamienne zamki wybudowane na pokładach. Zamki mają baszty. Stąd nazwa tego rodzaju statków.
Lodowe elfy pływają w lodowych galeonach, ale to pikuś, nie będziemy się nad tym rozpływać.
Gnomy są mistrzami iluzji, więc zdarza im się pływać na iluzyjnych okrętach. Taki iluzyjny okręt "poza załogą nie ma nic rzeczywistego..."
.
Mastugi są ognistymi diabłami i boją się wody. Powinny więc jej unikać. Czasami jednak zew otwartego oceanu jest zbyt silny. Wtedy to mastugi wsiadają na pokłady inwazyjnych kotłowców. Okręty te zbudowane są "bardzo innowacyjne, bo z wielu żeliwnych, ogromnych kotłów, wyglądających jak długie, odwrócone dzwony". Trzy równoległe rzędy po jedenaście kotłów tworzą kadłub. Na kadłubie nadbudówka z dwóch rzędów kotłów, a na niej kolejna nadbudówka, też z kotłów. "W sumie sześćdziesiąt sześć przeklętych części z piekła rodem". W kotłach ogień piekielny i potępione dusze. Na szerokich obramowaniach kotłów stoją opancerzone mastugi.
Kotłowców najlepiej pozbywać się lądując na nich basztowcami.
Państwo Czworga wystawia zwykle po cztery zwiadowcze quadramarany. Martwiaki pływają cmentarnikami i kryptowcami.
Nucąc "bo nie zna życia, kto nie służył w marynarce" żegnam się uprzejmie.
PS
W następnym odcinku, między innymi, "promienie dezintegracji, które niczym stado raptorów przemkną wielokroć wokół komnaty".