Strona 23 z 31

: 19 czerwca 2014, 22:18
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, podziemia ruin

Przyjmując do wiadomość swą bezsilność w obliczu niebywale ciężkich kamiennych drzwi, Dino pochwycił obiema rękami za tkwiący w zamku wrót Onyksowy Klucz, próbując go wyciągnąć bez czynienia zbytecznego hałasu.

Klucz sprawiał wrażenie scalonego z zamkiem, nie dając się przemieścić nawet o cal. Na czole zaciskającego spazmatycznie szczękę półolbrzyma zalśniły kolejne krople potu ściekające po naznaczonej nabrzmiałymi żyłami skórze. Jego uszy chłonęły dobiegające zza progu następnej komnaty dźwięki podniesionych ludzkich głosów, dźwięczących religijną emfazą i wielkim uniesieniem.

Głosy utonęły znienacka w głośnym trzasku pękającego kamienia, który wstrząsnął całą kryptą. Nie mogąc się oprzeć zrozumiałej ciekawości, Berghar zawisł na Kluczu przekrzywiając głowę w taki sposób, by móc zajrzeć do sąsiedniego pomieszczenia.

Ujrzany widok odebrał mu na krótką chwilę mowę i pomieszał w głowie myśli.

Pośrodku kręgu stworzonego przez cofających się bezwiednie czcicieli Morglitha pojawiła się nowa postać, przeraźliwie szczupła, ale bardzo wysoka, opatulona czarnym płaszczem sprawiającym wrażenie utkanego z ciemności nocy. Bladoskóry obcy podążał spojrzeniem osadzonych w patrycjuszowskiej twarzy oczu po strwożonych obliczach intruzów, ewidentnie sycąc się ich strachem.

- Tyś jest Klepsydrą Wieczności?! - wykrzyknął przewodzący morglithianom mistrz ceremonii - Jak to? A gdzie artefakt? Gdzie źródło nieśmiertelności?!

Niepomierne zdumienie dźwięczące w głosie przywódcy ekspedycji świadczyło o jego kompletnym zaskoczeniu objawieniem się nieoczekiwanego przybysza.

- Jam jest Ten, Który Obdarza Nieśmiertelnością - odpowiedział obcy, głosem podnoszącym włosy na głowie i mrożącym krew w żyłach; głosem kojarzącym się z nożem nacinającym powoli ranę, z wyciem wściekłego wilka, z dżumą roznoszoną przez szczury i trawiącymi martwe ciało larwami.

Bladoskóry awatar Klepsydry odrzucił na boki poły swego płaszcza odsłaniając noszony pod wierzchnim odzieniem napierśnik i otworzył szeroko usta ukazując oczom struchlałych śmiertelników wydłużone w mgnieniu oka kły.
Próba wyciągnięcia Klucza nie powiodła się, ale zaraz sprawdzę, czy da się go przekręcić... chyba, że Dino się nigdzie nie śpieszy! ;)

: 19 czerwca 2014, 22:30
autor: Denver
Dino spróbuje przekręcić klucz, a potem spierdalaaaaaaaa! :)

: 19 czerwca 2014, 22:34
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, podziemia ruin

Kucający na ostatnim stopniu schodów Ragax poczuł jak oblewa go lodowaty pot. Półolbrzym od dłuższej chwili śledził wzrokiem poczynania swego druha, zamierzającego w zuchwały sposób przejąć na własność Onyksowy Klucz i uwięzić jednocześnie w krypcie odprawiających jakiś mroczny rytuał czcicieli Czaszkogłowego.

Widok składanego w nieoczekiwanej ofierze współtowarzysza, a następnie objawienie się odzianego w czerń rezydenta krypty zaparły Ragaxowi dech w piersiach, a bijące gorączkowo serce tak mocno dudniło mu w uszach, że do ostatniej chwili nie dosłyszał kroków starającego się zbiec jak najciszej w dół Gorbaka.

- Idą, idą - wyrzucił z siebie zdenerwowany gnom - Naliczyłem sześciu. Uciekajmy, może jeszcze się uda... a co to takiego?!

