Strona 23 z 42

: 15 stycznia 2017, 20:38
autor: namakemono
Sędzia wstanie, zgarnie z ziemi kamień, i ze słowami "Gówniana robota, Zenobiusz nie ma racji, w tym lesie nie rosną ogórki..." rzuci kamieniem w stronę, z której dochodzą podejrzane dźwięki. Mam nadzieję, że choć zmęczeni całodzienną wędrówką, przyzwyczajeni do spania w łóżkach ludzie, w lesie śpią wystarczająco czujnie, by zareagować wzmożoną czujnością na mało sensowne słowa Nikodemusa. (Ja właśnie tak mam, pod namiotem zawsze śpię na czuwaniu, niezależnie od zmęczenia). Tak kombinuję, że jeśli ktoś nas obserwuje, to nie zareaguje na upadający w swoim pobliżu kamień, szczególnie że przed chwilą widział podnoszony i rzucany przedmiot. Zwierza natomiast powinno to spłoszyć, lub przynajmniej skłonić do przemieszczenia czy innego głośniejszego ruchu. No, chyba że usłyszymy "Ałć!" albo "Orzesz kurde blacha!", wtedy raczej zyskamy pewność, że to jednak nie zwierz, a rzut był wyjątkowo celny.

: 15 stycznia 2017, 21:32
autor: Keth
E40 na zachód od Koronapanu

Gerard Hayte nie miał pojęcia, co wyrwało go z niespokojnego snu, ale jawa przebiła pod każdym względem niewyraźne senne mary. W uszy siadającego na posłaniu anabaptysty wdarł się ochrypły skrzek, zwielokrotniony i wibrujący tak wysoką nutą, że Koronapańczyk odniósł wrażenie pękającej czaszki. Zaskoczone okrzyki ludzi wydawały się tonąć w tym animalistycznym wrzasku, atakującym z wszystkich stron, rozdzierającym przerażającymi akordami ciemność nocy.

Przewracając się na bok Gerard namacał swą broń wytrzeszczając jednocześnie oczy w daremnej próbie wypatrzenia źródła zagrożenia. Potrącony przez wierzgającego nogami sąsiada, runął na twarz, mimowolnie wciągając do nozdrzy drobiny ściółki i sosnowe igiełki.

- Co to?! - w ciemności rozległ się bardziej od innych zrozumiały ludzki krzyk, wydarty najpewniej z gardła Dirka - Co... aaaaaa!

Coś uderzyło Gerarda w bok głowy, przeciągnęło po jego policzku ostrą krawędzią, oszołomiło serią niezwykle szybkich uderzeń. Młodzieniec zamachał desperacko prawą ręką, uderzył w coś miękkiego, co natychmiast zniknęło z pola jego zasięgu.
:o :o :o

: 15 stycznia 2017, 22:29
autor: Keth
E40 na zachód od Koronapanu

Jaskrawy promień światła przeszył mrok nocy niczym ostrze niebiańskiej włóczni dzierżonej przez świętego Rebisa. Przewracając się na plecy Gerard uniósł głowę i zamrugał oczami na widok wymachującej elektryczną latarką Oksany. Skandka trzymała urządzenie wysoko nad głową, osłaniając drugą ręką swą twarz.

W świetle latarki kotłowała się chmura czarnych pierzastych kształtów, tłukących wściekle skrzydłami w rozpaczliwej próbie wydostania się spod liściastej kopuły puszczy. Jeden po drugim, tuziny wielkich wron umykały na odkrytą przestrzeń nad autostradą uwalniając wstrząśniętych na wskroś ludzi od swego zatrważającego wrzasku.

Jakaś galaretowata maź rozprysnęła się na czole Gerarda, skleiła mu włosy, wdarła się w zapchane ziemią nozdrza falą cuchnącego paskudnie płynu.

- To ptaki! - krzyknął donośnie Telibor - To tylko ptaki!

