Co się będą włóczyć po okolicy.
Najpierw może ze skał da się szamana ustrzelić, a jak nie to grupka strzelców (zakładam elfy i ja) razi strzałami walczących z góry. Zbrojnych pieszych najlepiej podzielić na pół i posłać do zamknięcia wąwozu.
Oczywiście, warto poczekać aż się wyrżną i roznieść wygranych, w razie wcześniejszego ataku mogą się jeszcze razem zjednoczyć przed wspólnym wrogiem.
I zobaczmy najpierw czy dali radę "cosiowi", diabli wiedzą co to za bydle. Może jakiś Behemot