Nieruchome dotąd zombi, stojące pod ścianami komnaty bez najmniejszego poruszenia, drgnęły znienacka i zaczęły okręcać się w stronę kamiennych wrót, na których wisiał skamieniały z wrażenia Dino.
Nie sposób w tej chwili stwierdzić, czy to reakcja obronna na wezwanie mistrza ceremonii czy też może martwiaki przeszły pod kontrolę Klepsydry...

: 20 czerwca 2014, 22:46
autor: Treant
- Dino, wracaj! Zwód barda przestał działać!
Ragax obserwuje martwiaki i jeśli okaże się, że nastają na życie barbarzyńcy, ruszy do ataku oburącz dzierżąc laskę. Gdy półolbrzym przedostanie się przez zombie, pobiegnie za Gorbakiem ku wyjściu z budowli.

: 21 czerwca 2014, 22:51
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, podziemia ruin

Przeraźliwy okrzyk półolbrzyma odbił się dźwięcznym echem od kamiennych ścian komnaty. Przerażeni widokiem wampira czciciele Morglitha obejrzeli się w jednej chwili w kierunku progu krypty, spoglądając szeroko otwartymi oczami na rozwrzeszczanego intruza, na ułamek chwili zapominając o źródle swego największego lęku.

Wampir nie dał się zbić z tropu, nie stracił nawet sekundy zwłoki. Poruszając się z niewiarygodną szybkością wyrzucił na boki obie ręce, a jego równie wydłużone jak zęby paznokcie, przeistoczone w mgnieniu oka w pazury z prawdziwego zdarzenia, rozchlastały równocześnie gardła dwóch zdezorientowanych biegiem wydarzeń mężczyzn. Strumienie gorącej krwi wystrzeliły z przeciętych tętnicy kąpiąc śmiejącego się diabolicznie ożywieńca.

Oblany zimnym potem Dino przekręcił z całej siły Obsydianowy Klucz, okręcając go w zamku. Ciężkie kamienne wrota drgnęły pośród przeraźliwego zgrzytu, zaczęły się zasuwać wraz z wiszącym na Kluczu półolbrzymem.
Udało się przekręcić Klucz!

: 22 czerwca 2014, 14:29
autor: Denver
Jeeaaaa!

Staram się dołożyć wszelkich starań, aby odwieczne zło nie wydostało się przez wrota.

Potem będę deklarował co dalej

: 24 czerwca 2014, 14:12
autor: deliad
Gnom zadrżał na całym ciele gdy zobaczył co się dzieje przy drzwiach komnaty. Nawet nie miał czasu na przemyślenie! W sali wampir mordował swoich oswobodzicieli, zombie ruszyły przed siebie, a z tyłu nadchodzili pozostali wyznawcy Moghlitha.
- Uważaj ruszają się! - wrzasnął gnom do półolbrzyma zamykającego wrota - w nogi! Teraz w nich jedyna nadzieja!

: 26 czerwca 2014, 11:55
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, górski las

Unoszący się na skrzydłach ogromnego lęku Lutter biegł odruchowo w tym samym kierunku, co czciciel Morglitha, najpewniej w nadziei na to, że w razie jakiegoś kłopotu tajemniczy i ewidentnie krwiożerczy potwór dopadnie następnego sługę Czaszkogłowego, a nie nieszczęsnego barda. Górski las śmigał mężczyźnie w oczach, a płuca płonęły coraz silniejszym ogniem domagając się zaczerpnięcia głębszego oddechu. Pokonawszy w towarzystwie szybko uciekającego chudzielca kilka pomniejszych wzniesień Kevfalcon przypadł do wysokiej kępy jałowca i przycisnął się do ziemi próbując opanować dygotanie całego ciała.

Wyznawca Morglitha kucał na ziemi opodal, również próbując odzyskać zwyczajny oddech. Na jego bladoskórym czole perliły się krople potu, a piersi falowały spazmatycznie pod wpływem ogromnego wysiłku.

- Co to było? - wydyszał Lutter pocierając opuszkami palców zalane potem oczy - Co to za stwór?

- Nie wiem - wzruszył ramionami czciciel Pana Umarłych - Skoczył z drzewa. Widziałem tylko łuski i kły... ale chyba zarzucił pościg, dość mu jednego łupu...

Bard obejrzał się wokół siebie próbując odgadnąć, w którym kierunku droga wiodła ku Bakarii, a w którym do obozowiska morglithian.
Dwie niedoszłe przekąski zdołały uciec tajemniczemu potworowi...