Ktoś zaklął pośród cichnącego łopotu skrzydeł, ktoś roześmiał się histerycznie. Dysząc ciężko jak po kilkukilometrowym biegu, młody Hayte przewrócił się na plecy i przymknął oczy próbując uspokoić walące szaleńczo serce.
Czyżby już było po wszystkim?

: 16 stycznia 2017, 13:29
autor: dretch
E40 na zachód od Koronapanu - linia zarośli

Ciężkie łomotanie serca wprawiało ciało Gerarda w szybkie skurcze. Stan ten miotał jego kruchym ciałem przez dłuższą chwile. Czuł jak zapada się w ściółkę listwonia coraz bardziej, tak jakby smoliste macki próbowały go przyszpilić o okryć w całości.

Wytarł włosy i twarz, powąchał breje która splamiła jego rękaw. Gdy jego nozdrza poczuły zapach doszło do niego, że podczas tej szamotaniny jego klinga natrafiła na miekki opór. W tej też chwili przeszył go dreszcz, mrożąc krew i sprawiajac, że włosy stają dęba jak syczącemu kotu, który udaje większego od siebie.

Rzucił oczami w to miejsce, w nadzieji, że oczy przyzwyczaiły się już do półmorku.
- Czy ktoś jest ranny? Dodał nie pewnie.

A jego serce napełniło się bardziej strachem.

Mam nadzieje, że nikt nie dostął "rykoszetem" ;) Koniec końców przykryje się kocem aby więcej guana nie wpadło mi na twarz i włosy. Nieukrywam,że rudzielcowi coraz bardziej nie podoba się ta wyprawa

: 16 stycznia 2017, 14:29
autor: Keth
E40 na zachód od Koronapanu

Do rana nikt już nie zmrużył oka, chociaż w okolicy nie pojawiły się żadne dalsze ptasie stada. Zawinięci w koce ludzie obserwowali las pełnym złości wzrokiem, przestraszeni i zmęczeni nieudanym noclegiem. Nikt nic nie mówił, oszczędzając słowa i nadstawiając w zamian bacznie uszu. Kiedy księżycowy blask zniknął zastąpiony chorobliwie bladą poświatą brzasku, wszyscy pozbierali swe rzeczy i wspólnymi siłami wytoczyli wózek na drogę. Czerstwy chleb, cebulę i marchew zjedli stojąc pośrodku betonowego pasa, oparci plecami o pojazd i trzymający broń w zasięgu dłoni.

Widać było na pierwszy rzut oka, że wszystkimi w jakimś stopniu wstrząsnęła niecodzienna nocna przygoda, aczkolwiek duma własna nie pozwalała nikomu na komentarze.

Lecz kiedy podjęli dalszą wędrówkę i pokonali w coraz jaśniejszym świetle dnia następne dwa kilometry, okazało się znienacka, że nie mogą już uciec od budzącego niepokój temat.

- Kurwości... - stęknął Werk puszczając dyszel wózka - Skąd ich się tyle wzięło?

- Jakby z całego świata się zleciały - dodał strwożonym szeptem ściskający kuszę Dirk - Patrzcie jak się na nas gapią.

Zza pokonywanego równym krokiem łagodnego zakrętu wyłoniła się krawędź lasu tętniąca przejawami ptasiego życia. Setki czarnych wron obsiadły gałęzie drzew opodal autostrady kracząc okazjonalnie, w większości zaś przypadków przyglądając się jedynie w nienaturalnej ciszy nadciągającym nieśpiesznie ludziom.
Nastał kolejny dzień, podjęliście dalszą wyprawę. Każdy BG "zużył" jedną rację żywnościową, dostaliście ich w sumie sześć na głowę (w tym zapas wody). Co do ptaków... cóż, to przecież tylko ptaki, chyba Was nie zadziobią, prawda?

