: 28 stycznia 2019, 14:16
Siedziba rodu Benesato, 1 lipca 2595
Strażnicy wymienili między sobą ponownie spojrzenia, a miny mieli przy tym nietęgie, jakby gotowali się do połknięcia żywcem żaby. W końcu jeden z nich uznał, że chyba byłoby niegrzecznie pozostawić znamienitego gościa bez odpowiedzi, toteż pośpieszył z wymijającym komentarzem.
- To są takie plotki, które krążą po Lucatore od paru lat, przyjacielu - powiedział mężczyzna przywołując na usta kwaśną minę - Żelazna Emisariusza jest bardzo porywczą kobietą, nie zna się na żartach. Wcale to zresztą nie dziwne, jeśli się pomni, ilu ona ludzi zabiła na Nizinie Adriatyku w czasie wojny, własnymi rękami. Służba w klasztorze już wie, ze obok niej na palcach trzeba chodzi, a w niczym nie uchybić, ale czasami ktoś nie jest dość ostrożny.
- To nie plotka, tylko fakt - wtrącił ten ze strażników, który wcześniej wyrwał się z dziwacznym określeniem - Wdowa po Neognostyku okaleczyła jednego razu młodą dziewczynę, którą złapała pod drzwiami swoich pokojów. Obcięła jej własnoręcznie uszy, oszpeciła na całe życie. Za to niby, że tamta podsłuchiwała, co działo się za drzwiami. Tak się nie czyni, zwłaszcza z kobietami.
- W klasztorze inne panują reguły niż na dole w mieście - powiedział pojednawczym tonem najstarszy z Purgaryjczyków - Kto tam pracuje, musi się wystrzegać błędów. I na tym poprzestańmy, bo tak bywałego w świecie gościa pewnie nie interesują podobne historie.
Strażnicy wymienili między sobą ponownie spojrzenia, a miny mieli przy tym nietęgie, jakby gotowali się do połknięcia żywcem żaby. W końcu jeden z nich uznał, że chyba byłoby niegrzecznie pozostawić znamienitego gościa bez odpowiedzi, toteż pośpieszył z wymijającym komentarzem.
- To są takie plotki, które krążą po Lucatore od paru lat, przyjacielu - powiedział mężczyzna przywołując na usta kwaśną minę - Żelazna Emisariusza jest bardzo porywczą kobietą, nie zna się na żartach. Wcale to zresztą nie dziwne, jeśli się pomni, ilu ona ludzi zabiła na Nizinie Adriatyku w czasie wojny, własnymi rękami. Służba w klasztorze już wie, ze obok niej na palcach trzeba chodzi, a w niczym nie uchybić, ale czasami ktoś nie jest dość ostrożny.
- To nie plotka, tylko fakt - wtrącił ten ze strażników, który wcześniej wyrwał się z dziwacznym określeniem - Wdowa po Neognostyku okaleczyła jednego razu młodą dziewczynę, którą złapała pod drzwiami swoich pokojów. Obcięła jej własnoręcznie uszy, oszpeciła na całe życie. Za to niby, że tamta podsłuchiwała, co działo się za drzwiami. Tak się nie czyni, zwłaszcza z kobietami.
- W klasztorze inne panują reguły niż na dole w mieście - powiedział pojednawczym tonem najstarszy z Purgaryjczyków - Kto tam pracuje, musi się wystrzegać błędów. I na tym poprzestańmy, bo tak bywałego w świecie gościa pewnie nie interesują podobne historie.
...