: 26 czerwca 2014, 13:55
autor: Dobro
- Huh - bard wziął oddech i rozejrzał się po okolicy. - Cholera! Gdzie my wylądowaliśmy, ech? Nie dość, że zgubiłem się wcześniej po drodze do Algil, to jeszcze teraz...I co ja powiem karczmarzowi, zapłacił mi za występ! - zagrał aktorsko Kevfalcon, który już ułożył pewien plan w swojej głowie...
Gdy tylko chudzielec wskażę drogę powrotną do obozowiska albo na główny trakt, wykorzystam okazję i dźgnę go z nienacka włócznią. Najlepiej prosto w serce. Ale nie będę ryzykować, po prostu jak się ustawi do mnie na chwilę plecami, albo będzie totalnie zaskoczony, to dźgam gdzie popadnie. Potem poprawię. Następnie przeszukuję dokładnie zwłoki i je przykryje liściami i gałązkami, a na końcu spokojnie udam się we wskazanym kierunku.

Gdy nie pokaże miejsca, to dźgam od razu.

: 06 lipca 2014, 14:41
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, górski las

Siląc się na pozory całkowitego braku zainteresowania postacią towarzysza, Lutter omiótł spojrzeniem pobliskie chaszcze. Palce jego dłoni oplotły w międzyczasie drzewce ozdobionej piórami włóczni. W umyśle barda zrodził się podstępny plan zgładzenia człowieka, który niewątpliwie dybał wcześniej na życie Kevfalcona i któremu nadal nie można było ufać. Wspólna ucieczka przed nieznanym bliżej górskim drapieżnikiem nie oznaczała wcale żadnego sojuszu. Nie, pozbycie się sługi Czaszkogłowego było jedynym rozsądnym rozwiązaniem.

Napinając mięśnie bard zawirował znienacka w miejscu, łapiąc włócznię oburącz i obracając jej podłużne ostrze w stronę morglithianina. Gotowy do zadania śmiertelnego pchnięcia, Lutter ujrzał zgarbionego bladoskórego mężczyznę skradającego się ku niemu z gotowym do ciosu długim mieczem.

- Ty zdradzicielu przewrotny! - sarknął bard krzywiąc oblicze w pełnym złości grymasie - Chciałeś mnie dźgnąć!

- A ty mnie pewnikiem jeno wesprzeć na swym ostrzu, prawda? - odparł sardonicznym tonem przeciwnik - Złożę cię w ofierze Panu Umarłych dla uczczenia dzisiejszego dnia!

Wydając z siebie zduszone stęknięcia obaj mężczyźni skoczyli sobie na spotkanie, zdecydowani walczyć na śmierć i życie bez próby brania jeńca.
Morglithianin ewidentnie zamierzał zrobić to samo, co bard, stąd obaj panowie nadziali się wzajemnie na swe gardy. Postaram się rozliczyć ten pojedynek tak szybko jak tylko dam radę!

: 06 lipca 2014, 19:07
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, podziemia ruin

Zdjęty zgrozą gnom rzucił się pośpiesznie w górę schodów, kilka razy omal nie spadając z ich nierównych krawędzi w szaleńczym wyścigu ku wykopowi. Wzięty w dwa ognie pomiędzy prastarego wampira i uległe woli mistrza ceremonii zombi, a wracających do grobowca morglithiańskich czcicieli, Gorbak zdecydowanie wolał stanąć w szranki z ludźmi, nawet tak wrogo nastawionymi do intruzów jak członkowie ekspedycji do Klepsydry Wieczności.

Pokonawszy wszystkie stopnie gnom zamarł na ułamek chwili w bezruchu, bo jego wyczulony na dźwięki słuch pochwycił odgłosy wydawane kilkoma parami butów. Czciciele Morglitha wywabieni w las schodzili z powrotem do wykopu!

Obrzuciwszy zdesperowanym spojrzeniem rozświetlony migotliwą poświatą łuczyw korytarz, gnom poczuł oblewający go zimny pot, bo podziemia nie oferowały niewielkiemu awanturnikowi żadnej pewnej kryjówki... dopóki panowało w nich światło.
Szybkie zgaszenie pochodni nie byłoby głupim pomysłem, bo wówczas Gorbak zyskałby nad przeciwnikami przewagę taktyczną - gnomy widzą w ciemnościach, w przeciwieństwie do ludzi...