: 16 stycznia 2017, 15:33
autor: dretch
Ok, raczej ptakami sie nie przejmuje. Gorzej będzie jak się zerwąw szystkie i zaczną odlatywać, wtedy coś większego może nas zeżreć :) Staram się złagodzić sytuacje wzmiankami o bogu i jego przychylności dla tych którzy ufają w jego wyroki

: 17 stycznia 2017, 20:31
autor: Jarlaxle
Rozdziobią nas kruki, wrony... i inne ptaki Hitchcocka... a ja nas nie zadziobią to pewnikiem dokumentnie ąęsrają :D

Jeśli Dragan po raz pierwszy widzi taki zlot, to nerwowo szuka jakiegoś powodu, np. zwłoków słonia na poboczu. Jeśli już widywał takie sceny to stara się uspokoić towarzyszy i przekonać, że to normalne... alby przynajmniej nie niezwykłe.

: 17 stycznia 2017, 21:07
autor: Keth
E40 na zachód od Koronapanu

Niewielka gromadka ludzi tkwiła przez dłuższą chwilę w bezruchu, ściskając nerwowo broń i oblizując usta. Widok tak wielu ptaków zgromadzonych w jednym miejscu budził zrozumiały niepokój, w okolicach Koronapanu nie widywano bowiem aż tak licznych stad wron.

- To muszą być posłańcy Boga niosący nam dobrą nowinę - wypalił w końcu Gerard - Dowód przychylności dla tych, którzy ufają w jego wyroki! Zaprawdę powiadam wam, wierzcie w moc boskiej Pneumy!

Pozostali osadnicy milczeli popatrując na siebie z ukosa, niektórzy z powątpiewaniem, inni z wyrazem ewidentnego sceptycyzmu.

- Nie jestem tak do końca pewien tej przychylności - odpowiedział po chwili Dirk - Już zapomniałeś jak cię osrały? Jeszcze ci gówno włosy skleja, długo tego nie wyczeszesz. Jakby posłaniec Boga na mnie nasrał, to bym się wcale nie ucieszył.

- Coś musiało gdzieś tutaj zdechnąć - wtrącił z wyczuwalnym brakiem przekonania Dragan - Coś bardzo dużego... sam nie wiem, co by to mogło być? Może mamut? Yuran, mógł mamut przyleźć tak daleko na południe?

- Nie wierzę - odpowiedział drugi Polanin - Jakby lazł tak daleko przez puszczę? I po co? Śnieżne klany nigdy się tutaj nie zapuszczały, to nie ich terytorium... niemożliwe, żeby to był mamut...

- Pamiętacie, co powiedziała ta stara wiedźma? - spytał znienacka półgłosem Dirk - Ta, co ją Markus spalił na żywca? Wrzeszczała, że przyjdzie czarny świt i nas pochłonie. Czarny świt, powiedziała. A co to niby jak nie czarny świt, o tej porze i z tymi wszystkimi ptaszydłami? To musiała być jakaś wieszczka, z tych, co widzą przyszłość jak się nażrą tych czerwonych muchoraków.

- Głupi jesteś i wierzysz w byle zabobony - sarknął przyciśnięty plecami do wózka Bruni - Kto by wierzył w jakieś głupie wieszczki? To nie są prawdziwe ptaki, tylko leśne demony, nie widzicie tego? Plugawe sługi trzech wysłanników Otchłani: Kacpra, Melchiora i Belzebuba!

Kilku Koronapańczyków stęknęło mimowolnie słysząc odwołanie do prastarych pogańskich legend, w które wierzyli niektórzy z mieszkańców osady.

- Albo to albo są posłańcami Demonicznej Matki Merkel! - nie wytrzymał Telibor, teraz już otwarcie przerażony sugestywnymi hipotezami głęboko religijnych towarzyszy.
Wierzenia ludów postapokaliptycznej Europy to temat na całą książkę! ;)

: 18 stycznia 2017, 19:19
autor: 8art
Yuran chciał myśleć, że to padlina jest przyczyną zgromadzenia ptaków, ale sposób w jaki zwierzęta zdawały się obserwować wędrowców tknął go niezrozumiałym strachem. Wyglądało jakby w ptasich oczach czaiła się nieludzka inteligencja. Gdyby to inne ptaszyska tam siedziały, tedy wiedziałby, że się ku zimowemu lotowi na południe szykują, ale wrony... Te zawsze zostawały, choćby najsroższa zima być miała.

Polanin przeżegnał się dyskretnie i w duchu modlił o to aby lekki wiatr woń ścierwa przyniósł, co by uspokoić lęki i wyjaśnić zachowanie ptactwa.

- Nie straszcie ich aby - rzekł cicho, rozglądając się czujnie po obsadzonych przez wrony drzewach: - bo jeszcze gotowe nas zadziobać...
Jakby na nas nalot dywanowy zrobily to byśmy się utopili w ptasim guanie:o

: 28 stycznia 2017, 15:35
autor: Keth
E40 na zachód od Koronapanu

Obecność tak wielu padlinożernych ptaków głęboko poruszyła Koronapańczyków, chociaż niektórzy starali się ukrywać swe zaniepokojenie. Chcąc czym prędzej opuścić zionące złowrogą aurą miejsce, członkowie ekspedycji przyśpieszyli kroku, naparli na wózek Bayera pośród ochrypłego ptasiego krakania. Spojrzenia ludzi co chwila biegły ku czarnym kształtom obsiadającym okoliczne drzewa albo wypełniającym przestworza odgłosem łopoczących skrzydeł.

Co rusz w górze pojawiało się kolejne wronie stado, zmierzające niezmiennie ku południu.

- Mam nadzieję, że w wiosce ich nie ma - wyjawił półgłosem Telibor - Taka kupa ptactwa, z piekła rodem albo nawet zwyczajnego, może bardzo naszkodzić, nawet małe dzieci na niebezpieczeństwo wystawić.

- To nie ten kierunek - zauważył trzeźwo Yuran - Nie widzisz, że się kierują ku południu?

- Tym bardziej dziwne, że w środku lata - wzruszył ramionami Telibor - Kto widział, że tyle wron wędrowało w środku lata w jedną stronę? Mówię wam, że to jakiś proroczy znak. Idą chyba jakieś złe czasy.

- Już się zaczęły, jakbyś nie zauważył - sarknął poirytowany Dirk - Obcy kradnący we wsi, całe to zabijanie, Markus, który składzik spalił. Gorzej już chyba być nie może!

- Może, może - Dragan wysilił się na udawane parsknięcie w zamiarze rozluźnienia napiętej atmosfery - Pomyśl tylko, co by się stało, gdyby wszystkie te wrony naraz się w niebo wzbiły, a potem nas obsrały!

Gerard Hayte zdusił w sobie lodowaty dreszcz przerażenia, podniósł odruchowo dłoń ku włosom, w których wciąż tkwiły posklejane grudki wroniego łajna uparcie nie pozwalające się młodzieńcowi wyczesać. Jego spojrzenie pobiegło ku przestworzom, później ku pełnym ptaków koronom drzew, na końcu zaś ku idącym w tyle sędziemu i Oksanie. Nikodemus maszerował z opartym o ramię młotem, z posępną twarzą i w milczeniu. Jego piękna chłodna towarzyszka też nic nie mówiła, też wodziła oczami po kraczących ptakach.

I kiedy Gerard przyglądał jej się z ukosa, odniósł znienacka wrażenie, że Skandka uśmiecha się ledwie zauważalnie, kącikami ust i tak szybko, że mogło to być równie dobrze przywidzenie.
Ponieważ w kwestii mrowia wron nikt się już więcej nie wypowiedział, zamknąłem ten niepokojący epizod i pchnąłem akcję do przodu. Kolejna aktualizacja już niebawem.