: 08 lipca 2014, 14:27
autor: deliad
Gorbak aż sapnął orientując się w jakiej pułapce się znalazł. Anie wrócić, ani ruszyć do przodu. Sytuacja była krytyczna.
Postanowił ratować chociaż siebie. Szybko cisnął płonącą pochodnię w dół stromych schodów i zaczął opętańczo szukać mrocznej kryjówki.

: 11 lipca 2014, 14:02
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, podziemia ruin

Ciężkie kamienne wrota zaczęły się zamykać pośród przeraźliwego zgrzytu trących o siebie bloków budulca. Spoglądający na to Ragax nie miał pojęcia jakie starożytne mechanizmy kryły się za sposobem zamknięcia krypty poprzez zwyczajne przekręcenie klucza, półolbrzym nie zdołał się jednak oprzeć przed pomrukiem nieudawanego podziwu dla kunsztu budowniczych prastarej świątyni. Dino Berghar odskoczył od wrót okręcając się na pięcie, toteż nie ujrzał tego samego, co wciąż zaglądający do następnej komnaty Ragax.

Skąpany w szkarłatnej posoce wampir przybrał znienacka zdumiony wyraz oblicza, najwyraźniej pojmując w ułamku chwili, że ponownie znalazł się w pułapce. Kamienne wrota krypty zatrzaskiwały się coraz szybciej i nieumarły natychmiast runął w ich stronę przestając się w jednej chwili interesować resztą przerażonych czcicieli Czaszkogłowego przebywających wciąż jeszcze w krypcie.

Berghar miał w tym czasie na głowie zupełnie inny kłopot. Dziesiątka zombi ruszyła znienacka w jego stronę, unosząc w kierunku intruza pobrudzone ziemią rozcapierzone paluchy w zamiarze pochwycenia żywej ofiary.
Jak Dino zamierza się przebić przez kordon martwiaków i jak Ragax może mu wtym pomóc?

: 11 lipca 2014, 14:09
autor: Keth
29 sgun-ran 9455 KI, podziemia ruin

Cisnąwszy w dół schodów swoją pochodnię gnom doskoczył do kilku najbliższych łuczyw zatkniętych w skorodowane obejmy na ścianach, wyszarpnął je czym prędzej zrzucając pochodnie w tym samym kierunku, na kamienne schody wiodące do krypty. Na górnym poziomie podziemi zapadła znienacka gęściejsza ciemność, przynosząc zdyszanemu Gorbakowi głęboką ulgę.

Starając się opanować przyśpieszony oddech gnom wcisnął się w niewielką wnękę ozdobioną rzeźbą skrzydlatego demona, kuląc się i starając wręcz zapaść pod ziemię.

Schodzący do wykopu mężczyźni musieli z miejsca wyczuć, że w podziemiach coś się pod ich nieobecność wydarzyło, bo dźwięk wyciąganych z pochew mieczy podpowiedział Gorbakowi, że wszyscy dobyli schowanej wcześniej broni. Poświata rzucana przez ich własne pochodnie zaczęła się zbliżać powoli w stronę tej części korytarza, z którą sąsiadowała obrana za kryjówkę gnoma wnęka.
Odsiecz zaczyna przeczesywać podziemia świątyni...

: 11 lipca 2014, 16:32
autor: Denver
Jesli dobrze rozumiem, martwiaki stały pod ścianami wzdłuż pomieszczenia i teraz ruszają w moją stronę? Wcześniej Dino został okrzyknięty, że sytuacja się zmienia, więc nie powinien być super zaskoczony. A skoro już jest odwrócony i widzi sytuację, to na pierwszy ogień pójdzie pomysł wysprintowania wzdłuż pomieszczenia, pomiędzy zacieśniającymi się zombiakami, stosując lub nie zdolności specjalne. Szczególnie - Wytrwałość (póki ucieka) , ewentualnie walkę w tłoku i walkę w trudnych warunkach w połączeniu z roztrąceniem (jak będzie źle). priorytet - nie dać się osaczyć.