: 28 stycznia 2017, 17:06
autor: Keth
E40 na zachód od Koronapanu

Ku niewysłowionej uldze Koronapańczyków po kilku kilometrach ptaki poczęły znikać, na gałęziach drzew siedziało ich coraz mniej i mniej. Do uszu ludzi docierały dźwięki sporadycznego krakania, ale teraz nie budziły już w wędrowcach równie silnego zalęknienia, co wcześniej. Humor zaczął ponownie dopisywać, a wiszące wciąż wysoko słońce przyjemnie grzało karki i ramiona.

Las po obu stronach opustoszałej autostrady zgęstniał, w sięgających piersi ludzi chaszczach majaczyły czasami fragmenty skorodowanych barierek i jakieś zepchnięte na pobocza w zamierzchłej przeszłości metalowe wraki. Bayer Werk za każdym razem wstrzymywał postęp grupy dokonując pośpiesznych oględzin znalezisk, ale szczęście już mu nie dopisywało tak bardzo jak poprzedniego dnia.

- Zostaw to, przecież to sama rdza! - sarknął w pewnym momencie Bruni - Jak zaczniesz szczotką czyścić, rozsypie się w proch! A jak będziemy w każdym złomie dłubać, nigdy nie dojdziemy na miejsce!

Borkanin odmruknął coś w odpowiedzi, lecz nie wszczął dyskusji świadomy słuszności słów towarzysza. Niemal wszystkie żałosne szczątki zalegające na autostradzie nie miały już żadnej praktycznej wartości, z wyjątkiem tych kilku kawałków szkła i lusterek znalezionych wcześniej. Natura niszczyła w nieubłaganym tempie ostatnie pozostałości po strasznych i pięknych zarazem czasach sprzed Eschatonu. Złomiarz westchnął kilka razy pod nosem, popadając w pesymistyczny nastrój i dręcząc swój umysł wyobrażeniami takiego samego bezwartościowego złomu zalegającego pod grubą warstwą darni w Kocim Mieście.

- A skąd w ogóle ktoś tę nazwę wziął, co? - spytał w końcu w zamiarze przerwania ciężkiej ciszy - Kocie Miasto, hę? Koty wyginęły przed kilkuset lat, tak słyszałem, a nawet wcześniej, przed Dniem Gniewu, nie miały własnych miast.

- Jakieś wymysły Dawnych Ludzi - Telibor wzruszył wymijająco ramionami i złapał mocniej za dyszel wózka, bo idąca ostrym zakrętem droga zaczęła opadać nieco w dół i pojazd przyśpieszył samoczynnie na wzniesieniu terenu - Kogo to interesuje? Co mi po jakimś kocie? Chcę wrócić do Koronapanu i tyle, kot mi do niczego niepotrzebny.

- A ty, Dirk? - Werk podniósł nieco głos kierując pytanie do idącego nieco w przodzie sąsiada, pełniącego rolę samozwańczej czujki - Co ty myślisz?

- Ja myślę... że to jest coś niesamowitego! - odkrzyknął kusznik, który w międzyczasie zatrzymał się w połowie zakrętu i wbił wzrok w jeden niewidoczny dla nadciągających towarzyszy punkt - Chodźcie tylko, spójrzcie na to!

Coś w głosie Dirka sprawiło, że wszyscy Koronapańczycy wpierw zesztywnieli kładąc dłonie na przytroczonej broni, zaraz potem zaś przyśpieszyli zgodnie kroku chcąc ujrzeć powód, dla którego w tonie zwiadowcy niespokojne zdumienie mieszało się z dziecięcą ekscytacją.
Na pewno jeszcze więcej wron!

: 30 stycznia 2017, 10:56
autor: Keth
E40 na zachód od Koronapanu

Potrzeba było dłuższej chwili, aby zbici w gromadkę Koronapańczycy pojęli, na co właściwie spoglądają. Była to mocno skorodowana konstrukcja z jasnego metalu, leżąca częściowo na popękanej nawierzchni autostrady, częściowo pośród porastających pobocze drzew i krzaków. Obrośnięta mchem, powyginana, a przez to ewidentnie zniszczona, mimo wszystko sprawiała nieziemskie wrażenie wywołując u wędrowców lodowate ciarki.

- Co to właściwie jest? - zapytał Telibor wchodząc pod sterczący w górę segment wielkiej metalowej rury - Nadziemny tunel?

- Ale wymyślił! - prychnął Werk zaglądając do ciemnego wnętrza konstrukcji - Po co komu nadziemny tunel? Popatrzcie tylko, tutaj są resztki drabinki. Leci po całej długości tej rury. Na co komu pozioma drabinka?

- Też mi się wydaje, że to nie powinno leżeć - przytaknął niepewnie Bruni - Średnica tak czy owak ogromna, moglibyśmy środkiem wózek pchać i prawie by nie haczył. Myślicie, że to jakaś wieża? Albo komin?

- To był wiatrak - odezwała się znienacka milcząca dotąd Oksana i dźwięk jej głosy ściągnął na Skandkę pytające spojrzenia wszystkich mężczyzn - Ogromny wiatrak, bardzo wysoki. Nie wierzę, żeby ktoś takie teraz potrafił budować, więc na pewno sprzed Eschatonu. Zresztą nie może być inaczej, skoro metal tak zardzewiał.

- Wiatrak? - odparł z oczywistym powątpiewaniem Werk, spoglądający na metalowe szczątki świeżym okiem - Ciekawe, skąd ci taki pomysł przyszedł do głowy? Że niby wiatrak, co?

Jasnowłosa kobieta wzruszyła obojętnie ramionami, nic sobie nie robiąc z nuty sceptycyzmu w głosie mechanika.

- Nad pewnymi sprawami nie trzeba dużo myśleć - powiedziała sucho - Wystarczy dobrze się rozejrzeć. Jak staniecie tu, gdzie ja stoję i popatrzycie w tamtą stronę, między koronami buków, zobaczycie kawałek drugiego. Widzicie, tam. Ciągle stoi.

Bayer okręcił się na pięcie, doskoczył do Oksany podążając wzrokiem za jej wyciągniętą ręką.

- Ja pierdzielę, ona ma rację! - wyrzucił z siebie z przejęciem - Tam w lesie coś stoi, coś ogromnego!
Pośród zielonej gęstwiny opodal autostrady dostrzec można kształt ogromnego energetycznego wiatraka, niemal idealnie zamaskowanego wśród drzew, ale wyrastającego wysoko ponad las. W przeciwieństwie do upadłego bliźniaka, ten wciąż tkwi na posterunku!

: 31 stycznia 2017, 13:06
autor: 8art
E40 na zachód od Koronapanu

Yuran popatrzył z otwartą gębą na resztki stojącego w oddali wiatraka i nie mógł się nie podzielić swoim przemyśleniem:

- Kurwości, ale wielkie... Patrz Dragan, takim wiatrakiem to Anabatyści by zmielili mąki dla całego Koronapanu w jeden dzień i jeszcze by się po tyłkach drapali przed wieczerzą z nudów. Nie musiałby człek czasem przy żarnach sterczeć jak kołek i kręcić godzinami, co by parę podpłomyków zrobić... Jak wiatraki tu stały to i osada wielka musiała być, bo przecie dzikom mąki nie mielili w puszczy, nie?

Popatrzył po wszystkich szukając uznania dla swoich słów, po czym dodał:

- Można by tam wleźć i się rozejrzeć, pewno widok na wiele mil.
Sugeruję nadłożyć parę kroków i wykorzystać punkt widokowy celem rozeznania się w terenie.

: 31 stycznia 2017, 15:35
autor: namakemono
Też mi się wydaje, że warto sprawdzić wiatrak. Dla nas może to być dobry punkt obserwacyjny, ale równie dobrze może to być obserwatorium kogoś, kto czai się na podróżnych naszego pokroju. Tak więc zbliżając się do wieży wiatraka sugeruję ostrożność.

: 31 stycznia 2017, 15:53
autor: Jarlaxle
Też jestem za tym, by tam wleźć.